Swobodna zabawa na łonie natury - najlepsza lekcja dla naszych dzieci
| Swobodna zabawa na łonie natury – najlepsza lekcja dla naszych dzieci

Swobodna zabawa na łonie natury – najlepsza lekcja dla naszych dzieci

Natura jest wielkim sprzymierzeńcem rodziców. Jak żadna inna pomoc pedagogiczna ani zabawka potrafi pobudzić ciekawość, rozwinąć kreatywność i trenować sprawność ruchową dziecka, o wzmacnianiu odporności nawet nie wspominając. Pozostaje nam tylko z tego korzystać. Jest jednak jeden warunek, który rodzice powinni spełnić, aby dziecko mogło w pełni czerpać z przyrody – dać im swobodę.

Swoboda kiedyś i dziś

Pewna mama, z którą rozmawiałam o tym, jaka jest różnica między sposobem, w jaki nas wychowywali rodzice, a tym, jak teraz wychowujemy nasze dzieci, opowiedziała mi krótką scenkę z dzieciństwa. W wieku niespełna 7 lat zaczęła latem jeździć rowerami ze swoimi starszymi o kilka lat braćmi nad jezioro do lasu. Z wielu powodów bardzo dobrze pamiętała te wyjazdy, także ze względu na to, jak na nie reagowali rodzice. Na odchodne bowiem słyszała za każdym razem od mamy: „Tylko się nie utop!”. Żadnych zakazów ani innych słów troski.

Ta historia obrazuje, jak wiele się zmieniło w kwestii podejścia rodziców do swobodnej zabawy dzieci w przyrodzie. My, rodzice, urodzeni w latach 80 i 90, biegający boso po łące za motylami, budujący bazy w osiedlowych zagajnikach lub wiejskich sadach, spędzający całe zimowe dnie z sankami na górce, dziś często nie pozwalamy na to własnym dzieciom. Ilu z nas i rodziców w naszym otoczeniu odważyłoby się wpuścić swojego kilkulatka bez gumiaków do kałuży? Albo pozwoliło mu wspiąć się po drzewie?

Mówi o tym Jasper Juul w książce „Przestrzeń dla rodziny”: „Moim zdaniem, największą stratą dzieci w ostatnim trzydziestoleciu jest fakt, że nie istnieje dla nich żadna przestrzeń wolna od dorosłych (…). Życie dzieci nigdy nie było bardziej ograniczone niż teraz. Dorośli są przez cały dzień przy nich i je kontrolują”.  

Zalety swobodnej zabawy w przyrodzie

Jako praktyk i propagator rodzicielstwa blisko natury mam w sobie zgodę na swobodną zabawę moich synów w przyrodzie. I choć pewnie nie zdobyłabym się na to, by pozwolić im samodzielnie pojechać rowerem do leśnego stawu, to pozwalam w naturze naprawdę na wiele, w tym na zabawy, które można określić ryzykownymi. W rezultacie mój sześcioletni syn potrafi samodzielnie rozpalić ognisko z użyciem brzozowej kory i struga scyzorykiem patyki. Obserwując własnych synów, zauważyłam mnóstwo zalet takiego podejścia w wychowywaniu dzieci.

1. Uczą się ponoszenia konsekwencji swoich decyzji

Natura, ze swoim odwiecznym rytmem i prawami, jest naturalnym środowiskiem dla dzieci do nauki związków przyczynowo-skutkowych. Jeśli zrobię to, stanie się to. Dzieci poprzez swobodną zabawę w przyrodzie mogą nauczyć się także ponoszenia (często przykrych) konsekwencji swoich działań i wyborów. Podejmowanie decyzji bez oglądania się na rodziców i otwartość na to, co może nastąpić, są fundamentem samodzielności. Dajmy im zatem zielone światło, by mogły w komfortowych warunkach zabawy w przyrodzie tego się uczyć. W praktyce można zamiast zakazać dziecku wspinania się na drzewo, podjąć z nim rozmowę, by zastanowiło się nad możliwymi skutkami takiej zabawy i by oszacowało swoje możliwości. Oczywiście najważniejszym zadaniem rodzica w tych sytuacjach jest zadbanie o bezpieczeństwo.

2. Buduje się ich poczucie własnej wartości

Swoboda w przyrodzie daje nieograniczone możliwości zdobycia wiedzy nie tylko o świecie przyrody, ale też, a może nawet przede wszystkim, o sobie. Samoświadomość dziecka, znajomość jego możliwości i ograniczeń, sposobu, w jaki reaguje na różne sytuacje, to podstawa budowania poczucia własnej wartości. Im więcej dziecko wie o sobie, tym trafniej podejmie decyzje za samego siebie. Dlatego warto pozwolić mu sturlać się ze śnieżnej skarpy, nawet jeśli to grozi śniegiem za koszulą, albo wyrazić zgodę na śnieżną bitwę, w której wiadomo, że zawsze ktoś dostanie gałką w twarz. Warto pozwolić wspiąć się na drzewo. Nic tak nie umacnia dziecka jak rodzic, który wierzy, że jego dziecko wybierze dla siebie najwłaściwszą decyzję. A bycie mistrzem we wspinaniu się po drzewach może przy tym pomóc zabłysnąć w grupie rówieśników.

3. Trenują zaufanie

Poprzez swobodną zabawę w przyrodzie dzieci trenują zaufanie do świata (“Jestem w tym miejscu bezpieczny”), zaufanie do innych (“Mama jest niedaleko, na wypadek gdyby coś się stało, nawet jeśli jej teraz nie widzę”; “Brat mi pomoże, zareaguje, gdy będzie mi potrzebna pomoc”) oraz zaufanie do samego siebie (“Wiem najlepiej, czego potrzebuję i co jest dla mnie dobre”).

Wszystkie dzieci rodzą się z olbrzymim zaufaniem do świata. My, dorośli, często nazywamy to niesłusznie „dziecinną naiwnością”. Licznymi zakazami i ograniczeniami staramy się wpoić im, że świat jest niebezpieczny. Mimochodem przenosimy na nie własne lęki, jak na przykład ten przed lasem w nocy. Warto pozwolić dziecku, aby poprzez zabawę samo odkrywało świat i samodzielnie stawiało swoje własne granice. To w przyszłości może zaprocentować np. w postaci większej otwartości na nowe, jak i większej gotowości do podejmowania dużych wyzwań.

4. Rozwijają swoją kreatywność

Las, łąka, strumyk okazują się dla dzieci wspaniałym placem zabaw z całą masą nieoczywistych zabawek. Jest tam absolutnie wszystko, czego im potrzeba. Patyk z nabitym na koniec liściem stanie się parasolem dla robaczków mieszkających w mchu, przerzucona przez głęboki rów gałąź będzie bujakiem. Wolne od rodzicielskich zakazów i nakazów dzieci w przyrodzie się nie nudzą. Odkrywają i doświadczają. Testują nieoczywiste połączenia. Mają przy tym mnóstwo emocji.

Nigdy nie lekceważmy swobodnej zabawy naszych dzieci, a nawet pozwólmy im na zwyczajną nudę. Dzieci są w stanie dokonać niezwykłych odkryć, kiedy są zostawione bez nadzoru rodziców i kiedy mogą do woli wykorzystywać swoją wyobraźnię.

5. Uczą się ustalać zasady współpracy w grupie

Przyroda, a szczególnie las, niezwykle kojąco działa na dyskutujące czy wręcz sprzeczające się ze sobą dzieci. Las sam w sobie jest kwintesencją ładu i niezwykłej współpracy setek organizmów. Ponadto daje przestrzeń każdemu dziecku, które chce wycofać się z zabawy, jeśli ustalone zasady mu nie odpowiadają. Tuż za rogiem, za kolejnym drzewem czeka coś innego, może równie interesującego. Natura w ten sposób pomaga rozładować nawarstwiające się napięcia, stając się tym samym idealnym miejscem do ćwiczenia międzyludzkiej komunikacji. Często okazuje się, że ingerencja rodzica w ogóle nie jest potrzebna i z najtrudniejszej konfliktowej sytuacji nawet kilkulatki są w stanie wybrnąć same.

6. Stają się zaradne i samodzielne

Zaradność to najbardziej mierzalny efekt swobodnej zabawy w przyrodzie. Dziecko, które ma wolność, szybko zdobywa nowe doświadczenia i umiejętności, co automatycznie przekłada się na samodzielne wykonywanie codziennych czynności, jak np. ubieranie się na dwór o tej porze roku. Dzieci szybko uczą się też przewidywania i dbania o swoje potrzeby (np. aby zimą na każdą wyprawę do lasu zabrać dla siebie herbatę w termosie).

Podnoszenie odporności i sprawności ruchowej, a przy tym budowanie wspomnień na całe życie, oto kolejne skutki wypuszczenia dzieci wolno w przyrodę. To wszystko dla wielu z nas jest w zasięgu ręki, choć oczywiście o wiele trudniejsze, jeśli mieszka się w dużym mieście. Może jednak kwestią wyboru jest, co w naszym rodzinnym życiu jest najważniejsze, a kwestią jednej decyzji postawienie właśnie na kontakt dziecka z przyrodą?

Foto: Barbara Zamożniewicz

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Barbara Zamożniewicz

Mama dwóch małych chłopców. Propagatorka rodzicielstwa blisko natury. Inspiruje innych rodziców, a szczególnie matki, do dbania o relację dziecka z naturą, wierząc, że tylko miłość do przyrody jest w stanie sprawić, byśmy zaczęli ją bardziej szanować. Pracuje na rzecz zmiany w metodach pracy systemowych przedszkoli, zachęcając do zwiększenia ilości czasu wolnego spędzanego przez dzieci na świeżym powietrzu, a także na łonie przyrody.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://wielkizachwyt.pl/




Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

„Nie mówimy o naszym dziecku, że jest chore”. Rozmowa z Martą Wawrzyniak – mamą dziewczynki z zespołem Downa

„Co zrobiłem, żeby zainteresować dzieci magią drzewa czy szumu wodospadu?” Rozmowa z ekologiem Jackiem Bożkiem

Przejdz do: