Kategorie
Wychowanie

Dlaczego warto pozwolić dziecku wspinać się po ślizgawce?

Wspinanie się po zjeżdżalni to jeden z kontrowersyjnych tematów rodzicielskich. Ci, którzy pozwalają dzieciom się wspinać, zdaniem innych, lekkomyślnie ryzykują ich zdrowie. Ci natomiast, którzy zakazują – według tych pierwszych – nie pozwalają dzieciom na swobodną, kreatywną zabawę, otaczając je systemem zakazów.

Kilka lat temu na jednym z placu zabaw zdarzył się wypadek – dziecko wspinające się po ślizgawce zepchnęło dziewczynkę, która w tym samym czasie z niej zjeżdżała. Dziewczynka złamała rękę. Takie doświadczenie powoduje, że stajemy po stronie zakazu wspinania. Spójrzmy jednak na sam proces z innej strony i zastanówmy się nad pozytywnymi aspektami wspinania się po ślizgawce.

Uwaga! Reklama do czytania

PREMIERA
Piękne, bliskościowe wierszyki na dobranoc

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

Dlaczego warto pozwolić dziecku wspinać się po ślizgawce?

  • Wspinaczka daje systemowi sensorycznemu twojego dziecka doświadczenie trudnej i skomplikowanej pracy, wymagające koordynacji praktycznie wszystkich części ciała.
  • Doświadczenie to wymaga maksymalnego skupienia uwagi przez dziecko oraz zwiększa świadomość ciała.
  • Uczy również, że generalne zasady (w tym wypadku “Wolno wspinać się po ślizgawce”) mogą zmieniać się w zależności od kontekstu. W “dorosłym” życiu  zasady nie zawsze pozostają takie same, a ich stosowanie nie podlega czarno-białym rozstrzygnięciom. Np. wspinanie się może być objęte zasadą warunkową – “wolno wspinać się, jeśli park nie jest zatłoczony i w otoczeniu jest niewiele dzieci” albo “jeśli twoja niania nie pozwala się wspinać, należy uszanować jej zdanie, ponieważ jest ona za odpowiedzialna za ciebie podczas nieobecności rodzica”.

Warto jeszcze przeczytać:

  • Daje możliwość nauki uprzejmości, np. jest uprzejmie przepuścić wszystkie dzieci, które chcą zjechać, zanim rozpocznie się wspinaczkę.
  • Wzmacnia poczucie współuczestnictwa w grupie dzieci: potrzebne jest uwrażliwienie małych wspinaczy na to, że wspinanie nie jest dobrym pomysłem, gdy w otoczeniu jest wiele młodszych dzieci, które nie mają wystarczających umiejętności. To wzmocni w twoim dziecku świadomość potrzeb innych.
  • Wspinaczka wspiera i buduje kreatywność dziecka. Uczy się ono, że fizyczne przedmioty można wykorzystać w inny od standardowego sposób.

Jakie Wy znajdujecie argumenty w tej dyskusji?

Uwaga! Reklama do czytania

Niegrzeczne książeczki

Czy dzieci na pewno są niegrzeczne?
Seria książek dla dzieci 2-5 roku życia i rodziców o tym, że w każdym zachowaniu dziecka jest ważna jego potrzeba.

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

Inspiracja: thegoldengleam.com

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

7 odpowiedzi na “Dlaczego warto pozwolić dziecku wspinać się po ślizgawce?”

Czytając artykuły na tym portalu, jestem coraz bardziej rozczarowana. Niby temat jaki się pojawia ciekawy, wchodzisz na stronę żeby poczytać coś ciekawego a tutaj kilka lakonicznych zdań, stwierdzeń. I to nie odczucie tylko do tego artykułu ale do wielu innych ostatnio tutaj się pojawiających. Czytając je, ma się wrażenie że brakuje komuś tematu i rzuca po prostu hasła…
To moje zdanie i szanuję oczywiście zdanie innych na ten temat. Przepraszam również za brak wypowiedzi na temat zamieszczonego artykułu ale chciałam się podzielić akurat tym spostrzeżeniem które zawarłam w komentarzu. Pozdrawiam

Przyjmuję wszystkie argumenty za… ale może warto by było poszukać wszystkich tych aspektów przy okazji innej zabawy. Wybór tej konkretnej nie uważam za trafiony. Jestem przeciwniczką wspinania się po zjeżdżalni, mój synek ma niespełna 2 latka i już próbuje wchodzić na zjeżdżalnię w ten sposób, nie pozwalam mu na to. Znam osobiście 3 latka, który wchodząc na zjeżdżalnię po ślizgu potknął się, uderzył twarzą i wbił sobie obie jedynki do połowy w dziąsła… i w ten sposób stracił 2 ząbki.

Równie dobrze ów 3 latek mógł potknąć się o krawężnik, przewrócić i wybić te zęby, ja znam taki przypadek ;) jestem za wspinaniem, zawsze pozwalałam, słuchając pogardliwe komentarze innych matek „to , że ta dziewczynka ta robi to nie znaczy, że tak wolno”. Uważam, że dorośli za bardzo chcą kontrolować świat dziecka i takie ingerowanie uczy tylko schematycznego myślenia i sposobu zabaw. Jasne, że nie jest to bezpieczne, ale z własnego dzieciństwa pamiętam, że właśnie takie zabawy lubiłam najbardziej, wchodzić na zjeżdżalnie nie z tej strony, łazić po drzewach (wspinałam się bez problemu na 3m) i robić fikołki na trzepaku. Gdyby tak moja mama mi wszystkiego zakazała to smutne dzieciństwo bym miała. I tylko raz miałam peknięty nadgarstek jak spadłam z trzepaka, uważam , że to mała cena za te setki dni zabaw „niebezpiecznych”…

Zgadzam się z Anią – od razu przed oczami staje mi metalowa, wyślizgana zjeżdżalnia z dzieciństwa, na szczycie której stoi grzecznie w kolejce do zjazdu cały rządek maluszków. Zawsze znalazł się jakiś „cwaniak”, który próbował podejść tą zjeżdżalnią do góry, żeby potem zjechać sobie w dół jako pierwszy. Podobnie w dorosłym życiu coraz częściej trafiam na takich mądrali, których trzeba przepuścić, czy to w kolejce do lekarza, czy na światłach, bo „oni muszą”, albo „bardzo się śpieszą”, albo „właśnie sobie przypomnieli, że skręcają”. Jeśli zjeżdżalnia jest pusta, proszę bardzo, niech sobie Twój mały odkrywca wybija choćby wszystkie mleczaki. Ale jeśli z góry będzie akurat zjeżdżać moje dziecko, to nie ręczę ani za nie, ani za siebie, zwłaszcza jeśli mojemu coś się w tym zderzeniu stanie.

A ja znam dwulatkę, która na swoim przyjęciu z okazji 2 urodzin, siedząc
na kolanach mamy, w otoczeniu cioć i babć nagle przywaliła głową w stół
i wybiła sobie jedną jedynkę- całkowicie. Nie ma zatem żadnego sposobu
łącznie z zamknięciem w klatce by mieć pewność uniknięcia takich
sytuacji.

Od kiedy mam synka, 4 latka który już w wieku 2 lat bardziej chciał się wspinać na zjeżdżalnie niż zjeżdżać przyglądam się zjeżdżalniom i nie mogę się nadziwić. Przecież każda zjeżdżalnia aż prosi się żeby na nią wchodzić i dzieci intuicyjnie to wyczuwają. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi ale przecież płaska, lekko pochyła powierzchnia jest idealna do wdrapywania się, szczególnie dla bosych nóżek. Zastanawiam się dlaczego nikt jeszcze nie wpadł na to aby robić zabawki na place zabaw właśnie dając dzieciom możliwość wspinanie się po zjeżdżalniach o różnym stopniu trudności?

do meow meow:
mam w domu takiego cwaniaka, nie ma empatii dla innych (niestety) ale jest najzaradniejszym człowiekiem jakiego znam. Owszem są tacy którzy go za to nie lubią i „nie chcą się z nim bawić” ale nasza rodzina dobrze na tym wychodzi… Córeczka trzylatka jeszcze nigdy nie stała w kolejce za starszymi do malowania buzi na festynach czy jakiś innych okazjach gdzie takie coś się odbywa, zawsze wysyłam ją z informacją że tam jest pani która maluje buzie i trzeba stanąć w kolejce, o ile na huśtawkę czy zjeżdżalnię potrafi poczekać to w tych sytuacjach jakoś nie widzi takiej potrzeby, jeszcze żadne dziecko ani malująca nie zwróciły jej uwagi, ona podchodzi, prosi o rysunek i ma – mi się też nie chce czekać aż będzie jej kolej więc nie ingeruję … chyba ma to w genach (po ojcu bo ja bym się ze wstydu spaliła pchając się w kolejkę, nawet jak byłam w ciąży i nie dałam rady czekać wolałam zrezygnować z zakupów niż poprosić o przepuszczenie w warzywniaku…)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.