| “Nie można powstrzymać fal, ale można nauczyć się surfować” Rozmowa z Beatą Meinguer o mocy hipnoporodu

“Nie można powstrzymać fal, ale można nauczyć się surfować” Rozmowa z Beatą Meinguer o mocy hipnoporodu

Hipnodoula to nie jest po prostu doula. Wspiera kobiety, które pragną urodzić w stanie autohipnozy, czyli chcą doświadczyć hipnoporodu.

Hipnoporód to jedna z możliwości przygotowania do porodu, odznaczająca się wielopoziomowym, świadomym przygotowaniem do narodzin dziecka. Szczególnie polecana kobietom, które:

  • marzą o łagodnym porodzie i pozytywnym doświadczeniu z nim związanym,
  • mają obawy i lęki związane z nadchodzącym porodem (jak np. utrata kontroli, strach przed bólem, brak poszanowania ich praw na porodówce i inne),
  • chcą zwiększyć swoje szanse na poród naturalny,
  • fascynuje je siła naszego umysłu i chcą to wykorzystać w porodzie.

Hipnodoule znają zasady działania autohipnozy w porodzie i wiedzą, jak się posługiwać technikami przygotowania do niego. Dają narzędzia i wspierają kobietę w przygotowaniu do jej porodu. Ale, co jest ważne, rozumieją reakcje kobiety rodzącej w autohipnozie i wiedzą, jak komunikować się z kobietą podczas porodu, kiedy ta wybiera „odcięcie” od świata zewnętrznego.

Hipnoza jest definiowana jako stan prawidłowo funkcjonującego umysłu, w którym uwaga jest skoncentrowana na określonych bodźcach. A czym jest autohipnoza?

Każda hipnoza jest tak naprawdę autohipnozą, ponieważ to my sami wprowadzamy się w stan hipnotyczny. Słuchanie czyjegoś głosu czy podążanie za instrukcjami w nagraniu audio mają nam tylko pomóc go uzyskać. Kiedy jednak ćwiczymy regularnie wyłączanie naszej świadomości, staje się to dla nas dużo łatwiejsze i możemy uzyskać stan autohipnozy, kiedy tylko tego chcemy lub potrzebujemy. Wówczas nasza świadomość śpi. Można powiedzieć, że jesteśmy w stanie bardzo głębokiego relaksu czy transu. Jest to zupełnie naturalne, ponieważ jesteśmy autohipnozie nawet do kilkunastu razy dziennie! Kiedy prowadzimy samochód, oglądamy telewizję czy chwilę przed zaśnięciem – to są momenty, kiedy najczęściej wchodzimy w stan autohipnozy nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Koncentrujemy się wówczas na jednej rzeczy, ale nieświadomie, pozwalając się prowadzić naszemu ciału.

Czy to bezpieczne?

Autohipnoza stała się bardzo popularna przez ostatnie lata w kontekście porodów, ponieważ jest bardzo bezpieczną i skuteczną metodą, aby urodzić dziecko łagodnie i bez paraliżującego strachu. Nie wiąże się to z utratą świadomości, wręcz przeciwnie: z przejęciem kontroli. Pozwalamy naszemu ciału się prowadzić.

Jakie są Twoje „zadania” podczas porodu?

To jest bardzo indywidualna kwestia. Czasem jedyne co mogę zrobić to z dystansu podziwiać kobietę, która rodzi. Wszystko zależy od tego, jakiej kobiecie mam przyjemność towarzyszyć, czego ona potrzebuje i jak ona sama przygotowała się na swój hipnoporód. Oprócz czysto fizycznego i emocjonalnego wsparcia (masaż, akupresura, ciepłe słowo) moim zadaniem jako hipnodouli jest uważne „czytanie” potrzeb rodzącej, zarówno tych, które komunikuje werbalnie, jak i zwłaszcza tych, które przekazuje bez użycia słów. Może to być trudne dla kogoś, kto nie ma doświadczenia w hipnoporodach. Jeżeli zauważę, że coś ją rozprasza, jest niespokojna, ma problem z utrzymaniem głębokiego relaksu, to moim zadaniem jest pomóc jej wrócić do stanu, jaki ćwiczyła będąc w ciąży, podczas swoich ćwiczeń do hipnoporodu. Może to być jakieś słowo klucz, które sama wybrała, fizyczny gest jak np. uścisk ręki, włączenie jej piosenki, przypomnienie o bezpiecznym miejscu, które sama sobie stworzyła, czy nawet zamknięcie jej w tzw. namiocie, który robię na tę okazję z chusty rebozo. Zawsze jednak staram się, aby podczas przygotowania do hipnoporodu, kobieta zgromadziła na tyle wewnętrznej siły, aby w każdej sytuacji była mogła decydować o sobie i o przebiegu swojego porodu. Dlatego moim zadaniem nie jest być jej głosem przed personelem medycznym, wierzę, że każda kobieta jest na tyle silna, by mówić w swoim imieniu. Moim zadaniem jest obudzić w niej tę wewnętrzną siłę podczas wcześniejszych przygotowań.

Szkoły rodzenia przygotowują do porodu. Jak i gdzie można się przygotować do hipnoporodu? I czym różnią się te przygotowania?

Nie tyle różni się, co uzupełnia program aktywnej szkoły rodzenia. Można znaleźć w Polsce szkoły rodzenia, które – bazując na najnowszych faktach medycznych – w bardzo dobry sposób przygotowują kobiety do porodu, poruszając zarówno kwestie psychologiczne, jak i fizjologię porodu. Natomiast ja stworzyłam kurs Błękitny Poród, który jest rozszerzeniem tradycyjnej szkoły rodzenia. Błękitny Poród to nie tylko nazwa kursu, lecz także szczególne podejście do rodzenia. Poród świadomy, może nie zawsze perfekcyjny, ale taki, w którym to kobieta jest siłą sprawczą i nadaje mu moc.

Czy do hipnoporodu można się przygotować w domu?

Jak najbardziej. Przecież to w domu czujemy się najbezpieczniej i jestesmy sobą. Przygotowanie do hipnoporodu zaczynamy od stworzenia miejsca do codziennej praktyki. To, co wokół nas się znajduje, jest jednym z elementów wejścia w stan głębokiego relaksu. Kiedy poród się zacznie, zabierzemy ze sobą ten stan, ponieważ dzięki niemu opanujemy odruchy warunkowe i bezwarunkowe. To one sprawią, że bez względu na otaczające nas warunki będziemy mogły zachować świadomy spokój. Zawsze uczulam wszystkich, z którymi pracuję: “mogę dać wsparcie, wiedzę, doświadczenie i narzędzia, abyś przygotowała się do porodu w stanie naturalnej autohipnozy. Cała praca jednak leży w Twoich rękach! Od Ciebie zależy, czy poświęcisz 30 minut dziennie na ćwiczenia, czy raczej znajdziesz jakąś wymówkę. Czy podejdziesz do tych ćwiczeń z otwartą głową i ciekawością czy ze sceptycyzmem. Czy poświęcisz trochę czasu na wybór miejsca do porodu, rozmowę z osoba towarzyszącą, położną itd. Te rzeczy zależą wyłącznie od Ciebie!” Chęć i pragnienie to pierwszy krok, którego uczę w naszej podróży do Błękitnego Porodu (nazwa kursu przygotowującego do hipnoporodu; przypis redakcji). Dlatego spokojnie można przygotować się do hipnoporodu w domu.

Czy hipnoporód zawsze kończy się siłami natury?

To poród, który daje siłę i poczucie sprawczości kobiecie, bez względu na to, jak się zakończył. Zdarza mi się słyszeć historie kobiet, które tak bardzo pragnęły porodu naturalnego, że, kiedy poszedł on po ich myśli, stało się to dla nich bardzo trudnym i bolesnym doświadczeniem. Wierzę, że elastyczność i pokora to takie dwie umiejętności, które warto nabyć przed porodem. Podczas kursu przygotowującego uczymy się jak nawigować w porodzie, nawet w przypadku nieprzewidzianych wydarzeń, jak zachować spokój i wewnętrzną siłę, jak podejmować decyzje najlepsze w danym momencie. Techniki pracy z umysłem, jak autohipnoza do porodu czy techniki mindfulness, są tutaj kluczowe.

Reklama, dzięki której rozwijamy redakcję
“Poród naturalny” – książka dla kobiet w ciąży

Czy jest możliwy poród bez bólu? Jak przygotować swoje ciało oraz umysł do tego wydarzenia. Jak uzyskać wsparcie i od kogo? Mądra, wspierająca książka dla kobiet w ciąży od Wydawnictwa Natuli.

Zobacz więcej

Kobiety od zawsze rodzą dzieci. Czy po drodze zapomniałyśmy, jak się to robi? Czy potrzebujemy nawigacji? Marie Mongan, autorka metody hipnoporodu, mówiła o roli instynktu podczas porodu. O tym, że zwierzęta potrafią doskonale kontrolować poród, podejmują decyzje instynktownie. A gdzie się podział nasz instynkt?

Bardzo dobre pytanie. Mam wrażenie, że przewrotnie w czasach, kiedy otoczeni jesteśmy informacjami na każdy temat, kiedy w ciągu kilku sekund, można dowiedzieć się niemalże wszystkiego, źródło informacji nie tylko o otaczającym nas świecie, lecz także o nas samych zostało przeniesione z naszego wnętrza na zewnątrz. Oznacza to że, zamiast szukać odpowiedzi w nas samych, szukamy jej poza obszarem duszy i ciała. Rozumienie własnych emocji czy odczuć stało się niemal zapomnianą zdolnością. Także to, jak byliśmy wychowywani, ma ogromny wpływ na zdolność używania naszego instynktu. Niestety, często nie pozwala się dzieciom na pełne doświadczanie tzw. złych emocji, klasyfikując je jako negatywne, co na dłuższą metę skutkuje tym, że jako dorośli nie wiemy, jak ich słuchać. Dlatego przygotowanie do świadomego porodu w stanie naturalnej autohipnozy rozpoczynamy od sprawdzenia czy kobieta ma połączenie ze swoim ciałem, tzn. czy wie, gdzie czuje poszczególne emocje, czy może mentalnie poczuć, co się dzieje w każdej części jej ciała itp. To małe kroczki, aby przypomnieć sobie, gdzie jest nasz instynkt, bo kiedy jesteśmy w ciąży, kiedy rodzimy lub kiedy już mamy dzieci, to instynkt właśnie powie nam najlepiej, co jest dla nas najlepsze w danym momencie.

A jak już znajdziemy instynkt, jak go można wykorzystać?

Rodzenie dziecka jest czynnością bardzo instynktowną. Właściwie najlepsze, co powinniśmy zrobić w porodzie, to nie myśleć, nie analizować, nie kontrolować, poddać się temu, co się dzieje w naszym ciele. To jest stan idealny. Tak rodzą inne ssaki i, nie oszukujmy się, człowiek mimo swojego umysłu i rozwiniętej świadomości jest zdany na te same mechanizmy. Dr Michel Odent w swojej książce “Cesarskie cięcie a poród naturalny” stwierdza nawet, że powinniśmy dążyć do tego, aby kobiety rodziły nie po ludzku, a po ssaczemu!
Tylko my, ludzie, mamy tak rozwiniętą korę przedczołową, że podejmujemy świadome, przemyślane decyzje. W świecie zwierząt nie ma złych i dobrych decyzji. Nasi ssaczy przodkowie i krewniacy nie zastanawiają się, czy coś jest słuszne. Po prostu to robią. My ważymy na szali wszystkie za i przeciw, zanim podejmiemy decyzję. Dlatego autohipnoza w porodzie jest tak wskazana. Kiedy jesteśmy w stanie głębokiego relaksu posługujemy się gadzim mózgiem, który jest odpowiedzialny właśnie za nasz instynkt. Wtedy wiemy dokładnie (nie myśląc o tym), co powinniśmy zrobić, jaką pozycję przyjąć, jak oddychać, jak pomóc dziecku w przyjściu na świat. Kiedy jednak jesteśmy spięte, czujemy się niepewnie, kiedy analizujemy używamy części mózgu zwanej korą nową. Ta część odpowiada za logiczne myślenie i mówienie. W ten sposób tylko utrudniamy sobie poród.

Skąd ta farmakologizacja porodu?

Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą, aby odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że ten problem jest wielopoziomowy. Poczynając od światowych zmian w medycynie, przez system opieki zdrowotnej w Polsce, po podświadome podejście kobiet do swoich praw i swojego ciała. Farmakologizacja porodu nie jest powszechnym zjawiskiem w każdym kraju. Są takie, w których kobieta nie musi wybierać czy rodzić w szpitalu, czy w domu, kiedy pragnie w pełni naturalnego porodu. W każdej z tych opcji są one prowadzone w zgodzie z fizjologią tego procesu. Są też takie kraje wysoko rozwinięte, gdzie porody domowe są oczywistym wyborem w przypadku ciąży fizjologicznej niskiego ryzyka, ponieważ powszechnie wiadomo, że taki poród w warunkach domowych jest najbezpieczniejszy.
W Polsce obserwuję, że powszechny system zdrowotny nie wspiera tych profesjonalistów opieki zdrowotnej, którzy wykonują swój zawód z powołania, pragnąc, aby poród był dla kobiety bezpiecznym i dobrym doświadczeniem. Te położne czy ci lekarze często szkolą się za granicą, skąd przywożą dobre praktyki prowadzenia porodu i opieki nad mamą i noworodkiem. Nadal jednak nie są powszechnie rozumiani ani wspierani, kiedy prowadzą porody w zgodzie z naturą. Z drugiej strony młode studentki położnictwa, które z zapałem wchodzą w świat porodów są nagminnie karcone za swoje „pozytywne podejście” i chęć wspierania kobiety. Nie mają też już tylu okazji, aby uczyć się o fizjologii porodu, bo tyle jest interwencji medycznych. Potrzeba więc dużo siły i samozaparcia, aby nabyć tę wiedzę i doświadczenie. Położne, z którymi współpracuję, wskazują bardzo często na takie problemy jak: brak prowadzenia ciąży przez położną w ramach NFZ, brak ciągłości opieki nad kobietą lub fakt, że specjaliści od patologii zajmują się fizjologiczną ciążą.

Co to znaczy „rodzić głową”?

Poród to bardzo subiektywne wydarzenie. Zawsze to powtarzam, choćby przy okazji rozmowy o świadomym wyborze miejsca na poród. Nasze nastawienie i podświadome przekonania na temat porodu, determinują to, jak ten poród będzie wyglądał (szczególnie w naszej głowie). Jeżeli postrzegamy go jako naturalne wydarzenie, część cyklu życia, jeżeli czujemy, że damy radę, to choćby był on bolesny i ciężki, będzie on wzmacniającym wydarzeniem. Jeżeli natomiast (świadomie lub podświadomie) kobieta nie daje sobie pozwolenia na “otworzenie się” podczas porodu, z góry zakłada, że będzie to zbyt trudne doświadczenie (psychicznie lub fizycznie), to może uruchomić coś, co nazywamy samospełniającą się przepowiednią. Obawy przed porodem są zupełnie naturalne. I to przed każdym – nie ważne czy rodziłaś raz czy wiele razy. Warto jednak wiedzieć, że od obaw i strachu idą dwie drogi. Jedna poprowadzi do świadomego porodu, ponieważ wykorzystałaś swoje obawy do świadomego przygotowania (chociażby wyboru miejsca, sposobu rodzenia, osób towarzyszących itd). Druga może (nie musi) prowadzić do porodu, który nie będzie dobrym doświadczeniem, ponieważ strach cię sparaliżował i nie potrafiłaś dokonać świadomych wyborów. Również zdefiniowanie i zwerbalizowanie swoich obaw (czego konkretnie się boję, bo raczej nie porodu jako takiego) jest tu bardzo ważne. Nauka technik relaksacyjnych i do autohipnozy mogą okazać się tutaj kluczowa, ponieważ właśnie w miarę praktyki nasze ciało zaczyna sobie przypominać a umysł akceptować, że poród to zupełnie naturalne wydarzenie.

Co daje kobiecie poród w głębokim relaksie?

Większą świadomość tego, co się dzieje. Nawet jeżeli wybiera ona “zamknięcie się” lub “odcięcie” od świata zewnętrznego. Praktyki tych technik sprawiają, że nasza podświadomość znów postrzega poród jako naturalne wydarzenie, dzięki czemu nie będziemy blokować całego procesu. Rodzi się w nas pozwolenie na otworzenie się i wydanie dziecka na świat, pozwolenie na ból podczas fal (skurczy). Rozumiemy i jesteśmy w stanie zwerbalizować nasze potrzeby (tak, nauka powiedzenia głośno, czego chcę, okazuje się czasem bardzo trudna dla kobiety). Na poziomie biochemicznym, czyli tego, co się dzieje w naszym ciele, skutkuje to odpowiednią produkcją hormonów i dobrym natlenieniem zarówno naszych mięśni, jak i dziecka, które się właśnie rodzi. Poród w głębokim relaksie to nie tylko dobre doświadczenia porodowe dla matki lecz także łagodne narodziny dla dziecka. Kiedy jesteśmy w stanie naturalnej autohipnozy instynktownie wiemy, jak mamy rodzić, jakie pozycje przyjąć, aby poród był bezpieczny i aby ułatwić przejście dziecku. Bo trzeba pamiętać, że poród to niezwykle wymagające doświadczenie również dla maleństwa. Podczas przygotowania do takiego porodu, jedną z pierwszych rzeczy, która kobieta musi zrozumieć, to fakt, że nasze myśli w bezpośredni sposób wpływają na reakcje w naszym ciele. Myśli pozytywne, pełne akceptacji tego, co się dzieje, będą skutkowały produkcją oksytocyny i endorfin. To właśnie te hormony sprawiają, że poród postępuje. Natomiast myśli negatywne, pełne strachu, mogą sprawić, że poród jest trudniejszy a proces otwierania dłuższy.

Czy to znaczy, że nie powinnyśmy słuchać historii rodzących koleżanek, jeśli jesteśmy w ciąży?

Powinniśmy pod warunkiem, że są to opowieści, które mogą wnieść coś dobrego do naszego przygotowania. Najgorsze są opowieści w stylu: “to była masakra, lekarz nie chciał mi podać znieczulenia, myślałam, że mnie rozerwie” lub podobne. Do takich opowieści trzeba zachować zdrowy dystans. Pamiętajmy, że poród to bardzo subiektywne wydarzenie. Nie znaczy to, że opowiadająca to kobieta nie ma za sobą takiego traumatycznego doświadczenia, oczywiście zrelacjonuje, w jaki sposób pamięta swój poród. Nie wiemy jednak po pierwsze, dlaczego było tak źle, dlaczego lekarz nie chciał jej podać znieczulenia, dlaczego czuła, że ją rozerwie. Czy i jak ta kobieta się przygotowała do swojego porodu? Czy ktoś bliski był z nią? Czy szanowano jej wybory i prawo (czy w ogóle wiedziała, że ma prawa na porodówce?!), w jakiej pozycji rodziła itd. To są wspomnienia kobiety, które należy uszanować, ale zawsze trzeba pamiętać, że poród jest bardzo złożonym wydarzeniem i nasz stan psychofizyczny odgrywa wielką rolę. Po drugie warto wiedzieć, że takie negatywne historie nie są opowiadane ze złą intencją. Ta kobieta poczuje się lepiej po zwierzeniu, bo napięcie, które zostało w jej ciele po tym porodzie, zostanie w tej historii uwolnione. Co my możemy zrobić? To zależy od tego, jakim rodzajem osobowości dysponujemy. Jeżeli jesteśmy asertywne, to najlepiej powiedzieć, że sama przygotowujesz się teraz do porodu i wolisz nie słuchać takich opowieści. Jeżeli z asertywnością u nas słabo, można w myślach sobie powiedzieć: “to jest jej poród, nie mój”, a po powrocie do domu pomyśleć, jak mogę zapobiec powtórzeniu takiego scenariusza. Swoją drogą takie spotkania to świetna okazja do ćwiczenia asertywności, która jest bardzo przydatna również na porodówce.
Warto natomiast otaczać się kobietami i opowieściami, które pomogą nam w przygotowaniu do porodu. To mogą być nasze koleżanki, które miały dobry, wzmacniający poród, to mogą być spotkania w porodowych kręgach kobiet, których jest teraz coraz więcej w Polsce. Powstaje również sieć Ambasadorek Błękitnego Porodu, które mają w pozytywny sposób wspierać inne kobiety w ich przygotowaniach do porodu i macierzyństwa.

A co, jeśli coś pójdzie nie tak?

Warto do porodu iść z nastawieniem, że cokolwiek się stanie, będzie to dla nas najlepsze. Nie zawsze będziemy wiedzieć od razu dlaczego, ale zaufanie dobrze jest w sobie pielęgnować. Przygotowujemy się świadomie do porodu, aby było to wydarzenie pozytywne, bezpieczne i wzmacniające. Praktykowanie technik hipnoporodu daje nam również umiejętność, którą nazywam elastycznością. Jeżeli przygotowałam się psychicznie i fizycznie, zdobyłam wiedzę na temat fizjologii porodu, potrafię odczytywać sygnały ze swojego ciała, wchodzę na salę porodową z zaufaniem do personelu medycznego, to nawet jeśli poród nie postępuje tak, jak to zaplanowałam, mam w sobie elastyczność, aby powiedzieć: “biorę to, co teraz się dzieje jako najlepsze dla mnie i dla mojego dziecka”. Po drugie warto pomyśleć, czego bym chciała w sytuacji, gdy mój poród musi zakończyć się cesarskim cięciem. Czy szpital, gdzie idę rodzić, pozwala na kangurowanie dziecka przez tatusia? Czy będzie kontakt skóra do skóry? Czy mogę zaszczepić dziecku bakterie z moich dróg rodnych, nawet jeżeli było cięcie? O jakość porodu warto dbać bez względu na to, w jaki sposób się zakończył!

Co z porodami VBAC?

Duży procent kobiet, z którymi pracowałam, to były właśnie kobiety, które pragnęły urodzić naturalnie po cesarskim cięciu. Nie jest im łatwo zachować spokój, kiedy pierwszy poród (z różnych przyczyn) zakończył się inaczej niż chciały a zawsze marzyły o porodzie naturalnym. Bardzo często borykają się z brakiem zrozumienia w rodzinie (ponieważ ludzie rzadko kiedy mają wiedzę na temat VBAC), ciężko im znaleźć lekarza prowadzącego, który otoczyłby ich opieką medyczną opartą o dowody naukowe (niestety często już na pierwszej wizycie ustalane jest z góry data kolejnego cesarskiego cięcia zamiast przedstawić, jakie są opcje), lub też szukają sposobów na przygotowanie zarówno psychiczne, jak i fizyczne. W przygotowaniu do porodu naturalnego po cesarskim cięciu liczy się wiele aspektów (przygotowanie psychiczne poprzez różne metody pracy z umysłem, wiedza o fizjologii porodu, odpowiedni dobór personelu i miejsca na poród, aktywność fizyczna itd.), ale pierwszy i podstawowy to wiara w kobietę i jej siły. Ważne jest również, aby ona sama poczuła, że daje swojemu dziecko to, co najlepsze, nawet jeżeli poród nie zakończy się tak, jak było zaplanowane.

Czy można umiejętności nabyte podczas przygotowań do hipnoporodu wykorzystać w dalszym życiu?

Ależ oczywiście! Umiejętności nabyte podczas przygotowania do hipnoporodu można i nawet powinno się stosować w życiu codziennym. Można oczywiście powiedzieć, że macierzyństwo jest bardzo wymagające i może być stresujące, więc przydaje się umiejętność szybkiej relaksacji. Także w pracy zawodowej, w chwilach napięcia, może nam się to przydać. Ale tu chodzi o coś więcej. Dzięki tym technikom nawiązujemy lepszy kontakt z samym sobą, bo ćwiczymy wsłuchiwanie się we własne ciało, emocje, reakcje. Można nauczyć się dystansu do swoich myśli, dzięki czemu zaczynamy patrzeć na otaczający nas świat i ludzi w bardziej obiektywny sposób. Dzięki lepszemu zrozumieniu naszych emocji, lepiej z nimi współpracujemy, uczymy się skąd pochodzą, przestajemy zamiatać pod dywan emocje, które w ewidentny sposób pokazują nam, że coś należy zmienić w życiu. Stajemy się też bardziej autentyczni, przede wszystkim przed sobą, ale też przed innymi ludźmi. Nie dzieje się to z dnia na dzień. To wymaga pracy i samodyscypliny. Znam niejeden przykład kobiety, która zaczęła od przygotowania do hipnoporodu, a w perspektywie kilku lat stała się silną, spełnioną kobietą, kochającą siebie i otaczający świat. Nie jest przypadkiem, że w pięknym porodzie wraz z dzieckiem rodzi się silna matka.

Foto: hypnobirthingutah.com


Marta Szperlich-Kosmala

(aka Boska Nioska). Certyfikowana doradczyni noszenia dzieci niemieckiej Trageschule. Autorka książki „Noszenie dzieci” w Wydawnictwie Natuli. Propaguje noszenie jako sposób pielęgnacji niemowląt. Pasjonuje ją antropologia i intuicyjne rodzicielstwo w duchu kontinuum. Mieszka w Górach Świętokrzyskich.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.facebook.com/boskanioska/


Czytaj na dziecisawazne.pl

edukacja alternatywna
“My name is Kazik. I’m 5 years old”, czyli angielski z Helen Doron

wychowanie
Czy warto dawać dziecku obowiązki domowe?

ciąża i poród
Standardy opieki okołoporodowej na rok 2019 w pigułce

rodzina
Foteliki RWF pięciokrotnie zmniejszają ryzyko poważnego urazu lub śmierci dziecka

olini
Olej dla mamy – jak dbać o dobre tłuszcze w okresie ciąży i karmienia piersią?

homeopatia
Jak ustrzec przedszkolaka przed częstym chorowaniem?

wychowanie
Lalka dla chłopca – czyli o wychowaniu empatycznych mężczyzn

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 108 – Pomocy, nasz syn nie daje nam się wyspać!

edukacja alternatywna
O etykietowaniu i jego skutkach w przedszkolu i szkole

Jesper Juul
Złość jest dobra. Fragment książki “Być razem” Jespera Juula