| Juul na poniedziałek, cz. 101 – Czy małe dzieci mogą same decydować o tym, kiedy położą się spać?

Juul na poniedziałek, cz. 101 – Czy małe dzieci mogą same decydować o tym, kiedy położą się spać?

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Pytanie matki:

W jednej z pana książek przeczytałam, że nawet bardzo malutkie dzieci mogą decydować o tym, kiedy położą się spać i, że jeśli im na to pozwolimy, to w wieku trzech lat będą umiały poinformować nas, kiedy robią się senne. Ale jak to wygląda w praktyce?

Nasz synek ma prawie dwa lata i przez okres naszego urlopu rodzicielskiego (około 1,5 roku) kładł się spać z nami w okolicach godziny 22, a rankiem długo spał. Funkcjonowało to świetnie. Jeśli nie chciał spać, pozwalaliśmy mu na zabawę, jednocześnie informując, że sami się kładziemy. Najczęściej wtedy wdrapywał się do nas i zasypiał, czasem poprzedzając to krótką zabawą.

Teraz chodzi do przedszkola, co oznacza, że musimy wstać w okolicach godziny 7 rano. Przeczytałam, że dziecko w jego wieku powinno spać około 11 godzin w nocy i do dwóch godzin w ciągu dnia. Aktualnie to my decydujemy, kiedy powinien się położyć – idzie to nam całkiem sprawnie. Czasami śpiewamy i czytamy, aż zrobi się zmęczony i wtedy kładziemy go spać.

Są jednak dni, kiedy odmawia położenia się i przeciąga czas żądając czytania książki. Jeśli odmawiam – zaczyna płakać i zawodzić. Mam do wyboru: albo dać mu ją z powrotem albo pozwolić mu płakać, aż się podda i poprosi o smoczek; zasypia wtedy dość szybko. Zdarza się jednak, na szczęście niezbyt często, że płacze bardzo długo, i nie potrafimy go wtedy pocieszyć. Nigdy natomiast nie daje sygnału, że „teraz chętnie poszedłby spać”. Może powiedziałby tak, gdyby było już bardzo późno?

Kiedy budzimy go rano, zawsze pyta, czy nie moglibyśmy pospać trochę dłużej. Czy to znaczy, że nie miał dość snu, czy po prostu ma ochotę trochę poleniuchować rano? Nie możemy odprowadzać go niewyspanego do przedszkola! Uważam, że nic dobrego nie wynika z ciągłego deficytu snu. 

Co zatem powinniśmy robić wieczorem? Bawić się z nim czy zostawić go w spokoju? Czy możemy wszystko przerwać i postanowić, że musi iść spać? Z napięciem czekam na pańską odpowiedź, bo żadni moi znajomi nie wierzą w to, że dzieci potrafią same decydować o tym, kiedy iść spać.

Odpowiedź Jespera Juula:

To nie pierwszy raz, kiedy słyszę, że pisałem, iż wszystkie trzylatki mogą same brać odpowiedzialność za swój rytm snu. Albo wręcz, że powinny brać za to odpowiedzialność. To nie jest prawda i nigdy tak nie twierdziłem. Spotkałem za to wiele trzylatków, którym udało się brać odpowiedzialność za swój sen. Takim dzieckiem był mój – obecnie czterdziestoletni – syn. Wspominam o tym w ramach mojego sprzeciwu wobec problematyzowania i dzielenia na czynniki pierwsze codziennych dziecięcych czynności: spania, jedzenia, porannych rytuałów i temu podobnych. Sposób funkcjonowania dzieci jest przede wszystkim związany z zachowaniami i wartościami rodziny, w której dorastają.

Opis waszej sytuacji jest na to świetnym przykładem:

Na swój sposób typowa, zaangażowana, bystra i elastyczna para rodziców, która, jak rozumiem, absolutnie nie chce złamać dziecka, ale okazuje szacunek dla jego woli i granic. Wychodząc z tego założenia, próbujecie jako rodzice definiować wasze przywództwo. Opis waszej historii pokazuje jednak, jak zawiły jest kurs, który obraliście. Był dobrze uzasadniony i w pewnym sensie logiczny, jednak o dziwo poskutkował tym, że wasz syn nie zaspokaja swojej podstawowej potrzeby snu.

Dzieci wiedzą, na co mają ochotę, ale zazwyczaj nie wiedzą, czego potrzebują. Do tego konieczni są rodzice, którzy znają ich potrzeby. Sytuacja w waszym domu wieczorem szybko się uspokoi, jeśli usiądziecie z synkiem i uznacie wasze fiasko: „Od kiedy się urodziłeś, próbowaliśmy dbać jak najlepiej o twoje odżywianie i sen. Nie udało nam się to i dlatego teraz jesteś zupełnie sam z całą odpowiedzialnością za spanie. To za wiele dla trzylatka, którego rodzice nie zawsze wiedzą, czego sami by chcieli. Teraz postanowiliśmy, że… i wdrażamy to od jutra. Zapewne minie trochę czasu zanim wszyscy się do tego przyzwyczaimy, ale wierzymy, że to będzie dla nas dobre”.

Działa to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy płynie prosto z serca i nie jest wypowiadane w środku konfliktu. To piękny początek bycia przewodnikiem, którego zachowanie i wartości harmonijnie ze sobą współgrają. Wielu wybierze “prostsze” rozwiązanie i sięgnie po konsekwencje, jednak to coś kompletnie innego.

 


Dzieci są ważne

Redakcja serwisu dziecisawazne.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://dziecisawazne.pl/


Czytaj na dziecisawazne.pl

edukacja alternatywna
“My name is Kazik. I’m 5 years old”, czyli angielski z Helen Doron

wychowanie
Czy warto dawać dziecku obowiązki domowe?

ciąża i poród
Standardy opieki okołoporodowej na rok 2019 w pigułce

rodzina
Foteliki RWF pięciokrotnie zmniejszają ryzyko poważnego urazu lub śmierci dziecka

olini
Olej dla mamy – jak dbać o dobre tłuszcze w okresie ciąży i karmienia piersią?

homeopatia
Jak ustrzec przedszkolaka przed częstym chorowaniem?

wychowanie
Lalka dla chłopca – czyli o wychowaniu empatycznych mężczyzn

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 108 – Pomocy, nasz syn nie daje nam się wyspać!

edukacja alternatywna
O etykietowaniu i jego skutkach w przedszkolu i szkole

Jesper Juul
Złość jest dobra. Fragment książki “Być razem” Jespera Juula