Nie marnujmy dzieciństwa dzieci na przygotowanie do dorosłości!
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Nie marnujmy dzieciństwa dzieci na przygotowanie do dorosłości!

Nie marnujmy dzieciństwa dzieci na przygotowanie do dorosłości!

Współczesne dzieci są przedmiotem niepokoju i działań dorosłych bardziej niż kiedykolwiek dotąd w historii. Mamy na nie plan i wielkie ambicje, by pod naszym dachem wychować geniusza. Wszak współczesny świat daje tyle możliwości, że grzechem byłoby z nich nie skorzystać, prawda?

Nie wszystko, co można obliczyć, liczy się

i nie wszystko, co się liczy, można obliczyć.

Albert Einstein

Plan dnia niejednego amerykańskiego dziecka przyprawiłby o ból głowy dyrektora wielkiej korporacji. Ta moda na zajęcia dodatkowe dotarła też do Polski. Doskonale wiemy o tym, że mózg dziecka najintensywniej rozwija się w pierwszych pięciu latach życia, dlatego by jak najlepiej wykorzystać ten czas, kursujemy między baby jogą, uniwersytetami dziecięcymi i zajęciami z języków obcych. Nawet jeśli maluchom zostaje w tygodniu jakiś czas wolny, to nie spuszczamy ich z oka. Kupujemy edukacyjne zabawki, czytamy książki w języku angielskim i wykonujemy gimnastykę umysłów, by dociskać jeszcze bardziej. W tym szaleństwie skrywa się wielka potrzeba zarządzania życiem dzieci tak, by nie stracić ani chwili.
“Nie ma żadnych dowodów na to, że jakiekolwiek zajęcia dodatkowe przyśpieszają rozwój, warto pamiętać, że rozwoju nie da się właściwie przyśpieszyć, można go za to utrudnić, jeśli dziecko będzie tym, co robi, zmęczone” – pisze Agnieszka Stein w tekście “Zajęcia dodatkowe dla dzieci. Posyłać czy nie?”.

Czas od A do Z

W rzeczywistości pragnienie posiadania naddziecka towarzyszy ludziom od zawsze. W XVIII wieku w Europie zapanowała moda na cudowne dzieci, z tą różnicą, że wówczas dostęp do narzędzi kształcących wielowątkowo posiadali nieliczni, tzw. dobrze urodzeni. Dziś o wiele więcej rodziców odczuwa presję społeczną i ma więcej czasu oraz pieniędzy, by takie dziecko “stworzyć”. Jednocześnie naukowcy alarmują, że zbyt wczesne nakłanianie do nabywania nowych umiejętności może przynieść więcej szkody niż pożytku. Poza tym świat skonstruowany jest tak, że mali geniusze to jedynie ułamek społeczeństwa. A wspieraniu genialności z pewnością nie sprzyja atmosfera, którą serwuje dziecku „cieplarniany rodzic”, czyli taki, który organizuje mu życie od A do Z, nie pozostawiając przerwy na oddech (bo przerwa i nuda to strata cennego czasu).

Gorset bycia super bywa na tyle ciasny, że dzieci dość szybko doznają uczucia frustracji. Pozostając bez wpływu na rzeczywistość, której nie jest im dane swobodnie eksplorować, bardziej zaczynają przypominać projekt niż indywidualny byt mający prawo do zwyczajności. Niemowlę nie potrzebuje stymulacji do rozwoju, nauki czytania od kołyski i specjalnie skomponowanych z myślą o rozwoju mózgu płyt z muzyką klasyczną. To, czego potrzeba dziecku, to bliskość rodzica, kontakt, akceptacja i zrozumienie. Ale również swobodna, niekontrolowana zabawa, której nie da się przecenić. Dzięki niej dziecko zdobywa nowe umiejętności, doświadczenia, poszerza zasób wiedzy i rozwija kreatywność. Dla niego nie tyle ważny jest cel, co samo bycie w zabawie. Wszystkie rzeczy, które z niej wynikają, są tylko dodatkiem.

Dzieciństwo to nie jest wstęp do dorosłości

Psychologowie podkreślają, że zasypywanie dzieci dodatkowymi aktywnościami to często zasypywanie ich rodzicielskimi niespełnionymi ambicjami. Najlepsze antidotum to zobaczyć dziecko jako osobną istotę, która ma prawo do własnych wyborów. Nie każdy z nas chce dostać się na Harvard czy na studia w Oksfordzie. Nie każdy jest stworzony do pracy na Wall Street i nie każdy marzy, by tam pracować. Jeśli mamy na nowo nauczyć się odkrywać dzieciństwo, musimy nauczyć się tolerować różnorodność, liczyć się z wątpliwościami i… konfliktami. Ale też kochać dzieci za to, kim są, a nie za to, kim chcielibyśmy, żeby były.

“W wieku szkolnym najważniejszym zadaniem rozwojowym wcale nie jest nauka, tylko… nawiązywanie relacji z grupą rówieśniczą, a także coś, co można by nazwać „poszukiwaniem siebie” (albo budowaniem tożsamości)”. (z tekstu j/w)
Na koniec jeszcze słowo o samej wiedzy, która niektórym z nas, wychowanym w nieco innych czasach, wciąż wydaje się największą wartością. W społeczeństwie cyfrowym wiedzę bardzo łatwo uzupełnić, korzystając choćby z wyszukiwarki Google. Nasz mózg nie musi być już jak encyklopedia, bo mamy niemalże nieograniczony dostęp do informacji, z których możemy skorzystać w każdym momencie. To, co obecnie liczy się bardziej niż wiedza, to choćby umiejętność ich wyszukiwania. Ale też kreatywność i zdolność porozumienia się z drugim człowiekiem. To kompetencje XXI wieku, które warto wspierać w każdym wieku i na każdym etapie życia. Dogadujmy się, wspierajmy się i ufajmy sobie. Reszta zadzieje się sama.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Dlaczego konsekwencja w wychowaniu jest przereklamowana?

Przejdz do: