Jak rozwija się mózg i dlaczego (jako rodzice) powinniśmy o tym wiedzieć
| Jak rozwija się mózg i dlaczego (jako rodzice) powinniśmy o tym wiedzieć

Jak rozwija się mózg i dlaczego (jako rodzice) powinniśmy o tym wiedzieć

Dlaczego mamy tak duże mózgi? I dlaczego na różnych etapach naszego życia mózg funkcjonuje w różny sposób? Na oba pytania, podczas konferencji „Od kultury nauczania do kultury uczenia się”, odpowiadał dr Marek Kaczmarzyk - propagator dydaktyki ewolucyjnej, chronobiolog, memetyk i kierownik Pracowni Dydaktyki Biologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego.

Ludzki mózg – komplikacja na mistrzowskim poziomie

Liczba neuronów budujących ludzki mózg sięga 86 mld. To sieć, której złożoności nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. A jeśli chcielibyśmy opisać liczbę stanów, jakie może przyjmować tak złożona sieć, jesteśmy wobec tego praktycznie bezradni. Całość stanowi taki ogrom, że można go porównać z ilością atomów całego wszechświata. Imponujące, prawda? A to wciąż tylko ułamek wiedzy o mózgu.

– Organizmy zwierzęce, kiedy stykają się z określonym problemem stawianym im przez środowisko, radzą sobie dzięki stosowaniu odpowiedzi behawioralnych, wpisujących się z czasem w strukturę mózgu. Logika podpowiada, że im ten system bardziej złożony, tym więcej standardowych reakcji można w niego wpisać. Im większa złożoność, tym większa biblioteka gotowych rozwiązań. Tyle, że to droga do nikąd. A całą sytuację doskonale obrazuje opis tego, jak funkcjonuje kuna w kurniku. W strukturę mózgu tego zwierzęcia wpisany jest sposób zdobywania pożywienia, który ma dwa etapy: pierwsze podpowiada – „jeśli coś wokół ciebie jest pierzaste i rusza się, to należy to zabić”. Drugi mówi – „kiedy zabiłeś ten pierzasty, ruszający się obiekt, zjedz go”. Kuny nie potrafią jednak szukać bieżącego rozwiązania, więc kiedy wpadają do kurnika, zabijają 700 kur i zdychają z wycieńczenia i głodu. Poszukiwanie bieżącego rozwiązania jest podstawową cechą gatunku ludzkiego. W ten sposób udało nam się wymknąć ewolucyjnej pułapce, ponieważ wzrastanie mózgu w nieskończoność nie jest możliwe – mówił Kaczmarzyk wyjaśniając jednocześnie komplikację ludzkiego mózgu i problem, jaki stanowi jego wielkość.

Duży mózg to problem?

Zdaniem Kaczmarzyka podstawową wadę dużego mózgu jest właśnie to, że jest duży. Problem pojawia się wówczas, gdy rodzimy dzieci.

– U ssaków układ nerwowy zaczyna swoją budowę jako jeden z pierwszych, a kończy jako jeden z ostatnich. Młody organizm zużywa sporo energii, by go zbudować. Gdybyśmy chcieli się rodzić z mózgami tak dojrzałymi, jak reszta ssaków, to każde urodzone dziecko zabijałoby własną matkę. To nie zagwarantowałoby przetrwania gatunku. Dlatego ludzkie dzieci rodzą się przed czasem, a więc zanim dojrzeją ich mózgi – mówił Kaczmarzyk. Pewne dane wskazują na to, że do pełnego rozwoju mózgu potrzeba by nam dodatkowo około 10-12 miesięcy w brzuchach matek.

Kora przedczołowa – siedlisko człowieczeństwa

Jak wyjaśnił Kaczmarzyk – dzieci, rodząc się zbyt wcześnie część energii (która tradycyjnie u ssaków pożytkowana jest na rozwój układu nerwowego), przenoszą na inne działania. Dlatego te 10-12 miesięcy to czas, który do pełnego rozwoju układu nerwowego byłby nam niezbędny, gdybyśmy nadal przebywali w komfortowej przestrzeni wód płodowych. Ten sam proces, poza osłoną, zachodzi u człowieka w ciągu 4-5 lat.

Przeczytaj więcej: Jak rozwija się mózg dziecka?

Najbardziej krytyczny etap rozwoju przechodzimy więc pod znaczącym wpływem środowiska zewnętrznego i to od niego w znacznym stopniu może zależeć efekt końcowy. 5-latek jest człowiekiem z gotową strukturą mózgu, ukończoną ilością synaps i włókien występujących w korze. To jest też człowiek, który charakteryzuje się najbardziej elastycznym zachowaniem. 5-latka interesuje wszystko, cały świat jest dla niego do przyjęcia. Informacje potrafi przetwarzać w genialny wręcz sposób. A jednak, z tak rozwiniętym mózgiem dorosły człowiek nie byłby w stanie funkcjonować. Wystarczy wspomnieć, że mózg 5-latka zużywa około 50 proc. energii jego ciała.

– Nie pozostajemy dziećmi. Musimy mieć dorosłe ciała. Dziecko, kiedy zaczyna rosnąć, zaczyna więcej energii przeznaczać na wzrost. Kołderka energetyczna okazuje się za mała, żeby pokryć wszystkie potrzeby. Gdybyśmy chcieli mieć dorosłe ciała i mózgi 5-latków, musielibyśmy dziennie dostarczać sobie ogromne ilości kalorii. Nie ma takiego układu pokarmowego, który dałby sobie z tym radę. Nie ma też takiego systemu ekologicznego, dlatego nasz gatunek by nie przetrwał. Tu pojawia się problem – bo jeśli chcemy mieć dorosłe ciała, a energii nie mamy za dużo, musimy zrezygnować z super mózgów – kontynuował profesor. W rzeczywistości, na przestrzeni lat rezygnujemy z około połowy potencjału konektywnego mózgu. Tyle, że mózg dorosłego człowieka nadal ma tych połączeń w nadmiarze. Tracimy więc, ale z sensem.

– „Odchudzenie” sieci może, paradoksalnie, dać jej dużo większe możliwości. Nasz mózg powyżej 5-tego roku życia zaczyna przycinać neuronowe połączenia i zaczyna się reorganizacja. Przy czym proces ten nie jest liniowy. Są dwa momenty silnego przyspieszenia tego zjawiska. Pierwszy przypada na okolice 6-7 roku życia. Kolejny, gdy dziecko ma 14-16 lat. Efekty tego widać gołym okiem. Mózg na tym etapie nie jest zdolny do zachowań, które byłyby przystosowawczo sensowne a przynajmniej z perspektywy prostej ekonomii zachowań.

Na czym polega wartość dodana rozwoju cywilizacyjnego?

Socjalizacja społeczeństwa nie odbywa się wyłącznie przez przejmowanie wzorców. Dla nastolatka, na jego etapie rozwoju, strategia gotowych wzorców nie jest – zdaniem Kaczmarzyka – optymalna. Bezpieczniej szukać rozwiązania na bieżąco, niż polegać na gotowych wzorcach. To dlatego nastolatkowi możemy wielokrotnie powtarzać coś, czego on i tak nie zrobi. To jest jedyna dostępna mu przystosowawcza strategia, z perspektywy jego możliwości.

– Gdyby młodzi postawili na kompetencje dorosłych, bylibyśmy nadal na drzewie. Na Ziemi istnieje gatunek, który socjalizuje młodzież dokładnie w taki sposób. To szympans. Młody szympans obserwuje dorosłego szympansa i przejmuje jego sposób rozwiązania problemu, a następnie go powiela. Ludzki mózg szuka nowych możliwości – mówił badacz dodając, że w całym procesie długotrwałego rozwoju naszych mózgów, ostatnia dojrzewa kora przedczołowa. Ta sama, która dla naszego gatunku ma krytyczne znaczenie.

– Płaty przedczołowe, które posiadamy, są dla nas przeciwwagą dla układu nagrody. Tego samego, który powoduje, że czujemy się dobrze i nagradza nas za wszystko, co było w naszej przeszłości sensowne. Człowiek potrafi wyjść ponad to i wypracować pewien kompromis. Warunek jest jednak jeden – aby go znaleźć, płaty przedczołowe muszą być dojrzałe, a największe zamieszanie ma w nich miejsce właśnie między 14-17 rokiem życia – mówił Kaczmarzyk, tłumacząc jednocześnie, dlaczego przeciętny nastolatek nie zawsze jest w pełni zdolny do podejmowania racjonalnych decyzji.

Co dalej z mózgiem?

Jeśli sądzimy, że okres reorganizacji to już koniec rozwoju mózgu, jesteśmy w dużym błędzie. Równocześnie trwa bowiem etap mielinizacji, czyli usprawniania przekazu neuronowego. Koniec tego procesu następuje jeszcze później, bo w okolicach 30-35 roku życia.

– Po 20-tce mamy gotową, choć nadal plastyczną, strukturę połączeń neuronowych, ale po tym czasie trwa jeszcze 10-15 letni okres mielinizacji. Czy w wieku 35 lat nasze mózgi są dojrzałe? Nie, bo przez kolejne lata uczą się tego, co osiągnęły w trakcie ostatnich dziesięciu. Pełna dojrzałość przypada więc, mniej więcej na 50. rok życia! A teraz spójrzmy wstecz. W czasie, gdy nasze mózgi były kształtowane przez dobór naturalny, ludzie przeżywali nie dłużej, niż 35-37 lat. Dlatego prawie nikt nie był w stanie w pełni korzystać z dojrzałego mózgu. W Europie, średnio dłużej niż 50 lat zaczęliśmy żyć w połowie XX wieku. To znaczy, że w trwającej około 250 tys. lat historii naszego gatunki, jesteśmy jednym z pierwszych pokoleń , które mogą w pełni wykorzystać swoje mózgi. Ale, by nie było zbyt różowo – dojrzałe mózgi, to mózgi ostrożne. Takie, którym łatwiej skorzystać z gotowego wzorca (tym razem rozumiemy wzorzec, jako zachowanie wsparte życiowym doświadczeniem), niż odwołać się do nowości. Nastolatki są kreatywne, twórcze i bezkrytyczne w poszukiwaniu nowości. Jak to mówią: „jest ryzyko, jest zabawa”. W takim stanie beztroski nie byłyby w stanie przetrwać. Moja propozycja – bądźmy dla naszych kreatywnych dzieci protezami płatów przedczołowych. Rozsądnymi przewodnikami, którzy szanują ich zdolność do podejmowania wyzwań. To dla ludzkich populacji jedyny, w miarę pewny sposób przetrwania – zakończył doktor Kaczmarzyk.

Foto: flikr.com/hey__paul


Justyna Urbaniak

Piszę zawodowo, prywatnie jestem matką i kurą domową. Z wykształcenia - nauczycielką polonistką, z przekonania - antypedagogiem. Aktualnie, oprócz pisania, dokształcam się w zakresie edukacji alternatywnej, Porozumienia Bez Przemocy, gotowania. Ostatnio również bloguję: http://justynaurbaniak.natemat.pl/.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://justynaurbaniak.natemat.pl/


Przeczytaj więcej:

natuli.pl
8 książek o Porozumieniu bez Przemocy (NVC)

rodzina
Dlaczego jestem taka przytłoczona? Objawy wypalenia macierzyńskiego

wychowanie
Jak pomóc dziecku regulować emocje?

olini
Zamiast balsamów – naturalne oleje do pielęgnacji niemowląt i wymagającej skóry małych dzieci

POLECAMY
Milk & love – stworzone przez mamę

wychowanie
Jak wspierać motywację wewnętrzną dziecka?

POLECAMY
Szkoła narciarska dla dzieci – czy warto?

odżywianie naturalne
Zdrowa i wzmacniająca odporność dieta zimowa dziecka (przepisy)

olini
Zdrowa zima – jakie produkty warto mieć w swojej spiżarni?

POLECAMY
Skąd czerpać energię zimową porą, czyli co zamiast kawy?

wywiady
Mądre, piękne, CUDowne 9 miesięcy. Rozmowa z Dorotą Mirską – Królikowską