Kategorie
Archiwum

Poród w domu: fanaberia czy kobiece prawo?

Podczas gdy w Polsce do porodów domowych podchodzi się z niebywałym dystansem i ostrożnością, a one same stanowią u nas raczej margines, na Zachodzie to wyjątkowo popularny sposób rodzenia dzieci, często zalecany matkom jako ten, który sprzyja akcji porodowej. Czego tak bardzo boją się Polscy lekarze przekonując matki, by rodziły w szpitalach?

W szpitalu znaczyło nowocześnie

Żeby zrozumieć fenomen tego zjawiska, warto sięgnąć do historii powojennej Polski, kiedy wprowadzono zakaz porodów domowych (wcześniej znaczna część dzieci rodziła się w domu i było to całkiem naturalne). Uznano je bowiem za przeżytek. Jednocześnie powstawały szpitale, w których rodziło się pod asystą wyszkolonego personelu (nie zaś “babek i zabobonów”). Rozpoczęła się też medykalizacja każdej dziedziny dotyczącej zdrowia, a zachowanie przy życiu noworodka było dla kraju – z oczywistych przyczyn historycznych – na wagę złota. Na ponad pół wieku kobiety oddane zostały w ręce służby zdrowia, co miało im zapewnić bezpieczeństwo podczas tego naturalnego procesu fizjologicznego. Dopiero rozporządzenie Ministra Zdrowia z 2011 roku, mówiące o tzw. standardzie okołoporodowym, ponownie przywróciło możliwość odbycia domowego porodu we własnym domu. Na pytanie czy jest to u nas legalne, odpowiedzieć więc możemy z całą pewnością TAK. Choć dopiero od niedawna…

Jak jest gdzie indziej?

Jakby w kontrze do tego zjawiska, Zachód hołdował porodom domowym od początku, stąd istnieją kraje, w których narodziny w domu sięgają nawet 40 proc. wszystkich porodów i nikt się tam nie dziwi, że kobieta podejmuje taką decyzję. Tak jest np. w Holandii. Kobiety rodzące w Wielkiej Brytanii mogą usłyszeć natomiast od swoich lekarzy, że dom do rodzenia jest lepszy od szpitala, który jest obcym i często nieprzyjemnym środowiskiem. O porodach domowych podobnie wypowiada się brytyjski odpowiednik Agencji Oceny Technologii Medycznych – rodzenie w domu jest bezpieczne, naturalne i łączy się z mniejszą liczbą interwencji medycznych.

Poza Holandią, w której porody domowe są wyjątkowo często praktykowane, trend rodzenia w domu widoczny jest również w Niemczech, Austrii i Nowej Zelandii. We Francji, ze względu na nadmierną medykalizację porodów, coraz więcej kobiet decyduje się właśnie na poród w domu. Ten jednak, podobnie jak w Polsce, wciąż pozostaje kwestią sporną i nie jest zalecany przez większość francuskich lekarzy. W Stanach Zjednoczonych tylko 1,36 proc. porodów ma miejsce poza szpitalem. Tamtejsi lekarze obawiają się utraty pacjentów na rzecz położnych.

Ile to kosztuje?

Polscy lekarze wobec porodów domowych mają wiele obaw, a najczęściej mówią o tych związanych z sytuacją, gdy podczas akcji porodowej wystąpią komplikacje. Wówczas – ich zdaniem – dojazd do szpitalu w ciągu kluczowych kilku-, kilkunastu minut może być trudny. To zapewne ze względu na liczne obawy za poród domowy w Polsce trzeba sporo zapłacić. W przeciwieństwie na przykład do Wielkiej Brytanii, w której jest on nie tylko w pełni refundowany, ale również odpowiednio koordynowany przez szpitale.

Jeśli chcesz urodzić dziecko w domu w naszym kraju, na żadną refundację nie masz co liczyć. Musisz więc opłacić położną, która poród odbierze i zaopiekuje się rodzicem przed i po przyjściu dziecka na świat. Taki koszt może wynieść od 1,5 tys. zł do 3 tys. zł. NFZ co prawda od jakiegoś czasu przymierza się do tego, by opracować zasady dotyczące finansowania porodu poza szpitalem, na razie jednak nie mamy co myśleć o tym, że ktokolwiek poniesie za nas te koszty. Zatem na poród wykładamy z własnego portfela.

Jak przygotować się do domowego porodu?

Przede wszystkim należy odpowiednio wcześnie podjąć decyzję dotyczącą domowego porodu i od razu rozpocząć poszukiwanie położnej. To ona od początku może być osobą prowadzącą ciążę (wówczas wybieramy położną na samym początku, zamiast lekarza prowadzącego), bądź przed 36. tygodniem ciąży, kiedy odbywa się kwalifikacja do porodu domowego. Ważne jest też, aby przejść wszystkie badania, wykluczające przeciwwskazania medyczne. Konieczny jest wywiad lekarski, analiza wcześniejszych porodów, ogólnego stanu zdrowia i samopoczucia pacjentki.
Położną najłatwiej znaleźć jest na stronie Dobrze Urodzeni, używając w tym celu wyszukiwarki. Znajdziemy tu nie tylko zrzeszone położne, ale także szkołę rodzenia, położną prowadzącą ciążę czy doradcę laktacyjnego.

Kwalifikacja do porodu

Kwalifikację do porodu domowego kobiety przechodzą mniej więcej w 36. tygodniu ciąży. Przeprowadza ją położna prowadząca i (w najlepszym wypadku) dwie położne, z których jedna przyjeżdża do pomocy w końcowej fazie porodu, a druga – w sytuacji, gdy tej pierwszej coś wypadnie (może to być dyżur w szpitalu bądź inny poród domowy). Dobrze jest poznać wszystkie trzy położne.

Kwalifikacja jest tak naprawdę rozmową z położną. Rodzice wypełniają dokumenty dotyczące przebiegu ciąży, aktualnego stanu zdrowia, chorób przewlekłych w rodzinie, przebytych zabiegach. Położne domowe pytają również o depresję i inne problemy psychiczne występujące w rodzinie. Rodzice przedstawiają swoje wykształcenie i wykonywany zawód. Oceniane jest również napięcie między ciężarną a jej partnerem, które mogłoby negatywnie wpłynąć na przebieg porodu. Sama kwalifikacja odbywa się w domu rodzącej (zazwyczaj łączy się to z dodatkową opłatą) bądź w domu położnej. Następnie położna bada zewnętrzne wymiary miednicy, dzięki którym może przewidzieć przebieg porodu i ewentualne nieprawidłowości. Sprawdza też ułożenie dziecka. Od wizyty kwalifikacyjnej rodząca pozostaje w stałym kontakcie z położną, która jest do jej dyspozycji 24 h na dobę. Kobieta ma wręcz obowiązek meldować o tym, jak się czuje (szczególnie od 37. tygodnia ciąży).

Podczas drugiej wizyty położna przyjeżdża zazwyczaj odebrać umowę, określającą powinności i zobowiązania obu stron. Poza obowiązkowymi spotkaniami, kobieta rodząca w domu powinna wykonać dodatkowe badania: cytomegalię, test obciążenia glukozą oraz koniecznie USG wykonane około 13. tygodnia ciąży.

Podczas wizyt z położną ustalany jest plan w razie wystąpienia komplikacji. Niezbędne jest zapewnienie rodzącej szybkiego transportu do szpitala. Poza tym konieczny jest zakup porodowych akcesoriów. To folia malarska, ręczniki, prześcieradła i paczka podkładów z folią zabezpieczającą na spodzie. Warto też mieć spakowaną torbę porodową na wypadek, gdyby wizyta w szpitalu okazała się konieczna. To również musi zostać ustalone wcześniej. Rodząca powinna wiedzieć, kto zawiezie ją do szpitala i jak wówczas może to wyglądać.

Mierzenie i ważenie dziecka po porodzie odbywa się w domu. Natomiast ewentualne szczepienia i obowiązkowe badania (m.in. test przesiewowy, w kierunku fenyloketonurii i hypotyreozy) należy wykonać w przychodni. Czasem możliwe jest wykonanie tych badań przez położną, która przyjęła poród, podczas wizyty patronażowej.

Poród domowy w statystykach

Najobszerniejsze badanie dotyczące bezpieczeństwa porodów domowych opublikowali do tej pory Holendrzy. Objęło ono niemal 530 tys. kobiet a jego wyniki potwierdziły, że porody domowe są równie bezpieczne, jak porody szpitalne. Obawy o zdrowie a nawet życie matki i dziecka, wynikające z braku możliwości czy też opóźnienia transportu do szpitala, na które tak często powołują się polscy lekarze (przeciwni porodom domowym), wynikają więc wyłącznie z niesłusznych wyobrażeń i stereotypów, nie twardych danych. Wszelkie badania dotyczące porodów domowych mówią o tym, że miejsce porodu nie ma wpływu na wskaźniki śmiertelności okołoporodowej. Co więcej dzieci, które rodzą się w domu, rzadziej trafiają na oddział intensywnej opieki noworodka.

Po co w ogóle rodzić w domu?

To prawda, że aparatura medyczna i bliskość sali operacyjnej wielu kobietom dają poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie to właśnie w domu możemy poczuć swobodę i intymność, której nie zapewni nam najlepszy szpital. W budowaniu więzi i zaufania (również do własnych kompetencji i możliwości) pomaga bliski kontakt z położną. Do tego mamy szansę doświadczyć porodu bez zbędnej medykalizacji, w dobrze znanym otoczeniu i w taki sposób, w jaki sobie to zaplanowaliśmy, wymarzyliśmy… Porody domowe częściej są porodami aktywnymi, naturalnymi, zgodnymi z rytmem i potrzebami ciała kobiety. Wreszcie, są dobre dla maluszków, które mają szansę na długi, bezpośredni kontakt z mamą po porodzie. Co ważne, możemy wracać do sił we własnym łóżku, co samo w sobie ma wartość terapeutyczną.

Foto: flikr.com/eyeliam

NATULI dzieci są ważne

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *