Kategorie
Rodzina

Minimalizm w zabawkach – zaproszenie do świata wyobraźni

W przypadku zabawek powiedzenie „mniej znaczy więcej” nabiera szczególnego znaczenia. Dzieci mają za dużo zabawek. Kupujemy je z różnych okazji – takich jak urodziny, święta, Dzień Dziecka, wizyta w sklepie po prezent dla kolegi, uczestnictwo w targach czy warsztatach, wyprzedaże.

Segregując zabawki sumiennie zmniejszymy ich ilość, i być może po pewnym czasie lista ograniczy się do: klocków, kilku resoraków, ulubionego pluszaka, gier planszowych i karcianych, kilku lalek, pustych bloków i notesów, szeroko pojętych akcesoriów artystycznych (kredki, farby, tasiemki, guziczki, cekiny, dziurkacze, bibuły, plasteliny), piłki i naturalnie książek. Tradycyjnych zabawek w otoczeniu dziecka będzie mniej, ale pojawią się całkiem nowe, takie jak: patyki, kamienie, szyszki, wełna, kawałki materiałów, piasek, woda, koc, wszelkiego rodzaju pojemniki.

Uwaga! Reklama do czytania

Poród naturalny

Świadome przygotowanie się do cudu narodzin.

Karmienie piersią

Twoje mleko to cudowny dar. Naucz się nim dzielić.

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Ograniczając liczbę zabawek dziecko uczy się, że: 

  • im mniej zabawek, tym większe pole dla wyobraźni – segregacja to pomysł na ograniczenie ilości zabawek, ale opcji zabawy wcale nie jest mniej, bo okazuje się, że dziecko jest w stanie zrobić więcej z tego co ma. Limity wspierają kreatywność.
  • “otwarte” zabawki są ciekawe – z klocków można zbudować wszystko, są niekończącym się stymulatorem wyobraźni. Kartka papieru może być wykorzystana na milion sposobów, np. origami, malowanie po niej mazakami, pisanie listów, składanie samolotów, tworzenie z nich pieniędzy i zabawa w sklep. Dziecko stanie się fanem zabawek, którymi można się bawić, a nie zabawek, które bawią się za dziecko (tak jak większość zabawek elektronicznych). Zabawki otwarte (np. drewniane klocki) to nieskończone opcje zabawy. Każda zainwestowana w nie złotówka wraca w błyskawicznym tempie!

[reklama id=”57471″]

  • czasem chcemy więcej – rodzice nie mogą winić dzieci za to, że kiedy przychodzą do sklepu z zabawkami, chcą mieć nową. Z dorosłymi jest zupełnie tak samo – mijamy kolejny sklep obuwniczy i marzymy o nowej parze butów. Podziwianie i pragnienie nie są złe. I to, że syn marzy o figurce superbohatera, a córka o kucyku, nie oznacza, że rodzic ma blokować te marzenia i nieprzerwanie głosić ewangelię minimalizmu. Dzięki temu wiemy, co podarować dziecku w jakimś szczególnym dniu, np. na urodziny.
  • naprawdę nie potrzebujemy wiele do szczęścia – chyba każde dziecko ma swoją ukochaną zabawkę, z którą śpi, zabiera ją do przedszkola i do dziadków. Ono po prostu ją kocha i potrafi bawić się nią zawsze i wszędzie. Za kilka lat to będzie jeden z symboli jego dzieciństwa.

W czasach, w których żyła Maria Montessori dzieci potrafiły bawić się okruszkami, które spadły na podłogę. Współcześni rodzice zapewne doceniają to, że żyją w czasach, kiedy mogą pozwolić sobie na zakup zabawki dla dziecka, ale stawiając na jakość, a nie ilość, wyświadczamy dzieciom przysługę. Ograniczenia w ilości otaczających nas rzeczy są zaproszeniem do świata wyobraźni.

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne


Mądry rodzic, bo czyta…

Sprawdź, co dobrego wydaliśmy ostatnio w Natuli.

Czytamy 1000 książek rocznie, by wybrać dla ciebie te najlepsze…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.