Kategorie
Wychowanie

Porozumienie bez Przemocy – bajki dla dzieci

Jesteśmy mamami w sumie czwórki dzieci. Rodzicielstwo to dla nas do samego początku wielka przygoda – czasem w nieznane. Pomysł na powstanie inicjatywy „Przyjaciele Żyrafy” zrodził się z potrzeby serca z myślą o dzieciach. Chciałyśmy rozmawiać z nimi o wartościach i ważnych dla nas tematach w sposób dostosowany do ich wieku – tak powstał pomysł empatycznych bajek

Gdy rok temu nasze dzieci zainspirowały nas do napisania pierwszej naszej wspólnej bajki zatytułowanej: Dzielić się? Czy się nie dzielić?, nie sądziłyśmy, że będzie to początek wspólnego tworzenia nie tylko bajek, ale także bloga inspirowanego Porozumieniem bez Przemocy czy programu dla przedszkoli i szkół „Przyjaciele Żyrafy”.

Empatyczne bajki

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Poradnik pomagający w codziennej opiece Twojego dziecka

Zobacz w księgarni Natuli.pl

Stworzeni przez nas bohaterowie: Żyrafa Bibi, jej przyjaciel Szakal Zenon oraz inne zwierzęta z Leśnego Zakątka stali się naszymi pomocnikami, którzy niejednokrotnie ułatwiali nam codzienne rozmowy z dziećmi na różne, acz ważne i nieraz nawet trudne, tematy. Efektem owych rozmów jest dziś kilkanaście bajek inspirowanych Porozumieniem bez Przemocy i podejściem coachingowym, które obecnie przekształcamy w program, nazwany „Przyjaciele Żyrafy”. ksiazki

Podstawowym założeniem projektu „Przyjaciele Żyrafy” jest wspieranie komunikacji pomiędzy ludźmi. Jednak w praktyce skupiamy się na budowaniu porozumieniu między dziećmi a dorosłymi, tak by się wzajemnie usłyszeli i rozumieli, by dostrzegali i uwzględniali potrzeby swoje i innych w codziennych czynnościach czy rozmowach. Takie podejście pozwala wspólnie tworzyć świat szacunku i uważności na drugiego człowieka. A tego chcemy uczyć każdego dnia nasze dzieci! Jesteśmy mamami w sumie czwórki dzieci. Rodzicielstwo to dla nas do samego początku wielka przygoda – czasem w nieznane. Pomysł na powstanie inicjatywy „Przyjaciele Żyrafy” zrodził się z potrzeby serca z myślą o dzieciach. Chciałyśmy rozmawiać z nimi o wartościach i ważnych dla nas tematach w sposób dostosowany do ich wieku – tak powstał pomysł empatycznych bajek. Inspiracją są wydarzenia dnia codziennego: rozmowy z dziećmi, ich opowieści przyniesione z przedszkola czy szkoły, nasze przeżycia jako rodziców w relacji z naszymi pociechami. Oto fragment bajki inspirowanej przeżyciami nas dorosłych:

Bajka 1. Kim bym był, gdybym nie był sobą?

Ile razy w ciągu dnia, w swoich myślach oceniamy to jacy jesteśmy? Oceniamy swój wygląd, swoje umiejętności, swoją wiedzę… Czego jest więcej? Akceptacji czy jej braku? Czy akceptujemy to kim i jacy jesteśmy? Gdybyśmy byli inni, bylibyśmy innymi ludźmi…

Tej soboty Bibi spędzała czas w swoim ogrodzie. Obserwowała kolorowe motyle, które fruwały lekko nad źdźbłami trawy. Słuchała śpiewu ptaków i wygrzewała swoją długą szyję na słońcu. Poczuła, że jest jej dobrze. Lubiła swój ogród, swoją chatkę i to, że jest żyrafą. W jej sercu pojawiła się radość i akceptacja. Bibi położyła się na swoim leżaku i zamknęła oczy. Nagle usłyszała:

– Bibi? – powiedział cichy głos. – Czy uważasz, że moje kolce są śmieszne?

Zaskoczona żyrafa otworzyła oczy i zobaczyła stojącego przy leżaku jeżyka Feliksa.

– Śmieszne?!!! – zabrzmiała jakby echo zdziwiona żyrafa. – Wydawało mi się, że twoje kolce są ci bardzo potrzebne. Dzięki nim możesz przenosić jedzenie do swojej norki.

– Uhm…– zamruczał Feliks, wpatrując się w kolorowe kwiaty w ogrodzie.

– Ja nie jestem jeżem – mówiła dalej Bibi – ale wydawało mi się też, że dzięki kolcom możesz zwinąć się w kłującą kulkę, która daje ci bezpieczeństwo i ochronę…i…i…i… – Bibi zawahała się. Poczuła, że za dużo mówi. Miała niejasne poczucie, że wszystkie te słowa nie pomagają jeżykowi, ale skupiają uwagę na niej – na Bibi. Jeżyk tak bardzo ją zaskoczył, że nie mogła wczuć się w jego słowa, tym samym nie umiała zgadnąć, co dzieje się w jego serduszku. Żyrafa wzięła więc głęboki oddech. To pomogło jej skupić się na tym, co się dzieje w jej emocjach. Przez chwilę nic nie mówiła. Gdy poczuła się gotowa dać uwagę Feliksowi zapytała:

– A co ty myślisz o swoich kolcach jeżyku?

– No… No tak właściwie to masz rację. Chociaż nie jesteś jeżem, to sporo o mnie wiesz… Kolce są mi potrzebne do tego wszystkiego, o czym mówisz. Mama mówi, że gdybym nie miał kolców to nie byłbym jeżem.

– Czy to chodzi o to, że bez kolców byłbyś zupełnie innym zwierzątkiem?

– Tak. Mama mówi, że nie byłbym jeżykiem Feliksem. Ale może gdybym nie miał kolców, to mógłbym biegać szybko jak zajączek Kazio? On najlepiej w całym przedszkolu przeskakuje przez kamienie i gałęzie na ziemi w lesie.

– Aha! Czy to chodzi o to, że zastanawiasz się nad tym, czy jako jeżyk możesz szybko biegać i omijać przeszkody tak dobrze jak inne zwierzęta?

– Tak. Wczoraj w przedszkolu bawiliśmy się w wyścig. Zajączek Kazio i ja staliśmy na starcie. Gdy ruszyliśmy, on wyprzedził mnie i pierwszy dotarł na metę. Biegłem najszybciej jak mogłem, ale mimo tego, że mam aż cztery nogi, byłem drugi. Wiewiórki zaczęły się ze mnie śmiać. Lis Leon powiedział, że pewnie bym wygrał, gdybym nie miał kolców. Potem dodał, że kolce są bez sensu i niepotrzebne, i że łatwiej się bawić bez nich.

– Jak się wtedy czułeś Feliksie?

– Na początku udałem, że zupełnie się nie przejmuję tym, co mówią. Powiedziałem Leonowi, że jego ogon jest bez sensu i niepotrzebny, i że ma brzydki kolor. Leon śmiał się dalej i mówił: „Przegrałeś! Przegrałeś! Przegrałeś!” Byłem zły na niego, czułem że zaciskam pięści i zęby. Bardzo starałem się nie rozpłakać i chciałem uciec. Jeżyk zamilkł. Spuścił głowę, a łzy napłynęły mu do oczu. Wyglądał jak malutka kulka z kolców.

– Nie mam pewności – powiedziała Bibi – ale zgaduję, że było ci też smutno, gdy usłyszałeś słowa Leona.Trudno jest słuchać, gdy inni mówią o wyglądzie, bo, jak sam mówisz, bez kolców nie byłbyś jeżem. Chciałbyś być lubiany i akceptowany przez zwierzęta w przedszkolu, mimo tego że masz kolce. Czy tak?

– Tak, mama kocha mnie, bo jestem jej synkiem, czyli jeżem. Ona mnie akceptuje. Ale w przedszkolu wszyscy jesteśmy różni. Ja mam kolce, Leon ma ogon, Kazio ma długie uszy, a wiewiórki są małe. Nie wyglądamy podobnie.

– Czy zastanawiasz się nad tym, co macie wspólnego? Czy skoro każdy wygląda inaczej, to czy jest coś, co was łączy? Czy możecie się lubić i rozumieć, mimo tego, że jesteście różnymi zwierzętami?

– Tak, bo tak naprawdę to ja lubię swoje kolce. Moja mama i mój tata mają kolce. Jestem do nich podobny. Nie jestem podobny do zwierząt w przedszkolu, ale tak jak Kazio lubię biegać. Podobnie jak wiewiórki lubię zbierać kasztany i żołędzie. Biegam na czterech łapkach jak Leon. Obaj lubimy się chować i robimy to bardzo dobrze…..

O dzieleniu się

Szukałyśmy narzędzia i pretekstu do rozmowy z dziećmi o dzieleniu się. Nie chciałyśmy nakłaniać czy zmuszać ich do dzielenie używając słów: „musisz”, „trzeba”, „powinnaś/powinieneś”. Starałyśmy się pokazać, że dzielnie się jest wyborem i że każdy ma prawo zdecydować, czy tego chce czy nie. Jednocześnie uczymy nasze dzieci, że spotykani na naszej drodze ludzie, dzieci i dorośli, mogą nie chcieć dzielić się z nami. Poniżej fragment bajki:

Bajka 2. Dzielić się? Czy się nie dzielić?

 – (…) Ponieważ Jeżyk nie znalazł żadnej szyszki – kontynuował Feliks – bardzo się zasmucił. Potem zapytał, czy mogę mu oddać swoje.

I wtedy mi było trochę smutno – wyznał – bo chciałem jakoś pomóc Jeżykowi, ale też bardzo, bardzo chciałem mieć szyszki dla siebie – powiedział. 

– Gdy powiedziałem o tym Jeżykowi – kontynuował – ten rozpłakał się na dobre i nie chciał już dalej nigdzie iść. Bibi pokiwała ze zrozumieniem głową i zamyśliła się. Po chwili zapytała:

– I co było dalej?

– Przyszła do nas Pani – odpowiedział Feliks. – Gdy usłyszała, co się stało, popatrzyła na mnie i powiedziała: „Feliksie, znalazłeś aż cztery szyszki, może oddałbyś dwie Jeżykowi, bo jemu jest tak smutno? Proszę, podziel się z nim szyszkami – dobrze jest się dzielić z kolegami z przedszkola”.

Feliks na chwilę przerwał opowieść, a Bibi zapytała:

– I jak ty się czułeś Feliksie, gdy usłyszałeś słowa nauczycielki?

– Znowu poczułem się smutny – odpowiedział na to Feliks. – I w ogóle nie chciałem oddać swoich szyszek. Nikomu. Wymyśliłem, że będę się nimi bawił w wyścigi. A potem w coś innego, ale nie wiem jeszcze w co – Feliks ożywił się na myśl o zabawach.

– Bardzo się ucieszyłem, kiedy znalazłem te szyszki, bardzo długo ich szukałem. Fajne było ich szukać i wymyślać, co przypominają – tłumaczył.

– Aha, no tak – powiedziała Bibi ze zrozumieniem. – Nie chciałeś oddać szyszek, bo były dla ciebie bardzo cenne. A poza tym chciałeś się nimi pobawić, choć jeszcze do końca nie wiedziałeś w co. – Bibi zamyśliła się znowu. Potem rozejrzała się po ogrodzie i spostrzegła Jeżyka, który cichutko siedział na końcu stołu i nic nie mówił. Ucieszyła się, że go widzi i zapytała:

– Jeżyku, a co ty czułeś? Opowiedz nam. Jestem bardzo ciekawa.

Jeżyk był onieśmielony. Nie odezwał się ani słowem podczas całej rozmowy i wszyscy zapomnieli, że tu jest. Jednak odważył się i powiedział:

– Ja też chciałem mieć coś cennego – zaczął cicho. – Nie udało mi się znaleźć ciekawych szyszek, a bardzo chciałem coś zbierać(…)

O relacjach z dzieckiem

Kolejnym z wielu tematów, który poruszyłyśmy było budowanie relacji z dzieckiem. Przelałyśmy na papier (czy na klawiaturę komputera) własne rozterki dotyczące tego, ile czasu spędzamy z naszymi dziećmi, a ile byśmy chciały. Zastanawiałyśmy się, czym jest dla nas bliskość z dzieckiem i jak chcemy ją budować. Rodziły się w nas pytania, na które starałyśmy się znaleźć odpowiedzi. Efektem tego była krótka refleksja w postaci bajki:

Bajka 3. Jak buduję bliskość ze swoim dzieckiem?

Bibi wstała dziś nieco później niż zwykle. Jednakże nie zrezygnowała z codziennej porannej gimnastyki, zjadła pyszną owsiankę z jagodami i umyła zęby swoja szczoteczką w żyrafie plamki. Nie miała nic pilnego do zrobienia, więc wybrała się na spacer. Spacerowała już dość długo, gdy dotarła do polany ukrytej w środku lasu.

– Ach, jak lubię tę polanę! – pomyślała Bibi. – Lubię przychodzić tutaj, żeby pomyśleć i podziwiać piękne kwiaty i oglądać motyle.

Nagle, pod drugiej stronie polany Bibi dostrzegła Stasia – pieska preriowego, który zimą przeprowadził się z rodzicami do lasu. – Cześć Stasiu! – zagadnęła Bibi. – Dlaczego siedzisz tutaj sam?

– Zastanawiam się – powiedział zadumany – kiedy będę dorosły.

– Dorosły???? – Bibi miała bardzo zaskoczoną minę.

– Uhm. Bo jak będę dorosły, to będę mógł już się trochę ponudzić..?

– Ponudzić się??? – Bibi była jeszcze bardziej zaskoczona

– No tak, bo codziennie mam bardzo dużo do zrobienia: lekcje robienia bukietów, zajęcia w szkole sportowej Pana Wilka, lekcje śpiewu u Słowika, czytanie u Pani Sowy. Ja to wszystko bardzo lubię i cieszę się, jak to robię, ale… – Staś wziął głęboki oddech i zamilkł.

– A czego ci brakuje, Stasiu? – zapytała zaciekawiona Bibi.

– Chciałbym więcej rzeczy robić z mamą i tata. Wiem, że oni budują norkę i zbierają zapasy na zimę, i zajmują się moją młodszą siostrzyczką, ale chciałbym więcej czytać, biegać i malować z nimi.

– A dlaczego to jest takie ważne?

– Bo lubię z nimi być! Najbardziej na świecie lubię być z nimi! Pamiętam, jak tata uczył mnie chodzić na szczudłach, to była taka super zabawa. Super fajnie było, gdy z mamą naprawialiśmy okiennice w chatce. Lubię, kiedy tata uczy mnie o kolorach, a potem razem malujemy. Pokazał mi jak trzymać pędzelek, żeby mi było wygodnie. Lubię, jak mi pokazuje różne rzeczy.

– Aha! – pomyślała Bibi. – Maluchy lubią obserwować swoich rodziców i być z nimi blisko….

O problemach społecznych

Gdy zdarza nam się usłyszeć od naszych dzieci: „Nikt mnie nie lubi!”, „Wszyscy są głupi!” czy „Nigdy mi się nic nie udaje”, staramy się usłyszeć, co tak naprawdę dziecko chce nam powiedzieć. Głęboko wierzymy, że poprzez rozmowę pełną zainteresowania i akceptacji, poprzez zdawanie pytań i skłanianie dzieci do refleksji możemy wesprzeć je w transformacji tego typu stwierdzeń tak, by czuły się szczęśliwsze, wierzyły w siebie i z otwartością kroczyły swoją drogą. Fragment kolejnej bajki, bardzo mocno zainspirowali swoją pracą Byron Katie i Kare Landfald.

Bajka 4. Nikt mnie nie lubi!

Do Pani Eleonory Borsukowej i jej dwóch synków: Maksa i Bruna, przyszła w odwiedziny żyrafa Bibi. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że to bardzo poruszony lisek Leon! A oto co działo się dalej…

– Leonku, widzimy, że jesteś bardzo smutny. Czy masz ochotę z nami o tym porozmawiać? – spytała Pani Borsukowa.

Leon podniósł głowę, a do jego oczu napłynęły łzy. Lisek cichutko chlipał i chlipał, a po chwili powiedział szlochając:

– Bo, bo , bo …nikt mnie nie lubi – powiedział i rozpłakał się na dobre.

Bibi popatrzyła na liska, wzięła jeden głęboki oddech, a potem kolejny głęboki oddech i ciepłym głosem powiedziała:

– Leonku widzę, że jesteś bardzo smutny i może nawet przygnębiony, czy tak?

Lisek skinął potakująco głową.

– Chciałbyś czuć się lubiany przez inne zwierzęta? Chciałbyś mieć zaufanie, że inne zwierzęta lubią spędzać z tobą czas? – spytała niepewnie żyrafa, patrząc na malca.

– Bo wiesz, Bibi – powiedział Leon – inne zwierzęta w przedszkolu bawią się wspólnie, a ze mną nikt się nie chcę bawić.

– Aha, zależy Ci, by bawić się z innymi zwierzętami i czuć się częścią grupy w przedszkolu? – dopytywał Max.

– Lubisz bawić się wspólnie z innymi zwierzętami z grupy i ich towarzystwo jest dla Ciebie ważne? – spytał teraz z kolei Bruno. – No tak, właśnie tak. A teraz nikt się nie chce ze mną bawić! Nigdy! – powiedział lisek.

– Leonku chciałabym coś z tobą sprawdzić i zadać Ci w związku z tym kilka pytań. Czy zgadzasz się? – spytała Bibi, a lisek przytaknął.

– Czy to jest zawsze prawda, że nikt Cię nie lubi? – zapytała Bibi Leon przymrużył oczy i wyglądał na mocno zamyślonego.

Po chwili powiedział – No chyba tak, no tak… Wszyscy przez chwilę milczeli i widać było, że lisek intensywnie rozmyśla. A po chwili Pani Eleonora zapytała:

– A jak ty się czujesz, kiedy sobie mówisz, że nikt Cię nie lubi?

Leon znowu się zadumał, po czym odpowiedział:

– Czuję się smutny, samotny, jakby taki niepotrzebny… – powiedział.

– A za czym w takim momencie tęskni Twoje serce Leonku? – dopytywała dalej Pani Borsukowa?  

– No ……. – zaczął trochę niepewnie lisek – chyba za towarzystwem, zabawą z innymi i przygodami z innymi – powiedział Leon powili prostując sylwetkę, wziął głęboki wdech i wydech i wyglądał jakby na spokojniejszego.

– Leonku, ale czy masz zupełną pewność, że zawsze tak jest, że Cię nikt nie lubi? – dopytywała Bibi.

– Hmmm … to ja tak naprawdę to już nie wiem – powiedział nieco zagubiony lisek.

– Mam taki pomysł, byś poszukał trzech przykładów: kiedy czułeś, że ktoś Cię lubi. Co o tym sądzisz? – zapytała.

– No to tak: gdy byłem chory, to Maks mnie codziennie odwiedzał i upiekł dla mnie przepyszne drożdżówki, wczoraj Lusia bawiła się ze mną w chowanego, a Felek pożyczył mi swoją ulubioną książkę o samolotach – odpowiedział lisek.

– I jak się teraz czujesz, kiedy to powiedziałeś? – zapytała Bibi.

– Czuję radość i wdzięczność, bo mam wkoło dużo osób, z którymi mogę się dobrze bawić i wesoło spędzać czas – odpowiedział.

– Aha, czyli czujesz radość i wdzięczność i widzisz, że wkoło są zwierzątka, z którymi zabawa sprawia Ci przyjemność? – spytała Bibi, a lisek ochoczo kiwnął głową.

– Czy jest coś, co chciałabyś w związku z tym zrobić? – zapytała żyrafa.

– Gdy następnym razem zwierzęta zaczną grać w piłkę nożną beze mnie, to zamiast pomyśleć, że mnie nikt nie lubi, powiem im, że bardzo lubię się z nimi bawić, a szczególnie grać w piłkę i czy mogę się do nich dołączyć – powiedział uśmiechnięty lisek i z radości aż podskoczył.

A Bibi dodała: – Widzę, że wróciła Ci energia i masz ochotę z radości skakać, czy tak?

– Oj tak, tak – powiedziała z przedpokoju Leon, bo już pobiegł się bawić z Maksem i Brunem.

Oto nasz pomysł na to, jak pomóc dziecku, gdy znajdzie się w sytuacji podobnej do tej, w której był Leon. Zachęcamy, aby rodzice zadali poniższe pytania swoim pociechom:

  • Znajdź myśl, która jest dla Ciebie trudna, a może sprawia, że czujesz wtedy nieprzyjemne uczucia, takie jak smutek, strach czy nawet złość. To może być myśl typu: „nikt mnie nie lubi” lub też „nie umiem nigdy dobrze rysować, nie daję sobie wcale rady”…
  • A teraz, gdy masz tę myśl, to spytaj sam siebie: Czy to jest prawda, że … (i tu wstawicie myśl)?
  • Następnie sprawdźcie, czy to jest na pewno zawsze prawda, że ….?
  • Powiedz, jak się czujesz, kiedy myślisz, że (i tu wstaw swoją myśl)? Nazwij swoje uczucia.
  • Odpowiedz na pytanie: za czym w tej sytuacji tęskni Twoje serce?
  • A na koniec znajdź trzy przykłady, gdy Twoja myśl jest nieprawdziwa.
  • Jak się czujesz po znalezieniu tych przykładów?
  • Zastanówcie się, co w związku z tym chciałabyś zrobić, powiedzieć, pamiętać?

Uwaga! Reklama do czytania

Życie seksualne rodziców

Wasz związek jest dla dziecka modelem. Buduj autentyczną relację.

Cud rodzicielstwa

Rodzicielstwo to nasza życiowa misja. Słuchajmy dzieci!

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

O szacunku

Autorami kolejnej bajki są nasze dzieci. Nad tematem: Co to jest szacunek? zastanawiali się: dziewięcioletnia dziewczynka i jej czteroipółletni brat. Wikipedia podaje, że szacunek to m.in. poważanie, uszanowanie, poszanowanie, respekt, atencja, estyma, pokłon i uznanie. Takie pojęcia są dla tej dwójki zupełnie niezrozumiałe. A czy my, jako rodzice, wiemy, co to jest szacunek? Kto ma uznawać co? Komu dajemy atencję? Kiedy należy uszanować i kogo?… Bajka o szacunku powstała dzięki rozmowie z dwójką wspomnianych dzieci. Historia opowiada o tym, jak w przedszkolu jaszczur Tadek zabrał swojej koleżance, wiewiórce Laurze, ulubioną lalkę Anię. Jaszczur podrzucał lalkę i nie chciał jej oddać, na co zła i zaniepokojona Laura, powiedziała mu, że jest głupi. Nie chciała go uderzyć, bo wiedziała, że tego się nie robi, ale bardzo chciała mu pokazać, co myśli o tej sytuacji. Zdenerwowana zachowaniem Tadka i reakcją pani w przedszkolu, Laura przychodzi do Bibi, aby porozmawiać o szacunku. Oto fragment ich rozważań:

Bajka 5. Co to jest szacunek?

 (…)Jeszcze głośniej się na niego wydarłam, że jest okropnie głupi…. – kontynuowała wiewiórka.

– I co, wtedy oddał? – dopytywała Bibi.

– Też nie! – powiedziała Laura. – Co więcej, wtedy przyszła Pani i powiedziała, że dla niej ważne jest, byśmy się wzajemnie w przedszkolu szanowali. Poprosiła Tadka, by oddał mi Anię, bo może mi być smutno, gdy ktoś bez mojej zgody się nią bawi. Potem mnie zapytała, czy zechciałabym przeprosić Tadka, bo zapewne jest mu smutno, gdy słyszy moje słowa.

Wiewiórka wzięła głęboki wdech i napiła się herbaty. Po chwili mówiła dalej:

– Bibi, ja uważam, że szanowałam Tadka. Nie kopnęłam go ani nie walnęłam, choć miałam na to wieeeelką ochotę. Powiedziałam mu tylko samą prawdę, że jest głupi, bo zabrał mi moją ukochaną Anię. Nie rozumiem, dlaczego Pani mówiła mi o szacunku, skoro ja nic złego nie zrobiłam. Jak to jest z tym szacunkiem? O co tu chodzi? Możesz mi jakoś to wyjaśnić, proszę? To niesprawiedliwe. Nie chciałam przepraszać Tadka, bo byłam na niego bardzo zła, a nic mu nie zrobiłam.– Laura patrzyła na Bibi pytająco. Bibi podrapała się po różkach i na chwilę się zamyśliła. Widać było, że opowieść Laury poruszyła ją. Żyrafa zastanawiała się, jak najlepiej wyjaśnić Laurze temat szacunku. Bibi czuła, że to ważny temat i chciała, by Laura ją zrozumiała. – Lauro, widzę, że to co się wczoraj wydarzyło, bardzo Cię poruszyło. Bawiłaś się Anią i nie podobało Ci się, gdy Tadek, bez Twojej zgody, zabrał Ci lalkę. Zależało Ci, by Ania do Ciebie wróciła. Nie chciałaś zrobić krzywdy Tadkowi, ale chciałaś mu powiedzieć, co myślisz o nim, dobrze to zrozumiałam? – spytała żyrafa

 – Dokładnie! Chciałam odzyskać Anię i wyjaśnić temu Tadkowi, że mi się ta sytuacja nie podoba. No i że jest głupi! – dodała Laura.

– Lauro, chciałaś by Tadek dowiedział się jak się czułaś w tej sytuacji, tak? – zapytała Bibi

–Tak!  –To jak się czułaś, Lauro?Wiewióreczka zaczęła się zastanawiać i powiedziała:

– Byłam bardzo, ale to bardzo zła. I smutna. A potem byłam też zniecierpliwiona. Chciałam bawić się Anią, bo to moja ulubiona lalka. Bałam się, że Tadek ją zepsuje. On mnie nie słuchał! Krzyczałam coraz głośniej, bo chciałam, żeby mi oddał lalkę! NATYCHMIAST! I JUŻ! – Laura machała łapkami. Miała zaciśnięte piąstki. Jej buzia wyrażała złość! – Myślałam, że jak mu powiem, że jest głupi, to mi odda lalkę od razu!– wyjaśniła Laura.

Wiewiórka zamilkła na chwilę. Wzięła głęboki oddech i wygodnie usadziła się na fotelu.

– A jak się czujesz teraz, Lauro? – pytała dalej Bibi.

– Nadal jestem trochę zła na Tadka i nie rozumiem, co z tym szacunkiem, ale czuję się jakby lepiej. Jest mi lżej na sercu. Czuję spokój. Moje uszy i szyja są rozluźnione. (…)

Po chwili Bibi dodała:

– Zastanawiam się, co czuł wczoraj Tadek? Może zastanowisz się ze mną? Chciałabyś, Lauro? – zapytała wiewiórkę Bibi. Zdziwiona nieco Laura zgodziła się, a Bibi mówiła dalej.

– A jak sądzisz co mógł czuć Tadek, gdy usłyszał, że jest głupi?

– Nie wiem – odparła szybko wiewiórka.

– Przecież wiedział, że źle robi! Co innego miałam mu powiedzieć!? Dodała Laura nadymając nieco policzki.

– Aha! Czyli ważne dla Ciebie było, by Tadek usłyszał, co czujesz? Potrzebowałaś odzyskać lalkę i prosiłaś, by ją oddał. Ale byłaś bardzo zła, więc powiedziałaś, że Tadek jest głupi!

– Dokładnie tak! – potwierdziła Laura.

– Co prawda, nie mogę mieć pewności, ale moje żyrafie serduszko podpowiada mi, że Tadek być może inaczej odebrał Twoje słowa. Na podstawie słów „Jesteś głupi” nie domyślił się, co czujesz i co jest dla ciebie ważne. Gdybym miała jeszcze spróbować zgadnąć jego uczucia i potrzeby, to mogłabym domyślać się, że on też był zły i smutny. Może chciał zwrócić na siebie Twoją uwagę, bo chciał się z Tobą bawić? Tylko przez swoje zachowanie zezłościł Cię, zamiast pokazać Ci swoje uczucia i potrzeby…

O akceptacji

Na koniec chcemy powiedzieć o akceptacji. Jak rozmawiać z dziećmi o tym, co inne czy nowe? Jak uczyć je otwartości i ciekawości na innych ludzi, nowe zdarzenia i sytuacje. Pomogła nam oczywiście Bibi:

Bajka 6. Przygoda z jaszczurem Frankiem

Pewnego dnia Bibi spotkała w lesie Jaszczura. Bardzo się zadziwiła, bo nigdy nie widziała kogoś, kto był podobny do jaszczurki, a jednocześnie dużo, dużo od niej większy! Oto fragment ich rozmowy:

– Wiesz – mówił dalej Franek – przybyłem do Twojego lasu jakiś czas temu. Szukałem miejsca, gdzie mógłbym czuć się bezpiecznie i swobodnie. Ale siedziałem pod drzewem całe dnie, a w nocy wychodziłem, żeby poszukać jedzenia.

– Dlaczego? – zapytała cicho zdziwiona Bibi.

– Bałem się! – powiedział cicho Franek i spuścił głowę. Był smutny, a jego ciało wyglądało na zmęczone.

Przez chwilę oboje milczeli, a potem Bibi zapytała.

– Franku? Czy spotkało cię coś złego? Czy ktoś sprawił ci przykrość? – Franek pokiwał delikatnie głową, ale dalej nic nie mówił. Bibi dodała: – Jeśli będziesz chciał i czuł, że jesteś na to gotowy, to ja chętnie wysłucham Twojej historii.

Przez dłuższą chwilę Franek zastanawiał się, czego potrzebuje. W swoim sercu czuł różnorodne emocje: smutek, strach, wdzięczność, że Bibi go przyjęła i radość, że nie siedzi pod drzewem i nie jest mu zimno. Potrzebował również, podzielić się kimś tym, co jest dla niego trudne i bolesne. Miał przeczucie, że ta ogromna Żyrafa jest dobrym kompanem do wysłuchania jego przeżyć. Jaszczur odezwał się cicho:

– To trudne być takim stworem jak ja. Sama widzisz, jestem jaszczurem, niby trochę podobny do jaszczurki, ale zupełnie inny. Prawdziwe jaszczurki zwykle mnie wyśmiewają albo się mnie boją. Nie chcą się ze mną bawić, bo nie jestem taki jak one. Inne zwierzęta często zadają dużo pytań: Skąd jestem? Po co mi przyssawki? A dlaczego mam plamki? Czy zjadam inne zwierzęta? Nie ma nic złego w zadawaniu pytań, ale ja bym wolał być jak jeden z nich, a nie jak dziwny jaszczur Franek. Czuję się samotny. Tęsknię za wspólnotą i akceptacją.

– Hmmm, rozumiem, brakuje ci kontaktu z innymi zwierzętami? Chciałbyś mieć z kim spędzać czas i dzielić się tym, co się dzieje w twoim życiu?

– Tak, chciałbym mieć kolegów i koleżanki, którzy by mnie lubili takim jakim jestem.

Franek czuł, że Bibi go rozumie. Nie wyśmiewa go ani nie ocenia. Jest go ciekawa, a jednocześnie nie zadaje trudnych i krępujących pytań.

– Mam wrażenie, że mnie rozumiesz, Bibi – powiedział trochę niepewnie Franek i…

Obecnie pracujemy nad wydaniem bajek. Ponadto w oparciu o przygody Bibi i Zenona w szkołach i przedszkolach prowadzone są zajęcia: przez nas – autorki lub panie nauczycielki czy przedszkolanki.

Autor/ka: Joanna Berendt i Aneta Ryfczyńska

Joanna (trener, akredytowany coach ICF , mediator, pisarka) oraz Aneta (trener, projektantka mody, pisarka) - połączyła je pasja do Porozumienia bez Przemocy oraz zainteresowanie człowiekiem, jego rozwojem, odkrywanie potencjału i dostrzeganie wewnętrznego piękna. Obie są mamami. To dzieci zainspirowały je do pisania bajek prosto z serca. Chcę szerzyć empatyczną komunikację, ponieważ wierzą, że dzięki otwartym sercom (tym małym i dużym) możliwe jest kreowanie dobrego świata dla dorosłych i dla dzieci. Dlatego zależy im na wspieraniu komunikacji opartej na wzajemnym szacunku, zaufaniu i ciekawości drugim człowiekiem.
Prowadzą blog Przyjaciele Żyrafy, piszą bajki i artykułu o empatycznej komunikacji oraz prowadzą zajęcia dla dzieci i warsztaty dla rodziców. W szkołach i przedszkolach prowadzą zajęcia dla dzieci oparte na empatycznych bajkach, podczas których zachęcają do otwartych i ciekawych rozmów o uczuciach, potrzebach i wartościach.
Wspólnie wydały bajki dla dzieci inspirowane Porozumieniem bez Przemocy - "Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii".


Mądry rodzic, bo czyta…

Sprawdź, co dobrego wydaliśmy ostatnio w Natuli.

Czytamy 1000 książek rocznie, by wybrać dla ciebie te najlepsze…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.