Kategorie
Porozumienie bez przemocy (NVC) Rodzicielstwo

Matka i córka

Ponad 57% kobiet ocenia swoją relację z mamą jako fatalną, słabą lub średnią. Brakuje nam zrozumienia, akceptacji i wsparcia. Czujemy się krytykowane, pouczane, oceniane. Trudno nam znieść wtrącanie się w nasze życie, presję i oczekiwania ze strony mamy. Bywa, że ograniczamy kontakty lub kontaktujemy się z nią tylko z poczucia obowiązku…

Kim i z kim chcesz być dzisiaj najbardziej? Bo skąd pewność, że jutro też będzie można o tym zdecydować? – Agnieszka Krzyżanowska

UWAGA
Na dole artykułu znajdziesz ofertę kursu “Program odbudowy więzi pomiędzy matkami i córkami” Basi Bielanik.

To smutna rzeczywistość wielu z nas, a poczucie osamotnienia i bezsilności potęguje to, że jest tyle ważniejszych wątków do ogarnięcia. Dzieci, praca, dom, partner, pasje i własny rozwój absorbują na tyle, że w skrawku przestrzeni, który pozostaje, ani nam się śni pochylać się jeszcze z uważnością nad relacją z własną matką. 

Co więcej, dla mnóstwa świetnie radzących sobie kobiet, relacja z mamą wciąż bardziej przypomina więzienie niż więź. Pomimo sukcesów, dużej samoświadomości i mnóstwa doświadczeń, często, zbyt często, pozostajemy zakładniczkami tej relacji, jak gdyby nigdy byśmy nie dorosły. 

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

seria rodzicielska

Jak zrozumieć się w rodzinie

Mniej kłótni i stresów, lepsza komunikacja z dzieckiem i partnerem, większe zrozumienie i wyrozumiałość oraz poszanowanie wzajemnych potrzeb. To możliwe! Dzięki tej książce dowiesz się jak.


I nawet jeśli opuścimy dom rodzinny i stworzymy własny, braki w relacji z matką doganiają nas w najmniej odpowiednim momencie i przypominają, że okruszki zamiecione pod dywan w końcu zaczną pleśnieć oraz nieładnie pachnieć. 

To rodzice odpowiadają za relację z dziećmi 

Oczywiście powtarzamy często, że to matka jest odpowiedzialna za relację z dzieckiem, jednak ta zależność ma przecież termin ważności.  

Trudno go jednoznacznie wyznaczyć, bo czy granicą są osiemnaste urodziny? Wyprowadzka z domu? Urodzenie własnego dziecka? U każdego ta niewidzialna linia przypadnie na inny moment, jednocześnie trudno mając 30, 40 czy 50 lat, wciąż udawać małą dziewczynkę. 

Dlaczego więc boimy się reakcji mamy na nasze wybory? Dlaczego „mama” na wyświetlaczu telefonu podnosi nam ciśnienie? Dlaczego dorosłe kobiety ukrywają ważne wątki swojego życia przed najbliższą sobie kobietą w obawie przed utratą jej akceptacji i miłości? Dlaczego na wiadomość o jej wizycie sprawdzamy, czy buty stoją równo, a w domu na pewno jest masło?

Turbomiłość, czyli dostać to, czego jeszcze nie udało mi się otrzymać

Przyglądam się więzi łączącą matkę i córkę od ponad dwóch lat, kiedy śmierć mojego taty zachwiała naszym rodzinnym ekosystemem. Dopiero to tąpnięcie w naszej tradycyjnej, śląskiej rodzinie 2+1 obnażyło wszystkie pęknięcia na ścianach domu ozdobionego tapetą w bladoróżowe kwiatki. 

Nagła i krótka choroba przeorganizowała nam życie i nawet nie zorientowałam się, kiedy awansowałam na CEO naszej rodzinnej firmy. Wchodziłam we wszelkie możliwe role, które aktualnie były do obsadzenia. Pielęgniarki, sprzątaczki, zaopatrzeniowca, psychologa, księdza i… matki swojej matki. 

Tato odszedł, a układ niewiele się zmienił. W cyrkowym rozkroku między dwoma domami i dwoma etatami prowadziłam, na szczęście ostatni w moim życiu, seans zasługiwania na miłość, uwagę i akceptację ze strony jedynego rodzica, który mi pozostał. 

Czytasz artykuł … i bardzo dobrze

Piszemy i wydajemy książki, tworzymy magazyn dla rodziców, prowadzimy super księgarnię. Jeśli nas nie znasz… kliknij i

Kiedy dzieci wkraczają w wiek nastoletni, rodzicom włącza się żółty alarm i zamiast dawać coraz więcej wolności, próbują docisnąć i „dowychować”, póki jest czas. Tak samo ja włączyłam trzeci bieg w wyścigu o uzyskanie od mamy tego wszystkiego, czego jeszcze nie zdążyła mi dać. Póki żyje… 

Nowa anatomia człowieka

Na szczęście wspaniali przyjaciele dyskretnie dali mi znać, że zaplątałam tę relację bardziej niż to konieczne. Zaczęłam więc od kroku wstecz, czyli przyjrzenia się i skanu swoich emocji za pomocą narzędzi, jakie dostarcza Porozumienie bez przemocy (NVC).

Wykorzystałam ludzika porozumieniowego, czyli schemat umiejscawiający w naszym ciele cztery kroki porozumienia bez przemocy. 

W NVC mówimy, że człowiek składa się:

  • ze swoich myśli, czyli wirtualnej chmurki (tu dzieje się zwykle najwięcej arcyciekawych procesów),
  • głowy, czyli tego, czego doświadczamy wszystkimi zmysłami,
  • uczuć, które zwykliśmy umiejscawiać w okolicy serca,
  • potrzeb, które są wielkim workiem podobnym do naszego brzucha,
  • strategii, czyli rąk i nóg, za pomocą których załatwiamy w życiu większość naszych ziemskich spraw. 

Kiedy więc kolejny raz pokonywałam trasę Gliwice – Katowice, głośną, rockową muzyką zagłuszając własne myśli, przez hałas przebił się pierwszy zbiór z wirtualnej chmurki na temat mnie i mojej mamy. 

Ona jest niewdzięczna. Nie potrafi mi podziękować. Nie docenia tego, co robię. Ile jeszcze muszę jej dać, żeby zobaczyła, jaka jestem wspaniała. Żeby doceniła, jak dobrze mnie wychowała. Żeby dostrzegła, jak się poświęcam. Jaka jestem wartościowa, uczynna i przydatna… 

Były w tej chmurce również mniej cenzuralne refleksje, jednak mam nadzieję, że złapaliście już, o jaki klimat chodzi. 

Jakie więc uczucia wywoływał we mnie ten konglomerat myśli?

Żal, ból, tęsknotę, smutek, bezsilność, strach i złość we wszystkich jej odcieniach. 

Sporo tego, jednak skanowałam dalej. Do jakiego kłębka potrzeb dotrę po nitce emocji?

Żal, bo potrzebuję akceptacji bezwarunkowej, a nie zasługiwania. Ból, bo wciąż szukam zagubionej miłości. Tęsknotę, bo pragnę docenienia. Smutek, bo potrzeba efektywności w moim działaniu nie zostaje spełniona. Bezsilność, bo sama potrzebuję wsparcia. Strach, by być spokojną o przyszłość i mieć poczucie bezpieczeństwa. Złość? Bo zrozumiałam, że wszystko powyższe zafundowałam sobie na własne życzenie. 

Wiedziałam, że aby rozplątać kłębek potrzeb, muszę wybrać pierwszą nitkę i zająć się przede wszystkim nią. A że w moim życiu zmiany były dynamiczne i nieodwracalne, postawiłam na wsparcie. 

Zanim dotarłam do mamy miałam już ułożone co najmniej dziesięć strategii, czyli sposobów na to, by wsparcie dawać, ale również je sobie zapewnić. Podzieliłam się tym z mamą, przyznając w radykalnej szczerości, że rola, którą na siebie wzięłam, nie jest kreacją godną Oskara, a zwykłą chałturą.

Nowy początek starej relacji

Czy bardzo Cię zaskoczę, jeśli napiszę, że moja mama odetchnęła z ulgą, bo może trochę bez pełnej świadomości, dlaczego i jak, jednak również czuła niemal identyczne emocje w stosunku do mnie. 

Przełom w naszych relacjach był jak przesycone ozonem i nadzieją powietrze po wiosennym deszczu i choć wiedziałam, że rozplątujemy dopiero pierwszą nitkę, ta ścieżka jest właściwa. 

Kiedy sytuacja wyrównała się odrobinę, a ciśnienie między nami zaczęło spadać do akceptowalnego poziomu, pojawiła się przestrzeń na rozsupłanie kolejnych elementów kłębka. Po drodze znalazły się również nieziemskie skarby, jednak to już historia na nową opowieść. 

Chcesz również znaleźć się w tym miejscu?

Podaję Ci prosty przepis na rozplątanie pierwszej nitki w zaplątanej relacji ze swoją mamą. 

  • Weź kartkę, długopis, ołówek albo kolorowe kredki. 
  • Przypomnij sobie jakąś gorącą sytuację związaną z Twoją mamą. 
  • Wypisz bez cenzury wszystkie myśli, które przychodzą Ci do głowy. Na jej temat, na temat samej siebie, na temat niesprawiedliwości tego świata. 
  • Teraz koniecznie napisz, co dokładnie się wydarzyło. Tak, jak mogła zarejestrować to kamera. Weź cytat, dokładny obraz sytuacji. Tutaj wystrzegaj się ocen, epitetów, same suche fakty.
  • Nazwij i zapisz wszystkie emocje, które łączą się z tą sytuacją. 
  • Spróbuj dopasować do każdej z nich niezaspokojoną potrzebę, która wydaje Ci się ukryta za danym uczuciem. 
  • A teraz, tadam!, wybierz jedną z tych potrzeb. Tak, tylko jedną. I nie martw się, to początek. Później będziesz mogła zająć się następną, jednak pracuj nad jedną w danym momencie. 
  • I w końcu znajdź co najmniej 10 pomysłów, w jaki sposób możesz zadbać o zaspokojenie tej potrzeby. Niektóre z nich będą niewykonalne, inne niemoralne, kolejne śmieszne, dziwne, nielegalne nawet. Jednak to nie jest etap podejmowania właściwych wyborów, tylko świętowania ich różnorodności, więc baw się tym i trenuj kreatywność.  

Czy to wystarczy? 

Tak, bo każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Jest bardziej niż prawdopodobne, że do zrobienia będzie krok drugi i trzeci, a dopiero przy piętnastym opanujesz umiejętność chodzenia, jednak nic nie wydarzy się bez pierwszego. 

I tak, jak różne są strategie, tak wielki jest wybór dróg, które mogę prowadzić do odbudowania bezpiecznej i satysfakcjonującej więzi dorosłej córki ze swoją mamą. 

UWAGA! Na hasło NATULI czytelnicy naszego magazynu otrzymają 10% zniżki na kurs.

https://www.szkolymocy.pl/matka-corka-relacje/

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

Dobra relacja
30,36 PLN
Jak zrozumieć się w rodzinie
34 PLN
Szanujący rodzice, szanujące dzieci
32,10 PLN

Autor/ka: Basia Bielanik

– kobieta, żona, matka, pedagog, coach, przedsiębiorca. Autorka książek „Babciu, Dziadku, pomocy. Książeczka o empatii i bliskości” oraz „Survival z nastolatkiem. Empatyczne towarzyszenie w dorastaniu”. Prowadzi blog, kursy online, warsztaty i spotkania, webinary oraz grupę wsparcia na FB. Odwiedź stronę autorki: http://www.szkolymocy.pl


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *