Kategorie
Dieta naturalna

10 powodów, dla których warto zrezygnować z soi w codziennej diecie

Ziarna soi pojawiły się w Europie w XX wieku. Zainteresowanie nimi wzrosło wraz z coraz większą popularnością diety wegetariańskiej, która uznała je za dobre źródło białka. Obecnie soję można znaleźć praktycznie wszędzie: jest nie tylko w mleku sojowym czy w tofu, lecz także tam, gdzie się jej zupełnie nie spodziewamy: w przetworach mlecznych czy substytutach mięsa. Używa się jej także jako dodatku do licznych produktów przetworzonych. Z tego powodu wielu konsumentów nie wie, jak dużo soi codziennie spożywa. Dlaczego warto jednak zwrócić uwagę na produkty zawierające soję i ograniczyć je w swojej diecie?

10 powodów, dla których warto zrezygnować z soi:

1. Najczęściej jest modyfikowana genetycznie, a do jej hodowli używa się toksycznego środka ochrony roślin glifosatu

Około 90% soi pochodzącej z USA – czyli około 55% światowej produkcji jest modyfikowane genetycznie (soja nie jest uprawiana w Polsce)! Dodatkowo do jej uprawy stosowany jest Roundap, silnie toksyczny środek chwastobójczy zawierający glifosat – niezwykle szkodliwą dla człowieka substancję (mdpi.com), uznaną przez Międzynarodową Agencję Badań nad Radkiem za „prawdopodobnie rakotwórczą dla ludzi”.

Uwaga! Reklama do czytania

Cud rodzicielstwa

Piękna i mądra książka o istocie życia – rodzicielstwie.

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

2. Może wpływać na bezpłodność i zaburzać gospodarkę hormonów płciowych

Soja zawiera bardzo dużo izoflawonów, związków biologicznie czynnych, które w organizmie człowieka przekształcają się w fitoestrogeny i mogą aktywować receptory estrogenu (ncbi.nlm.nih.gov). W efekcie powoduje to zaburzenie gospodarki hormonalnej, co może mieć wpływ na płodność.

3. Może zwiększać ryzyko zachorowalności na raka piersi

Zawarte w soi izoflawony mogą podnieść ryzyko zachorowalności na raka piersi. Choć ze względu na aktywność estrogenową produkty z białkiem sojowym są polecane jako naturalna alternatywa dla leków estrogenowych, łagodzących objawy menopauzy (ncbi.nlm.nih.gov), wielu specjalistów uważa, że w takiej sytuacji potencjalne ryzyko przewyższa prawdopodobne korzyści. Badania na zwierzętach wykazały, że izoflawony sojowe mogą powodować raka piersi (ncbi.nlm.nih.gov). Ponadto badania na ludziach również dały niepokojące rezultaty: w przypadku diety z udziałem białka sojowego zaobserwowano w piersiach wzrost komórek nabłonkowych, czyli tych, które najczęściej stają się komórkami nowotworowymi (academic.oup.com).

4. Może mieć niekorzystny wpływ na rozwój płciowy chłopców w okresie prenatalnym

Fitoestrogeny pochodzące z soi mogą również niekorzystnie oddziaływać na mężczyzn. Badania na szczurach wykazały, że zwiększona ilość izoflawonów w diecie ciężarnej może mieć niekorzystny wpływ na rozwój płciowy jej rozwijającego się dziecka. Dotyczy to głównie chłopców, którym w okresie prenatalnym wykształcają się mniejsze jądra, a powiększa gruczoł krokowy, czyli prostata (ncbi.nlm.nih.gov). Wykazano też korelację pomiędzy wyższym spożyciem soi a spadkiem liczby plemników w spermie (academic.oup.com).

5. Produkty sojowe mogą zaburzać funkcjonowanie tarczycy i prowadzić do jej niedoczynności

Można również znaleźć doniesienia naukowe na temat wpływu soi na funkcjonowanie tarczycy. Wspomniane wyżej izoflawony działają także jako goitrogeny hamujące funkcje peroksydazy tarczycowej, niezbędnej do produkcji hormonów tarczycy. Tym samym wpływają na pojawienie się niedoczynności (ncbi.nlm.nih.gov).

6. Spożywanie soi przez dzieci może mieć wpływ na proces dojrzewania

Produkty sojowe mogą u dziewczynek przyspieszać proces dojrzewania, a u chłopców opóźniać go: mogą mieć oni problemy z wykształceniem cech męskich i organów płciowych (ncbi.nlm.nih.gov).

7. Zbyt duże spożycie produktów zawierających soję i jej pochodne może mieć związek z występowaniem alzheimera i innych demencji 

Soja zawiera również sporo aluminium, które ma toksyczny wpływ na układ nerwowy oraz nerki (ncbi.nlm.nih.gov).

8. Soja może przyczyniać się do powstawania skrzepów we krwi

Soja zawiera hemaglutyninę – substancję powodującą aglutynację, czyli zlepianie się ze sobą erytrocytów, co hamuje przepływ krwi i ekstrakcji tlenu do komórek (jbc.org).

9. Zawiera wysoki poziom kwasu fitynowego, który zmniejsza przyswajanie wapnia, żelaza, magnezu i cynku

Trzeba pamiętać, że kwas fitynowy znajdujący się w soi nie jest neutralizowany przez zazwyczaj stosowaną obróbkę, czyli moczenie, kiełkowanie czy powolne gotowanie. Skuteczną metodą eliminacji kwasu fitynowego jest długa fermentacja (huffingtonpost.com).

10. Żywność zawierająca w składzie soję powoduje zwiększenie zapotrzebowania na witaminę D 

Fakt ten jest szczególnie ważny w przypadku produktów dla dzieci (niedobór witaminy D u dzieci może powodować krzywicę) (ncbi.nlm.nih.gov).

Sfermentowana soja

Spożywanie niedużych ilości sfermentowanej soi może mieć korzystny wpływ na nasze zdrowie. Fermentacja pozwala na degradację części kwasu fitynowego, trzeba jednak pamiętać, że nie likwiduje ona izoflawonów.

Natto (soja sfermentowana przez bakterie Bacillus subtilis) jest dobrym źródłem witaminy K2. Zawiera również nattokinazę – silne białko rozpuszczające zakrzepy, stosowane w leczeniu chorób sercowo-naczyniowych (ncbi.nlm.nih.gov). Dodatkowo natto jest probiotykiem regulującym skład flory bakteryjnej jelit, poprawia także przemianę materii oraz obniża poziom cholesterolu we krwi. Bywa ono dostępne w sklepach ze zdrową żywnością. Warto zwrócić uwagę, by kupowany przez nas produkt pochodził z Japonii, gdyż na terenie tego kraju obowiązuje całkowity zakaz uprawiania roślin modyfikowanych genetycznie.

Zalecana dzienna dawka natto to około 10 g (1 łyżeczka). Ze względu na obecność żywych bakterii natto należy spożyć do 2, maksymalnie 3 tygodni od zakupu, pamiętając, że proces fermentacji nadal trwa i w czasie przechowywania zapach i smak mogą zmienić się na bardziej intensywny.

Tofu to niefermentowany produkt sojowy, dlatego można do niego odnieść wszystkie powyższe zastrzeżenia dotyczące soi. Nie najlepszym wyborem jest także mleko sojowe, które oprócz wspomnianych szkodliwych substancji często zawiera również cukier i sól, a niekiedy też różnego rodzaju dodatki do żywności (między innymi stabilizatory – takie jak guma guar czy mączka chleba świętojańskiego – oraz syntetyczne witaminy i emulgatory jak lecytyna ze słonecznika).

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Poradnik świadomego rodzicielstwa

Cud rodzicielstwa

Wsłuchaj się naprawdę w głos swojego dziecka

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Warto zweryfikować swój pogląd na rolę soi w codziennej diecie. Ze względu na jej działanie zaburzające gospodarkę hormonalną powinny ją wykluczyć szczególnie kobiety planujące ciążę, ciężarne i karmiące piersią. W trosce o zdrowie dzieci dobrze jest uważnie czytać etykiety i nie podawać im produktów, w których występują dodatki sojowe. Dla wegetarian doskonałym źródłem białka mogą być między innymi: kasze, fasola, soczewica, cieciorka, ryż, nasiona chia czy orzechy. A soję można w niewielkich ilościach przyjmować w formie natto, choć jego wygląd, zapach i smak dla wielu są wyjątkowo trudne do zaakceptowania.

Autor/ka: Kinga Pukowska

Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Od 2004 roku wspiera młodych rodziców na początku ich drogi w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego i kompetencji miękkich, coach i mediatorka. Działa również jako doula Stowarzyszenia Doula w Polsce, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia dzieci i dorosłych. Prywatnie żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.

9 odpowiedzi na “10 powodów, dla których warto zrezygnować z soi w codziennej diecie”

Trzymajcie się od tego z daleka. Tydzień temu po raz pierwszy kupiłem mleko sojowe, wypiłem niemal litr przez cały dzień. W nocy zaczęły się ogromne zawroty głowy z utratą przytomności i wymiotami. Zupełnie się nie strawiło. Wylądowałem w szpitalu na neurologii i zawroty nie ustąpiły do dziś. Teraz szukam w sieci informacji o tym, przestrzegam!

Tak bzdurnego artykułu dawno nie czytałem
Powiem tak uprawiam soje bez GMO , prowadzę gospodarstwo w Polsce więc autor(ka) nie zweryfikowała wiadomości o soi
Dużo zakłamań

@Artur, potwierdzam. Jako dietetyk i zielarz. „artykuł” nierzetelny i wręcz błędny. Aż skóra cierpnie, że w tych czasach każdy może coś wysmarować w internecie i niestety ludzie na tym cierpią, biorąc to za prawdę. Autorce polecam pisać o rzeczach, na których się zna. Tutaj odnosi się wrażenie, że pisała na kolanie co jej do głowy wpadnie jako źródło podając stronę startową ncbi.nlm.nih.gov oraz jeden niekonkluzywny, zapewne nieprzeczytany artykuł. Wstyd.

obecnie weganizm jest bardzo popularny i modny, ludzie jedzą dużo soi; zaburzenie gospodarki hormonalnej powoduje zaburzenia tożsamości seksualnej (tzw. orientacja seksualna), jest jedną z przyczyn tego zjawiska; w grupie produktów spożywczych takim działaniem charakteryzuje się nie tylko soja, mianowicie obecnie w plastikach dodawane są plastyfikatory – głównie ftalan estrogenu, które maja podobne działanie – zaburzają gospodarkę hormonalną w organiźmie……

Ale bullshit. Większych głupot nigdzie o soi nie przeczytałam. Ktoś chyba wciągnął za dużo książek od płaskoziemców. Soja nie bez powodu jest zalecana osobom z problemami metabolicznymi, chormonalnymi lub na dietach roślinnych… Straciłam tylko czas czytając to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.