Jak szkoła wpływa na życie rodziny, czyli co jest dla nas ważne?
| Jak szkoła wpływa na życie rodziny, czyli co jest dla nas ważne?

Jak szkoła wpływa na życie rodziny, czyli co jest dla nas ważne?

 Konflikty są obecne w życiu każdej rodziny i nie sposób ich uniknąć. Kiedy jednak zauważamy, że tematy związane ze szkołą powodują dużo napięć i zgrzytów, być może warto sprawdzić, czy musi tak być.

Znam wielu rodziców, którzy przeżywają katusze, próbując nakłonić swoje dzieci do odrabiania lekcji lub wytłumaczyć im jakąś część materiału. Znam takich, którzy tego nie robią, ale przywiązują dużą wagę do wyników i niepokoją się, że oceny mogą się pogorszyć. Znam wreszcie takich, którzy nie martwią się szczególnie ocenami, ale obawiają się o to, jak otoczenie ocenia ich jako rodziców, kiedy nie poświęcają dużo czasu i uwagi sprawom szkolnym. 

Warto zadać sobie pytanie, czy wiemy, co jest dla nas szczególnie ważne w relacji z dzieckiem?

Nie jest łatwo zadbać o wszystko, kiedy jest wiele ważnych spraw: praca, szkoła, egzaminy, obowiązki domowe, relacje między dziećmi a rodzicami, relacje między rodzeństwem… Często próbujemy za wszelką cenę sprawić, żeby żadna z tych sfer nie ucierpiała, ale to nie zawsze jest możliwe. Dlatego zadanie sobie pytania o priorytety może okazać się naprawdę pomocne. Nie oznacza to, że wybierając, co jest dla nas najważniejsze, zaniedbujemy inne sfery – ale sprawia, że w trudnej sytuacji (jest sobota, starsze dziecko ma zrobić na poniedziałek prezentację o ochronie środowiska, młodsze dziecko jest chore, jeden rodzic ma zaległości w pracy, a drugi próbuje na szybko znaleźć hydraulika, bo cieknie spod wanny) możemy wybrać, o co chcemy zadbać w pierwszej kolejności, żeby nie zwariować. Czego na pewno nie chcemy zaniedbać? Co jest dla nas najważniejsze w relacji z dzieckiem? Jakich kosztów nie chcemy ponosić? 

Wiedząc, co jest dla nas najważniejsze, możemy sprawdzić: 

  • Czy sposób, w jaki rozmawiamy o szkole, nauce i obowiązkach przybliża nas do tego, na czym nam najbardziej zależy? 
  • Czy ilość czasu, jaką przeznaczamy na sprawy dotyczące nauki, jest dla nas odpowiednia? Czy znajdujemy czas na inne ważne sprawy? 

Kiedy życie szkolne układa się harmonijnie, relacje między domem a szkołą zazwyczaj nie stanowią wyzwania. Kiedy jednak dziecko lub rodzic mierzą się z jakimiś trudnościami dotyczącymi edukacji, siłą rzeczy wpływa to na atmosferę w domu. Większość rodziców zapytana, czy woli, żeby ich dziecko miało dobre oceny, czy dobrą relację z rodzicami odpowie, że to drugie, ale będzie próbowało zrobić tak, żeby zadbać o obydwie rzeczy. To nie zawsze jest możliwe. W biegu i w gorączkowym pragnieniu zadbania o wszystko łatwo przegapić moment, w którym troska o szkołę sprawia, że cierpią relacje. 

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
Kiedy szkoła jest problemem

Książka, którą masz przed sobą, opowiada o tym, na czym właściwie polega uczenie się i jak wspierać dziecko, żeby mogło cieszyć się tą umiejętnością i korzystać z niej w pełni.

Zobacz więcej

Sztuka wyboru. Co jest dla nas ważne? 

Kiedy pojawiają się trudności w szkole albo presja egzaminów, bywa, że rodzice próbują „zmotywować” swoje dzieci do nauki. Zdarza się, że próby te kończą się kłótniami i napięciem. Rodzic ze wszystkich sił stara się nawiązać kontakt z dzieckiem, uniknąć walki i niepotrzebnego stresu, ale równocześnie pozostaje w przekonaniu, że musi nakłonić je do nauki. Niejednokrotnie utwierdzają go w tym przekonaniu nauczyciele, twierdząc, że jeśli dziecko nie będzie codziennie ćwiczyć czytania przez 10 minut, będzie miało poważne problemy, albo że tylko najlepszy wynik na maturze pozwoli dostać się na dobre studia.

Nic dziwnego, że przejmujemy się takimi słowami – nie chcemy przecież, żeby nasze dzieci miały poważne problemy albo zmarnowały możliwości! Zmęczeni kolejną kłótnią o naukę obiecujemy sobie, że następnym razem uda się bez tego, że będziemy jeszcze bardziej stanowczy, spokojni i troskliwi. 

Taka sytuacja powtarza się w wielu domach, wielokrotnie. Dobrze byłoby, aby w takim momencie zapaliła się czerwona lampka z napisem STOP. Zatrzymajmy się. O co walczymy? Czy na pewno nie ma innej drogi? Co wybierzemy, jeśli nie da się zmusić dziecka do nauki, nie ponosząc kosztów w postaci nadszarpnięcia naszej relacji? Jeśli dziecko chodzi do szkoły, zapewne słyszymy regularnie wiele komunikatów – że trzeba się uczyć, że nauka jest ważna, że zadania domowe; czasami – że jakieś dziecko jest „słabe” z danego przedmiotu (uważam, że to zdanie powinno raz na zawsze zniknąć z języka nauczycieli, rodziców i dzieci). Chciałabym, żeby równie często trafiały do każdego rodzica słowa: „Świat się nie zawali, jeśli dziecko nie opanuje jakiejś części materiału”, „Szkoła nie jest najważniejsza w życiu. Nie musisz walczyć. Odetchnij. Zabierz swoje dziecko do parku, na plac zabaw, jedźcie razem nad jezioro i do lasu. Zadbaj o relację i o zdrowie w pierwszej kolejności”. 

Sztuka wyboru, umiejętność rezygnacji z czegoś, co w danym momencie jest mniej ważne, pomaga zachować spokój i równowagę. Taka umiejętność przydaje się zarówno dorosłym, jak i dzieciom, czasem bardziej niż prestiżowe studia. 

Trudność może polegać także na czymś innym: z różnych powodów postanawiamy poświęcać mniej uwagi nauce szkolnej i czujemy się z tego powodu winni. Takie podejście jest w naszym społeczeństwie mało popularne; większość rodziców czuje się zobowiązana do tego, by dopilnować, żeby ich dzieci poważnie traktowały obowiązki szkolne. Kiedy wybieramy inaczej, jesteśmy prawdopodobnie w mniejszości. Nic dziwnego, że taka decyzja nie jest łatwa. Potrzeba dużo wewnętrznej siły, żeby wybierać to, co jest dla nas ważne, kierując się własną oceną w większym stopniu niż powszechnymi przekonaniami. Może to być tym trudniejsze, jeśli w bliskim otoczeniu są osoby, dla których wyniki szkolne i wykształcenie formalne są bardzo ważne.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
Nowa szkoła – zmianę edukacji warto zacząć przy tablicy

Jedna z liderek zmian w polskiej szkole – Anna Szulc, nauczycielka matematyki z liceum w Zduńskiej Woli napisała książkę, która pokazuje, jak krok po kroku zmienić swój warsztat pracy nauczyciela. W jaki sposób z nauczyciela pruskiego stać się nauczycielem empatycznym. „Nowa szkoła” daje nadzieję. Nadzieję – nauczycielom, rodzicom i przede wszystkim uczniom (choć ci ostatni pewnie książki nie przeczytają) – na to, że szkołę można zmienić. 

Zobacz więcej

Chcę jeszcze raz przypomnieć, że wyniki szkolne – oceny i opinie nauczycieli – nie są jedyną ani adekwatną miarą tego, czego dziecko się uczy w ogóle. Decyzja, by poświęcać mniej czasu na naukę szkolną, nie oznacza, że uznajemy uczenie się za mało ważne! Nie wybieramy między nauką a odpoczynkiem, a jedynie między tą konkretną formą nauki a innymi możliwościami. Czasami decyzja, żeby kłaść mniejszy nacisk na naukę szkolną, jest podyktowana tym, żeby zrobić w życiu dziecka i rodziny więcej przestrzeni na uczenie się umiejętności, które są dla nas najważniejsze. W radzeniu sobie z poczuciem winy pomaga częste przypominanie sobie o tym, na co się faktycznie decydujemy, kiedy rezygnujemy z wielogodzinnego siedzenia nad książkami. Pomaga kontakt z przynajmniej jedną ważną dla nas osobą, która rozumie i szanuje naszą decyzję, oraz jasne stawianie swoich granic, kiedy słyszymy od innych komentarze i uwagi, które wzbudzają w nas niepokój i poczucie winy. Pomaga pamięć, że nikt z nas nie jest w stanie sprostać wszystkim zewnętrznym oczekiwaniom, zachowując rów- nocześnie zdrowie i równowagę. Przede wszystkim zaś pomaga wszystko to, co wzmacnia w nas zaufanie do siebie samego i do własnego dziecka. 

Co zrobić, kiedy liczba zadań i nauki domowej nas przytłacza? 

Po czym poznać, kiedy szkoła zajmuje za dużo domowej przestrzeni: 

  • tematy związane z nauką szkolną stanowią więcej niż połowę tematów rozmów w naszym domu, 
  • dziecko regularnie sygnalizuje, że ma dość nauki w domu, że ma za dużo zadań, że chciałoby mieć więcej czasu na inne rzeczy, 
  • wracając po pracy do domu, z niechęcią myślimy: „O nie! Trzeba jeszcze przypilnować dziecko przy nauce”, 
  • są rzeczy, które chcielibyśmy zrobić razem z dzieckiem, ale z trudem znajdujemy na nie czas. 

Myślę, że w wielu domach tak jest. Zazwyczaj przekonanie, że „wszyscy tak mają” pomaga nam zacisnąć zęby i przetrwać. Chcę powiedzieć, że nie musi tak być. To, że wszyscy tak mają, nie oznacza, że tak musi być i u nas (pomijając fakt, że rodzin, które decydują się na zmianę, jest coraz więcej). Ilość „materiału” do przerobienia, system testowania i oceniania oraz presja wywierana na nauczycie- lach powodują, że wiele dzieci ma regularnie za dużo zadawane do domu. To nie są standardy, które sprzyjają zdrowiu psychicznemu i jakościowym relacjom. 

Ten artykuł to fragment książki Katarzyny Mitschke “Kiedy szkoła jest problemem”, którą możesz znaleźć w naszej Księgarni Natuli


Katarzyna Mitschke

Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.facebook.com/uwaznerodzicielstwo/


Przeczytaj więcej:

natuli.pl
8 książek o Porozumieniu bez Przemocy (NVC)

POLECAMY
Smog i infekcje górnych dróg oddechowych u dzieci

POLECAMY
Odważne, mądre, kreatywne – 10 projektów edukacyjnych stworzonych przez polskich uczniów

POLECAMY
Kosmetyki pierwszej potrzeby, które warto wymienić na wersję eko

ciąża i poród
Ojciec w połogu

wychowanie
Czy to już bullying, czy tylko złośliwe zachowanie?

rodzina
Gdy umiera dziecko…

wychowanie
Jak rozmawiać z dzieckiem, które się boi?

wychowanie
Klaps — ostatni rozdział historii bicia dzieci

wywiady
“Historia dzieciństwa jest koszmarem, z którego jako ludzkość dopiero zaczynamy się budzić”

zdrowie
Żelki na odporność, syropki na katar – koncerny farmaceutyczne kochają nasze dzieci!