Kategorie
Edukacja alternatywna

Nauczyciel niedyrektywny – czyli jaki?

Współczesna szkoła wyrosła na głębokim przekonaniu o tym, że przez odpowiednie metody wychowawcze uda się wyrobić w dzieciach pożądane przez dorosłych cechy i nauczyć je – jak dobrze żyć. Dlatego relacja między uczniem a nauczycielem jest relacją władzy, w której najważniejszą rolę odgrywa bezgraniczne podporządkowanie (ucznia w stosunku do nauczyciela, programu i zasad panujących w szkole). W kontrze do takiego myślenia o edukacji stoi dziś pedagogika niedyrektywna. Ta sama, która stawia na partnerstwo w relacjach i obdarza dziecko zaufaniem, jak też współodpowiedzialnością.

Większość z nas uczęszczała do szkół, w których nauczyciel decydował o przebiegu lekcji, o tym – co z niej wyniesiemy i jaka wiedza wniesie w nasze życie pewną wartość. Podlegaliśmy ocenom, testom i licznym represjom, by w efekcie końcom – wyjść na ludzi. Dla sporej części z nas szkoła była doświadczeniem, przez które trzeba się było jakoś prześlizgnąć. Nie rozwijała naszych pasji, nie uczyła, jak radzić sobie w dorosłym życiu i była raczej etapem, przez który się przechodzi, ale z którym nie łączy się jakichś wielkich przygód czy fascynacji – te, jeśli miały miejsce – to raczej poza szkolnymi murami.

Alternatywna edukacja, która wyrosła na kanwie pedagogiki niedyrektywnej (głęboko związanej z koncepcją psychologii humanistycznej), stara się dziś z tym tradycyjnym modelem szkoły walczyć, proponując zupełnie inne podejście do ucznia.

seria edukacyjna

Nowa szkoła

Książka dla nauczycieli i rodziców, która z pewnością przyczyni się do zmiany polskiej szkoły.

– Pedagogika niedyrektywna stała się dla mnie naturalnym wyborem, kiedy przestałam myśleć o wychowaniu, a zaczęłam – o relacji z dzieckiem. Najprostszym sposobem na zmianę było dla mnie zadawanie sobie pytania: a jak w tej sytuacji zachowałabyś się wobec innego dorosłego? Nie widzę powodu, żeby dzieci traktować z mniejszym szacunkiem niż dorosłych. Naturalną konsekwencją jest więc respektowanie ich granic, potrzeb, decyzji. Co chwilę okazuje się przy tym, że nie zawsze umiem respektować swoje własne. Uczymy się więc razem – ja i dziecko – na każdym kroku. Zauważam oceniające myśli i słowa i staram się zastępować je obserwacją i nazywaniem tego, co widzę i czego potrzebuję. Zauważam potrzebę kontroli i sprawdzam, co chcę chronić, kontrolując. Zauważam swoją chęć ingerencji w sytuację w szkole i sprawdzam, czy rzeczywiście ta ingerencja posłuży dziecku. Często jest potrzebna mnie samej – kiedy to zauważam, mogę wybrać zachowanie, które jest bardziej adekwatne do potrzeb w danej sytuacji. Decyzja o niedyrektywności jest dla mnie decyzją o wzięciu pełnej odpowiedzialności za siebie i daniu innym przestrzeni do tego samego. Równocześnie coraz mocniej odkrywam, że taka postawa często wymaga bardzo jasnych komunikatów (np. o moich granicach) i podejmowania decyzji. Niedyrektywność nie oznacza zatem mojej “przezroczystości” – oznacza, że wybieram bycie w relacji z dzieckiem bez intencji kierowania nim czy kształtowania go. – mówi Katarzyna Mitschke ze szkoły demokratycznej Wolna Chata w Krakowie.

Nauczyciel niedyrektywny, jest w tym założeniu kimś, kto:

  1. Nie narzuca uczniom jedynej słusznej postawy i autorytetu. Jeśli dziecko ma się z czymś identyfikować, czy też kogoś naśladować, to tylko na podstawie własnych wyborów, przetwarzając owe wzory we własne doświadczenie.
  2. Jest w szkole po to, by stworzyć klimat bezpieczeństwa i zaufania poprzez gotowość słuchania drugiej osoby, nieoceniania jej oraz wchodzenia w kontakt z nią bez ukrytych zamiarów czy intencji.
  3. Daje uczniom przestrzeń do autentyczności – pozwala na to, by każdy z nich był sobą, posiadał i wyrażał własne uczucia, oceny i wartości, był wolny od odgrywania przypisanych mu ról społecznych.
  4. Udziela stosowanej pomocy, gdy zostanie o to poproszony, odpowiada na pytania, zaspakaja zainteresowania uczniów i dzieli się z nimi własnymi doświadczeniami.
  5. Kieruje się empatią rozumianą jako forma współdziałania dorosłego i dziecka, oparta na wrażliwości i świadomości uczuć, a także wynikających z nich potrzeb.
  6. Jest zdolny do zmiany, elastyczny i oryginalny w rozwiązywaniu problemów.
  7. Wstrzymuje się od dokonywania ocen, w szczególności – tych negatywnych.
  8. Szanuje zdolności ucznia do samodzielnego rozwiązywania własnych problemów czy też trudności.
  9. Pozwala uczniowi stać się jednostką niepodległą, samosterowaną, samoistniejącą i całkowicie funkcjonalną.
  10. Znajduje się w przestrzeni wychowanka, ale jednocześnie w takiej odległości, aby jego obecność nie wywierała wpływu na działania ucznia.

Nauczyciel w myśl tej koncepcji jest więc przede wszystkim osobą, która pomaga i wspiera, ale też patrzy na ucznia jak na istotę rozumną i wolną, zdolną do samodzielnego rozwoju. Odchodzi od autorytetu, zakazów i nakazów, skłaniając się ku zaufaniu, współodpowiedzialności, bezwarunkowej akceptacji, samostanowienia i samokontroli. To nie autorytet – a obserwator, który wspiera ucznia na drodze do osiągnięcia dojrzałości.

Koncepcja pedagogiki niedyrektywnej stworzona została przez Carla Rogersa, ale jej korzenie sięgają też podstawowych założeń pedagogicznych Marii Montessori, Celestyna Freineta czy Owidiusza Decroly’ego. Główna myśl pozostaje niezmienna od lat: Dziecku potrzebni są dorośli tak samo, jak są potrzebne inne dzieci w ciągu całego dzieciństwa […]. Dziecku są potrzebni dorośli po to, by mogło się bez nich obyć.*

Kiedy szkoła jest problemem
Samoregulacja w szkole
Jak mówić, żeby dzieci się uczyły

*R. Gloton, C.Clero, Twórcza aktywność dziecka.

Foto: flikr.com/2create

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *