Kategorie
Zdrowie

Bułka na obiad, śniadanie i kolację. Neofobia żywieniowa

„Daj mi go na tydzień i będzie jadł wszystko”, „Może dajesz zbyt mało przypraw? Ja zawsze przyprawiam…”, „Po prostu wszedł wam na głowę. Nie widzisz, że on tobą manipuluje?”, „Nie zjadłby trzy dni, to prosiłby o marchewkę i szpinak…”.

To komentarze znane większości rodzicom. Wyrządzają wiele złego, m.in. wzbudzają poczucie winy. A rodzice z silnym poczuciem winy to rodzice sfrustrowani. Na samym końcu całego łańcucha jest dziecko. Z ogromnym problemem, przed talerzem, z oczekiwaniami rodziców, których nie jest w stanie spełnić, i z poczuciem porażki. Słabe fundamenty dla zdrowego, przyjemnego i pełnego radości jedzenia.

Dla sprecyzowania warto zaznaczyć, że artykuł ten opisuje trudności jedzeniowe w kontekście jakości, a nie ilości. Nie chodzi zatem o sytuacje, gdy maluch traci na wadze i odmawia jedzenia w ogóle (wtedy zawsze wymagana jest wizyta u lekarza). Poruszane zagadnienia skupiać się będą wokół tematu monotonnego jedzenia. Gdy maluch nie chce próbować nowych produktów, rezygnuje z tych, które już zna, i w menu ma tylko przykładową suchą bułkę.

Rzetelna wiedza na temat jedzenia i zaburzenia z nim związanego, czyli neofobii żywieniowej, pozwoli pomóc dzieciom (i rodzicom) przetrwać zupełnie naturalne okresy “buntu” posiłkowego i właściwie zareagować, gdy będzie przybierał na sile lub wydłużał się w czasie.

Czym jest neofobia żywieniowa?

Neofobia żywieniowa to postawa nacechowana niechęcią, lękiem i w konsekwencji unikaniem spożywania nowych produktów. Lęk przed jedzeniem pojawia się często również wtedy, gdy znany dziecku produkt wygląda na nowy (podany jest w innej formie niż zazwyczaj, ma inne opakowanie itp.).

A co to oznacza dla dziecka i jego rodziny?

Dziecko zmagające się z neofobią żywieniową może spożywać tylko kilka produktów, np. suchy chleb, jogurt konkretnej firmy, odcedzony rosół z jednym rodzajem makaronu i frytki z sieciowego fast foodu. Takie dziecko zazwyczaj ma apetyt, tylko że głód zaspokaja zawsze tymi samymi produktami. Codziennością jest zatem przygotowywanie dwóch obiadów: dla dziecka oraz reszty rodziny, kupowania hurtowo jogurtów, które dziecko akceptuje (w obawie, że przyjdzie dzień, gdy produktu nie będzie), monotonne śniadania i kolacje.

A gdy trzeba wyjechać? Rodzice są już wyćwiczeni w zabieraniu jedzenia ze sobą, szukaniu ośrodków wypoczynkowych z możliwością przygotowywania własnych posiłków, robienia zapasów, gdyby w lokalnym sklepie produkty wybierane przez dziecko nie były dostępne.

[reklama id=”71874″]

Rodziny ze względu na dziwne zwyczaje żywieniowe dziecka unikają spotkań ze znajomymi i rodziną, którzy albo pytają o powód tych trudności, albo wprost komentują błędy wychowawcze lub chimeryczność dziecka.

Jeśli dziecko mające neofobię żywieniową uczęszcza już do szkoły, starannie przewiduje sytuacje lękowe, np. szkolne zajęcia kulinarne, wycieczki, wspólne wypady z rówieśnikami, którym towarzyszy jedzenie, i unika ich.

Jedzenie towarzyszy nam w większości sytuacji społecznych, więc życie z tak wysokim poziomem lęku, potrzebą kontroli (żeby w razie potrzeby zawczasu uniknąć stresującej sytuacji) i postawą unikania jest niezwykle uciążliwe.

Rodzice natomiast nie wiedząc, że problemy dziecka nie są wynikiem jego wyjątkowo trudnego charakteru lub ich błędów w zależności od aktualnych sił i nastrojów albo starają się nie reagować, uspokajając się, że to minie, lub przyjmują opcję rozwiązań siłowych „nie odejdziesz od stołu dopóty, dopóki nie zjesz”. Najczęściej te skrajne postawy przeplatają się, co potęguje poczucie frustracji i bezradności.

Warto wiedzieć, że w wieku około dwóch lat dzieci wchodzą w naturalny tzw. okres neofobiczny, w którym z większym niż dotychczas lękiem reagują na nowe produkty. Ten okres mija. I choć wzbudza niepokój w rodzicach, to wiedza o tym, że tak ma być, pozwoli im nad tym niepokojem zapanować. Powszechna stała się wiedza o etapie tzw. buntu dwulatka i rodzice wręcz spodziewają się czasu, gdy maluch zacznie częściej używać słowa “nie”. Tak samo powszechna i spodziewana powinna być odmowa nowego jedzenia przez naszego malucha. U jednych dzieci niechęć do nowości wyrażana będzie w niewielkim stopniu, inne zapewnią rodzicom w tym temacie bardziej ekstremalne emocje.

Czy zatem rodzice dzieci w wieku 26 lat w ogóle nie mają powodów do niepokoju, gdy ich dziecko z uporem je tylko suche płatki i rosół?

Niezupełnie. Choć zachowania wykluczające nowości z diety są naturalne w tym wieku, to duży stopień ich nasilenia powinien skłaniać do wizyty u specjalisty. Jeśli niechęć do nowości istotnie wpływa na codzienne funkcjonowanie dziecka i rodziny, warto upewnić się, czy strategia przeczekania jest odpowiednia i wystarczająca. Często mamy do czynienia z sytuacją, kiedy na skutek silnego lęku przed różnymi produktami dochodzi do innych trudności utrwalenia strategii unikania, słabego treningu gryzienia i żucia itp. W takim przypadku po kilku latach pomoc terapeutyczna jest dużo bardziej skomplikowana.

Dodatkowo naturalna niechęć do nowych produktów żywieniowych może łączyć się z innymi trudnościami, które rodzic lub specjalista podczas krótkiej wizyty nie jest w stanie wychwycić. Mogą to być: trudności sensoryczne, motoryczne, zdrowotne, psychologiczne. Ważne jest zatem nasilenie trudności i lęku dziecka. Rodzic lub pediatra podczas krótkiego badania może nie być w stanie wychwycić niepokojących objawów, szczególnie jeśli dziecko jest małe i wiele zachowań mieści się w tzw. normie. Pomocne może okazać się zestawienie naturalnych zachowań dziecka “grymaszącego” z zachowaniami dziecka wymagającego konsultacji ze specjalistą. Jest to jednak zawsze zestawienie uogólniające pewne cechy i nie należy traktować go jako kryteriów diagnostycznych.


A co, jeśli nie zrobię nic?
czyli o konsekwencjach

Dość często spotykaną reakcją na informacje o neofobii lub w ogóle o trudnościach z jedzeniem jest podawanie argumentu typu „znam wiele osób, które w ogóle nie jedzą owoców/warzyw, żyją i są szczęśliwe”. Warto zatem od razu zaznaczyć, że straszenie zaburzeniem lub wmawianie trudności wzmaga lęk u rodziców, a więc i u dzieci i… nasila jedzeniowe wyzwania. Nikt nie powinien tego robić. Jednak bagatelizowanie problemu może skutkować negatywnymi konsekwencjami. 

Wiele dzieci przechodzi bez większych trudności przez okres neofobii. Te, u których problemy z jedzeniem utrzymują się przez długi czas lub narastają, zmagają się z różnymi tego konsekwencjami. Oto niektóre z nich:

Konsekwencje emocjonalne

Życie w strachu, z silną potrzebą kontroli i gotowości do ucieczki przed trudną i stresującą sytuacją jedzeniową jest wyczerpujące. Nieustanna potrzeba analizowania sytuacji pod kątem tego, co będzie do jedzenia, ograbia ze spontaniczności i ogranicza aktywność dziecka i młodego człowieka.

Już bardzo małe dzieci zdają sobie sprawę z oczekiwań, jakie rodzice mają wobec nich względem jedzenia. Nawet jeśli rodzice odpuścili zmuszanie ich do jedzenia, dziecko wie, że swoimi specyficznymi zachowaniami wyróżnia się na tle innych. Jeśli jednak rodzice nie mają wiedzy na temat trudności dziecka, postrzegają je jako uparte, manipulujące itp. Przekonanie dziecka, że nie spełnia oczekiwań rodziców, że opiekunowie są rozczarowani jego zachowaniem (żywieniowym), wpływa na samoocenę. Nie bez znaczenia jest też fakt, że również poza rodziną dzieci z neofobią żywieniową czują się inne ze względu na swoje reakcje na jedzenie.

Konsekwencje społeczne

Częste nieporozumienia, poczucie winy nie sprzyjają kształtowaniu bliskich relacji rodzinnych. W przedszkolu lub szkole dzieci również unikają sytuacji wymuszających kontakt z jedzeniem, np. nie siedzą z dziećmi w porze posiłków, nie uczęszczają na stołówkę, nie jedzą razem z klasą posiłku itd. Dziecko, które unika nie tylko jedzenia, ale wszelkiego kontaktu z nieakceptowanym jedzeniem, nie pójdzie z rówieśnikami po szkole np. pograć w gry lub do kina, jeśli wiąże się to ze wspólnym posiłkiem. Jedzenie bardzo często towarzyszy różnym sytuacjom społecznym. Unikanie go może wiązać się z poczuciem samotności lub wykluczenia.

Konsekwencje zdrowotne

Wiele badań wskazuje, że menu zawężone do kilku produktów może doprowadzić do niedoboru niektórych substancji odżywczych.

Konsekwencje w obszarze zdrowia dotyczą możliwych niedoborów składników odżywczych, ale także mogą się wiązać z większym ryzykiem zachorowania na wiele tzw. chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłość (przez spożywanie w nadmiarze produktów węglowodanowych i przetworzonych), cukrzyca, nowotwory.  

Nie warto bagatelizować niepokoju rodziców lub trudności, jakich doświadczają w związku z niechęcią dziecka do spożywania nowych produktów. Wcześnie rozpoznanie problemu pozwala uniknąć wtórnych trudności, które rosną jak śniegowa kula, niszcząc po drodze relacje rodzinne, samoocenę dziecka i negatywnie wpływając na jego zdrowie.
Wczesne podjęcie kompleksowych, odpowiednio zaplanowanych działań terapeutycznych, obejmujących zarówno dziecko, jak i jego rodziców, pomaga zapobiec dalszym trudnościom. Pokonanie lęku przed jedzeniem jest możliwe. I może stanowić kluczowe, niezwykle pozytywne doświadczenie w życiu dziecka i całej rodziny.

Tekst napisany na podst. artykułu pt. „Neofobia zaniedbany problem” przez Małgorzatę Tchurz opublikowany w magazynie “Food Forum”, wydanie czerwieclipiec 2017

Małgorzata Tchurz

Autor/ka: Małgorzata Tchurz

Małgorzata Tchurz -wspiera rodziców i dzieci z trudnościami w jedzeniu, pedagog, praktyk i entuzjastka rodzicielstwa bliskości, terapeuta metod opartych na relacjach, terapeuta metod neurorozwojowych, trener, autorka kompleksowego programu KREBS®- wielospecjalistyczne wsparcie dla dzieci z trudnościami w jedzeniu. Właścicielka przedszkola terapeutycznego dla dzieci z autyzmem oraz ośrodka Neuromind, w którym razem z zespołem specjalistów wspiera rodziców i dzieci w pokonywaniu różnych wyzwań rozwojowych i wychowawczych
Prywatnie mama dwóch córek, żona , towarzyszka zwierząt, entuzjastka osobistej pracy rozwojowej.


Bestsellery księgarni NATULI

Tematy, którymi się zajmujemy:

8 odpowiedzi na “Bułka na obiad, śniadanie i kolację. Neofobia żywieniowa”

Wiedziałam, że mój wnuk ma problemy o podłożu psychicznym ze względu na brak apetytu w wyżywieniu, prawie nic nie je, żadnych owoców, warzyw, mięsa i wędlin, spożywa makaron z rosołem przecedzonym, tak jak pani opisała, ale porady w kierunku synowej, która nic z tym nie robi są dla mnie tragiczne. Prześlę jej Pani artykuł może coś z tym zacznie robić, wnuk ma już 8 rok, będzie też powtarzał 1 szą klasę. Regina

Mam syna niedługo już 3 letniego, ma ogromną wybiórczość pokarmową, śniadań i kolacji wogóle najlepiej mu nie pokazywać, jedynie obiad, tak jest od zawsze, gdzie mam z nim pójść żeby sprawdzić z czego to wynika?

Moje dziecko zmagało się z neofobią żywieniową w wieku 5 lat jadło mniej niż 10 produktów . Przeczytałam kiedyś że neofobia może mieć coś wspólnego z niedosłuchem dziecka . Pomyślałam co słuch ma wspólnego z jedzeniem tylko się zaczęłam śmiać . Moja córka jest osoba z bardzo głębokim niedosłuchem , w styczniu przeszła operacje wszczepienia implantu ślimakowego . Od czasu kiedy dostała procesor problemy z jedzeniem stopniowo zaczęły ustępować . Fakt jeszcze nie je normalnie ale poznaje chętnie nowe smaki .

Mój synek we wrześniu skończy 5 lat. Kłopoty z jedzeniem rozpoczęły się około 2 roku życia. W tej chwili ma bardzo zawężony jadłospis. Śniadań i kolacji praktycznie nie jada, rano i wieczorem wypija kubek mleka z miodem. Obiady muszę robić takie, które on akceptuje, ale zjada niewielkie porcje. W ciągu dnia gdy czuje głód to zjada jogurty, serki lub wafle ryżowe albo chrupkie pieczywo. Myślałam, że wystarczy ten okres przeczekać, ale niestety z czasem jest coraz gorzej, coraz więcej do tej pory akceptowanych posiłków zaczyna odrzucać. Do tego pojawiła się nadwrażliwość na zapachy i dźwięki. Do kogo powinnam się zwrócić o pomoc? Do poradni psychologiczno-pedagogicznej, do psychologa czy może do psychiatry?

Witam.
Czy pamięta Pani w jakim źródle przeczytała Pani o związku neofobii żywieniowej z niedosłuchem? Córka miałam niedosłuch w obu uszach, zastał się płyn po przebytych wcześniej 3 anginach. Leczenie u otolaryngolog po 2 tygodniach wyleczyło dziecko. Było, to gdzieś 1 rok temu, teraz ma 4,5 lat i je wybiórczo. Nic nowego. Ziemniaki, ryż, makaron sam. Naleśniki, chleb, bułka sucha. Z owoców, to banan i, to jak ma ochotę, na jabłko tylko Fe, czy na inne marchewka, arbuz, też jest fe. Zaciekawiła nie Pani wypowiedź, że niedosłuch ma coś wspólnego z niejadkiem, wybiórczym jedzenie. Pozdrawiam serdecznie.

Mój synek we wrześniu skończy 5 lat. Kłopoty z jedzeniem rozpoczęły się około 2 roku życia. W tej chwili ma bardzo zawężony jadłospis. Śniadań i kolacji praktycznie nie jada, rano i wieczorem wypija kubek mleka z miodem. Obiady muszę robić takie, które on akceptuje, ale zjada niewielkie porcje. W ciągu dnia gdy czuje głód to zjada jogurty, serki lub wafle ryżowe albo chrupkie pieczywo. Myślałam, że wystarczy ten okres przeczekać, ale niestety z czasem jest coraz gorzej, coraz więcej do tej pory akceptowanych posiłków zaczyna odrzucać. Do tego pojawiła się nadwrażliwość na zapachy i dźwięki. Do kogo powinnam się zwrócić o pomoc? Do poradni psychologiczno-pedagogicznej, do psychologa czy może do psychiatry?

Też mam wnuka 7 lat jadł kilka produktów i był bardzo chudy, do 4 lat jadł normalnie. Oczywiście do lekarza na rejon rok temu Pani doktor skierowała do poradni z chorobami brzucha badanie na owsiki nic, nadal nie jadł i był bardzo chudy. Znalazłam neofobia. Teraz kontrola w poradni ma gliste ludzką. Po leczeniu już zaczyna jeść. Nie fobia tylko glista. Warto wszystko sprawdzić

Szkoda że Pani nie pisze do jakiego specjalisty sie udac, psycholog nic nie powiedzial stwierdzil ze pewnie ma robaki :( czy do SI czy psychiatra czy jeszcze gtos inny dziecko nie chce nawet sprobowac na zapach niektorych rzeczy go mdli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *