Kategorie
recenzje

Znalezione – nie kradzione. Fragment książki “(Nie)grzeczni”

Monika (lat 8) znajduje w szkolnej szatni 20 złotych. Obok przebierają się jeszcze dwie dziewczynki. Monika pyta, czy to przypadkiem nie ich własność. Koleżanki zaprzeczają. Dziewczynka chwilę się waha, po czym chowa pieniądze do swojego plecaka. To dla niej pokaźna suma.

Akurat skończyło jej kieszonkowe, a ma wielką ochotę na lody. Na dodatek w kiosku pojawił się nowy numer jej ulubionej gazetki. Oczy jej się świecą na myśl o zakupach. Zaraz po lekcjach pędzi do sklepu. Mama Moniki od razu zauważa gazetkę i dostrzega upaćkaną lodami buzię. Wie, że córka nie miała już w śwince ani złotówki. “Skąd miałaś pieniądze na  to wszystko?” — pyta, starając się, by nie zachowywać się niczym surowy sierżant na przesłuchaniu. Monika podekscytowana opowiada o „znalezisku”, twierdzi, że miała dziś szczęście. Zastanawia  się czy jej się to jeszcze kiedyś przydarzy.

Mama Moniki nie podziela entuzjazmu córki. Owszem, mała spytała dwóch koleżanek, czy to ich własność. Jednak to o wiele za mało. Zdaniem mamy powinna przekazać znalezione pieniądze wychowawczyni.  W końcu musiała wypaść komuś z klasy Moniki. A gdyby nawet nie udało się znaleźć ich właściciela, wychowawczyni mogła je przeznaczyć na  jakiś pożyteczny cel; w szkole organizowane są zbiórki na dzieci z domów dziecka, mieszkańców domów starości czy zwierzęta ze schronisk. Ofuknęła córkę, że myśli wyłącznie o sobie, na co Monika zaniosła się płaczem i zamknęła w swoim pokoju.

Co czuje Monika?

„Czy mama zawsze musi być taka surowa i zagniewana? Nie ukradłam nikomu tych pieniędzy, po prostu nie wiedziałam, komu mam je oddać. Czy miałam pytać każdego po kolei? Bardzo się ucieszyłam z tego znaleziska i moje myśli od razu pofrunęły na zakupy. Babcia powtarza często: „Znalezione — nie kradzione”. Opowiadała mi kiedyś, że znalazła 100 złotych i to była dla niej wielka radość, bo akurat kończyła się jej emerytura.

„Wcale nie myślałam tylko o sobie. Przecież jak na ulicach rozdawali serduszka za pomaganie, to wrzuciłam do puszki pięć złotych z moich oszczędności. Oddaję też razem z mamą moje stare, niezniszczone zabawki. Niektóre z nich bardzo lubiłam i niełatwo było mi je oddać. Mama jest niesprawiedliwa.

Co czuje mama Moniki?

„Monika ma wszystko, czego jej potrzeba. Jej pokój jest przepełniony lalkami, puzzlami, szkatułkami, książkami i wszystkimi cudami dla małych dziewczynek. Mogła poczekać do kolejnego kieszonkowego, a nie korzystać z czyjegoś nieszczęścia. Zamiast pomyśleć chwilkę „szerzej”, od razu skupiła się na tym, co sobie kupi. To chciejstwo zaćmiewa jej umysł.

„Staram się zwracać jej uwagę na los innych, uwrażliwiać na czyjąś krzywdę, biedę lub kalectwo, ale — jak widać— to wciąż za mało. Nie chcę, by wyrosła na egoistkę, której wydaje się, że wszystko jej się należy, że jej potrzeby są najważniejsze, która nie umie się powstrzymać od zakupu kolejnej durnostojki czy pary sandałów. Co teraz? Monika wydała połowę ze znalezionych pieniędzy. Jutro każę jej zanieść pozostałe dziesięć złotych wychowawczyni, dołożę jej tę brakującą dychę. Niech zguba wróci do właściciela. Z kolejnego kieszonkowego potrącę córce kwotę wydaną na lody i gazetkę.

Komentarz psychologa

Mama Moniki skupiła się przede wszystkim na własnych lękach. „Co wyrośnie z mojej córki? Nie  jest wrażliwa  na krzywdę innych, jest chciwa”. A skoro tak, to powstaje kolejne pytanie: „Jaką ja jestem mamą?”. Będąc w lęku czy złości, nie jesteśmy w stanie przyjrzeć się różnym aspektom danej sytuacji. Na przykład temu, że Monika nie ukryła pieniędzy przed innymi dziećmi, choć mogła to zrobić. Doświadczenie  jest nieprzekazywalne. Monika  w takiej sytuacji znalazła się pierwszy  raz i zdarzenie ze znalezieniem pieniędzy było dla niej lekcją. Ponieważ nie wiedziała, co zrobić, odniosła się do wzorców poznanych do tej pory. Zapytała koleżanek, czy to ich pieniądze.  Kiedy zaprzeczyły, przypomniała sobie powiedzenie babci  — „Znalezione — nie kradzione” i ochoczo ruszyła na zakupy.

Sposób, w jaki dziecko opowiada mamie, co się wydarzyło, świadczy o tym, że nawet do głowy jej nie przyszło, że robi coś niestosownego. Jeżeli  zależy nam, aby dziecko uczyło się konkretnych rzeczy z naszego kodeksu wartości, to nie wolno przekazywać ich krzykiem i groźbą, a już tym bardziej karami. Jak  można wnioskować z opisu, dziecko nie zachowuje się egoistycznie, jest gotowe do rozmowy i dzielenia się z innymi.

Dzieci nie postrzegają otaczającej je rzeczywistości tak całościowo, jak my (Monika nie pomyślała o tym, że to mogły być pieniądze kogoś z klasy; że być może nie zastosowała wszystkich możliwych metod służących odnalezieniu ich właściciela itd.). Poszukajmy z dzieckiem rozwiązania. Na spokojnie, pokazując różne znaczenia tego samego wydarzenia. Jest to fantastyczna okazja, żeby porozmawiać o akcjach charytatywnych, dzieleniu się, czy też o wartości pieniądza. Jeśli załatwiamy takie sprawy złością, to dziecko również będzie się złościło. I możliwe, że następnym razem będzie robić różne rzeczy w ukryciu lub nie będzie nas prosić o pomoc w sytuacjach, w których nie będzie wiedziało, co zrobić. O takich właśnie konsekwencjach nie pomyślała mama Moniki, choć — zdawałoby się — widziała sytuację tak perspektywicznie.

NATULI dzieci są ważne

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *