fbpx
| W pułapce szkolnych ocen

W pułapce szkolnych ocen

Ocena sama w sobie znaczy niewiele, poza prostym komunikatem: o tej porze, tego dnia, w tym czasie, na tym teście uzyskałeś taką notę. W innych okolicznościach mógłbyś uzyskać inną. Oznacza to, że teoria o niepodważalnej wartości ocen jest wyjątkowo względna i należałoby się zastanowić, jak można uciec z pułapek takiego myślenia.

Ocena sama w sobie nic nie znaczy

Nie lubimy być oceniani, ale bez przerwy oceniamy innych. Pewnie dlatego tak trudno jest nam zrozumieć, że może istnieć szkoła bez ocen. Według utartych schematów myślenia ocena jest niezbędna w edukacji, gdyż stanowi informację na temat dotychczasowych osiągnięć danego ucznia. Już w tym ujęciu widać podstawowy problem, gdyż testy i egzaminy układa się dla wszystkich, a piszący są różni, uczą się w różnym tempie, które nie jest ani lepsze, ani gorsze.  Nie powinno się więc oczekiwać, że wszyscy napiszą tak samo, przesadnie doceniać tych, którzy akurat napisali lepiej lub surowo karcić tych, którzy napisali gorzej.

Teoretycznie oceny można poprawiać, ale są takie egzaminy, których wyniku poprawić się nie da. Sprawdzian ósmoklasisty (a wcześniej testy kompetencji po gimnazjum) decyduje o możliwościach wyboru szkoły, odbierając możliwość poprawy. Wystarczy chwila niedyspozycji, żeby przyszłość dziecka stała się wyjątkowo niepewna. Maturę można poprawiać, ale dojście do niej w tej czy innej szkole uwarunkowane jest w obecnym systemie sprawdzianem, którego wynik jest ostateczny. Próg zaliczenia matury tworzy dodatkowy stres, a przecież różnica między uczniem, który uzyskał 25%, a tym, który zdobył 30%, jest cienka jak pierwszy zimowy lód na jeziorach.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
Prawa naturalne dziecka

Céline Alvarez przeprowadziła eksperyment w oddziałach przedszkolnych szkoły znajdującej się w tak zwanej trudnej dzielnicy, polegający na zastosowaniu nauczania respektującego „naturalne prawa dziecka”. Po dwóch latach 100% pięciolatków i 90% czterolatków umiało czytać i wykazywało ponadprzeciętne zdolności w liczeniu. W dodatku rozwinęły się u nich nieprzeciętne umiejętności społeczne i cechy moralne. Książkaautorstwa Céline Alvare z ukazuje inne spojrzenie na dziecko i jego edukację, zarówno w szkole, jak i w domu.

Zobacz więcej

Ocena to w dużej mierze subiektywna opinia nauczyciela

Jakąś szansę w rekrutacji do szkół średnich dają oceny na świadectwie, ale są to oceny stawiane przez różnych nauczycieli w różnych szkołach, co tym bardziej podkreśla ich względny charakter. Bardziej surowy pedagog nie ugnie się pod presją młodego człowieka (ani jego rodzica) i nie postawi oceny wyższej niż ta, która wynika z ocen cząstkowych. Bardziej elastyczny wstawi wyższą, co dość klarownie obrazuje abstrakcyjność ocen, które w jakiś sposób przecież decydują o życiu (choć samo decydowanie o ocenach jest przestrzenią niejednoznaczności).

Oceny cząstkowe rodzą się ze sprawdzianów, kartkówek, odpowiedzi ustnych, projektów, prac domowych, aktywności na lekcji lub innych kategorii “prawie sportowych”, które wymyśli sobie nauczyciel. Gdy do oceny wyższej brakuje jednego punktu, już jest niższą oceną – z ewentualnym plusem, ale rola plusów i minusów przy ocenach jeszcze bardziej uwypukla ich absurdalność. Jeśli uczeń składa się z nieskończonej ilości kompetencji, których po prostu nie da się sprawdzić w obecnych warunkach polskiej szkoły, to tym bardziej kultywowanie systemu oceniania wydaje się daleko idącą niefrasobliwością.

Jeden nauczyciel pozostanie przy trzech ocenach, które wynikają z przepisów, inny postawi ich dziesięć. Jeszcze inny powie: wstawiam wszystkim trzy piątki, po czym dopiero wtedy zaczynam uczyć mojego przedmiotu. Co jest już jakimś rozwiązaniem, gdyż uczymy się dla wiedzy, a nie dla ocen. Jednak nie rozwiązuje to problemu przyzwyczajeń rodziców, uczniów i innych nauczycieli do klarownego systemu nagród i kar. Klarowność tego systemu jest bardzo dyskusyjna, być może świetnie sprawdza się w więzieniu, ale przecież szkoła nie powinna nim być.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
Nowa szkoła – zmianę edukacji warto zacząć przy tablicy

Jedna z liderek zmian w polskiej szkole – Anna Szulc, nauczycielka matematyki z liceum w Zduńskiej Woli napisała książkę, która pokazuje, jak krok po kroku zmienić swój warsztat pracy nauczyciela. W jaki sposób z nauczyciela pruskiego stać się nauczycielem empatycznym. „Nowa szkoła” daje nadzieję. Nadzieję – nauczycielom, rodzicom i przede wszystkim uczniom (choć ci ostatni pewnie książki nie przeczytają) – na to, że szkołę można zmienić. 

Zobacz więcej

Oceny – szkolne demotywatory

Maturzystka mówi, że egzaminy ustne są tylko po to, żeby je zdać, gdyż żadna uczelnia nie bierze ich pod uwagę, więc nie opłaca się nawet zdobywać “procentów”. Waga satysfakcji ze sprostania wyzwaniu publicznego wystąpienia niewiele waży w systemie, który premiuje głównie kompetencje twarde, zapominając często o miękkich, tak bardzo potrzebnym we współczesnym świecie. Nasz system edukacji gubi po drodze cały sens naukowej przygody, którą należy rozumieć jako nieustanne stawianie pytań, rozwój, poszukiwanie, nastawienie na człowieka i jego potrzeby. Wątpliwe oceny nie rozwieją wątpliwości młodych ludzi, gdyż są tylko pustym narzędziem, które służy samemu systemowi edukacji a nie ludziom.

Jak bardzo oceny niedostateczne mogą być demotywujące, rozumie ten nauczyciel, który wpisuje kolejną jedynkę i choć daje uczniowi szansę na poprawę, to ten już do niej nie przystąpi. Jest bowiem przekonany, że i tak nie ma szans, i tak zdobędzie ponownie taką samą ocenę. Zła ocena staje się karą za coś, co nie jest przewinieniem. Może być efektem lenistwa, ale najczęściej jest rodzajem niedostatku umiejętności lub wiedzy, który należy naprawić i wzmocnić, nie osłabiając twórczej motywacji.

Czy istnieje rozwiązanie?

Rozwiązaniem jest ocena opisowa, która obejmowałaby mocne i słabe strony danego ucznia i określała jego miejsce w świecie w miarę podobnych mu ludzi. Z uwzględnieniem prawa do różnorodności! Wymaga to jednak ogromnej zmiany sposobu myślenia o szkole oraz jej wewnętrznej organizacji.

Niestety, nawet najlepszy nauczyciel nie jest w stanie sporządzić trzydziestu ocen opisowych, choćby tylko na koniec semestru lub roku (co też jest pewnego rodzaju przeżytkiem) dla wszystkich klas, które uczy. Przy dalszym stosowaniu metod, jak np. sprawdziany jest to w takim ponurym logistycznym układzie w ogóle niemożliwe.

Dopóki nie zmieni się szkoła w całości, można tylko próbować minimalizować straty:

  • odejść od gloryfikowania ocen,
  • tłumaczyć sens uczenia się dla samego procesu, a nie wirtualnych osiągnięć w procentach,
  • dbać o choćby powolną zmianę w rankingowym ocenianiu szkół, a tym samym uczniów, gdyż oni są główną częścią szkoły.

I może nie warto za każdym razem dawać prezentów za piątkę lub szóstkę, a karcić za jedynki, tworząc w ten sposób rodzaj “pluszowej tresury”, która nie uczy radości z sukcesów niewymiernych, a premiuje tylko sukcesy namacalne. 

 


Paweł Lęcki

Nauczyciel języka polskiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Sopocie ( z 15 letnim stażem).
Odwiedź stronę autorki/autora:


Przeczytaj więcej:

natuli.pl
Uważność – najlepsze książki dla dzieci i dorosłych

OKULARY
Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci

niemowlę
Jak nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania? Cz. 1

edukacja alternatywna
Znajomość języków to kluczowa kompetencja przyszłości

olini
Jak wybrać tłuszcz do smażenia?

edukacja alternatywna
Dlaczego leśna edukacja może uratować świat?

wychowanie
Jak pomóc dziecku regulować emocje?

zdrowie
7 powodów, dla których warto pozwolić dziecku się pobrudzić

wychowanie
5 rzeczy, które pomagają dzieciom w efektywnym wypoczynku

wywiady
MamaGathering 2019 – przestrzeń stworzona przez kobiety dla kobiet

wychowanie
17 pomysłów na zabawy podczas podróży

zdrowie
Czy w naszej strefie klimatycznej musimy chronić oczy dziecka przed słońcem? Rozmowa z okulistką Anną Klonowską