| Język życia – jak budować dobre relacje z ludźmi bez wyrzekania się siebie?

Język życia – jak budować dobre relacje z ludźmi bez wyrzekania się siebie?

Związki z innymi ludźmi stanowią istotę naszego życia. O jego jakości w dużej mierze decydują relacje, które budujemy. A nawet – jak twierdzi Martin Buber – z jakości naszych relacji powstaje otaczający nas świat. Żyjąc z innymi, dla innych i wśród innych, czerpiemy z tego satysfakcję, znajdujemy motywację, odczuwamy radość, natrafiamy na źródło energii, karmimy się wzajemnością. Albo też odczuwamy frustrację, przeżywamy jedno rozczarowanie za drugim, doświadczamy niezrozumienia i atmosfery pełnej napięcia. Jak zatem budować dobre relacje z innymi? Wszak życie poza nimi jest niemożliwe.

Być w relacji – co to właściwie znaczy?

Tworzenie relacji określa się jako sposób wyrażania emocji i postaw między ludźmi. Precyzyjne określanie uczuć i myśli nastręcza wielu z nas niemało trudności. Bycie w relacji z dziećmi, z mężem/partnerem, teściami/dziadkami, szefem, współpracownikami, sąsiadami i samym sobą wymaga zaangażowania i współdziałania wielu czynników.

Na jakość naszych relacji może mieć wpływ między innymi:

  • język, którego używamy,
  • intencja, z jaką się wypowiadamy i działamy,
  • obraz samego siebie (poczucie własnej wartości, samoocena),
  • przekonania o sobie, innych, świecie,
  • wartości, którymi się kierujemy,
  • ogólny stan psychofizyczny,
  • doświadczenie relacji wyniesionej z domu rodzinnego (ukształtowanej w pierwszych latach naszego życia).

Dla wielu rodziców moment pojawienia się na świecie dzieci staje się jednocześnie początkiem długiej drogi, pełnej wewnętrznych przemian, odkryć, refleksji. Okazuje się niejednokrotnie, że sami nie mamy tego, co chcielibyśmy ofiarować naszym dzieciom, że widząc w nich odbicie swoich cech, reakcji, opinii, wcale nie jesteśmy zadowoleni z tego, że metody wychowawcze naszych rodziców zupełnie się nie sprawdzają; nie tego chcemy dla naszych najbliższych. Dochodzimy więc do wniosku, że zmianę musimy zacząć od siebie: od budowania relacji z samym sobą.

Jak porozumiewać się bez przemocy?

Na tej drodze wiernym i sprawdzonym towarzyszem jest Porozumienie bez Przemocy (NVC), które dla wielu staje się filozofią życia, a nie tylko metodą komunikacji.

Marshall Rosenberg – twórca NVC – w centrum stawiał pozostawanie w kontakcie z drugim człowiekiem, nawet przy różnicy zdań, konflikcie potrzeb, dysonansie wartości. Kontakcie pełnym szacunku i akceptacji dla uczuć i pragnień drugiego. Porozumienie bez Przemocy wykracza poza granice światopoglądowe i religijne, jest realnym wsparciem w słuchaniu drugiego człowieka bez uprzedzeń i osądów. Dzięki swoim narzędziom pozwala na budowanie relacji będących odbiciem autentycznej troski i miłości.

Rosenberg wyraźnie wskazał, że to sposób komunikowania się ludzi jest źródłem wszelkich nieporozumień, kłótni i wojen. Słowa, które wypowiadamy, mają wielką moc – mogą budować lub niszczyć, wspierać lub poniżać, koić lub zadawać ból.

Posługujemy się nimi często zupełnie automatycznie, powtarzając te same sformułowania z pokolenia na pokolenie, rzadko odkrywając przy tym to, co jest w nich głębiej ukryte. A słowa, zdania, które kierujemy do bliskich, są wyrazem naszych pragnień – tych spełnionych i tych, za którymi wciąż tęsknimy.

Język żyrafy i język szakala

Marshall Rosenberg wyodrębnił dwa style porozumiewania się, których symbolami są dwa zwierzęta: żyrafa i szakal. Szakal obrazuje wszelkie osądy, krytykę, ocenę, wywoływanie poczucia winy, zawstydzanie, czyli wszystko to, co kierujemy pod adresem naszych bliskich, gdy nasze potrzeby rozpaczliwie domagają się zauważenia i zatroszczenia się o nie. Mówiąc językiem obrazowym, takie komunikaty szczekają i wyją jak szakal polujący w nocy, którego skowyt dociera w najdalsze zakątki sawanny. Ujada tak długo i tak głośno, aż zaspokoi głód. Kłopot jednak w tym, że kiedy odzywa się „szakal” – nasz lub kogoś z naszych bliskich – trudno za jego raniącymi słowami dostrzec potrzeby:

  • Oj, jak nieładnie tak się zachowywać, grymasić i wypluwać jedzenie” –
    potrzebą mówiącego może być tu troska, dbanie o dziecko albo potrzeba sensu (przygotowane jedzenie się zjada, a nie wyrzuca). Może też chodzić o łatwość przy spożywaniu posiłku.
  • „Znów nie kupiłeś mleka!? Przecież cię prosiłam. O wszystkim muszę myśleć sama, takie to jest trudne, żeby o tym pamiętać?” – w tych słowach może kryć się potrzeba współpracy, może ktoś potrzebuje pomocy lub zaufania, że jeśli o coś poprosi, to może nie zaprzątać sobie więcej tym głowy…
  • „Jesteś taka sama jak twoja matka, o wszystkim musisz decydować sama, z nikim się nie liczysz, tylko wydajesz dyspozycje” – prawdopodobnie komuś zależy na tym, by być wziętym pod uwagę, uwzględnionym, włączonym. A może ktoś potrzebuje autonomii?
  • „Jesteś głupia! I jeszcze jesteś najgorszą mamą na świecie!” – w zależności od sytuacji dziecku może chodzić o zabawę, potrzebę zrozumienia lub akceptacji.
  • „Z tobą w ogóle nie można porozmawiać, nie obchodzi cię, co ja przeżywam! Jak można być takim egoistą?!” – w takich słowach głośno woła potrzeba kontaktu, wysłuchania, wspólnoty, a może nawet miłości.

Tym, co pozwala te słowa potraktować jak okna prowadzące do wewnętrznego świata drugiego człowieka, a nie jak mur oddzielający nas od niego, jest perspektywa żyrafy. Rosenberg wybrał ją spośród innych zwierząt jako symbol języka wzbogacającego życie, bo żyrafa ma ogromne serce i długą szyję – słucha sercem i poprzez pryzmat zaspokojonych lub niespełnionych potrzeb postrzega słowa i czyny.

Taki punkt widzenia siebie i drugiego wnosi w nasze relacje więcej spokoju, zrozumienia i miłości. Jeśli przyjmiemy, że to, co mówimy czy robimy, bywa jedynie nieudaną próbą zatroszczenia się o siebie, a nie intencjonalnym działaniem na niekorzyść drugiego, możemy krok po kroku w bardziej konstruktywny sposób uczyć się wyrażać to, co jest dla nas ważne, bez obarczania innych odpowiedzialnością za nasze odczuciaTa świadomość oraz wiedza, w jaki sposób zadbać o swoje potrzeby, pozwala przejąć ster odpowiedzialności i podjąć działania, które doprowadzą do celu.

Jeżeli uświadomię sobie, że potrzebuję kontaktu i bliskości, a mój partner czwarty wieczór z rzędu ogląda serial, mam większą szansę, że to dostanę, jeśli:

  • nie będę liczyła na to, że on się domyśli,
  • nie wypowiem słów pełnych żalu, pretensji czy krytyki,
  • powiem, że tęsknię za rozmową, za wspólnym przygotowaniem i zjedzeniem kolacji albo masażem, bo przecież strategii na bliskość i kontakt jest wiele.

Użycie „języka żyrafy” nie daje gwarancji, że moja prośba zostanie spełniona, bo została wypowiedziana w nowy, jasny i nieraniący sposób. Gdyby tak było, NVC stałoby się w gruncie rzeczy kolejnym narzędziem manipulacji. Tymczasem istotą Porozumienia bez Przemocy jest pozostawanie w kontakcie, zauważanie potrzeb i spełnianie ich przy uwzględnieniu swoich zasobów i swojej gotowości, a nie wbrew sobie i za wszelką cenę.

Jak pozostać w kontakcie, gdy słyszymy odmowę, gdy nasze dziecko głośno domaga się kolejnej zabawki, na którą nie chcemy się zgodzić, gdy teściowa daje słodycze dzieciom, choć prosiliśmy ją, by tego nie robiła, gdy sąsiad krzyczy na naszego syna, gdy ten biega pod jego oknami…?

Ścieżka żyrafy

Gdy idę ścieżką żyrafy, czyli modelem konstruowania komunikatu w oparciu o cztery kroki: obserwację, nazywanie uczuć, poszukiwanie potrzeb, wyrażanie prośby – pozostanę w kontakcie z tym, co w drugim człowieku domaga się uwagi, co jest dla niego ważne i co jest w nim żywe w danej chwili.

Krok 1 – obserwacja (nie ocena)

Jiddu Krishnamurti powiedział, że „umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji”. Dlaczego? Bo zazwyczaj większość z nas obserwację łączy z jakąś oceną, krytyką, etykietą. Niezwykle trudno jest uchwycić sam fakt – obiektywnie, w tym konkretnym miejscu i czasie. Nadużywamy kwantyfikatorów typu: zawsze, ciągle, wciąż, nigdy, jak zwykle.

Przykład:

Wchodzimy do pokoju 10-latka i z naszych ust pada zdanie: „Jak zwykle masz bajzel w pokoju, nigdy nie sprzątasz swoich rzeczy. Co za leń i bałaganiarz z ciebie!”. Takie stwierdzenie nie ma nic wspólnego z obserwacją. Będzie nią natomiast wypowiedź: „Wchodzę do ciebie czwarty raz w tym tygodniu i widzę na podłodze cztery pary skarpetek, spodnie dresowe, bluzę, pidżamę, klocki i łyżwy”. To zdanie opisuje rzeczywistość. Robi to w sposób pozbawiony obraźliwych epitetów, wyolbrzymień i niewspierających przekonań. Jeśli uda nam się tak przeformułowywać pierwszy komunikat, szansa na dialog wzrośnie, bo przecież nikt nie będzie spokojnie słuchać tego, co nieprzyjemne na swój temat, tylko zacznie się bronić, wybierając atak lub ucieczkę z kontaktu.

Krok 2 uczucia (nie myśli)

To okazja do wyrażenia emocji, które rodzą się w odpowiedzi na to, co widzimy lub słyszymy. Wydaje się to proste, ale nie zawsze takie jest – z kilku powodów:

  • nasz zasób słów określający uczucia jest ograniczony do podstawowych pojęć takich jak: radość, smutek, złość, żal, ból (dobrze jest popracować nad rozróżnianiem różnych stanów emocjonalnych i ich nazywaniem),
  • mówienie o uczuciach jest dla wielu krępujące (warto poszukać przyczyny, dlaczego tak jest),
  • mylimy uczucia z myślami, np.: opuszczenie, odrzucenie, ignorowanie nie jest uczuciem (ja myślę, że inni mnie opuścili, odrzucili, zignorowali, czyli innym daję prawo do decydowanie o tym, jak się czuję).

Przykład:

„Kiedy wchodzę do ciebie czwarty raz w tym tygodniu i widzę na podłodze cztery pary skarpetek, spodnie dresowe, bluzę, pidżamę, klocki i łyżwy. Czuję z tego powodu irytację, frustrację, bezsilność, złość, niepokój…, bo… (najpewniej jakieś moje potrzeby są niezaspokojone np.: potrzeba ładu, estetyki, dotrzymywania umów, współpracy, bezpieczeństwa)

Krok 3 potrzeby (nie strategie)

Potrzeby są motorem napędzającym nasze życie. Dla wszystkich ludzi, bez względu na płeć, wiek, status, pochodzenie, pozostają jednakowe. Różnią nas strategie, czyli sposoby, które wybieramy, by te same potrzeby zaspokoić na różne sposoby.

Być może dla rodzica strategią na ład w pokoju dziecka będzie sprzątanie go samemu, inny będzie chciał, by o porządek dbało dziecko, ktoś jeszcze podzieli zadania pomiędzy domowników. I tu najczęściej dochodzi do konfliktów – na poziomie strategii, nie potrzeb. Wielu z nas, dorosłych, nie ma świadomości swoich potrzeb, bo skutecznie nauczono nas je tłumić – poprzez podporządkowywanie się narzucanym zasadom, przyjmowanym rolom lub przekazywanym stereotypom, na przykład:

  • Dzieci nie mają prawa decydować o sobie. Dopóki mieszkają w domu rodzicielskim, mają być posłuszne i wypełniać polecenia – tak większość z nas była wychowywana, nie mogliśmy wybierać ubrań, kółek zainteresowań lub odmówić wykonania jakiegoś zadania. Dlatego niejednokrotnie toczymy wewnętrzną walkę pomiędzy kontynuowaniem modelu wychowawczego, zgodnie z którym sami byliśmy wychowywani, a uwzględnianiem potrzeb naszych dzieci i oddaniem im prawa do ich wyrażania i dbania w sposób, który może się różnić od naszego.
  • Kobiety mają zadbać o dom, męża, dzieci, a o siebie w ostatniej kolejności – jeśli doba im na to pozwoli, a z reguły nie pozwala… Ileż to żon i matek niejednokrotnie odczuwa wyrzuty sumienia i zamiast gotowania obiadu czy prasowania nie potrafi wybrać wizyty u fryzjera, po raz kolejny rezygnuje ze spotkania z przyjaciółką czy choćby relaksu pod kocem z książką – zaczętą kilka miesięcy temu.

Wielu z nas nie daje sobie prawa do zaspokajania potrzeb, bo uwierzyliśmy w klątwę egoizmu. Być może żyjemy bez tej etykiety, ale za to jesteśmy pełni frustracji, zmęczenia, rozczarowania i bólu, co przekłada się na nasze relacje z bliskimi.

Krok 4 – prośby (nie żądania)

Zamiast prosić o wsparcie i pomoc często żądamy, oczekujemy, wymuszamy, choć wydaje nam się, że wyrażamy prośbę. Jeśli uświadomimy sobie, jaką mamy potrzebę, prośba zrodzi się naturalnie – będziemy umieli konkretnie nazwać to, co mogłoby wzbogacić nasze życie w danej chwili.

Przykład:

Kiedy wchodzę do ciebie czwarty raz w tym tygodniu i widzę na podłodze cztery pary skarpetek, spodnie dresowe, bluzę, pidżamę, klocki i łyżwy, czuję irytację, (frustrację, bezsilność, złość, niepokój), bo bardzo mi zależy na dotrzymywaniu umów. Chciałabym wierzyć, że jeśli się na coś umawiamy, to mogę być spokojna, że to zostanie zrobione. Chcę, żeby twoje ubrania, jeśli są brudne, były w szafce lub w pojemniku na pranie najpóźniej następnego dnia po tym, jak je zdejmiesz. Możesz to robić? Powiesz mi, czy będzie to dla ciebie w porządku?”

Jak rozpoznać, czy prośba rzeczywiście jest prośbą, a nie zachowuje jedynie jej pozory? Mówi o tym nasza reakcja na odpowiedź, którą usłyszymy. Jeśli jest w nas gotowość przyjęcia odmowy, to faktycznie wyraziliśmy prośbę – przecież drugi człowiek jest wolny, może wybrać coś innego niż spełnienie naszego życzenia. A może chce je spełnić w innym czasie lub w inny sposób?

Aby nasza prośba mogła być zrealizowana, powinna być:

  • konkretna,
  • określona w miejscu i czasie,
  • skierowana do wybranej osoby,
  • wyrażona językiem pozytywnym, czyli mówić o tym, czego chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy.

Marshall Rosenberg wierzył, że niezwykle ważną potrzebą każdego człowieka jest chęć wzbogacania życia innych ludzi. Chcemy przyczyniać się do ich dobrostanu ze względu na wartość łączącej nas relacjiTa perspektywa rodzi zaufanie, że jeśli drugi człowiek ma wystarczające zasoby, żeby mnie wesprzeć, to najpewniej to zrobi, a jeżeli odmawia, to dlatego, że chce zatroszczyć się o swoje inne, ważne w danej chwili, potrzeby.

To podejście jest niezwykle uwalniające – jeśli dziecko/partner/teściowa odmawia spełnienia mojej prośby, nie oznacza to, że mnie odtrąca, lekceważy, nie szanuje etc., ale w ten sposób mówi „ tak” czemuś innemu, np.: trosce o swój odpoczynek, swoją autonomię, intymność, a może rozwój. W każdym razie odmowa może być początkiem dialogu, a nie jego końcem.

Porozumienie bez Przemocy to wybór, dzięki któremu nasze relacje stają się bardziej autentyczne i głębokie. Drugi człowiek, postrzegany z perspektywy tych samych uczuć i potrzeb, których i my doświadczamy, staje się bliższy. Uczymy się na niego patrzeć z sercem pełnym zrozumienia, by osiągnąć to, co tak istotne, a dzięki czemu łatwiej nam go nie oceniać i nie krytykować. Z wrażliwością i szacunkiem próbujemy go słuchać – bez konieczności akceptacji wszystkich wybieranych przez niego strategii.

Porozumienie bez Przemocy wzmacnia miłość zamiast wrogości, wspólnotę zamiast izolacji, zrozumienie zamiast osądzania, pojednanie zamiast konfliktu – to język życia.


Ewelina Adamczyk

Córka, żona, mama, pedagog. Współzałożycielka śląskiej Wioski Rodziców, współorganizatorka pierwszej na Śląsku Konferencji Empatii, uczestniczka wielu warsztatów z Porozumienia bez Przemocy, empatyczna opiekunka dzieci na rodzinnych obozach Inkubatora Empatii, wytrwale praktykująca i pogłębiająca język żyrafy. Głęboko przekonana, że dzięki niemu możliwa jest autentyczna i bliska relacja.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

3 niecodzienne sposoby na owoce w diecie dziecka

Juul na poniedziałek, cz. 85 – Przychodzi taki czas, kiedy rodzic powinien odpuścić

Ile kosztuje wegetarianizm i weganizm?

Przejdz do: