Jesteś w ciąży? Wspaniale! Kliknij w ten link
| Oddajmy dzieciom podwórka!

Oddajmy dzieciom podwórka!

Jak bardzo zmieniło się dzieciństwo na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat – łatwo dostrzec, zestawiając nasze doświadczenia z doświadczeniami naszych dzieci. My – biegaliśmy cały dzień po podwórzu, bawiliśmy się w wojnę i kolekcjonowaliśmy puszki, podczas gdy one – dzieci XXI wieku, krążą między zajęciami pozalekcyjnymi z tak napiętym grafikiem, że trudno im umówić się z kolegami na piłkę.

A nawet jeśli chcą już zagrać, to często nie mają z kim. Dlatego warto pozbierać więcej dzieci i wypuścić je na podwórko, dając przestrzeń do tego, by wspólnie odkrywały świat. To w dzisiejszych czasach jedno z naszych największych zadań do wykonania! Przypominamy kilka zwykłych zabaw z naszego dzieciństwa, które dziś osiągnęły miano kontrowersyjnych. Sami zdecydujecie, czy znajdzie się dla nich miejsce w waszym domu. A właściwie poza nim.

1. Bieganie po podwórku bez nadzoru

Kiedyś – było normą. Ulice i podwórza tętniły życiem i dziecięcym śmiechem. Można było biegać do woli, bez nadzoru dorosłych i bawić się we wszystkie niebezpieczne zabawy, na które – pod kontrolą – nie zawsze można sobie pozwolić. Dziś podwórza straszą ciszą a nasze dzieci często nie znają nawet dzieci sąsiadów. A gdyby wypuścić dzieciaki na dwór, bez nadzoru i zaproponować to samo rodzicom dzieci z sąsiedztwa? Psychologowie donoszą, że zabawy niekontrolowane przez dorosłych pozwalają zdobywać pewność siebie, rozwijają zdolności komunikacyjne, uczą podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji oraz radzenia sobie z emocjami. Warto spróbować?

2. Zabawy śmieciami

Dzieci są nałogowymi zbieraczami śmieci – stare deski, kapsle i butelki po piwie, to dla nich świetny materiał do zabawy. Szczególnie, że z części z nich można później zbudować niepowtarzalne rzeczy, prawdziwe cuda! Takie zabawy rozwijają kreatywność, jedną z najbardziej pożądanych cech współczesnego świata. Znosiliście różne śmieci do domu, bądź kolekcjonowaliście je na podwórkach? Pamiętacie towarzyszące temu emocje? Czy można je w ogóle porównać do rozpakowywania z kartonu nowej zabawki?

3. Zabawy w wojnę

To zabawy znane od pokoleń, które pozwalają dzieciom radzić sobie z własnymi emocjami. Chłopcy bawili się w nie zawsze, strugając miecze czy pistolety z patyka. Nie trzeba od razu kupować plastikowych gadżetów, ale zabranianie takich zabaw – nie ma większego sensu. Tym bardziej, że są one po porstu wpisane w męską naturę.

4. Bieganie w deszczu!

Gdy pada deszcz dzieci się nudzą? Nieprawda. Nudzą się wtedy, gdy dorośli deszczową porę każą im spędzić w domu – z nosem przyklejonym do szyby. Tymczasem nie ma złej pogody na zabawę. Bywa tylko złe ubranie. Nieprzemakalna kurtka z kapturem i dobre kalosze, a czasem też spodnie na deszcz powinny wystarczyć, by wypuścić dziecko na dwór i patrzeć, jak eksploruje otoczenie ciesząc się taplaniem w kałuży, przelewaniem wody, zbieraniem deszczółki…

5. Brudzenie się

Współczesne wychowanie jest pełne lęków. Boimy się nie tylko dziecięcych porywaczy, pedofilii, która czyha za każdym rogiem, ale również… bakterii. Nasze domy są sterylne, a nasze dzieci – za czyste. Nie pozwalamy im bawić się w błocie, wchodzić na omszałe drzewa. Tymczasem badania pokazują, że niemowlęta, które napotykają na swojej drodze szereg bakterii, są mniej narażone na rozwój alergii w późniejszym wieku. Brud jest nam potrzeby, a obsesyjna sterylność wyrządza więcej szkód, niż przynosi korzyści. Od czasu do czasu warto dać się dzieciom po prostu pobrudzić – dla zdrowia!

6. Zabawy na trzepaku

Każdy mieszkaniec miasta je pamięta. Dzięki swojej wytrzymałej budowie często wykorzystywane były przez nas do wszelkich ewolucji akrobatycznych. Kilka trzepaków z tamtych lat można jeszcze odnaleźć, ale nie tylko o trzepaki tu chodzi. Wszędzie przecież mamy murki, ploty, podesty… Pozwólmy eksplorować je dzieciom na ich własne sposoby, dajmy im przestrzeń do eksperymentów. Być może będzie niebezpiecznie, ale na pewno ciekawiej, niż w szczelnie zamkniętym domu, z każdym kątem wygładzonym w taki sposób, by maluch nie był w stanie zrobić sobie krzywdy.

7. Sprzedaże podwórkowe

Dzieciaki lat 70. i 80., wychowywane na wsiach i w małych miasteczkach, tradycyjnie co lato wychodziły ze stolikami przed dom sprzedając przechodniom własnoręcznie przygotowaną lemoniadę, zerwane z krzaka owoce bądź upieczone wcześniej samodzielnie (lub z niewielką pomocą rodziców) ciasto. Były w pełni odpowiedzialne za cały proces planowania sprzedaży – od ustalania cen, poprzez organizowanie stoiska, promocji i rabatów dla najlepszych kolegów. No i oczywiście towar, którym zachęcało się klientów do kupna. Ostatnio takie stoisko udało mi się zobaczyć w duńskim miasteczku. Czy naprawdę Polskie dzieci nie chcą już bawić się w sklep? Czy to wina rodziców, którzy najchętniej zamknęliby swoje dzieci w domach w obawie przed całym złem zewnętrznego świata?

8. Wchodzenie na drzewa

Jedno z najprzyjemniejszych doświadczeń z dzieciństwa, które z pewnością nosi się w sobie długo. I z chęcią wspomina. Na drzewach budowało się bazy, ścigało z kolegami w tym, kto wejdzie wyżej. Na drzewach przesiadywało się całymi dniami, czekając, aż mama zawoła na kolację. Na taką swobodną wspinaczkę powinno się znaleźć miejsce również dla współczesnych dzieci. To świetna lekcja koordynacji, angażująca do pracy wiele grup mięśniowych i dająca poczucie spełnienia. Dziecko ćwiczy równowagę, uczy się oceniać odległości i doświadcza ograniczeń swojego ciała. A także je przekracza. Czego chcieć więcej?

9. Samodzielne podróże komunikacją miejską

7-letnie dziecko (czyli takie, które zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami prawa można pozostawić bez opieki dorosłego), z pewnością świetnie poradzi sobie z samodzielnym powrotem do domu np. ze szkoły (do której drogę powinno przecież znać). Zamiast więc wozić dzieci wszędzie autem, zaproponujemy test młodego, miejskiego trapera. Samodzielna wyprawa komunikacją miejską, dla dziecka, które będzie na nią gotowe, z pewnością sprawi wszystkim sporo frajdy i pozwoli młodemu człowiekowi postawić kolejny, bardzo ważny krok ku dorosłości.

10. Szwędanie się z kolegami po lesie

Las kryje w sobie wiele tajemnic i kryjówek, wartych odkrycia. Dzieciaki naszego pokolenia, które miały to szczęście wychowywać się w jego okolicy, budowały w nim bazy i czasem na leśnych zabawach spędzały całe dnie (w alternatywie do podwórka). Jeśli twoje dziecko jest gotowe na samodzielną wyprawę z grupą kolegów do lasu, a ty masz pewność, że będą potrafili się w tym lesie odnaleźć – nie ma powodów, by tego zabraniać. Z pewnością to doskonała alternatywa dla dnia spędzonego przed komputerem czy telewizorem.

11. Nuda!

Nuda to jest coś, czego w życiu każdego dziecka nie może zabraknąć. Bo gdy jej nie ma – to oznacza, że coś jest nie tak. Pozwólmy się dzieciom nudzić, bo to z nudy właśnie rodzą się najbardziej oryginalne pomysły na zabawy, których nie wymyśliłby najbardziej kreatywny pracownik firmy zabawkarskiej na świecie. Nuda jest wszędzie tam, gdzie nie ma nadmiernej organizacji i planu działania – a jest – spontaniczność. Liczymy, że w życiu każdego malucha będzie jej wystarczająco dużo!

Foto: flikr.com/imagesbywestfall


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Czy można urodzić bez bólu? Fragment książki “Poród naturalny”

„Czas związany z rodzeniem pozostaje w pamięci do końca życia”. Rozmowa z Katarzyną Oleś

“Poród naturalny” – nowa książka Wydawnictwa Natuli

Przejdz do: