Jesteś w ciąży? Wspaniale! Kliknij w ten link
| Pierwsza miesiączka pojawia się jak królowa – warto przyjąć ją uroczyście. Rozmowa z Natalią Miłuńską

Pierwsza miesiączka pojawia się jak królowa – warto przyjąć ją uroczyście. Rozmowa z Natalią Miłuńską

Rozmowa z Natalią Miłuńską - edukatorką, niezależną ekspertką, twórczynią strony miesiaczka.com i firmy Naya produkującej ekologiczne podpaski.

Przedstawiamy gości festiwalu MAMA Gathering 2018 (któremu patronujemy) – w pełni przyjaznego dzieciom, plenerowego festiwalu z programem skierowanym do kobiet. Poznajcie specjalistki, terapeutki, kobiety magiczne oraz kobiety z mocą i pasją, orbitujące wokół tematów kobiecości, macierzyństwa, wychowania, rodzicielstwa, zdrowego stylu życia i rozwoju osobistego.

Czy cykl kobiecy, zwłaszcza w przypadku dziewczynki miesiączkującej po raz pierwszy, wydarza się tylko w ciele?

Cykl miesięczny obejmuje całe ciało i psychikę kobiety. Badam cykl od 15 lat, prowadzę warsztaty i podczas pracy z kobietami obserwuję, w jaki sposób cykl przejawia się nie tylko na poziomie fizycznym, lecz także psychologicznym czy nawet duchowym. Nasz cykl ma wyraźnie zaznaczone fazy. Czas przed owulacją i ona sama to duży przypływ energii, ekstrawertyzm, większa odporność na bodźce, wzrost chęci do działania. Czas przed miesiączką i sama miesiączka to malejąca energia, a rosnąca zdolność czucia i wrażliwość, ale też czas na odpoczynek i kontakt ze sobą.
U dojrzewających dziewczynek cykl dopiero „rusza”. Pierwsza miesiączka jest zwieńczeniem fizycznego dojrzewania: najpierw zaczynają powiększać się piersi, rosną włosy łonowe i pod pachami, poszerzają się biodra. Pierwsza miesiączka pojawia się jak królowa, kiedy już całe ciało jest gotowe na jej przyjęcie. Ale często po pierwszej miesiączce następuje kilka miesięcy, a nawet pół roku przerwy. Przez pierwsze pięć lat cykl nadal może być nieregularny. Ciało i psychika uczą się żyć cyklicznie.

Dla dziewczynki, która jeszcze nie miesiączkuje, krew wypływająca z ciała zwykle kojarzy się z raną. Jak i kiedy przygotowywać dziewczynkę na miesiączkę, żeby nie przestraszyła się tego, co dzieje się z jej ciałem?

Przyznam, że nigdy nie spotkałam się u dziewczynek ze skojarzeniem, że miesiączka to rana. To raczej męskie skojarzenie. Dziewczynki zwykle są podekscytowane i przestraszone zarazem – to coś nowego, być może bolesnego, nieznanego, ale też nobilitującego. To drzwi do świata kobiet. Jak z każdą zmianą, warto do niej przygotować dziecko wcześniej. Dzieci uczą się od nas i od rówieśników. Im mniejsze dziecko, tym większy mamy na nie wpływ – im starsze, tym większy wpływ na jego postawy i zachowania będą mieli rówieśnicy. Czasem może pojawić się uleganie rówieśniczej presji, a na pewno szukanie akceptacji grupy. Na temat dojrzewania i miesiączki dzieci wiedzą niewiele – w szkole też uczą się niewiele – i jeśli rodzice nie wprowadzą ich w temat, zrobi to Internet. W serwisie miesiaczka.com, który prowadziłam od 2008 roku, zawsze najwięcej wejść było na zakładkę pierwsza miesiączka. Najwięcej maili z prośbą o pomoc dostawałam od nastolatek, które „wstydziły się zapytać mamę”, miały pierwsze plamienia i pytały „czy to jest to?”, czuły się zaciekawione i przestraszone, bardzo chciały z kimś o dojrzewaniu porozmawiać.

Jak nie zawstydzić dziewczynki podczas rozmowy o pierwszej miesiączce? Czy rozmawiać powinna mama? Co jeśli z jakichś powodów mamy nie ma? Jak powinien rozmawiać o miesiączce tata?

Najważniejsze, żeby nie próbować załatwiać tematu jedną wielką, krępującą rozmową. Najlepiej od samego początku nie ukrywać przed dzieckiem, że mama ma miesiączkę. Mamy, które akceptują miesiączkę, znają swój cykl i z nim współpracują, niejako „przy okazji” uczą dzieci o tym, że miesiączka istnieje, że jest normalną częścią codzienności, że to czas, kiedy mama potrzebuje odpoczynku i trochę czasu dla siebie. Tacie, jeśli musi sam rozmawiać o miesiączce, też doradzałabym poruszenie tego tematu, kiedy dziewczynka ma 7 czy 9 lat, bo z nastolatką będzie trudniej rozmawiać. Najważniejsze jest to, czy sami wstydzimy się tematu. Jeśli tak, to dziecko to wyczuje i jest duża szansa, że też zacznie się wstydzić. Jeśli obawiamy się takiej rozmowy albo kryjemy się z miesiączką, to znak, że może warto przyjrzeć się temu, jaki przekaz na temat miesiączki i bycia kobietą wyniosłyśmy z domu i tą miesiączkę „odczarować”. Na warsztatach dla mam zajmujemy się właśnie tym przekazem rodzinnym: pracujemy z tym, żeby go zmienić i ulepszyć, żeby przekazywać córkom to, co naprawdę chcemy, a nie to, co same dostałyśmy. Jeden z rozdziałów książki „7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki, czyli jak przemienić ból w przyjemność” poświęciłam kwestii rodzinnego przekazu.

W naszej kulturze miesiączka jest tematem tabu, o miesiączce się nie mówi, a jeśli już to z pewnym niesmakiem czy obrzydzeniem. W reklamach podpasek krew jest niebieska, w czasopismach dla kobiet – brokatowa. Co zrobić, żeby temat miesiączki stał się czymś naturalnym?

Próbuję wnosić taką pozytywną zmianę w obszarze miesiączki od 15 lat. Niełatwo przełamać kulturowe tabu, ale widzę, że powoli się to udaje. Kiedy zaczynałam, przez wiele lat żadna z kobiecych gazet nie chciała w ogóle pisać o miesiączce. Wspomniany brokat uważam za wielki krok na przód – artykuł w ogóle się ukazał. Jako że jestem antropolożką współczesności chciałam kilka lat temu zrobić badanie pola semantycznego słowa „miesiączka” w popularnych kobiecych magazynach. Efekt był taki, że w ciągu roku słowo to nie pojawiło się w żadnym z czasopism! Nadzieją napawa to, że nie trzeba wiele, żeby zmiana się dokonała – kiedy spotykam się z kobietami i zaczynamy rozmawiać, bywa, że dla niektórych to jest w ogóle pierwszy raz, kiedy opowiadają o swojej pierwszej miesiączce czy w ogóle o doświadczeniu miesiączki. Tańczymy, pracujemy z ciałem i po kilku warsztatach słyszę: „co ze mną zrobiłaś?”, „To jakieś czary! Miesiączka przestała mnie boleć, polubiłam swoje ciało, nie wstydzę się miesiączki!”. Uważam, że najważniejsze jest, żeby dorośli przestali wstydzić się miesiączki. Dzieci uczą się przez naśladownictwo, jesteśmy gatunkiem społecznym.

Jakie produkty higieniczne będą Twoim zdaniem najbardziej odpowiednie dla dziewczynki, która zaczyna miesiączkować?

Dla dziewczynki która dopiero zaczyna miesiączkować najlepsze są podpaski. Później, kiedy dziewczynka oswoi się z miesiączką i z własną waginą, może spróbować kubeczka czy tamponu. Ale na początek raczej doradzałabym podpaskę, bo już sama miesiączka jest wielkim przeżyciem. Ważne – i dla dziewczynek, i dla kobiet – żeby produkty których używamy były bezpieczne dla zdrowia. Więc jeśli wielorazowe, to z atestami, bez poliabsorbentów, magicznych chłonnych granulek i nie bielone chlorem. Bo to ma poważne konsekwencje dla zdrowia. Jeśli wielorazowe, to z bawełny z atestami. Kubeczki tak samo – z silikonu medycznego. Musimy pamiętać, że wagina jest pokryta błoną śluzową tak jak oko. A bardzo pilnujemy, żeby do oczu nie dostała się żadna chemia… Ważne, żeby waginy nie wysuszać i nie podrażniać, bo prowadzi to do uporczywych problemów ze zdrowiem intymnym.

Co można zrobić, żeby pierwsza miesiączka była dla dziewczynki świętem? Czy istnieją jakieś współczesne rytuały?

Kobiety w różnych miejscach na świecie próbują tworzyć nowe ceremonie dla dojrzewających dziewczynek. To bardzo ciekawe, że możemy określić od nowa, jak ma to wszystko wyglądać. Kiepsko, że w naszej kulturze nauczyłyśmy się wstydzić i brzydzić miesiączki. Super, że to zmieniamy dla następnych pokoleń. Zawsze warto to zrobić dla konkretnej dziewczynki. Są takie, które nie mają nic przeciwko, by zaprosić koleżanki, zjeść czerwony tort, napić się czerwonego soku i dostać piękną czerwoną sukienkę. Są takie, które są gotowe na bardziej duchową ceremonię, wprowadzającą w sens miesiączki – śmierci i odrodzenia, końca i początku – albo są otwarte na spotkanie z koleżankami mamy, na symboliczne przyjęcie do grona kobiet. We wszystkich miejscach na świecie, gdzie robiono ceremonie dla dziewczynek, dzieliła się ona na dwie części. Pierwszy dzień – tylko z mamą, ewentualnie z babcią. To mocne, intymne doświadczenie, warto to uszanować i nie zostawiać dziewczynki samej, bo ta samotność jest bardzo dotkliwa. Ale jednocześnie trzeba pamiętać o tym, by uszanować potrzebę intymności. Dopiero później, jeśli jest taka gotowość, można zrobić uroczystą kolację, wręczyć prezent. Fajnie jak tata podaruje czerwone róże, dając znak, że on też cieszy się z tego, że dziewczynka dorasta. Wiele zależy od tego, jaka jest relacja z tatą: jeśli bliska – dziewczynki chcą, żeby tato z nimi był i je wspierał; jeśli mniej – często wstydzą się i krępują.

Odbudowujesz w Polsce tradycję Czerwonego Namiotu, wcześniej robiła to twoja mama. Czy możesz opowiedzieć, na czym dokładnie polega Czerwony Namiot?

Moja mama, Anija Miłuńska, prowadziła jedne z pierwszych kręgów dla kobiet w Polsce. Zaczęła w 1999 roku i przez ostatnie dwadzieścia lat wypracowała i wyszlifowała swoją metodę pracy. Teraz prowadzi cykl warsztatowy „Podróż bohaterki” o kobiecej bohaterce naszych czasów. Razem organizujemy i prowadzimy warsztaty, wyprawy na Kretę, Cyklady, do Andaluzji. Czerwony Namiot i praca z miesiączką i cyklem to mój w pełni autorski projekt – coś, czym mogłam podzielić się z moją mamą. Ja brałam udział w prowadzonych przez nią kręgach i wykonałam głęboką pracę ze sobą, a ona wzięła ode mnie miłość do ciała, miesiączki, cyklu. Prawdziwa wymiana. Czerwony Namiot to bardzo stara tradycja kobiecych spotkań z okazji miesiączki, wspólnego celebrowania ważnych momentów w życiu, wspierania się w codzienności, macierzyństwie, rozwoju, twórczości. Ponieważ bardzo lubię miesiączkę, zaczęłam odkrywać cały cykl, który jest moim zdaniem wyspą skarbów. Dzięki temu stworzyłam swoją współczesną wersję Czerwonego Namiotu – to warsztaty, które transformują nasza relację z sobą samą, z ciałem i miesiączką. Mało gadamy, dużo pracujemy w tańcu, ruchu, przez pracę z głosem, śpiewanie. Odkrywamy potencjał poszczególnych faz cyklu, przy okazji lecząc trudne jego objawy. To tak w wielkim skrócie. Prowadzę też w Czerwonym Namiocie przygotowanie do porodu i do pierwszej miesiączki.

Jak o miesiączce rozmawiać z chłopcami, żeby oswoić ten temat, nie tabuizować go i nie demonizować?

Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Im wcześniej, tym lepiej. Nim nastoletnie hormony uderzą im do głowy. Miesiączka to część życia – nie musi być niewidzialna! Jeśli my się nie wstydzimy, nie będziemy tego wstydu przekazywać dalej. Ważne, żeby nie prezentować miesiączki jako choroby czy niepełnosprawności. To oznaka zdrowia, i część cyklu, w którym jest czas nocny przeznaczony na odpoczynek i bardzo ciekawe sny oraz czas dzienny przeznaczony na działanie i tworzenie. To porównanie owulacji i miesiączki do dnia i nocy często pomaga zrozumieć, że żadne nie jest lepsze, ani gorsze, a razem tworzą przyjemną całość.

Rozmawiała Anka Herbut

Natalia Miłuńska –

stworzyła autorską, unikalną metodę pracy z cyklem kobiecym i ciałem. Od 15 lat odbudowuje w Polsce tradycję Czerwonego Namiotu, prowadzi wykłady, warsztaty i ceremonie dla kobiet i dziewczynek, a także Krąg Snów oraz sesje indywidualne pracy z ciałem i snami (kragsnow.blogspot.com).  Z wykształcenia antropolożka kultury, w swojej pracy łączy wiedzę naukową, doświadczenie wyniesione z kręgów kobiet i z podróży, w których poszukiwała nowych wzorców kobiecości. Przez lata współtworzyła Stowarzyszenie Kobiet Dakini, od 2013 roku współprowadzi wyprawy na Kretę razem ze swoją mamą, Aniją Miłuńską (sladamibogini.pl).  Autorka książki “7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki, czyli jak zamienić ból w przyjemność”. 

Na festiwalu MamaGathering.pl poprowadzi warsztaty: Czerwony Namiot – Dynamika Cyklu, Krąg Snów oraz wykład Moc Rodzenia – co u/rodzi Mama Gathering? 


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Czy można urodzić bez bólu? Fragment książki “Poród naturalny”

„Czas związany z rodzeniem pozostaje w pamięci do końca życia”. Rozmowa z Katarzyną Oleś

“Poród naturalny” – nowa książka Wydawnictwa Natuli

Przejdz do: