Kategorie
rodzina wychowanie

Świat potrzebuje życzliwości. Jak pozostać życzliwym w trudnym świecie i jak nauczyć tego swoje dziecko

Świat potrzebuje życzliwości, bo to ona często jest spoiwem społeczności. Pod wpływem stresu, życzliwość niestety znika, podczas gdy mogłaby być tym, co nas – jako społeczeństwo – chroni przed tym właśnie stresem. Czy i jak wychować dziecko do bycia życzliwym i przy okazji nie sprawić, że stanie się istotą zadowalającą wszystkich wokół?

Dwa światy

Wyobraź sobie świat nr 1. W autobusie nikt nie ustępuje kobiecie w ciąży, a w kasie dla ciężarnych słyszy zza siebie męski głos „Ja też jestem w ciąży, proszę mnie przepuścić”. Starszy pan, który czuje się trochę słabo i próbuje odnaleźć drogę do przychodni, widzi jak inni kierowcy wygrażają mu pięściami, bo zwolnił i domyśla się, że to, co mówią to „Kretyn jakiś, jak jedziesz pacanie!”. Dziecko w szkole, które zapomniało zeszytu, bo poprzedniego dnia zachorował mu ukochany zwierzak, słyszy od nauczycielki wypowiedziane z przekąsem „I co? Pewnie pies ci zjadł zeszyt?”. 

Jak zrozumieć małe dziecko
Szanujący rodzice, szanujące dzieci
Jak zrozumieć się w rodzinie

A teraz pomyśl o świecie nr 2. W autobusie młodsi i starsi widząc kobietę ciężarną, a nawet po prostu kogoś zmęczonego ustępują tej osobie miejsca z uśmiechem. Ludzie w kasach przepuszczają się nawzajem widząc, że ktoś ma dużo mniej od nich w koszyku, bo przecież „Nie ma sprawy”. Kiedy ktoś zwalnia, jedzie niepewnie, ludzie domyślają się, że pewnie źle się czuje, a kiedy zwęża się droga, wpuszczają innych kierowców i jadą na suwak. Nauczycielka w szkole, widząc że dziecko nie ma zeszytu i siedzi zasmucone, pyta „Co się stało, że dziś nie masz zeszytu?”.

Jak ci się podoba jeden i drugi obraz? W którym byłoby ci przyjemniej?

Świat tworzymy my. Jednak nie zawsze łatwo jest pozostać życzliwym, kiedy inni wokół tacy nie są. I nieraz trudno nam wychować dzieci do życzliwości, kiedy doświadczamy wokół nieżyczliwości i tego, że każdy dba o siebie. Pewnie, że dobrze jest o siebie dbać, a zdrowy egoizm i wzięcie odpowiedzialności za własne potrzeby także sprawia, że świat jest lepszy (bo niemówienie o swoich potrzebach i syndrom istoty dającej też nie służy nam na dłuższą metę). A jednak – potrzebujemy też życzliwości i równowagi pomiędzy dbaniem o swoje potrzeby i potrzeby innych

Co wspólnego nieżyczliwość ma ze stresem?

Upraszczając, można by powiedzieć, że nieżyczliwość to reakcja stresowa. Kiedy jesteśmy przeciążeni stresem, a nasz układ nerwowy uznaje, że jesteśmy zagrożeni, znika empatia. Zamiast reakcji zaangażowania społecznego (czyli reakcji, która jest nastawiona na dobrą relację, związanej ze stanem fizjologicznym, którym zarządza … część nerwu błędnego) pojawia się reakcja walki lub ucieczki (zachowanie, które związane jest ze stanem fizjologicznym, w którym kontrolę nad nami przejmuje … układ współczulny) lub reakcja zamrożenia (która może przypominać obojętność). W takim momencie jesteśmy nastawieni na przetrwanie: „ja, mnie, mój, moje”. 

Niestety, doznając nieżyczliwości ze strony innych, sami jesteśmy często w stanie przeciążenia stresem – pojawia się błędne koło: nieżyczliwość rodzi nieżyczliwość. Dodatkowo, w tzw. układzie neurocepcji zapisuje się informacja „inni są dla mnie raczej zagrożeniem”, a więc będziemy bardziej skłonni reagować nie zaangażowaniem społecznym, ale pozostałymi reakcjami z półeczki „przetrwanie”. 

To niekoniecznie musi być dosłowna walka lub ucieczka. Mamy zazwyczaj na tyle samokontroli i jesteśmy na tyle zsocjalizowani, aby nie bić, nie krzyczeć i nie uciekać w popłochu. Używamy innych, bardziej „społecznie akceptowalnych” sposobów walki, ucieczki lub zamrożenia: ostra krytyka, epitety (np. kretyn, idiotka), wytykanie innym błędów, nieprzejmowanie się czyimś dyskomfortem i „waleczne” wciśnięcie się w kolejce przed kogoś, udawanie, że kogoś nie widzimy itd. 

Rodzicielstwo

Cud rodzicielstwa

Nie jest typowym poradnikiem – nie ma w nim rad. Są tu raczej słowa, w które warto się wsłuchać (to trudniejsze niż zrobienie czegoś według instrukcji), by uświadomić sobie, co jest ważne w byciu człowiekiem i rodzicem.

Życzliwość – trudna w stresie, a jednak jest sposobem na stres

Jak pisze Stuart Shanker, inni ludzie mogą być dla nas źródłem stresu, ale też lekarstwem na stres: „Potrzebujemy innych. Nasze mózgi potrzebują innych mózgów. Nie tylko w wieku niemowlęcym, ale przez całe życie. Ale równocześnie inne mózgi mogą być dla nas ogromnym źródłem stresu.” [1]. Więzi z innymi mogą sprawić, że z reakcji stresowej wracamy do reakcji zaangażowania społecznego. Innymi słowy, kiedy doświadczamy życzliwości, odprężamy się i zaczynamy odpowiadać tym samym. 

Oczywiście nie zawsze od razu, i zapewne nie każdy, ponieważ osoby, u których pod wpływem doświadczeń życiowych w układzie neurocepcji zapisał się schemat „inni są zagrożeniem”, nie zawsze zareagują życzliwością na naszą życzliwość. Być może poczujemy na sobie zdziwione spojrzenie, a być może nawet wrogie, jeśli nas nie zrozumieją i poczują się zagrożeni, bo ktoś ich zdaniem jest podejrzanie miły. Sztuką jest nie wejść wtedy w reakcję walki lub ucieczki bądź zamrożenia i pozostać spokojnym. I nie zgorzknieć, widząc wiele nieżyczliwości wokół. 

Polacy są narodem po traumach wojennych, a według naukowców trauma i związane z nią lęki przechodzą z pokolenia na pokolenie (zob. Mark Wolynn Nie zaczęło się od ciebie. Jak dziedziczona trauma wpływa na to, kim jesteśmy i jak zakończyć ten proces [2]). Nasza rzeczywistość nie sprzyja tworzeniu pozytywnego obrazu innych ludzi (weźmy chociaż pod uwagę jakość politycznych dysput, sianie nienawiści wobec różnych grup społecznych czy nawet rywalizację w szkołach). Więc łatwo nie jest, ale… to my – ty i ja – możemy zmieniać tę rzeczywistość. Kawałek po kawałku. Cegiełka po cegiełce. 

Przekonania, które nam (nie) służą

Nasz świat jest prawdopodobnie światem gdzieś pośrodku – jest w nim trochę życzliwości i trochę nieżyczliwości. Ta druga prawdopodobnie wynika ze stresu – tego tu i teraz, i tego w dzieciństwie oraz później w życiu. Jednak problem z nieżyczliwością jest taki, że łatwiej się nią zarazić niż życzliwością. Mózg ludzki bowiem częściej wyłapuje problemy i rzeczy, które mogą nam zagrażać, niż te dobre. Stąd potrzebujemy świadomie przeciwdziałać pojawieniu się w nas przekonania, że ludzie są nieżyczliwi. Ludzie są różni. Bywają życzliwi i bywają nieżyczliwi. Mogę pozostać życzliwy/-a, nawet jeśli inni tacy nie są, aby wnosić do świata trochę dobra i być może zarażać ludzi swoją życzliwością (co nie oznacza niestawiania granic, ale o tym napiszę poniżej). Warto to powtarzać jak mantrę. 

People pleasing i niestawianie granic to nie to samo co życzliwość

Warto pamiętać, że życzliwość to nie to samo, co zadowalanie innych (people pleasing) czy niestawianie granic. Życzliwość wynika ze zrozumienia, że każdy z nas jest człowiekiem, każdy popełnia błędy, każdy czasem czuje się źle i potrzebuje wsparcia od innych czy choćby uśmiechu i tego, by inni nie dokładali mu więcej stresu. Jest pełna współczucia. Wynika z głębokiego przekonania, że każdy na dany moment robi to, co może, i nie zawsze jest w stanie poradzić sobie ze swoją przeszłością i teraźniejszością. People pleasing czyli zadowalanie innych (najczęściej swoim kosztem) płynie z lęku przed odrzuceniem.

Wierszyki paluszkowe

Ta prosta, rytmiczna książeczka to wspaniałe zaproszenie do zabawy i czułego, bliskiego kontaktu.

Nie musimy oczywiście brać ciężaru za innych. Nie musimy brać odpowiedzialności za ich emocje i usilnie starać się, by czuli się dobrze. Czasem wystarczy, jeśli granice postawimy z poziomu łagodnej stanowczości, szczerze, bez nadmiernej wrogości. Czasem wystarczy, że wstrzymamy słowo „debil” cisnące się nam na usta. Że nie skomentujemy czyjegoś błędu, bo pomyślimy, że pewnie i tak stara się najlepiej jak może, a błędy są ludzkie. Wystarczy, jeśli po prostu przyjmiemy, że emocje drugiej osoby są jakie są i ma do nich prawo, bo widzi świat inaczej niż my. A więc wstrzymamy się od prób wyjaśnienia jej, że nie powinna się tak czuć, bo racjonalnie przecież nie ma powodu i powinna patrzeć na świat pozytywnie i z dystansem. Wystarczy, że zamiast atakować i odpowiadać złością na złość, na chwilę wycofamy się i zaopiekujemy swoimi własnymi emocjami. 

Niepotrzebna dychotomia. Może nie „albo ja, albo inni” ale „i ja jestem ważny, i inni”

Mózg lubi dzielić, nadawać etykiety, generalizować i myśleć w kategoriach „albo-albo”. Pod wpływem stresu i trudności z zaspokojeniem własnych potrzeb może wykształcić przekonanie, że o swoje potrzeby trzeba walczyć. A jeśli walczę, to albo ja, albo inni. A gdyby popatrzeć inaczej? Gdyby zacząć szukać sposobów, by zadbać i o moje, i o czyjeś? Nie zawsze nam się to uda. Czasami bywamy zbyt zmęczeni i przeciążeni, i to też jest ok. Warto jednak próbować godzić – moje, twoje, nasze.

Jak nauczyć dziecko życzliwości?

  1. nauczmy je, że więzi są ważne – twórz z nim dobrą relację, pełną życzliwości i zrozumienia, że pod zachowaniem są jakieś przyczyny, nie zawsze dla nas oczywiste,
  2. przekażmy dziecku przekonanie, że ludzie zachowują się nieprzyjemnie najczęściej wtedy, kiedy sami czują się źle (co nie znaczy, że musimy koniecznie sprawić, że poczują się lepiej; to znaczy, że możemy przynajmniej nie sprawiać, że poczują się jeszcze gorzej),
  3. nauczmy dziecko stawiania granic z zadbaniem, by nie przekraczać cudzych (czyli np. że okej jest powiedzieć „Nie chcę, żebyś tak robił”, ale niedobrze jest krzyczeć „Kretynie! Przestań natychmiast!”),
  4. uczmy je szukania sposobów zadbania o swoje potrzeby z równoczesnym poszanowaniem innych osób i pokaż mu, że czasem przyjemne może być zrezygnowanie ze swojej wygody po to, by zrobić coś dla kogoś (drobne akty dobroci mogą być źródłem satysfakcji, tzw. haj pomagacza),
  5. budujmy w dziecku świadomość własnych uczuć i zrozumienie, że inni mogą czuć się w tej samej sytuacji inaczej,
  6. nauczmy je radzić sobie z emocjami w sposób życzliwy dla samego siebie
  7. dawajmy przykład – mów o innych życzliwie, bądź życzliwy(-a) dla swoich dzieci oraz dla innych ludzi,
  8. pomóżmy zrozumieć, że życzliwość nie zawsze musi być łatwa i nie zawsze musi im być wygodnie,
  9. zwracajmy uwagę dziecka na to, co się zadziało, kiedy wykazał życzliwość. 

Co możemy zrobić w szkołach, żeby wspierać życzliwość?

  1. stwórzmy świat, w którym od rywalizacji ważniejsza jest współpraca,
  2. twórzmy okazje, by dzieci pomagały sobie nawzajem, dzieliły się swoimi emocjami z innymi i próbowały rozumieć nawzajem inne perspektywy patrzenia na te same sytuacje,
  3. dawajmy im model, sami zachowując się życzliwie,
  4. zachęcajmy dzieci do aktów dobroci i wolontariatu, ale nie punktujmy za nie ani nie nagradzajmy (nagrody i punkty zabierają motywację wewnętrzną, a w przypadku życzliwości to właśnie motywacja wewnętrzna i przyjemność, jaką odczuwamy wewnątrz, kiedy robimy coś dla kogoś, są kluczowe),
  5. stymulujmy wyobraźnię dzieci bawiąc się w „Jak byś się czuł(-a), gdyby…?” albo rozmawiając o bohaterach książek i filmów „Jak myślisz, jak się czuł(-a), kiedy…”.

Jak przy okazji nie wychować istoty (nadmiernie) dającej?

  1. nauczmy dziecko, że ma prawo do własnych granic i że jeśli ktoś je przekracza, ma prawo o granice zadbać (dobrze, jeśli będzie potrafiło zadbać o nie w życzliwy i pełen szacunku sposób, ale też wiedziało, że są sytuacje, w których nie musi być życzliwe, bo jest w niebezpieczeństwie),
  2. przekażmy mu, że warto dbać i o innych, i o siebie – w końcu każdy ma ograniczone zasoby, a bardzo ważna w dawaniu i braniu jest równowaga i wzajemność (przy czym nie chodzi o to, żeby dokładnie rozliczać, ale by mieć świadomość swoich granic i zaufanie do emocji i odczuć, zwłaszcza tych związanych z poczuciem niesprawiedliwości i zmęczenia),
  3. nauczmy, że nie musi być miłe i że ma prawo (a właściwie obowiązek wobec siebie) mówić „Nie”, bo wtedy mówi „Tak” jakiejś swojej ważnej potrzebie,
  4. nauczmy je zwracać uwagę na swoje emocje i potrzeby
  5. nauczymy odmawiać bez poczucia winy i akceptować to, że inni mogą źle się czuć z naszą odmową (jeśli chcemy w tym jakoś o nich zadbać, możemy im np. podpowiedzieć, do kogo innego się zwrócić lub co mogą sami zrobić). 

W życiu ważna jest równowaga pomiędzy dawaniem i braniem, a także pomiędzy autonomią a współzależnością. Warto przede wszystkim pamiętać, że zazwyczaj życzliwość rodzi życzliwość (a nieżyczliwość rodzi nieżyczliwość). W jakim społeczeństwie chcemy żyć? W jakim dobrze żyłoby się naszym dzieciom? W dużej mierze mamy na to wpływ.

[1] S. Shanker, Self-Reg. Jak pomóc dziecku (i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią życia, tłum. N. Fedan, Mamania, 2016, s. 171.[2] Zob.: M. Wolynn, Nie zaczęło się od ciebie. Jak dziedziczona trauma wpływa na to, kim jesteśmy i jak zakończyć ten proces, tłum. M. Reimann, Czarna Owca, 2019.

Autor/ka: Natalia Fedan

– anglistka i psycholożka. Potrójna mama “weteranka” – najstarszy syn ma 19 lat, córka 17, a najmłodszy syn 6 lat. Facylitatorka Self-Reg i pierwsza w Polsce propagatorka tego podejścia. Wciąż w drodze i w poszukiwaniach, w ciągłej pracy nad sobą, by być coraz lepszą wersją siebie. Jej miłością oprócz rodziny są książki i nauka. Wysoko wrażliwa, wysoko empatyczna i wysoko refleksyjna, wykorzystuje te cechy, by pomagać rodzicom w ich rodzicielskich ścieżkach.

1 odpowiedź na “Świat potrzebuje życzliwości. Jak pozostać życzliwym w trudnym świecie i jak nauczyć tego swoje dziecko”

Bardzo wartościowy tekst. Niestety w dzisiejszym świecie to dorośli nie wiedzą jak zadbać o siebie, okiełznać i zrozumieć swoje emocje, są zagubieni, więc jak mają uczyć tego dzieci?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *