Kategorie
Macierzyństwo i ojcostwo Naturalne rodzicielstwo/ Slow Parenting Rodzicielstwo

„Nie wiem, jak możesz to robić swojemu dziecku” – rodzic rodzicowi krytykiem

Bywamy mistrzami w zawstydzaniu. Zawstydzamy innych rodziców, bo sami czujemy się ze sobą źle i próbujemy na siłę być idealnym rodzicem. Aby tego nie robić, wzmocnijmy własne poczucie wartości i empatię. Zdobądźmy się na odwagę, by zaakceptować własną (i cudzą) niedoskonałość oraz niepewność w rodzicielstwie.

Widzimy tylko wycinek, oceniamy całość

Każdy z nas jest inny i każdy z nas jest niedoskonały, bo jesteśmy ludźmi. A jednak kiedy druga mama robi inaczej niż uważamy za słuszne, bywa, że włącza się w nas krytyk i doradzacz. Ocenianie mamy jako ludzie naturze i często bywa negatywne. W realu i na forach mam nieraz padają takie słowa jak „Nie wiem czy wiesz, ale…”, „Ja mam piątkę dzieci i daję radę”, „Nie wiem, jak możesz to robić swojemu dziecku”.

Zdarza się, że inni, będąc świadkami naszego rodzicielstwa, oceniają po jednym rodzicielskim zachowaniu „Oooo, z tego nic dobrego nie będzie”. Nie znając szczegółów naszej relacji, ferują wyroki, że skoro podałam dziecku podręcznik podczas lekcji online, to dziecko nie ma szans na samodzielność. Że skoro podnosimy dziecko na ręce, kiedy płacze, to je rozpieścimy. Że skoro przeglądamy telefon na placu zabaw, to jesteśmy złym rodzicem uzależnionym od telefonu. 

Nie da się ocenić przyszłości dziecka po jednym zachowaniu rodzicielskim. Każdy z nas miewa lepsze i gorsze dni. Każdy z nas ma lepsze i słabsze strony, a jednak dajemy radę, bo nasze plusy przewyższają minusy. A jednak często oceniamy innych na podstawie wyrywka rzeczywistości i wróżymy z tego czyjąś przyszłość. Zamiast tego zaakceptujmy niepewność w rodzicielstwie i to, że każdy może mieć inaczej, co nie znaczy gorzej – po prostu jest inny. Budujmy poczucie własnej wartości i odwagę, by żyć po swojemu i dać innym żyć, tak jak chcą. 

seria rodzicielska

Jak zrozumieć się w rodzinie

Książka o tym, jak zazwyczaj mówimy do siebie, dlaczego często jesteśmy nieskuteczni w komunikacji i co zrobić, by dogadać się w rodzinie.

Doradzanie jako ocenianie

Dyskretną formą oceniania jest doradzanie, np. „Na twoim miejscu bym powiedziała tej teściowej, co myślę”. Czasem jest ono trafione jak kulą w płot. Bo to, co działało u kogoś, niekoniecznie sprawdzi się u kogoś innego. Co ciekawe, jak zaobserwowałam (m.in. prowadząc grupę Self–Reg dla rodziców), osoba w potrzebie, pisząc z prośbą o poradę na forum rodzicielskim, często nawet sama nie zdaje sobie sprawy z tego, że pisze, by ktoś podniósł ją na duchu, dał empatię. A dostaje porady niemożliwe do zastosowania w jej przypadku, które mocno ją ściągają w dół. Czuje poczucie winy i wstyd, bo nie jest w stanie je przyjąć i wykonać. Nie ma na to siły albo zwyczajnie nie pasują do jej sytuacji. Próbowała, ale nie działało i być może myśli: „Rany, tylko mnie nie działa to, co zalecają, co ze mnie za…”. Czuje wtedy poczucie winy i wstyd. Te uczucia wcale nie ułatwiają bycia lepszym rodzicem. 

Zobaczyć naprawdę

Nie ma jednej idealnej ścieżki rodzicielstwa. Nigdy też do końca nie wiemy, jaki będzie wynik naszych starań. Sporo zależy od nas, rodziców, a jednak sporo też od innych czynników – samego dziecka i jego decyzji, innych osób, z którymi ma styczność, okoliczności. A tym, co w rodzicielstwie liczy się najbardziej, są:

  • klimat, jaki wytwarzamy w relacji w miliardach gestów, zachowań, mikrochwil,
  • cel, w kierunku którego podążamy (np. wiem, że chcę wychować dzieci na szczęśliwych, pełnych poczucia wartości, dobrych ludzi),
  • model, jaki pokazujemy nieświadomie. 

Tego często nie widać na pierwszy rzut oka. Tylko sami uczestnicy sytuacji – matka, ojciec, dziecko, opiekun – znają tło. Czują, co się dzieje z dzieckiem, i dokładnie wiedzą, kiedy co zrobić. Często wiedzą, co jest właściwe na daną chwilę, w konkretnych okolicznościach. Czasami podadzą podręcznik dziecku podczas zdalnego nauczania i w ten sposób uczą dziecko zwykłej ludzkiej życzliwości. W innym momencie postawią granicę i skierują dziecko w stronę samodzielności. Czasem podniosą dziecko, czasem przykucną, a czasem nie mają siły, więc zabawią czy włączą bajkę, by trochę odpocząć, a potem znowu być dla dziecka. Ale i tak zbudują tym dobry kontakt z dzieckiem, będąc autentycznymi i robiąc wszystko z serca. 

Być może ta mama, która przegląda telefon na placu, jest zmęczona byciem na każdą potrzebę wcześniej. Wie, że jej dziecko jest sprawne fizycznie i uwielbia się wspinać, i korzysta z momentu, by odzyskać siły. Po to, by móc znowu być w kontakcie z jej żywiołowym, wysoko wrażliwym człowiekiem z mamozą. Przez chwilę cieszy się tym, że może poczytać fragment książki w aplikacji Kindle’a czy odpowiedzieć przyjaciółce na drugim końcu Polski. Dzięki temu ma dobry nastrój i większą cierpliwość do dziecka potem.

Mózg ocenia negatywnie

Oceniamy dlatego, że taki już jest mózg – przesiewa fakty, wybiera te, które wydają nam się stosowne, aby uniknąć zagrożenia. Czasem włączamy w to innych – w jakiś sposób chcemy ich chronić przed niebezpieczeństwami, które według nas na nich czyhają. Tylko… czy naprawdę wiemy, że czyhają? 

Mózg ma tendencję do skupiania się na negatywach i zagrożeniach, nie na pozytywach i potencjale. Widzi szklankę do połowy pustą, bo to pomogło nam przetrwać. Więc oceniając innych i siebie, widzimy raczej tę negatywną stronę, chyba że wchodzimy w proces świadomie i refleksyjnie. A rzadko stać nas energetycznie na refleksyjność. Kora nowa – myślący mózg – pożera mnóstwo glukozy i przy zmęczeniu, typowym dla rodzica, raczej włączają się niższe partie mózgu, działające na zasadzie skojarzeń. To sprawia, że większość z nas myśli szybko i często wysnuwa błędne wnioski. [1]

Krytykujemy, aby uzasadnić swoje wybory

Według Brene Brown dlatego, że rodzicielstwo jest pełne niepewności, nikt z nas tak naprawdę nie wie, przy tych miliardach czynników, jakie wpływają na nasze dzieci, jaki będzie wynik naszych rodzicielskich wysiłków. Czy okaże się, że nasze dzieci w przyszłości są szczęśliwe, odniosą sukces, będą dobrymi ludźmi. 

Im bardziej jesteśmy niepewni, tym bardziej oflankowujemy się przy swoich wyborach i upieramy „moje najlepsze”. Kiedy ktoś postępuje inaczej, czujemy, że to krytyka naszego rodzicielstwa. Więc zażarcie udowadniamy innym rodzicom, że trzeba inaczej. 

Krytykujemy i zawstydzamy, bo stres i własny wstyd zabijają empatię

Krytyka, ocenianie, bezrefleksyjne doradzanie to przeciwieństwo empatii. Niestety bywa, że stres i zmęczenie zabija w nas empatię. Zabija ją też nasz własny, nieuświadomiony wstyd i poczucie, że muszę być idealna, by być wystarczająca. Wtedy, zamiast dawać empatię zawstydzamy i krytykujemy innych, by przez chwilę poczuć się przynajmniej lepsza niż ktoś inny. Własny wstyd niełatwo zauważyć, bo często kryje się pod złością. Więc jeśli czujemy złość i oburzenie, zatrzymajmy się na chwilę, zanim coś powiemy lub napiszemy. Sprawdźmy, czemu tak czujemy i pomyślmy jak to, co powiemy czy napiszemy, wpłynie na drugą osobę. Trenujmy empatię i budujmy własne poczucie wartości oraz akceptację własnej i cudzej niedoskonałości. 

Dobra relacja
30,36 PLN
W świecie porozumienia bez przemocy
32,10 PLN
Szanujący rodzice, szanujące dzieci
32,10 PLN

Inne zdanie i porady – nie zawsze złe, ale ważniejsza jest empatia

Oczywiście bywa, że porada jest bezcenna i trafia w dziesiątkę. Bywa, że mamy wiedzę, że np. dla dziecka noszenie przodem nie jest dobre, ale nie wiemy, jak to delikatnie zakomunikować. Bywa też, że ktoś robi naprawdę coś raniącego i krzywdzącego dziecko i wtedy powinniśmy zareagować. Jednak w każdym z tych przypadków ważna jest empatia. To ona jest prawdziwym wsparciem i często sama empatia wystarczy, by coś zmienić w drugim człowieku. Jednak wymaga ona naszego zaangażowania. Prawdziwej chęci pomocy, a NIE chęci poczucia się ważną i wszechwiedzącą w roli pomocnej osoby. To dzięki empatii ktoś inny może sam znaleźć właściwe dla niego rozwiązanie i przy okazji poczuje się lepiej, będąc wysłuchanym. 

Jako społeczeństwo mielibyśmy się lepiej, gdyby większość z nas miała to w automacie. Warto tu pamiętać, że empatia NIE polega na wyobrażeniu sobie, jak ja czułabym się w roli tej drugiej osoby. Polega na otwartości, że inni mogą mieć inaczej niż ja, i słuchaniu, patrzeniu, zadawaniu pytań. Także o to, co druga osoba jest w danym momencie w stanie zrobić w sytuacji, w jakiej się znajduje. Otwieramy się wtedy w pełni na perspektywę drugiej osoby i na inną niż moja wrażliwość, inne trudności, inne emocje. Warto też trenować empatię. 

Jak radzić sobie z hejtem i zawstydzaniem? Odważnie i z zaufaniem do siebie 

Rodzicielstwo jest pełne niepewności. Ważne, byśmy tę niepewność zaakceptowali: „Robię najlepsze, co mogę, ale tak naprawdę nie wiem na pewno. Według mnie to jest właściwe na tę chwilę”. Pamiętajmy, że wybory i decyzje innych ludzi nie są krytyką naszych. Są po prostu innymi wyborami i decyzjami, bo każdy z nas jest inny. Inaczej nie znaczy gorzej. Nawet w badaniach naukowych – jeśli statystycznie większości coś służy, to zazwyczaj jest też mniejsza grupka, która ma inaczej. 

Taka postawa da nam także odporność na krytykę, hejt i zawstydzanie ze strony innych. Budujmy poczucie wartości niezależne od zewnętrznych ocen. Jeśli już doświadczymy krytyki i zawstydzania, potraktujmy sytuację bycia ocenianą do poćwiczenia akceptacji siebie. Jestem OK, taka jaka jestem – na dany moment podejmuję najlepsze możliwe decyzje. Mogę popełniać błędy i je naprawiać. Tylko w takiej akceptacji pojawia się otwartość na zmianę i bycie coraz lepszą wersją samej siebie. 

Ufajmy więc sami sobie, bo nikt inny nie zna naszego dziecka najlepiej. Do otwartego serca i zaufania sobie dołączmy wiedzę i otwartość, by wciąż się uczyć. Czytajmy i zdobywajmy wiedzę, ale pamiętajmy też, że nauka o człowieku się zmienia. Wybierajmy więc to, co czujemy jako „nasze”, właściwe i pogódźmy się z tym, że zazwyczaj nic nie wiadomo na pewno. 

Zdobywajmy się też na odwagę mówienia o swoich niedociągnięciach. Pokazujmy światu, że to też jest ok. Jak pisze Brene Brown, „Czasami najodważniejszą i najważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to po prostu się pokazać” [2]. Zamiast krytyki innych i sprawiania, że poczują się gorzej, wybierzmy empatię, poczucie wartości i odwagę do bycia sobą, oraz uznanie, że inni mogą mieć inaczej. Pokażmy innym ten model i pociągnijmy ich za sobą w górę, ku realizacji ich własnych potencjałów. 

Bibliografia

  1. Kahneman, Daniel „Pułapki myślenia”, 2012.
  2. Brown, Brene „Z wielką odwagą”, 2013.

Autor/ka: Natalia Fedan

– anglistka i psycholożka. Potrójna mama “weteranka” – najstarszy syn ma 19 lat, córka 17, a najmłodszy syn 6 lat. Facylitatorka Self-Reg i pierwsza w Polsce propagatorka tego podejścia. Wciąż w drodze i w poszukiwaniach, w ciągłej pracy nad sobą, by być coraz lepszą wersją siebie. Jej miłością oprócz rodziny są książki i nauka. Wysoko wrażliwa, wysoko empatyczna i wysoko refleksyjna, wykorzystuje te cechy, by pomagać rodzicom w ich rodzicielskich ścieżkach.


Bestsellery księgarni Natuli.pl

Pierwszy osadzony w polskich realiach przewodnik dla rodziców małych dzieci.

Ta prosta, rytmiczna książeczka to wspaniałe zaproszenie do zabawy i czułego, bliskiego kontaktu.

Jak się kochać?
Komunikacja, bliskość, intymność

Tematy, którymi się zajmujemy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *