Kategorie
Rodzicielstwo Rodzicielstwo Bliskości

„Wciąż mam wyrzuty sumienia”. Poczucie winy – co z nim zrobić?

Bywa, że poczucie winy motywuje nas do działania. Jednak często też prowadzi do wypalenia. W dzisiejszych czasach rola rodzica niesie ze sobą tak wysokie standardy, że nie mamy szans im sprostać. Zamiast poczucia winy wybierzmy odpowiedzialność opartą na świadomości własnych ograniczeń.

Z życia wzięte

Będąc w domu z dzieckiem, Ania czuje, że powinna pójść do pracy, bo przecież nie może tak gnuśnieć. Idzie więc do pracy, by uniknąć dziwnych spojrzeń znajomych, którzy pytają: „A ty tak długo będziesz w domu siedzieć?” W pracy ktoś pyta ją, z kim siedzi dziecko. Ania spuszcza wzrok i cicho mówi: „Z nianią”. Myśli, że powinna być w domu z dzieckiem. Czuje przygnębienie i żal do siebie, że zdecydowała się na powrót do pracy.

Janka dwoi się i troi, by posprzątać dom i ugotować dwudaniowy posiłek. Jest zmęczona i rozdrażniona, bo dzieci co chwilę ciągną ją za rękę, wołając: „Mamo, mamo, zobacz!” Okazuje się, że dziewczynki pomalowały sobie twarze flamastrami. Czuje ścisk w żołądku. Powinna była temu zapobiec. Odkłada sprzątanie i zajmuje się pomalowanymi twarzami. Potem czyta córeczkom książeczki, by je czymś zająć. Kiedy wraca mąż i pyta: „A co tu taki bałagan w kuchni?”, ze złością warczy na niego: „Sam mógłbyś zająć się domem”. W duchu myśli: „Jestem beznadziejną matką.”

Edyta przed pierwszą ciążą była bardzo aktywna. Często biegała, chodziła na siłownię, pływała. Tęskni za tym, bo to dawało jej spokój. A jednak przecież nie może, bo ma dzieci. Raz poprosiła, by jej mama została z dziećmi, żeby pójść na siłownię i zrezygnowała widząc spojrzenie matki i słysząc: „No co ty, takie małe dzieci chcesz zostawić, żeby sobie powiosłować?”. Kiedy znajoma mówi: „Oj, coś ci się przytyło po ciąży. Nie chodzisz już na siłkę?”, czuje gulę w gardle i chce jej się płakać. Ma wyrzuty sumienia, że nie umie tego wszystkiego jakoś pogodzić. 

Eliza odmawia kupienia synkowi kolejnego samochodzika. Ma ich całą półkę, a przecież jako matka powinna zadbać, by dziecko nie stało się materialistą. Widząc smutne spojrzenie dziecka i słysząc płacz, czuje ścisk w gardle. Wyrywa jej się: „Powiedziałam nie i koniec!” Zaraz po tych słowach czuje wyrzuty sumienia. 

W roli mam (i ojców zapewne też) obwiniamy się o bardzo wiele rzeczy. Lista mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. Właściwie potrafimy się obwiniać o wszystko, co odstaje od ideału

seria rodzicielska

Uwaga! Złość

34 PLN

 Poznaj sposoby życia ze złością, która nie rani ani nie krzywdzi, za to prowadzi do lepszego zrozumienia naszych dzieci i nas samych. 

Poczucie winy – pożyteczne czy szkodliwe?

Poczucie winy bywa pożyteczne. Przypomina nam o naszych standardach i potrzebach. Jest emocją prospołeczną. Dobrze, że je mamy w pakiecie „ludzkiego wyposażenia”, bo być może bez niego nie mielibyśmy oporów przed krzywdzeniem innych. Jako rodzice, doświadczamy poczucia winy, które wynika po części z tego, że mamy empatię. Widząc, że ktoś źle się czuje z powodu naszych wyborów, albo wyobrażając sobie, że może się źle czuć, cierpimy i my. 

Jednak poczucie winy bywa też nadmiarowe – może dlatego, że wyrośliśmy w kulturze zawstydzania i kierowania uwagi na błędy, a nie na to, co robimy dobrze. Wydaje nam się, że gdybym tylko…, gdyby on tylko…, to świat byłby idealny. W ten sposób próbujemy uzyskać kontrolę nad tym, co nie daje się kontrolować. Żyjemy w kulturze, która mówi „Jeśli tylko chcesz to możesz, musisz tylko wyjść ze strefy komfortu”. To może być dobre, bo zazwyczaj nie doceniamy własnych możliwości. Ale ma też skutki uboczne – bo kiedy coś nam nie wychodzi, mamy wrażenie, że to coś z nami nie tak, zamiast zweryfikować cele i uznać, że w drodze do ich realizacji błędy są nieuniknione. To odrywa nas od rzeczywistości i skazuje na wieczne popędzanie siebie, by lepiej, więcej, szybciej, „perfekcyjniej”. Nadmiarowe poczucie winy i wstyd mogą też wynikać z tego, że jak twierdzą siostry Nagoski [1], zwłaszcza kobiety są wychowywane na „istoty dające”, które mają poświęcić wszystko dla dobra innych

Poczucie winy może nas motywować do działania i zmiany, jednak kiedy ta emocja staje się dominująca i nadmiarowa, bywa przyczyną irytacji i złości, przygnębienia. Może prowadzić do wypalenia. O wiele lepsza od motywacji wynikającej z poczucia winy jest ta oparta na chęci uczynienia świata lepszym, bo same czujemy się dobrze.

Poczucie winy a wstyd i złość

Od poczucia winy jest blisko do wstydu. Bywa, że mylimy te dwie emocje albo jedna przechodzi płynnie w drugą. Według Brene Brown [2], poczucie winy wiąże się z myśleniem, że zrobiliśmy coś złego („Nie powinnam była tak robić”), a wstyd jest już związany z myśleniem o sobie, że jesteśmy złymi ludźmi („Jestem beznadziejną matką”). Pod tym względem poczucie winy może być mniej przytłaczające. Wstyd paraliżuje. Nie chcąc go czuć, najczęściej próbujemy chronić siebie. Obwiniamy wtedy kogoś innego lub sytuację, oferujemy komuś nieszczere przeprosiny albo unikamy myślenia o temacie i kontaktu z osobą, wobec której czujemy wstyd. 

Poczucie winy także może być niszczące, zwłaszcza jeśli jest oparte na licznych niedosięgłych i sprzecznych ze sobą standardach. Nieraz pod jego wpływem robimy mnóstwo rzeczy wbrew sobie nadludzkim wysiłkiem, ryzykując wypalenie. Z jednej strony to dobrze, że mówi się o tym, co jest ważne dla dziecka, motywuje się ludzi do samorealizacji i osiągania celów w pracy marzeń oraz pokazuje zdrowy tryb życia. Z drugiej strony to może pogrążyć mamę czy tatę w otchłani, w której walczy ze sobą, samobiczuje się, zaciska zęby i przez jakiś czas daje radę dążyć do tego, by dać z siebie 100% w każdym aspekcie życia. Najczęściej ogromnym kosztem

Bywa też, że i poczucie winy, i wstyd przekształcają się w złość i obwinianie innych. Są to bowiem na tyle bolesne emocje, że chcemy się ich pozbyć, przerzucić na kogoś. Zazwyczaj robimy to nieświadomie, pod wpływem ogromnego napięcia, które wywołują. Wtedy nie tylko my czujemy się źle, ale też inni wokół nas. Potem znowu czujemy poczucie winy i wstyd z powodu wybuchu. Pojawia się błędne koło wstydu i złości. 

Poczucie winy – dotknijmy rzeczywistości

Kiedy patrzy się na człowieka z perspektywy neurobiologii i fizjologii, poczucie winy i wstyd w pewnym stopniu przestają mieć sens. Owszem, mamy wpływ na siebie samych. Jednak jesteśmy po prostu ludźmi. Dobrze jest dążyć do ideału, ale dobrze też zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń. Mamy ciała z pewną wytrzymałością i układy nerwowe, które przy wyczerpaniu zasobów przełączają nas w tryb przetrwania. Wtedy trudno jest o samokontrolę i realizację tych wszystkich „powinnam” i „trzeba”, które mamy w głowie.

Przyjrzyjmy się też oczekiwaniom. Tym, które mamy wobec siebie. I tym, które – jak nam się wydaje – mają wobec nas inni. Piszę „wydaje się”, ponieważ często, zamiast spytać wprost, domyślamy się, czego chcą i nie chcą inni. Zakładamy, że jeśli nie spełnimy jakiegoś standardu, wywołamy katastrofę. Bywa, że wtedy bardzo osobiście odbieramy czyjeś skrzywienie twarzy czy emocje dziecka – jako krytykę naszej osoby. To zazwyczaj zamyka w nas empatię i uruchamia postawę obronną

Warto zweryfikować nasze „trzeba”, „powinnam”, muszę” – na ile naprawdę odzwierciedlają nasze własne wartości. Zamieńmy „muszę” na „chcę” lub „decyduję”. Przyjrzyjmy się też temu, jak bardzo sprzeczne lub niemożliwe do wykonania są pewne oczekiwania wywołujące w nas dyskomfort. Na przykład czy jesteśmy w stanie być równocześnie w pracy i w domu? Czy jesteśmy w stanie wcisnąć w swój grafik, bez przeciążania naszych ciał i układów nerwowych, biorąc pod uwagę potrzebę odpoczynku i różne nieprzewidziane sytuacje, to wszystko co mieści się w kategorii „trzeba”? Jeśli nie, co z tego jest najważniejsze?

O granicach
26,30 PLN
Jak zrozumieć się w rodzinie
34 PLN
Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko
26,01 PLN

Transformujemy poczucie winy

Poczucie winy i wstyd mówią nam o wartościach i potrzebach – naszych i innych osób. Jak pisze Liv Larsson [3]: „Wstyd, złość i poczucie winy są sygnałami, które mogą służyć naszemu życiu. Odczytujemy te uczucia w chybiony sposób. Potrzebujemy nowej interpretacji. Jeśli będziemy w stanie rozumieć je inaczej, zaczną działać na naszą korzyść”. 

Zacznijmy więc odczytywać te emocje jako sygnały. Weźmy odpowiedzialność opartą na świadomości swoich ograniczeń i akceptacji własnych błędów i potknięć. Przede wszystkim weźmy odpowiedzialność za siebie:

  • za swoje emocje i sposób ich wyrażania,
  • za realizację własnych potrzeb (samodzielnie lub mówiąc o nich innym i prosząc, ale też dając im prawo do odmowy),
  • za dbanie o swój poziom energii i zasoby,
  • za relację z dzieckiem.

Odpowiedzialność i świadomość swoich możliwości

Jako rodzic, bierzemy też odpowiedzialność za nasze dzieci. Warto jednak, na miarę możliwości dziecka i etapu rozwojowego, krok po kroku zdejmować tę odpowiedzialność z siebie, oddając ją dziecku. Damy mu w ten sposób szansę na rozwój. 

Nie przyjmujmy też nadmiernej odpowiedzialności za emocje innych. Mają przecież prawo przeżywać po swojemu i nie zgadzać się z naszymi granicami. My natomiast potrzebujemy granic, by móc dobrze funkcjonować. Jeśli odmawiamy spełnienia jakiejś prośby i ktoś jest na nas zły – nie musimy brać tych emocji na siebie. Jeśli mamy zasoby, możemy przyjrzeć się potrzebom tej osoby i poszukać wspólnego gruntu. Ale nie musimy. Postawmy na empatię, ale taką, która nie oznacza przesuwania naszych granic i robienia czegoś wbrew sobie.

Wybaczajmy też sobie błędy. Jeśli się da, naprawiajmy je, zamiast się biczować. Powiedzmy sobie: „Jestem wystarczająca/y. A jeśli nie jestem wystarczająca/y, to też ok, bo jestem człowiekiem. Ludzie popełniają błędy – ja je popełniam, inni też”. Życie to życie. Problemy są jego częścią. I najczęściej nikt nie jest im winien. Na dany moment bowiem robi najlepsze, co może. 

Zamiast obwiniać siebie i innych warto stanąć do odpowiedzialności i zastanowić się nad zmianą na przyszłość. Po pierwsze zadajmy sobie pytanie: „Czy naprawdę chcę coś zmienić? Na ile to ważne? Na ile te standardy naprawdę są moje? Na ile są realne do osiągnięcia?”. A potem zapytajmy: „Co mogę zrobić?” i pamiętajmy, by odpowiedzieć sobie szczerze na to pytanie. Bo czasem nie możemy już więcej. I to też jest ok. Dajmy sobie empatię i zrozumienie.

  1. E. Nagoski, A. Nagoski, Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu, tłum. A. Ostrowska, Czarna Owca, 2020.
  2. B. Brown, Z wielką odwagą, tłum. A. Owsiak, MT Biznes, 2021.
  3. L. Larsson, Wstyd, złość i poczucie winy – dzwonki alarmowe, tłum. K. Klemińska, Dialogue Unlimited, 2020.

Autor/ka: Natalia Fedan

– anglistka i psycholożka. Potrójna mama “weteranka” – najstarszy syn ma 19 lat, córka 17, a najmłodszy syn 6 lat. Facylitatorka Self-Reg i pierwsza w Polsce propagatorka tego podejścia. Wciąż w drodze i w poszukiwaniach, w ciągłej pracy nad sobą, by być coraz lepszą wersją siebie. Jej miłością oprócz rodziny są książki i nauka. Wysoko wrażliwa, wysoko empatyczna i wysoko refleksyjna, wykorzystuje te cechy, by pomagać rodzicom w ich rodzicielskich ścieżkach. Redaktor prowadząca Natuli dzieci są ważne.


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *