100+ prezentów na DZIEŃ DZIECKA > zobacz
| 10 silnie zakorzenionych mitów na temat diety małego dziecka

10 silnie zakorzenionych mitów na temat diety małego dziecka

Schemat żywienia co kilka lat się dezaktualizuje. Zalecenia dotyczące rozszerzania diety z roku na rok mogą ulec diametralnej zmianie. W praktyce oznacza to, że rodzice mający dzieci w odstępie 3–4 lat mogą mieć zupełnie inne wytyczne co do ilości, kolejności i rodzaju wprowadzanych do diety produktów.

Rodzicom przychodzi stawić czoła nie tylko zmieniającym się wytycznym, lecz także silnie zakorzenionym w społeczeństwie przekonaniom, które – bez względu na teorie naukowe i obowiązujące zalecenia – krążą w postaci tzw. dobrych rad, podsuwanych przez babcie, ciocie i sąsiadki.

Przegląd najbardziej popularnych mitów na temat rozszerzania diety:

1. Niemowlęta karmione piersią MUSZĄ być dopajane

Woda, herbatka, rumianek, soczek, glukoza – propozycje mogą być różne, ale stoi za nimi jedno przekonanie: małe dzieci potrzebują picia, sama pierś im nie wystarcza. Dodatkowe płyny są im potrzebne, żeby uniknąć zaparć, wyciszyć kolki, ewentualnie przyzwyczajać do innego/nowego smaku. Czy faktycznie niemowlęta potrzebują dopajania?

Otóż nie. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że pierwsze 6 miesięcy powinno być okresem wyłącznego karmienia piersią na żądanie. Mleko mamy (podawane zawsze wtedy, gdy malec tego potrzebuje) wystarcza w 100%, by zaspokoić zarówno głód, jak i pragnienie. I to zarówno w mroźne, jak i w upalne dni.

Z medycznego punktu widzenia podawanie dodatkowych płynów jest nie tylko niepotrzebne, ale może być wręcz szkodliwe. Herbatki, soczki, glukoza mogą ograniczać apetyt dziecka na mleko i tym samym negatywnie odbić się na laktacji mamy i przyrostach niemowlęcia.

2. Rozszerzanie diety powinno rozpoczynać się po 4 miesiącu

Zalecenia dotyczące rozszerzania diety na pierwszy rzut oka wydają się niejasne. Z jednej strony zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia mówią o wyłącznym karmieniu piersią przez pierwsze 6 miesięcy, z drugiej – niektóre wytyczne proponują rozszerzanie diety pomiędzy 17 a 26 tygodniem życia dziecka (czyli między 4,5 a 6 miesiącem). Wielu pediatrów sugeruje wprowadzanie pierwszych posiłków około 5 miesiąca, by dziecko próbowało i poznawało nowe smaki.

Reklama sponsora artykułu

Nic dziwnego, że młode mamy mają mętlik w głowie. Jak z tego wybrnąć? Którym zaleceniom ufać?

Poradnik na stronie Ministerstwa Zdrowia mówi jasno, że WHO rekomenduje wyłączne karmienie piersią przez okres 6 miesięcy życia dziecka, a następnie rozszerzanie diety wraz z kontynuowaniem karmienia. Wcześniejsze wprowadzanie pokarmów stałych powinno się odbywać w medycznie uzasadnionych przypadkach (nie z powodu “widzimisię” lekarza czy jego nieznajomości aktualnych zaleceń) i w żadnym wypadku nie wcześniej niż przed ukończeniem przez dziecko 17 tygodnia życia!

3. Rozszerzanie diety dobrze zacząć od owoców

To przekonanie wzięło się najprawdopodobniej stąd, że większość pierwszych słoiczków dla niemowląt (tych dopuszczonych już po 4 miesiącu życia) to właśnie przeciery owocowe. Tymczasem wbrew pozorom owoce wcale nie są najlepszym pierwszym posiłkiem. Mają naturalnie słodki smak, więc jeśli malec od nich zacznie przygodę ze stałymi pokarmami, może nie chcieć próbować bardziej wytrawnych posiłków. Poza tym niektóre owoce mają wysoki indeks glikemiczny, który powoduje szybki wzrost poziomu cukru we krwi, co sprzyja pojawieniu się otyłości i cukrzycy w późniejszych latach życia.

Rozszerzanie diety lepiej rozpocząć od gotowanych warzyw i kasz. Pokrojone w słupki i ugotowane lub upieczone warzywa są łatwe do rozdrobnienia nawet dla bezzębnych dziecięcych dziąseł. Mają mniej cukru, za to są bogatym źródłem witamin i błonnika. W pierwszej kolejności najlepiej sięgnąć po marchew, buraki, ziemniaki, bataty, brokuły, cukinie, awokado, bakłażana, kalafior. Poza warzywami warto pamiętać także o kaszach, które są doskonałym źródłem witamin, minerałów i błonnika. Szczególnie polecana jest zwłaszcza kasza jaglana – jest delikatna i nie zawiera glutenu, dlatego świetnie nadaje się na pierwsze posiłki.

4. Dzieci muszą jeść papki

Zmiksowane lub rozdrobnione jedzenie wydaje się być najbezpieczniejsze dla dzieci. Wiele osób, które po raz pierwszy słyszą o BLW, obawia się, że niemowlę – jedząc w ten sposób – zakrztusi się lub zadławi. Tymczasem badania pokazują, że metoda BLW wcale nie jest bardziej niebezpieczna dla dziecka niż podawanie mu rozdrobnionego jedzenia. Pod warunkiem, że dziecko, które rozpoczyna swoją przygodę ze stałymi pokarmami, jest do tego gotowe: potrafi chwycić podany mu produkt i sprawnie skierować go do buzi, nie wypycha jedzenia językiem i potrafi siedzieć z podparciem. Jako pierwsze najlepiej podawać maluchowi ugotowane do miękkości warzywa lub kasze, które ten bez problemu rozdrobni nawet bezzębnymi dziąsłami.

Zaufanie dziecku i danie mu kontroli nad rozszerzaniem diety – pozwolenie na swobodne próbowanie, poznawanie smaków i konsystencji, zabawę jedzeniem, decydowanie o ilości zjedzonego pokarmu – ma wiele zalet. Przede wszystkim pokarm zmiksowany na papki bardzo zubaża sensoryczne doznania. Niemowlęta nie mają okazji poznawać faktycznych smaków produktów. Jedzenie podawane ciągle w tej samej konsystencji sprawia, że malec nie może poznawać różnorodnych faktur. To wszystko może negatywnie odbijać się na aparacie mowy (żucie i gryzienie jest przygotowaniem do mówienia) oraz na integracji sensorycznej. To także prosta droga do wychowania niejadka, który będzie czuł opór przed poznawaniem nowych smaków.

Małe dzieci uwielbiają się bawić. Także jedzeniem. W ten sposób poznają otaczający świat. Możliwość samodzielnego zaspokajania swoich potrzeb, badanie i poznawanie nowych smaków, faktur, zapachów to dla nich ogromna radość. Oglądanie kawałków jedzenia, rozgniatanie ich w rękach, lizanie, gryzienie i na końcu rozrzucanie to cały rytuał, który buduje w dzieciach poczucie sprawczości. Pozwalanie maluchowi na samodzielne wybieranie pokarmów uczy umiejętności podejmowania decyzji, zaufania do własnego ciała (jem tyle, ile potrzebuję) oraz zdrowych nawyków żywieniowych.

5. Wczesne wprowadzanie glutenu chroni przed celiakią

Do niedawna lekarze rekomendowali przeprowadzanie tzw. „ekspozycji na gluten”. Polegało to na tym, by pomiędzy 4 a 7 miesiącem życia dziecka podawać maluchowi niewielkie ilości kaszy manny. Wprowadzanie glutenu pod osłoną mleka mamy w tym szczególnym czasie miało minimalizować ryzyko wystąpienia celiakii. Schemat żywienia z 2007 roku sugerował podawanie raz dziennie łyżeczki kaszy zawierającej gluten, rozpuszczonej w zupce lub mleku mamy (2–3 g na 100 ml). W 2014 roku zalecenia nieco się zmieniły – lekarze odeszli od konkretnej ilości, nadal jednak optowali za stopniowym wprowadzaniem produktów pszennych pod osłoną mleka matki.

Obecnie obowiązują zalecenia z 2016 roku. Najnowsze badania pokazują, że celiakia jest chorobą genetyczną i nie ma na nią wpływu moment wprowadzania glutenu. Karmienia piersią nie jest także czynnikiem ochronnym. Dlatego wg najnowszych zaleceń pierwsze 6 miesięcy to okres wyłącznego karmienia piersią. Po tym czasie można zacząć proponować maluchowi inne produkty, w tym także kasze, makarony, pieczywo.

6. Niemowlęta powinny unikać jajek, bo są silnym alergenem

Część rodziców boi się wprowadzania jajka do diety dziecka, ponieważ uchodzi ono za produkt alergizujący. Niektóre teorie mówią o tym, że dobrze jest z tym zaczekać, aż dziecko skończy 7, 10 lub nawet 12 miesięcy. Tymczasem nie ma żadnych przeszkód, by jajko było jednym z pierwszych produktów wprowadzanych do diety dziecka.

Zdrowe maluchy, które rozpoczynają rozszerzanie diety po skończonym 6 miesiącu życia, mogą spożywać jajko na twardo, w postaci omletu lub przyrządzonej na parze jajecznicy. Bliżej pierwszego roku życia można także śmiało włączyć do jadłospisu dziecka także jajko na miękko.

Jajka są doskonałym źródłem witamin i minerałów: zawierają sporo żelaza, białka, wapnia, magnezu, cynku, antyoksydantów oraz witaminy E, D i A. W przypadku małych dzieci nie trzeba obawiać się zawartego w jajkach cholesterolu.

Reklama sponsora artykułu

7. Małym dzieciom nie można podawać orzechów

Orzechy, podobnie jak jajko, to jeden z bardziej kontrowersyjnych produktów. Wszystko dlatego, że są one silnym alergenem. Kiedy zatem można bezpiecznie podawać je dzieciom?

Współcześnie alergolodzy uważają, że nie ma sensu zwlekać z ekspozycją na alergeny. Późne wprowadzanie pokarmów potencjalnie uczulających nie działa ochronnie i nie zmniejsza ryzyka wystąpienia alergii. Jest wręcz odwrotnie – stosunkowo wczesna ekspozycja na niewielkie ilości alergenów może pomóc zmniejszyć ryzyko wystąpienia alergii w późniejszy wieku. Dlatego zdrowym dzieciom można bez przeszkód podawać orzechy jako kolejny – po warzywach, kaszach i jajku – element rozszerzania diety (niekoniecznie zaraz w 7 miesiącu, lepiej bliżej końca pierwszego roku życia). W przypadku dzieci wykazujących już w niemowlęctwie objawy alergii warto uzgodnić ten krok z lekarzem i wykonywać to pod kontrolą.

Inna obawa związana z orzechami jest taka, że stosunkowo łatwo się nimi zakrztusić, dlatego małym dzieciom (przed ukończeniem 2,5–3 lat) warto podawać orzechy w przetworzonej formie: w postaci domowego mleka orzechowego, kremu orzechowego albo zmielonej w młynku do kawy posypki (to doskonały dodatek do owsianki lub jaglanki).

8. Kaszki trzeba robić na mleku

Mit ten wziął się prawdopodobnie stąd, że większość ogólnodostępnych kaszek zawiera już w swoim składzie mleko modyfikowane albo mleko w proszku. Wystarczy dodać wodę i gotowe. Zatem jeśli kaszka jest bezmleczna, naturalne wydaje się, że trzeba do niej dodać „jakieś” mleko.

Tymczasem dzieci karmione piersią nie potrzebują żadnego innego nabiału. W pierwszym roku życia najlepiej podawać maluchowi kaszki gotowane na wodzie, z dodatkiem świeżych lub mrożonych owoców. Świetnym dodatkiem są także cynamon, daktyle, żurawina, morele i inne bakalie. Gdy dziecko ukończy 1 roku życia, można kontynuować podawanie mu kaszek na wodzie albo przygotowywać je na mleku krowim lub roślinnym.

9. Dieta wegańska/wegetariańska nie jest dla dzieci

Rodziny, w których dzieci nie jedzą mięsa, wciąż budzą wiele kontrowersji. W opinii społecznej dieta pozbawiona produktów odzwierzęcych może skutkować różnymi niedoborami – zwłaszcza białka i żelaza.

Tymczasem współczesna nauka już dawno obaliła ten mit. Naukowcy potwierdzają, że dobrze ułożona i zbilansowana dieta wegetariańska czy wegańska zawiera wszystkie składniki odżywcze niezbędne dla rozwoju dziecka w każdym wieku. To samo stanowisko zajmują różne organizacje i stowarzyszenia zajmujące się żywieniem człowieka: Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne, Brytyjskie Towarzystwo Dietetyczne, Amerykańska Akademia Pediatrii. Dziecięcy wegetarianizm ma również pozytywną opinię polskiego Instytutu Żywności i Żywienia oraz Ministerstwa Zdrowia.

Aby mieć pewność, że dieta dziecka jest dobrze zbilansowana, warto skonsultować się z dietetykiem. Pomoże on w opracowaniu odpowiedniego jadłospisu i podpowie, gdzie szukać zamienników bogatych w białko i żelazo. Z całą pewnością warto często sięgać po rośliny strączkowe: fasolę, groch, soczewicę, ciecierzycę, bób. Dobrym źródłem białka są także orzechy, migdały i wszelkiego rodzaju pestki.

10. Słoiczki są eko, to najzdrowsze jedzenie dla dzieci

Rodzice oczekują, że produkty dla dzieci będą najwyższej jakości, a producenci potwierdzają, że ich oczekiwania są spełniane. Faktem jest, że produkty, z których przygotowywana jest żywność dla niemowląt, są dokładnie badane: pod kątem zawartości metali ciężkich, nawozów i środków ochrony roślin. Dania słoiczkowe pochodzą z produktów atestowanych i jako takie spełniają wymogi żywieniowe.

Jednak nawet jeśli produkty w nich użyte pochodzą z najwyższej jakości upraw ekologicznych, to w czasie procesu produkcji są narażone na utratę dużej części składników odżywczych. Przechowywanie, transport, mycie, obróbka mechaniczna (obieranie, rozdrabnianie), zamrażanie, gotowanie, pasteryzacja – to wszystko odbija się negatywnie na jakości gotowych dań.

Dlatego wbrew niektórym przekonaniom dania ze słoiczków nie są najlepszym i najzdrowszym posiłkiem dla niemowląt. Mają one jeszcze jeden minus – wszystkie mają zbliżony smak, kolor i konsystencję, dlatego nie uczą dzieci poznawania prawdziwych produktów. To zubaża doznania sensoryczne i nie sprzyja rozszerzaniu diety.

Posiłki dla dzieci najlepiej przygotowywać samodzielnie. Maluchy wcale nie muszą jeść specjalnych produktów, zwłaszcza starsze niemowlęta mogą próbować tego, co je rodzina, należy jedynie oszczędniej stosować przyprawy. Owoce i ugotowane na miękko warzywa można dawać dziecku do ręki. Fani przecierów mogą z łatwością przygotować je samodzielnie – wystarczy do tego blender lub tarka.

Gotowe posiłki mogą być wykorzystane w sytuacjach „wyjątkowych”, np. gdy z jakiś powodów nie można przygotować posiłku dla dziecka lub przygotowany posiłek nie nadaje się do spożycia. Produkty słoiczkowe są też dobrze przystosowane do przewożenia, ponieważ są szczelnie zamknięte.

Warto śledzić zmiany, by być na bieżąco z najnowszymi wytycznymi. Dzięki temu będziemy potrafili rozróżnić wartościowe porady od tzw. mitów, które mogą być bardzo szkodliwe. Bycie rodzicem to nieustanna praca, także nad sobą. I sztuka wyboru. Ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo…



Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

8 sposobów, które pomogą ukoić płaczące niemowlę

Czym się bawić? O zabawkach adekwatnych do wieku dziecka

3 niecodzienne sposoby na owoce w diecie dziecka

Przejdz do: