100+ prezentów na DZIEŃ DZIECKA > zobacz
| Jak rozwiązywać konflikty?

Jak rozwiązywać konflikty?

Konflikty są integralną częścią życia. Pojawiają się tam, gdzie ludzie wchodzą ze sobą w relacje, a więc w rodzinie, szkole, miejscu pracy i zamieszkania. Co więcej – są zjawiskiem zupełnie naturalnym i rozwojowym, jeśli tylko szukamy konstruktywnych sposobów na radzenie sobie z nimi.

Bez konfliktów nie byłoby postępu

Bez sprzeciwu nie byłoby rozwoju. Bez różnicy zdań nie poszerzałby się zakres naszych horyzontów, nie rósłby bagaż nowych doświadczeń. A jednak już samo słowo „konflikt” wywołuje mieszane uczucia i negatywne skojarzenia.

Wielu rodziców obawia się konfliktów, widząc w nich przede wszystkim zagrożenie bezpieczeństwa i stabilności rodziny. Zdarza się, że dorośli noszą w sobie przeświadczenie, że konflikty są dowodem rodzicielskiej niezaradności i bezsilności. Niekiedy rodzicom brakuje też wiedzy, jak radzić sobie z rodzącymi się wtedy emocjami. Wykorzystują wtedy swoją władzę rodzicielską, by zaprowadzić pozorny spokój. Niektórzy wolą w ogóle konfliktów unikać, obawiając się oceny otoczenia, zgadzają się więc na kolejny odcinek bajki, uspokajają płacz czekoladką, dla świętego spokoju kupują następną zabawkę. 

Czym jest konflikt?

W konflikcie do głosu dochodzą różne potrzeby, cele i wartości. Niekoniecznie sprzeczne, jak zazwyczaj się uważa. Po prostu inne – na danym etapie, w określonym momencie. Ścierają się tu granice dzieci i rodziców (albo rodzeństwa), szukających dla siebie sposobu na bycie razem pomimo różnic.

Czasem bywa trudno, bo przy narastających emocjach konflikt przeradza się w kłótnię pełną krzyku, raniących słów, agresywnych gestów. W ten sposób każdy walczy o siebie – chce poczuć się ważny, chcę, by jego uczucia i potrzeby zostały dostrzeżone. Tak dzieje się zarówno wtedy, gdy konflikt rozgrywa się pomiędzy dziećmi, jak i wówczas, gdy dotyczy relacji rodzic dziecko.

Małgorzata Musiał w swojej książce „Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny” pisze, że „konflikty to znak, że nasze dzieci mogą i chcą dawać znać o tym, co w nich prawdziwe i co dla nich ważne – nie zaś, że przestały nas szanować i potrzebować”.

Dorosłym trudno jednak przyjąć tę perspektywę, bo wielu z nas zostało wychowanych w przekonaniu, że to rodzic ma zawsze rację i do niego należy ostatnie słowo. Rodzicom niełatwo jest zrezygnować ze swojej władzy, bo wykorzystanie jej pozwala szybko i skutecznie zakończyć konflikt. Rodzic, korzystając z autorytarnych narzędzi takich jak kara, zastraszanie czy manipulacja, osiąga swój cel – przywraca w domu spokój (choć pozorny i krótkotrwały). Tymczasem dawanie przestrzeni na wysłuchiwanie się w siebie nawzajem, odkrywanie potrzeb i wspólne poszukiwanie rozwiązań jest procesem wymagającym większego zaangażowania i czasu.

Jeśli jednak uda nam się zmienić perspektywę i popatrzeć na konflikt jako na:

  • okazję do porozumienia,
  • szansę na znalezienie nowych rozwiązań,
  • sposobność do zobaczenia, co jest ważne dla drugiego i dlaczego,
  • alternatywę dla przemilczania i ukrywania tego, co trudne,
  • możliwość uważnego słuchania siebie nawzajem,
  • sytuację sprzyjającą praktykowaniu szacunku, 

może przestaniemy lękać się sporów, a potraktujemy je jak dar, który może nas niezwykle wzbogacić. I to zarówno poszczególnych członków rodziny, jak i rodzinę jako całość. Wszyscy mają wówczas poczucie, że ich sprawy są ważne, że są uwzględniani i traktowani podmiotowo. Uczymy się nieszablonowego myślenia, otwartości na innych i budujemy nowe przekonanie, że konflikt nie musi być wrogiem wzajemnych relacji, ale okazją do ich umocnienia. Dzięki temu dzieci zyskują także przekonanie o swojej sprawczości. I choć odpowiedzialność za rozwiązywanie sporów jest zawsze po stronie rodziców, to wszystkie osoby zaangażowane w konflikt powinny mieć wpływ na ten proces.

Oko w oko z konfliktem

Spory i nieporozumienia często pojawiają się bez uprzedzenia. Czasem pomrukują niczym uśpiony wulkan, wysyłając sygnały ostrzegawcze, nie zawsze jednak udaje się je dostrzec na czas. Dlatego, gdy chmury zbierają się na horyzoncie, warto:

  • zachować czujność,
  • wziąć głęboki oddech,
  • nie otwierać ust,
  • zrobić krok w tył i poczekać, aż emocje przestaną buzować,
  • zadbać o bezpieczeństwo dzieci, jeśli to konieczne,
  • znaleźć dogodniejszy moment na rozmowę ze stronami sporu.

Inspiracje, jak radzić sobie z konfliktami, można znaleźć u: Jespera Juula, który mówi o przewodnictwie dorosłych w świecie kompetentnych dzieci, Thomasa Gordona – autora metody i książki „Wychowanie bez porażek”, Marshalla Rosenberga – ojca i propagatora idei Porozumienia bez Przemocy czy Dominica Bartera – twórcy systemu kręgów naprawczych.

Oto kilka wskazówek:

1. Weź odpowiedzialność za konflikt

Warto zacząć od sprawdzenia, czy ci, których dotyczy konflikt, są otwarci na dialog i szukanie rozwiązań. Czy to ich dobrowolny wybór, czy czują się do tego przymuszeni? Czy jest w nich wola i gotowość, by się spotkać i wzajemnie usłyszeć? Czasem rodzice namawiają dzieci do pogodzenia się czy do rozmowy, gdy one nie są jeszcze na to gotowe. Warto dać im czas.

Jeśli to rodzic jest stroną konfliktu, niezwykle istotne jest sprawdzenie, z jaką intencją chce on podjąć rozmowę naprawczą. Jeśli chce nakłonić dziecko do swojej racji i doprowadzić do tego, by to „jego było na wierzchu”, to nie chce tak naprawdę usłyszeć dziecka. Warto pamiętać o tym, że to rodzic zaprasza do rozmowy jako pierwszy, nie czeka na dziecko, nie przerzuca na nie tej odpowiedzialności, bo jest ona zbyt duża dla wciąż rozwijających się kompetencji społecznych młodego człowieka.

2. Sprawdź, o co chodzi

Czego dotyczy spór? Na czym zależy obu stronom, czego potrzebują w tej sytuacji, co jest dla nich ważne? Pomocne jest tu podążanie empatyczną ścieżką w poszukiwaniu potrzeb. Kiedy dzieci kłócą się o zabawkę należącą do jednego z nich, tak naprawdę może chodzić o podejmowanie decyzji, o poszanowanie własności, o jakąś strukturę porządkującą, jak i kiedy ktoś może się tą zabawką bawić.

Warto poszukać miejsca i czasu, które odpowiadałyby wszystkim stronom konfliktu. Lepiej, żeby to nie był moment, kiedy emocje wciąż buzują albo gdy czas nas pogania. Nie najlepsza jest też chwila, gdy dziecko zajęte jest zabawą, a my każemy mu ją przerwać i usiąść do rozmowy.

3. Unikaj ocen

Dobrze jest zacząć od krótkiego i rzeczowego określenia sytuacji, która jest podłożem sporu. Lepiej unikać osądów, interpretacji czy ocen, które automatycznie uruchomią w odbiorcy reakcje obronne – zaprzeczanie, oskarżanie. Przez nie konflikt nadal będzie się rozwijał. Niech to będzie czysta obserwacja samych faktów.

4. Zadbaj o emocje

Warto porozmawiać z dzieckiem o jego emocjach: Jakie to jest dla ciebie? Jak ty widzisz tę sytuację? Złości cię to…, smuci…, martwi…? Szukając i nazywając uczucia dziecka, prawdopodobnie pomożemy mu zrozumieć samego siebie. Lepiej unikać zaprzeczania czy podważania jego przeżyć i dać mu przestrzeń do tego, by mogło o nich opowiedzieć.

Dobrze jest zapytać, czego dziecko w danej sytuacji chce, na czym mu zależy. To świetna okazja do tego, by mogło przedstawić swój punkt widzenia.

5. Wysłuchaj z uwagą

Warto z uwagą wysłuchać dziecka i nie poddawać się pokusie pouczania go. Nawet jeśli nie rozumiemy jego punktu widzenia, chciejmy go poznać. Nie chodzi o to, żeby udowadniać, kto ma rację, ale żeby się spotkać w uważnym słuchaniu, pełnym zaangażowania i otwartości. Okażmy zainteresowanie, jednak kiedy czujemy, że to, co mówi dziecko, zaczyna nas przygniatać, że uruchamiają się w nas trudne emocje, a zamiast pozostawania w empatycznym kontakcie ster przejmuje krytyka czy urażone rodzicielskie ambicje i autorytet– poprośmy o przerwę, może nawet do następnego dnia.

To dobry czas na opowiedzenie o własnych uczuciach i potrzebach w związku z istniejącą sytuacją (która może nas dotykać bezpośrednio, jeśli jesteśmy stroną konfliktu, lub pośrednio; mieszkamy przecież pod jednym dachem).

Wyzwaniem dla niektórych może być dotarcie do tego, z jakiego powodu dana sytuacja wywołuje nasze wzburzenie – o co nam tak naprawdę chodzi, dlaczego upieramy się przy swojej opcji. Czy dlatego, że rodzic ma zawsze rację, albo dlatego, że starsze dziecko powinno ustępować młodszemu?

Niestety takie myśli nie prowadzą do źródła – czyli naszych potrzeb. Dopiero gdy uda nam się odkryć to, co dla nas ważne, gdy jasno o tym powiemy, gdy druga strona sporu także z szacunkiem zostanie wysłuchana, można przejść dalej, mając poczucie, że jesteśmy po tej samej stronie i razem mierzymy się z zaistniałą trudną sytuacją.

6. Poszukaj rozwiązania

Wszyscy zainteresowani powinni móc zgłaszać swoje pomysły – najlepiej spisać każdy z nich (nawet ten najbardziej nierealny) i spróbować nie przywiązywać się wyłącznie do własnych propozycji. Dobrze jest zacząć od pomysłów dzieci, bo przedstawienie swoich rozwiązań na początku może spowodować, że trudno im będzie wymyślić coś nowego.

Drugim etapem jest przyglądanie się spisanym strategiom i wybieranie tych, które najbardziej pasują do sytuacji. Jest to też moment weryfikujący nasze nastawienie do konfliktu – jeśli nasze intencje są czyste i dzieci w pełni to czują, ten etap nie zamieni się w przepychankę między stronami. Jeśli rodzic nie poczuje się urażony, gdy jego pomysł zostanie odrzucony, a dziecko ma poczucie, że dorosły nie wykorzystuje swojej „władzy” – poszukiwanie rozwiązań będzie sprawne i skuteczne.

Następnym krokiem jest ustalenie czasu, w którym będziemy stosować odpowiadającą wszystkim strategię. To bardzo istotne, aby na wybrane rozwiązanie dobrowolnie zgodziły się obie strony – bez poczucia rezygnacji z tego, co dla każdej z nich jest ważne. Po upływie ustalonego czasu warto sprawdzić, czy wybrane rozwiązanie wszystkich zadowala, czy faktycznie działa. Może się okazać, że na co dzień nie jest ono możliwe do zastosowania. I choć mogą potwierdzić się nasze przewidywania, to warto dać dziecku szansę tego doświadczyć i stworzyć okazję do wyciągnięcia wniosków. W takiej sytuacji można znów usiąść i zastanowić się nad innymi strategiami. Być może dana sytuacja będzie tak trudna, że znalezienie rozwiązania na danym etapie okaże się dla nas niemożliwe.

Brak rozwiązania nie oznacza, że ponieśliśmy porażkę – zyskaliśmy przecież wiele w trakcie rozmów o naszych uczuciach i potrzebach. Zmieniliśmy perspektywę, uczyliśmy się słuchać siebie z otwartością i szacunkiem, wzrosło nasze wzajemne zaufanie. Zaistniały konflikt nie poróżnił naszej rodziny, ale stał się okazją, by ją wzmocnić. Był dla nas darem.


Ewelina Adamczyk

Córka, żona, mama, pedagog. Współzałożycielka śląskiej Wioski Rodziców, współorganizatorka pierwszej na Śląsku Konferencji Empatii, uczestniczka wielu warsztatów z Porozumienia bez Przemocy, empatyczna opiekunka dzieci na rodzinnych obozach Inkubatora Empatii, wytrwale praktykująca i pogłębiająca język żyrafy. Głęboko przekonana, że dzięki niemu możliwa jest autentyczna i bliska relacja.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

“Wiem, jak bardzo mnie kochacie i martwicie się, że nie chcę jeść nowych rzeczy”. List dziecka z neofobią żywieniową

5 przepisów na niesamowite lody z bananów!

Czy fluor jest niebezpieczny?

Przejdz do: