Kategorie
wychowanie

3 alternatywy dla time outu

Time out to nadal popularna metoda dyscyplinowania dzieci, która w dużym skrócie polega na tym, że dzieci mają znajdować się w jednym, wyznaczonym miejscu i “myśleć o tym, co zrobiły”. Inna nazwa tej metody to “karny jeżyk”. Jest on polecany m.in. przez nianie w programach telewizyjnych i czasopismach. Nazwa „time out” jest skrótem określenia „time out of positive reinforcement”, czyli “czasu bez pozytywnego wzmocnienia”, a w odniesieniu do tej sytuacji – bez kontaktu z bliską osobą.

Większość ludzkich zachowań motywowana jest emocjonalnymi lub fizjologicznymi potrzebami i chyba nikt nie lubi, gdy są one niezaspokojone. Jednak my, dorośli, łatwiej sobie radzimy z taką sytuacją, dzieciom przychodzi to trudniej. Time out jest problemem, ponieważ w sytuacji trudnej dla dziecka pozbawia go tego, co jest mu najbardziej potrzebne – wsparcia. Dzieci nie potrafią wtedy zastanowić się i na chłodno przeanalizować swojego zachowania. Ba, nie potrafi tego wielu dorosłych! W przypadku starszych dzieci jest większa szansa, że będą skłonne do refleksji, ale nadal nie jest to wystarczający powód, by wybierać karę. Dlatego zadaniem rodziców jest uczyć dziecko, jak dbać o swoje granice i respektować granice drugiego człowieka oraz jak można sobie radzić z własnymi emocjami. Dzieci uczące się przez doświadczenie potrzebują często wielu lekcji, by przekonać się, że nie chcą naruszać granic drugiego człowieka.

Przeczytaj więcej o time oucie: Warunkowe rodzicielstwo – nagrody i kary

Co można wybrać w trudnej sytuacji zamiast odseparowania dziecka od wsparcia?

  1. Time in. Czas spędzony z dzieckiem, bliskość to świetne rozwiązanie. W bezpośredniej bliskości rodzica lub opiekuna emocje dziecka stygną, mózg i ciało mają możliwość, by wysnuć wniosek ze zdarzenia. Takie zachowanie uczy też ważnej umiejętności życiowej – zdolności do samoregulacji. Techniki uspokajające mogą obejmować: czytanie książek, rysowanie, spokojną rozmowę z rodzicem… Kiedy dziecko jest wyciszone, mózg jest gotowy do nauki. To właściwy moment, by wyjaśnić, co się stało i dlaczego to nie było właściwe oraz co można zrobić następnym razem w podobnej sytuacji. Ta “metoda” nie jest natychmiastowa, wymaga czasu. Jednak już kilka minut bliskości przynosi niesamowite rezultaty! Dziecko radzi sobie ze swoimi emocjami, a rodzic ma czas, by również uporządkować własne odczucia.

[reklama_col id=”57580, 57574, 57469″]

  • Rozwiązywanie zadań. Sprawdza się w przypadku starszych dzieci. Jeśli chcemy pokazać dziecku, czym jest odpowiedzialność za swoje decyzje, musimy pozwolić mu ją przejąć, a właściwie zachować – bo w wielu przypadkach przejmuje ją (niepotrzebnie) rodzic. Dzięki temu dziecko uczy się, jak reagować na własne błędy. Pozwólmy mu być odpowiedzialnym za swoje zachowania i decyzje. W rozwiązaniu problemu pomogą pytania, które sugerujemy dziecku, ale to ono zadaje je sobie (z czasem nie musimy już ich przypominać, dziecko samo będzie o nich pamiętało): “Co się stało w wyniku twoich (z czasem: moich) działań?”, “Jak masz (mam) zamiar to naprawić?”, “Czego nauczyłeś(em) się od…?”, “Co można (mogę) zrobić lepiej następnym razem?”.
  • Naturalne konsekwencje. To wszystko to, co jest rezultatem działania lub braku działania dziecka – bez dodatkowej interwencji dorosłego. To nauka na własnych błędach, która jest dużo skuteczniejsza niż zbędne słowa czy długie wykłady. Na przykład jeśli dziecko nie sprząta po sobie zabawek, nie może później znaleźć tych, którymi właśnie chce się bawić. Naturalne konsekwencje wynikają w sposób naturalny z wydarzenia. Rozwiązanie przynosi życie, trzeba tylko mu na to pozwolić.
  • Źródło: Creativechild.com
    Foto: flikr.com/53368913@N05

    NATULI dzieci są ważne

    Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

    Redakcja NATULI Dzieci są ważne


    Bestsellery księgarni NATULI

    Tematy, którymi się zajmujemy:

    1 odpowiedź na “3 alternatywy dla time outu”

    Z tymże, pozwolę sobie zwrócić uwagę, że naturalne konsekwencje dziecięcego zachowania często w dużej mierze ponoszą jednak rodzice. Nawet w tym przykładzie – dziecko nie sprząta, dziecko nie może znaleźć zabawek. Ok. Dziecko nie może znaleźć, więc co robi? Np. stoi i płacze. I co? Rodzic ma powiedzieć – “Nie posprzątałeś to nie masz! Teraz rób se co chcesz?” Zazwyczaj rodzic jednak próbuje jakoś rozwiązać sytuację, uspokoić dziecko, pokazać mu sposoby rozwiązania sytuacji czy zareagować w jakikolwiek sposób. A akurat jest w trakcie robienia obiadu, makaron kipi, kotlet się przypala, drugie dziecko płacze, bo się wywaliło, a sąsiadka puka do drzwi, bo potrzebuje szklankę mąki. A przecież tylko poprosiłaś dziecko, żeby chwilę pobawiło się swoimi zabawkami, bo musisz skończyć obiad… Tak więc moim zdaniem, naturalne konsekwencje są skuteczne jedynie w wyimaginowanym świecie, kiedy zachowanie jednej osoby ma wpływ tylko na tą jedną osobę. A zachowanie dzieci ma wpływ też na rodziców. I trzeba o tym też pamiętać opowiadając się po stronie naturalnych konsekwencji:)

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *