Bestseller "Rozwój seksualny dzieci" - dziś 30% RATATU
| Dlaczego mleko matki się nie opłaca? – prawda o oddziałach położniczych

Dlaczego mleko matki się nie opłaca? – prawda o oddziałach położniczych

Dlaczego dyrektor szpitala jest przeciwko?

Pierwsze, co należy zauważyć, omawiając ten temat, to systemowy fakt sprzeczności interesów. Z żywienia wczesnego mlekiem matki biologicznej, a w szczególnych sytuacjach mlekiem ludzkim, wynika bardzo wiele pozytywnych skutków zdrowotnych zarówno dla matki, jak i dla dziecka – im więcej takiego pokarmu, tym efekty zdrowotne lepsze.

Z perspektywy szpitala niestety taki model postępowania nie jest pożądany, bo skraca hospitalizację matki i dziecka, jak również wyraźnie wpływa na zmniejszenie liczby wykonywanych procedur medycznych, a co za tym idzie – znacząco zmniejsza liczbę punktów rozliczeniowych z NFZ.

ekonomia-mleka-ludzkiego

Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia nie widzą możliwości wczesnego żywienia mlekiem ludzkim w swoich procedurach. Choć trudno byłoby znaleźć większego beneficjenta popularyzacji takiego modelu żywienia. Obecnie wydatki MZ i NFZ na wsparcie żywienia sztucznymi mieszankami, dodatkowo na eliminację negatywnych skutków takiego postępowania wynoszą setki milionów złotych w skali każdego roku. Tajemnicą poliszynela jest to, że dla szpitali sztuczne mleko modyfikowanego dostępne jest w rażąco niskich cenach – 1 grosz za butelkę to już nie jest najniższa cena. Ten fakt w zestawieniu z powyższymi informacjami jeszcze bardziej zniechęca dyrektorów szpitali do inwestowania w szkolenie personelu, zakup potrzebnego sprzętu wielorazowego i jednorazowego i tworzenie nowych procedur. Sytuacja ekonomiczna szpitali nie jest najlepsza i nie dźwigną one samodzielnie ciężaru przemian związanych z wdrażaniem programu żywienia noworodków i wcześniaków mlekiem matki biologicznej czy mlekiem z banku mleka.

Paradoks polskiej ankiety

Na pytania kierowane do personelu oddziałów neonatologicznych: „dlaczego wielokrotnie sterylizujecie sprzęt jednorazowy?”, „dlaczego nie macie lodówko-zamrażarki?”, „dlaczego podgrzewacie pokarm w nieodpowiednim sprzęcie?”, „dlaczego zachęcacie matki do przynoszenia ze sobą własnych laktatorów (często niebędących wyrobami medycznymi) z domu?”, „dlaczego na oddziale nie ma neurologopedy wczesnej interwencji czy konsultanta laktacyjnego?”  pada zawsze taka sama odpowiedź: nie mamy wystarczających środków na zakup i organizację. Jednocześnie gdy do szpitali trafiają ankiety z prośbą o opisanie warunków dla wczesnego żywienia mlekiem ludzkim (patrz: mazowiecki raport o opiece neonatologicznej), opisywana sytuacja wygląda bardzo dobrze. Okazuje się, że na wszystko mamy odpowiednią ilość pieniędzy, a stan wiedzy personelu jest wzorowy. Realizowane są nawet procedury, których nikt inny na świecie nie realizuje. Nie dziwi zatem to, że urzędnicy województwa, które okazuje się najlepiej wyposażone i zorganizowane na świecie, mają znikome chęci do inwestowania jakichkolwiek środków celem wdrożenia zmian na lepsze. Po co wdrażać nowe, skoro jesteśmy najlepsi na świecie? Nie przeszkadza nikomu fakt, że w okresie, którego raport dotyczy, żaden z opisywanych w raporcie szpitali nie zorganizował przetargu na zakup pojemników na pokarm czy akcesoriów do laktatorów. Jednocześnie prawie połowa ankietowanych szpitali deklarowała, że daje matkom biologicznie czyste pojemniki na pokarm, a ponad 61% sterylizuje akcesoria do odciągania przed każdym użyciem. To jest prawdziwy cud polskiej medycyny – bezkosztowe rozmnażanie sprzętu medycznego.

Karmienie piersią nic nie kosztuje, nic do tego nie jest potrzebne i nie przynosi jakichkolwiek korzyści. Wszystko zależy od matki dziecka, jak chce, to będzie karmić, a jak nie – to nie”

Ta opinia jest bardzo głęboko zakorzeniona wśród urzędników, pracowników systemu ochrony zdrowia. Dla wyjaśnienia, jak rozumiane powinno być karmienie naturalne, przedstawiamy poniższy schemat:

kp

KP – karmienie piersią,  KMM – karmienie mlekiem matki biologicznej, KMBM – karmienie mlekiem z banku mleka.

Edukacja personelu medycznego w zakresie wsparcia karmienia piersią to ogromny koszt i coś, co w Polsce jeszcze nigdy się nie zdarzyło. Aby matka mogła karmić piersią, trzeba ją odpowiednio i w odpowiednim zakresie przeszkolić – to też jest realny koszt. Jeśli tylko wejdziemy w przestrzeń karmienia mlekiem matki biologicznej, należy brać pod uwagę lepiej wyszkolony personel (realizacja większej liczby zadań, diagnoza problemu, komunikacja z matką, znajomość i obsługa sprzętu) oraz sprzęt potrzebny do odciągania, przechowywania i podawania pokarmu dziecku. Jeszcze bardziej kosztowna jest procedura karmienia mlekiem z banku mleka, bo wymaga jeszcze bardziej specjalistycznej wiedzy z różnych dziedzin, większej ilości procedur i więcej sprzętu.

Personel systemu ochrony zdrowia i urzędnicy mimo świadomości wartości mleka ludzkiego i znajomości aktualnej wiedzy medycznej wdrażają w życie przekaz firm produkujących sztuczne mieszanki: „jeśli karmienie piersią jest niemożliwe, jesteśmy do dyspozycji”. Wydawałoby się to prostym sposobem, ale takie podejście skutkuje wydawaniem setek milionów złotych każdego roku. Sztuczna mieszanka jako fundament wczesnego żywienia oznacza społeczeństwo, którego kondycja zdrowotna systematycznie słabnie. Urzędnikom, lekarzom i położnym wydaje się nie przeszkadzać to, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Znacząca większość z nich winą za to obarcza żłobki, przedszkola i szkoły, no i oczywiście rodziców. Wiedza o wczesnym programowaniu żywieniowym jest po prostu mało znana!

Kraje cywilizowane wydają setki milionów euro, dolarów na tworzenie systemów wsparcia karmienia naturalnego nie dlatego, że są tak bogate, ale dlatego, że starają się oszczędzić maksymalnie dużo wydatków własnych. Są również zainteresowane zdrowym obywatelem, który przez długi czas będzie źródłem podatków – im większych, tym lepiej dla obu stron. Polska nierównowaga w zakresie inwestycji we wczesne żywienie jest zastraszająca. Kilkadziesiąt milionów złotych każdego roku trafia na refundację sztucznych mieszanek i konsekwentnie od kilkunastu lat zero na wsparcie karmienia naturalnego.

Model żywienia wczesnego nie ma wpływu na budżet kraju

Prawdopodobnie powyżej opisane nieporozumienie leżało u podstaw opinii autorów Standardów opieki okołoporodowej (S.o.o.), którzy stwierdzili, że wdrożenie tego rozporządzenia w życie nie będzie miało jakiegokolwiek wpływu na budżet państwa. Skoro nie przewidujemy ani zysków, ani oszczędności, to nie ma po co i dlaczego przeznaczać jakiekolwiek środki na implementację. W konsekwencji na wdrożenie jednego z najbardziej rewolucyjnych, o skandynawskiej jakości, rozporządzenia Ministerstwo Zdrowia nie przewidziało ani złotówki. Nałożono na personel medyczny zupełnie nowe obowiązki, do których wykonywania nikt nie był przygotowywany, i nie przeznaczono ani złotówki na szkolenie. Za to możemy na maszt wciągnąć sztandar i ogłosić sukces: takiego prawa i tak opisanej na papierze opieki okołoporodowej nie ma nikt inny na świecie.

W kwestii wczesnego żywienia wcześniaków pojawił się program, przygotowany przez zespół profesjonalistów, pod okiem i nadzorem krajowego konsultanta ds. neonatologii. Do wdrożenia tego programu (choć przeznaczony jest tylko dla oddziałów III stopnia referencyjnego) we wszystkich polskich oddziałach neonatologicznych (około 150) potrzeba 15 mln zł. Każdy oddział otrzymałby 5 profesjonalnych laktatorów, lodówko-zamrażarkę, pasteryzator, dwa podgrzewacze na powietrze, zapas akcesoriów jednorazowych i 10 000 zł na szkolenie. Niestety przeznaczenie jakichkolwiek środków na ten cel w prawie 40-milionowym kraju wydaje się zupełnie niemożliwe. Tylko w ostatnim roku na specjalne programy Ministra Zdrowia wydano ponad 700 milionów środków własnych, ponad 400 milionów funduszy europejskich ponad 120 milionów funduszy szwajcarskich.

Instytut Żywienia i Żywności realizuje specjalny program przeciwdziałania otyłości, na który otrzymał ponad 20 milionów z funduszy szwajcarskich i w ramach którego powstała nowa strona internetowa oraz prowadzone są pogadanki z ciężarnymi i dziećmi w szkołach. 15 mln zł nie stanowi nawet ćwierci wydatków z roku 2012 na refundację sztucznych mieszanek.

Genialne prawo, ale tylko dla wybranych

Temat najnowszego standardu opieki okołoporodowej ma jeszcze jeden smutny wydźwięk. To absolutnie genialne prawo (rozporządzenie ministerialne to trzeci co do ważności w Polsce zapis prawny: konstytucja – ustawa – rozporządzenie) zostało stworzone i wrzucone w życie w przedziwny sposób. Jak już wcześniej powiedzieliśmy, autorzy nie przewidzieli jakichkolwiek środków na jego wdrożenie. Ale to, co najciekawsze, to fakt, że z dobrodziejstw tego rozporządzenia może skorzystać tylko garstka matek. Tylko te, których poród był fizjologiczny, będą mogły skutecznie rościć w stosunku do osób sprawujących opiekę czy personelu szpitala oczekiwanie wypełnienia zapisanych tam rekomendacji. Możemy spokojnie mówić w takiej sytuacji o dyskryminacji pozostałej grupy matek. W Standardach opieki okołoporodowej karmienie naturalne i jego ochrona odgrywają bardzo dużą rolę. Dlaczego matka po cesarskim cięciu nie ma zagwarantowanej prawnej ochrony karmienia naturalnego? Czy autorzy S.o.o. sądzili, że sam fakt stworzenia standardu, bez uruchomienia środków na jego realizację, nakłoni środowiska medyczne do zmiany postępowania? Czy to miał być wentyl bezpieczeństwa, a raczej zabezpieczenia przed ewentualną lawiną roszczeń ze strony rodziców? Jeśli dziecko przyjdzie na świat „czystą fizjologią”, a lekarz nie dopełni obowiązków i nie zbada jego wędzidełka podjęzykowego i odruchu ssania, matka może złożyć natychmiastowe roszczenie wynikające wprost z rozporządzenia. Dzieciom po cesarce, znieczuleniu i innych formach zmedykalizowanego porodu taki rarytas nie przysługuje. Na pytanie, dlaczego tak jest skierowane do MZ, urzędnicy odpowiedzieli tak:

„Odnosząc się do »noworodków, które przyszły na świat w wyniku cesarskiego cięcia« wskazuję, że przepisy nie wyłączają przeprowadzenia badania jamy ustnej, w tym symetrii, ruchomości i wielkości języka, oceny podniebienia oraz oceny poprawności odruchu ssania u noworodków urodzonych przez cesarskie cięcie”.

W związku z tym, że poród fizjologiczny w Polsce jest zjawiskiem rzadkim, nasze szpitale nie muszą wdrażać żadnych Standardów opieki okołoporodowej. Z powodu nie wykonywania zapisanych tam rekomendacji i zaleceń nie poniosą jakichkolwiek konsekwencji.

Reasumując, należy stwierdzić ze smutkiem, że przeniesienie odpowiedzialności za wdrożenie programu wczesnego i wyłącznego żywienia mlekiem ludzkim na dyrektorów polskich szpitali nie przyniesie oczekiwanych skutków. Tylko narodowy program, koordynowany i finansowany przez Ministerstwo Zdrowia, może przynieść szybkie i wymierne korzyści w powyższej przestrzeni.

Foto


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

zdrowie
13 najczęstszych błędów w żywieniu dzieci (i jak ich unikać)

wychowanie
Dlaczego dzieci potrzebują edukacji seksualnej? (według WHO)

wychowanie
Zajęcia dodatkowe – realne potrzeby a wyścig szczurów? Cz. 2

POLECAMY
Camp Mazury! – wakacje bez tabletu w najbardziej zielonym rejonie Polski

wychowanie
Zajęcia dodatkowe – realne potrzeby a wyścig szczurów? Cz. 1

edukacja alternatywna
Jak skutecznie nauczyć się języka obcego? Jedynie we współpracy ze swoim mózgiem!

wychowanie
Dlaczego dzieci dotykają miejsc intymnych i pokazują je innym?

wychowanie
Co to znaczy akceptować dziecko?

POLECAMY
Dlaczego warto chodzić z dzieckiem na basen?

rodzina
Matko! Bądź dla siebie dobra