Kategorie
Dziecko

Moje ciało należy do mnie – o niechcianych całuskach i uściskach

„Nie bądź taka, daj buziaka!”, „Do cioci się nie przytulisz?”, „Wujek przyjechał w odwiedziny, podaj grzecznie rączkę!” – brzmi znajomo? Dla mnie niestety tak. Słyszałam takie teksty, będąc małą dziewczynką. Teraz, gdy jestem dorosła, zdarza mi się być świadkiem podobnych rozmów: na placach zabaw, w sklepach, w czasie odwiedzin u znajomych, którzy mają potomstwo. Jakbyśmy zapominali o ludzkim wymiarze dziecka. O tym, że dziecko jest podmiotem relacji i nie musi chcieć dokładnie tego samego, co dorosły. Zwłaszcza jeśli dotyczy to kontaktu fizycznego.

Każdy z nas ma swoje indywidualne preferencje, potrzeby, granice. Dotyczy to także ciała i bliskości z drugim człowiekiem. Są takie formy dotyku, których nie lubimy, które nam przeszkadzają i nie sprawiają przyjemności. „Dla małych dzieci dotyk, którego w jakikolwiek sposób nie akceptują, może być bardzo inwazyjnym doświadczeniem. Tym bardziej że dziecko często nie ma narzędzi, żeby się przed nim obronić. A niestety dorośli zazwyczaj nie biorą tego pod uwagę”(1). Podnoszą dziecko na ręce, nie zwracając uwagi na to, że ono odwraca głowę i próbuje się wyszarpać z uścisku. Są niezadowoleni, gdy syn chowa się za mamą i nie chce podejść do nowo poznanej osoby („Co on taki nieśmiały?”, „Mamisynek! No chodź tu, nie bądź taki!”). Próbują przytrzymać dłoń na powitanie, mimo że mały człowiek chce ją zabrać. Nachylają się do buziaka tak, że dziecko nie ma jak się odsunąć. 

Niegrzeczne książeczki

Seria Niegrzeczne Książeczki to opowieści dla małych i dużych, które rozprawiają się z mitami dotyczącymi dzieciństwa. Czy dziecko zawsze powinno być posłuszne, zjadać wszystko z talerza i dzielić się swoimi rzeczami? Książeczki bez jasnego morału, dające przestrzeń na rozmowę i zrozumienie potrzeb, pisane w duchu Porozumienia bez Przemocy.

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

Mechanizm obronny

„Ponieważ wrażliwość dziecka i odporność na niechciane bodźce może być słabsza niż u dorosłego, czasem na spojrzenie obcej osoby lub próbę nawiązania rozmowy dziecko może zareagować obronnie. Zdarza się to zwłaszcza dzieciom, które mają dużą ostrożność we wchodzeniu w relacje z nieznajomymi, przypadkowo spotkanymi osobami. Taka ostrożność skądinąd dobrze świadczy o mechanizmach obronnych dziecka. Chroni je przed krzywdą ze strony obcych osób i zwiększa poczucie bezpieczeństwa rodziców, którzy nie muszą się obawiać, że dziecko «pójdzie za każdym, kto je poprosi»” (2). 

Niechęć do kontaktu fizycznego z osobą, którą dziecko zna, również często stanowi przejaw mechanizmu obronnego. Dziecko może w ten sposób chronić się przed nieprzyjemnymi doznaniami sensorycznymi czy zmysłowymi (zbyt intensywny zapach perfum cioci, szorstka broda dziadka). 

Warto też pamiętać o tym, że preferencje mogą się zmieniać, nie tylko wraz z wiekiem, ale też w związku ze stanem emocjonalnym i/lub fizycznym. Przemęczone czy zdenerwowane dziecko może być mniej otwarte na dotyk dorosłego i to nawet tego najbliższego. Albo wręcz przeciwnie, w trudnych emocjach maluch będzie poszukiwać ukojenia w bezpiecznych ramionach, choć na co dzień jest mało „przytulaśny”. 

Właśnie dlatego tak istotna jest uważność dorosłych na zachowania dziecka i jego reakcje na różne próby kontaktu fizycznego. Im więcej uda nam się zaobserwować, bez oceniania i etykiet, tym łatwiej będzie nam poznać granice intymne dziecka i ich po prostu nie przekraczać. 

 

Kwestia zaufania 

Wiąże się to nie tylko z kwestią zaufania dziecka do dorosłych, ale także, jak nie przede wszystkim, z zaufaniem samemu sobie i komunikatom płynącym z ciała. Zmuszanie do przytulania i buziaków wbrew woli dziecka może sprawić, że w przyszłości ono samo przestanie brać własne preferencje pod uwagę. Straci kontakt z ciałem i nie będzie umiało świadomie zadbać o swoje granice fizyczne. Dodatkowo dochodzi do rozmycia owych granic: dziecko może mieć kłopoty z oceną, kiedy czyjś dotyk jest nadużyciem, a kiedy nie. 

A gdzie dobre maniery

I na koniec jeszcze jedna ważna sprawa. Jest wiele sposobów na okazanie drugiemu człowiekowi szacunku, miłości, wdzięczności czy radości z powitania. Nie muszą to być koniecznie uściski i całusy. Sam uśmiech, buziak „puszczony w powietrze” (bez dotykania) czy miłe słowo też są ważnym komunikatem. Dlatego zamiast w imię „dobrego wychowania” zmuszać dziecko do niechcianego kontaktu fizycznego, lepiej poszukać alternatywy i tym samym nie odbierać małemu człowiekowi jego podmiotowości w relacjach z innymi. 

Przypisy:

(1), (2): A. Stein, Dziecko z bliska. Zbuduj szczęśliwą relację, Warszawa 2012, s. 87. 

Avatar photo

Autor/ka: Aneta Zychma

Przede wszystkim spełniona żona i mama.
Polonistka, pedagożka, konsultantka kryzysowa w nurcie pozytywnej terapii kryzysu, trenerka umiejętności społecznych, trenerka funkcji poznawczych. Założycielka Tulistacji - miejsca, w którym wspiera rodziców i dzieci na drodze do dobrego życia.
W obszarze jej zainteresowań znajduje się przede wszystkim dziecięce rozumienie śmierci oraz wsparcie dzieci w sytuacji choroby terminalnej i żałoby. Współtworzy Instytut Dobrej Śmierci: przestrzeń dialogu i edukacji o przemijaniu, śmiertelności i sprawach ostatecznych.
Autorka książek: „Tadzik i rak” o chłopcu chorym terminalnie oraz „Droga do domu” o tym, co jest ważne w życiu, które przecież nie trwa wiecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.