Kategorie
Zdrowie

Nie stosujmy antybiotyków w infekcjach wirusowych!

W sezonie jesienno-zimowym wzrasta znacząco zapadalność na infekcje. Warto wiedzieć, że większość infekcji o tej porze roku ma charakter wirusowy. Znamy ok. 200 typów wirusów mogących wywoływać objawy przeziębienia. Podaje się, że wirusy wywołują około 70% infekcji górnych dróg oddechowych i aż 90 % ostrych zapaleń oskrzeli u dzieci i dorosłych.

Infekcja wirusowa często zaczyna się bólem mięśni, uczuciem ogólnego rozbicia, katarem, kichaniem, bólem głowy, drapaniem lub pieczeniem w gardle, kaszlem suchym lub kaszlem z odkrztuszaniem przejrzystej wydzieliny. Infekcja taka przebiega z gorączką lub bez niej. Objawy te ustępują zwykle po 7 dniach.

Wielokrotnie na początku lub w trakcie infekcji wirusowej pacjentowi zostaje przepisany antybiotyk, zresztą często pacjenci sami domagają się antybiotyku od lekarza. Nie jest to właściwe postępowanie. Antybiotyk na wirusy nie działa! Jedynym skutecznym narzędziem w walce z infekcją wirusową może być nasz własny system odpornościowy (limfocyty T).

Jak zrozumieć małe dziecko

Poradnik pomagający w codziennej opiece nad Twoim dzieckiem

Zobacz w księgarni Natuli.pl

Działanie antybiotyku polega na zaburzeniu cyklu życiowego lub metabolizmu bakterii, nie wirusa.

Jeżeli lekarz po zebraniu wywiadu i zbadaniu pacjenta ma wątpliwości, czy infekcja jest spowodowana przez wirusy czy bakterie, ma możliwość skierowania pacjenta na badania dodatkowe. Powinien wówczas zlecić badania krwi: morfologię krwi z rozmazem i CRP (białko C reaktywne) oraz posiew lub wymaz.

Stosowanie antybiotyków w infekcjach wirusowych prowadzi do: 

  • zaburzenia funkcjonowania układu immunologicznego. Wielokrotnie spotykałam w mojej praktyce lekarskiej pacjentów, którzy po zażyciu antybiotyku przy infekcji wirusowej czuli się gorzej. Nadmierne, niepotrzebne stosowanie antybiotyków jest szczególnie niebezpieczne u małych dzieci, zaburza bowiem funkcjonowanie grasicy, która jest odpowiedzialna za odporność na infekcje i zapobiega rozwojowi alergii;
  • lekooporności (bakterie wytwarzają mechanizmy obronne chroniące je przed niszczycielskim działaniem antybiotyku). Może się zdarzyć, że za kilka lat nie będziemy mieli czym leczyć poważnych infekcji bakteryjnych, bo większość bakterii będzie oporna na antybiotyki. Cytując za profesor Walerią Hryniewicz z Narodowego Instytutu Leków: „Polska, wśród krajów europejskich, po Grecji, jest krajem, gdzie najliczniej występują bakterie niepoddające się leczeniu antybiotykami”;
  • niszczenia dobrych bakterii obecnych w jelitach. Odpowiednia ilość dobrych bakterii jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu immunologicznego człowieka, do procesów trawiennych, do produkcji witamin B1, B2, B6, B12, K i kwasu foliowego;
  • rozwoju zespołu objawów związanych z drożdżakiem Candida albicans (Candida related complex) objawiającego się mi.in: zaburzeniami ze strony przewodu pokarmowego, wysypkami, nawracającymi grzybicami pochwy u kobiet, przewlekłym zapaleniem zatok, ucha, zespołem przewlekłego zmęczenia, depresją;
  • większej podatności na infekcje pasożytnicze (u osoby nadużywającej antybiotyków system obronny nie funkcjonuje dobrze i nie może się bronić przed pasożytami);
  • nasilenia lub zapoczątkowania rozwoju alergii.

Zdarza się, że w przebiegu infekcji wirusowej może dojść do nadkażenia bakteryjnego. Objawy są wówczas bardziej nasilone, stan ogólny pacjenta jest gorszy, utrzymuje się gorączka, brak apetytu, pojawia się ropna wydzielina w nosie, zatokach, gardle, oskrzelach, płucach, uchu. Wtedy często jest potrzebny antybiotyk.

Uwaga! Reklama do czytania

Uwaga! Złość

Są sposoby radzenia sobie ze złością (swoją i bliskich), które nie ranią i nie krzywdzą. Książka pomaga zrozumieć i stosować te metody. 

CHCESZ? KLIKNIJ!

Należy zaznaczyć, że infekcje bakteryjne zdarzają się rzadko u osób z prawidłowo funkcjonującym układem immunologicznym, hormonalnym, u osób dbających o zdrową dietę, odpowiednią ilość snu, ubierających się odpowiednio do pory roku i pogody, dbających o swój system nerwowy.

W przypadku infekcji wirusowych najlepiej zostać w domu i zastosować naturalne metody wzmacniające układ immunologiczny jak: lekkostrawną dietę bogatą w warzywa i owoce, witaminę C w większych dawkach, echinaceę, syrop z cebuli, czosnek. Należy też pamiętać o uzupełnianiu płynów, jest to szczególnie ważne przy gorączce (woda z miodem i cytryną, napar z imbiru, lipy, bzu czarnego).

Życie seksualne rodziców

Zacznij świadomie budować swoją relację z partnerem

Jak zrozumieć się w rodzinie

Jak dostrzec potrzeby innych i być wysłuchanym

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Aby uchronić się przed infekcjami należy:

  1. Dbać o zdrową dietę, bogatą w warzywa, owoce, kasze, ryby, nasiona, orzechy. Istnieją badania pokazujące, że niedobór w organizmie witamin D, A, C oraz cynku zwiększa podatność na infekcje. Warto zredukować w diecie cukry proste, tłuszcze zwierzęce, produkty mączne.
  2. Dbać o odpowiednią ilość snu (brak snu zwiększa podatność na infekcje).
  3. Unikać stresu, a właściwie jego negatywnych skutków. Każdy z nas jest zdolny pokonać stres, jeżeli otrzyma odpowiednie wsparcie, opanuje umiejętność radzenia sobie ze stresem, zachowa odpowiednią postawę. Badania wykazały, że układ immunologiczny optymistów działa lepiej, optymiści mają większą ilość limfocytów T odpowiedzialnych za zwalczanie infekcji.
  4. Dbać o regularną aktywność fizyczną.

Autor/ka: Joanna Koniorczyk

Lekarz medycyny, specjalista medycyny rodzinnej. Od czasów studiów interesuje się medycyną naturalną, medycyną ekologiczną i dietetyką.
W podejściu do pacjenta szczególną wagę przywiązuje do zdrowego trybu życia i właściwej diety, jako czynników warunkujących zdrowie.
Aktualnie opiekuje się polskimi pacjentami w Dublinie oraz jest konsultantem medycznym serwisu z internetowymi poradami lekarzy PoradaOnline.eu. Prywatnie aktywna mama dwóch aktywnych chłopców.

4 odpowiedzi na “Nie stosujmy antybiotyków w infekcjach wirusowych!”

Super artykuł:)niestety w swojej praktyce spotykam się z sytuacją,gdy to pacjenci patrzą na mnie spode łba gdy proponuję inne sposoby niż atb…a odżywianie to już bywa poezja pisana prozą:/

To teoria. A życie? Idziesz z dzieckiem do lekarza, ma wszystkie objawy infekcji. Lekarz nie jest pewien czy to wirus czy bakterie, więc (zgodnie z artykułem), kieruje na badania. Krew pobierają rano w laboratorium. Rano na drugi dzień lecisz z dzieckiem na czczo do owego labu. Tam w ciasnej poczekalni z innymi chorymi czekasz w kolejce z godzinkę lub dłużej. Dziecko słania się na nogach z osłabienia. Wyniki badania na kolejny dzień. Jesteś z dzieckiem sama w odmu, więc ubierasz i lecicie po wyniki. Z gorączką, ew. zbitą jakimś paracetamolem. Mamy już trzy dni biegania z chorym dzieckiem. Załóżmy, że wynik akurat jest na tyle klarowny, że może wskazywać na wirus (badanie morfologii i CRP samo nie da jednoznaczej odpowidzi, czy to wirus i jaki to wirus). No to leczymy jakimiś neosine itd. ALE osłabione dziecko w międzyczasie potencjalnie zetknęło się z różnymi chorobami, bieganie po placówkach nie sprzyja zmniejszaniu wydzieliny, która spływa do oskrzeli i jest wspaniałą pożywką dla bakterii. Leczymy wiruska, który osłabia organizm, tymczasem daliśmy organizmowi wielokrotnie szansę na etap bakteryjny, który rozwija się pod płaszykiem wuruska wspaniale, a my się zastanawiamy dlaczego to dziecko nie zdrowieje, dlaczego gorączka już 5-ty dzień nie spada? Lecimy na kontrolę do lekarza, ten osłuchuje, a tam zapalenie oskrzeli, nieraz płuc ma się świtnie. Teraz podaje już antybiotyk, jakiś silny, bo się rozwinęło. Jeśli znów skieruje na badanka krwi i wycieczki się powtórzą, wyniki pradopodobnie będą już tak słabe, że otrzymamy skierowanie do szpitala. I tu macie odpowiedź na pytanie dlaczego lekarze tak ładują antybiotyki. Niektórzy maja zaufanie do rodziców i wypisują receptę, ale każą obserować i wstrzymać się z podanie antybiotyku z 3 dni, ale dziecko ma w tym czasie wypoczywać, regenerować siły, a nie siedzieć w skupiskach innych chorych ludzi. Jeśli objawy nie zaczną ustępować, głównie wysoka temperatura, trzeba antybiotyk podać, bo niestety bardzo często po infekcji wirusowej następuje bakteryjna. A jeśli tę się leczy syropkami na kaszel czy herbatką z cytrynką, skutki mogą być opłakane. dużo gorsze i groźniejsze niż w przypasku podawania antybiotyków przy wirusach. Także nie jest to tak proste i czarno-białe jak sobie wymyślił autor artykułu. Niestety…

To prawda niestety,ale czasem warto poczekac z wirusowym dzieckiem i dac mu szanse samemu powalczyc a najlepiej to stosowac prewencje taka jak w artykule. A z niemowlakami to najlepsza prewencja jest unikanie skupisk ludzi chorych, marketow itp.

Ja w dzieciństwie bardzo dużo chorowałam i przez dobre 8 lat byłam ciągle faszerowana antybiotykami. Dziś moje zęby są pomarańczowe. Podobno to właśnie wina antybiotyków. Czy to może być prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.