fbpx
| Przywództwo w rodzinie to znacznie więcej niż mówienie „czego nie wolno robić, a co trzeba”. Rozmowa z Zofią Schacht-Petersen, cz.1

Przywództwo w rodzinie to znacznie więcej niż mówienie „czego nie wolno robić, a co trzeba”. Rozmowa z Zofią Schacht-Petersen, cz.1

Rozmowa z Zofią Schacht-Petersen - trenerką NVC, mediatorką i autorką książki “Dialog zamiast kar”.

,,Przywództwo” najczęściej kojarzy się z podejściem autorytarnym oraz z konsekwentnym, silnym, niewrażliwym liderem. Skąd więc termin ten znalazł się w nurtach humanistycznych – książkach Jespera Juula czy Brene Brown?

Przywództwo – to element pewnej struktury. Struktura jest warunkiem funkcjonowania każdego systemu składającego się z co najmniej kilku elementów. Tam, gdzie mowa o systemie, który tworzą ludzie – chodzi nie tylko o funkcjonowanie, ale o życie. Ludzie nie „funkcjonują”, oni żyją, a życie człowieka samo w sobie jest procesem i tajemnicą, tym bardziej życie co najmniej kilku osób, które tworzą tę grupę, rodzinę. Grupa osób jest więc specyficznym systemem. Aby być w niej liderem, potrzebna jest odwaga mierzenia się z tajemnicą, która ujawnia się w trakcie życia, w relacjach między jej członkami, tak, aby mogła się rozwinąć zarówno unikalność, jak potencjał każdego, dla dobra jednostek i całej grupy. To nie jest zarządzanie ludźmi, ale wiedza o poszczególnych osobach i świadomość procesu, który dzieje się pomiędzy nimi. Jesper Juul i Brene Brown piszą o takim właśnie przywództwie.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
Dialog zamiast kar

Każde dziecko pragnie, aby je wysłuchano. Podobnie jest z dorosłymi. Tylko prawdziwa, szczera rozmowa buduje więź i sprawia, że potrzeby obu stron zostają zaspokojone. “Dialog zamiast kar” to książka oparta na teorii Porozumienie bez Przemocy, która w miejsce sztywnych metod wychowawczych, proponuje bliski kontakt oraz  pełną akceptację.

Zobacz więcej

Czym jest to nowe przywództwo? 

Przywódca nie wykracza poza swoją rolę. Widzi i docenia, czyli szanuje wszystkich i jest świadomy, że jako lider jest także jednym z elementów grupy, systemu – tym, który w pewnym sensie spaja grupę, wspiera więzi i relacje. Rola lidera jest więc służebna wobec grupy. Dawny autorytarny model przywództwa polegał na zarządzaniu i władzy, nie uwzględniał współdecydowania, słuchania głosu tych, którzy tej „władzy” nie mają. Myślę, że wynikał z ograniczonej wiedzy o ludziach i ich możliwościach, czego konsekwencją był brak zaufania do ludzi, ich zdolności i gotowości do współdziałania. Autorytarne systemy dominacji w świetle tego, co dziś wiemy o człowieku, nie mają uzasadnienia, należą do przeszłości. Dzięki temu, co wiemy dziś o człowieku, o jego możliwościach rozwoju, o empatii, neuronach lustrzanych, o fizjologii uczuć – w tym o lęku, który nie wychowuje i nie motywuje, ale deformuje zdolności człowieka – nie możemy już zaakceptować przywództwa jako sterowania i podporządkowywania sobie ludzi poprzez groźby i manipulację. Potrzebna jest nowa kultura relacji, która opiera się na dialogu, na umiejętności słuchania i brania pod uwagę głosu każdej osoby. Nowe nurty w psychologii, pedagogice i edukacji nie pozostawiają w tej kwestii wątpliwości, jednak ta wiedza, choć powszechnie dostępna, nie jest wystarczająco spopularyzowana. A ona w szczególny sposób dotyczy rodziny, bo przecież w niej rosną i rozwijają się nowe pokolenia, nowi ludzie.

Dlaczego tak dużo teraz mówi się o przywództwie w rodzinie?

Rodzina zmienia się, tworzy od wewnątrz, a nie poprzez przyjmowanie członków z zewnątrz. W rodzinie wszyscy jej członkowie rozwijają się razem, zmieniają się pod wpływem interakcji, przede wszystkim interakcji z dzieckiem – czyli jej najmniejszym, a tak bardzo wpływającym na strukturę rodziny członkiem. Jednocześnie dziecko przez dużą część swojego życia w rodzinie jest zależne od dorosłych, potrzebuje ich pomocy. Przez setki lat dzieci traktowano z tego powodu jako niepełnych ludzi. Ponieważ nie potrafiły tego, co potrafią dorośli, karcono je za to. Nie dostrzegano ich naturalnych kompetencji i tego, że to one w istocie zmieniają świat. Dzieci są w pewnym sensie gwarancją rozwoju ludzkich wspólnot i grup. Kiedy rodzą się dzieci, dorośli rodzą się jako ich rodzice. Następuje ich egzystencjalna przemiana, ich życie nabiera nowego wymiaru. Rodzenie dzieci nie jest tylko rozmnażaniem, a bycie rodzicem to nie tylko rola. Rodzic – lider musi znać swoje dziecko, interesować się nim, być w kontakcie ze zmianami, jakie w nim następują, a także zmianami, jakim podlega w związku z tym cała rodzina. Przede wszystkim musi znać i rozumieć siebie i być liderem samego siebie i swojego życia. Jesteśmy w istocie jednym z pierwszych pokoleń, które tak wyraźnie zdaje sobie z tego sprawę i chce odejść od modelu rodziny autorytarnej. Nie dziwi mnie jednak, że wciąż wśród rodziców i wychowawców panuje wiele zamieszania i niepewności, co jest lepsze i jak postępować, w jaki sposób nawiązać z dzieckiem relacje podmiotowe, jak je wspierać i podążać za nim, nie przymuszając i nie łamiąc go. Większość z nas, dorosłych, nie miała w dzieciństwie wzorca czułego i obecnego lidera w rodzicach. Co gorsza, wielu z nas mierzy się ze skutkami przemocy doznanej ze strony najbliższych – i choć nie chcemy powtarzać tych wzorców, nie wiemy, w jaki sposób współdziałać z dziećmi, jak pokazać im siebie i być ich przewodnikiem, bez uwikłania w presję i przemoc. Sami musimy wypracować w sobie tę umiejętność i uczymy się tego w relacjach i w dialogu z naszymi dziećmi.

Po co dzieciom przywództwo? Nie wystarczy podążać za ich potrzebami?

Przywództwo, o którym mówię, nie kłóci się z podążaniem za potrzebami dzieci. Jedną z bardzo ważnych potrzeb dzieci jest struktura, ale taka, która dostosowuje się do ich rozwoju. Dzieci, im są mniejsze, tym bardziej potrzebują w miarę stałego rytmu dnia i zajęć, a przede wszystkim struktury w relacjach. Obejmuje ona proste i dostępne dla nich informacje i komunikaty – kto jest kim w zespole, w rodzinie: czyli jak się czuje, czego chce i co robi. Taka struktura daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa, przez co wspiera ich delikatny, gwałtownie rozwijający się system nerwowy. Jest dynamiczna, wynika bezpośrednio z życia, chroni życie, bo zaspokaja potrzeby. Nie opiera się na sztywnych regułach – „czego nie wolno robić, a co trzeba” – ale na dialogu, czyli ujawnianiu siebie wobec innych, komunikowaniu siebie i słuchaniu tego, co wyrażają inni. Dzieci nieustannie to robią, ujawniają swoje potrzeby – stale mówią, jak się czują i czego chcą. Dorośli mogliby się od nich tego nauczyć. Jednocześnie możliwość zaspokojenia tych potrzeb leży w rękach rodziców. To oni mają dostęp do zasobów i to oni decydują, co, jak i kiedy. Dzieci nie są w stanie ani nie powinny być obciążone tymi decyzjami. W tym sensie można powiedzieć, że od początku świata nic się nie zmieniło. Ta zasada jest obecna także w autorytaryzmie. To, co jest inne – to sposób, w jaki rodzice liderzy podejmują swoje decyzje. Nie zawsze jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie dziecięce potrzeby. I wcale nie chodzi o to, żeby to robić. Możliwość wyrażania siebie, swoich pragnień, doświadczenie bycia usłyszanym i wziętym pod uwagę, „traktowanym poważnie”, bywa czasem ważniejsze niż osiągnięcie tego, czego chcemy. Kiedy dzieci wiedzą, że bierzemy ich słowa poważnie, i wyjaśniamy im, dlaczego czegoś chcemy, a dlaczego nie, odwołując się do naszych potrzeb, one nas też traktują poważnie i chcą nas wspierać w ich zaspokajaniu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

„Dziecko przez dużą część swojego życia w rodzinie jest zależne od dorosłych, potrzebuje ich pomocy. 🤱🏼Przez setki lat dzieci traktowano z tego powodu jako niepełnych ludzi. Ponieważ nie potrafiły tego, co potrafią dorośli, karcono je za to. Nie dostrzegano ich naturalnych kompetencji i tego, że to one w istocie zmieniają świat. 🌎Kiedy rodzą się dzieci, dorośli rodzą się jako ich rodzice💑. Następuje ich egzystencjalna przemiana, ich życie nabiera nowego wymiaru. Rodzenie dzieci nie jest tylko rozmnażaniem, a bycie rodzicem to nie tylko rola. Rodzic – lider musi znać swoje dziecko, interesować się nim, być w kontakcie ze zmianami, jakie w nim następują, a także zmianami, jakim podlega w związku z tym cała rodzina. Przede wszystkim musi znać i rozumieć siebie i być liderem samego siebie i swojego życia.”❤️ To fragment wywiadu z Zofia Schacht-Petersen. ➡️➡️➡️Link do całości w Bio! @europeanmommyof2 @zielona_wieza_wilanow #dziecko #rodzice #rodzicembyc #jestemmama #bedemama #jestembojestes #mojewszystko #baby #toddler #family #familygoals #instarodzina #instamateczki #nieinstamateczki #rodzicielstwo #macierzynstwo #rodzicielstwobliskosci #dziecisawazne #jasperjuul #nvc #wychowanie #parenting #parentingtips

Post udostępniony przez @ dziecisawazne

Jak w praktyce wyglada rola rodzica – przywódcy w rodzinie? 

Rodzic – przywódca wie, kim jest i czego chce. Potrafi o tym rozmawiać i jasno wyraża, co mu się podoba, a co nie, potrafi też usłyszeć innych, czego chcą, a czego nie. Potrafi przyjąć „nie”, a nawet chroni członków rodziny przed mówieniem ”tak” – jeśli nie są co do tego przekonani. Jesper Juul mówi, że w kompetentnej rodzinie wszyscy jej członkowie pomagają sobie mówić „nie” – bo to słowo i taka postawa chroni relacje. Tym, co tworzy rodzinę, chroni ją i rozwija, są właśnie relacje. Marshall Rosenberg powiedział kiedyś proste zdanie: „Chcesz mieć rację, czy relację – oba stany jednocześnie nie występują.” To zdanie bardzo mocno dotyczy rodziny. Rodzina, w której ktoś ma rację i inni muszą się tej racji podporządkować – nieważne, czy to dziecko, czy dorosły – to rodzina, w której brakuje życia. W takiej rodzinie trudno się odnaleźć, rozwijać.

Jak być przywódcą w konflikcie, np. między rodzeństwem?

Żeby radzić sobie z konfliktami dzieci, dorośli przede wszystkim potrzebują się nauczyć, jak sami mogą poradzić sobie ze swoimi trudnymi uczuciami. Rodzic, który jest wściekły z powodu konfliktu dzieci i reaguje pod wpływem tego gniewu, jeszcze ten konflikt rozpala. Dziś tak wiele wiemy o rezonansie emocjonalnym. Dorosły, który potrafi przynajmniej zachować równowagę, nawet wtedy, kiedy nie jest w pełni spokojny i zrelaksowany, może być liderem dla skonfliktowanych dzieci. Sama jego postawa wpływa na nie kojąco. Potrafi nawiązać z dziećmi dialog o tym, co sprawia im trudność i ból. Nie wskazuje, kto jest winien, kto ma rację, nie pospiesza, pozwala się każdemu wypowiedzieć tak długo, jak tego potrzebuje, a on daje potwierdzenie, że słyszy i jest obecny. Słyszy i szanuje obie strony. Jest mediatorem, czyli pomaga im osiągnąć kontakt i w ten sposób szukać rozwiązania – zamiast ucinania konfliktu karaniem i uciszaniem dzieci. W mojej książce „Dialog zamiast kar” napisałam kiedyś, że dzieci się uspokajają nie wtedy, kiedy je uspokajamy, ale kiedy ich potrzeby są zaspokojone. W konflikcie dzieci potrzebują przede wszystkim bycia usłyszanym, wziętym pod uwagę. Myślę, że najlepszą strategią w rozwiązywaniu konfliktu jest dialog.

 


Magdalena Trzewik

Psycholog, trenerka Familylab, doradca Noszenia Clauwi. Ukończyła intensywny trening NVC w Szkole Empatii i Dialogu. Założycielka bliskościowego przedszkola i żłobka NVC Zielona Wieża w Wilanowie. Mama dwójki dzieci. Wspiera rodziców i wychowawców w nawiązywaniu relacji z dziećmi poprzez warsztaty i konsultacje.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://zielonawieza.pl/wilanow/


Przeczytaj więcej:

natuli.pl
Uważność – najlepsze książki dla dzieci i dorosłych

OKULARY
Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci

rodzina
5 ważnych rzeczy, które ojciec może zrobić dla córki

rodzina
Przestrzeń dla dziecka, czyli letnie inspiracje na balkon, do ogrodu i… na drzewo

wychowanie
Kim jest współczesny ojciec? (fragment książki Jespera Juula)

edukacja alternatywna
Świętowanie zakończenia roku szkolnego wspiera poczucie własnej wartości

edukacja alternatywna
Czy oglądając bajki po angielsku, można nauczyć się języka?

wychowanie
Dzieci potrzebują naszego zaufania! (Krótki tekst o nadmiernej kontroli)

wychowanie
Seksualność trzylatki. Historia jednego popołudnia

wychowanie
Jak uważnie towarzyszyć dziecku? I dlaczego to takie ważne?

POLECAMY
Dom nad Morzem – wakacyjne marzenie

odżywianie naturalne
3 pomysły na quinoę w kuchni