Kategorie
Książki dla dzieci książki wydawnictwo Rozwój emocjonalny

Niuniuś porusza w dzieciach coś ważnego. Wywiad z Agą Nuckowski, autorką serii Niuniuś

Jak się czujesz jako autorka książki dla dzieci?

Dzieci są bardzo wymagającymi czytelnikami, więc jestem szczęśliwa, że pokochały Niuniusia. Czuję się fantastycznie, choć nie ukrywam, że pisanie dla dzieci to ciężka praca. Najpierw kilka lat myślisz nad tym, co i jak napisać. Potem piszesz, czytasz swoim dzieciom, one robią krytyczne uwagi, ty kreślisz i przepisujesz. Później szukasz wydawcy i pyk… po 10 latach jesteś autorką książek dla dzieci (śmiech). 

No właśnie, jakie są reakcje dzieci? Co one myślą o Niuniusiu?

Dzieci wszystkimi zmysłami wchodzą w historyjki o Niuniusiu. Śmieją się i przeżywają. I chcą czytać jeszcze raz, a to, jak wszyscy wiemy, jest dowodem najwyższego uznania dla książki. Duże wrażenie na dzieciach robi historyjka Pawie pióro, przy której naprawdę można się wykrzyczeć, poganiać i poczuć moc. Wywrotka z ziemią również ma wielu fanów, podobnie jak jeżdżenie w taczce i podlewanie mamy. Mnie osobiście najbardziej wzruszają wiadomości od rodziców, którzy piszą, że ich dzieci bawią się w Niuniusia, w pawia, w ropuchę. To znaczy, że Niuniuś porusza w dzieciach coś ważnego. 

Uwaga! Reklama do czytania

Niuniuś to ma fajnie

Historia naszego beztroskiego dzieciństwa. POLECAMY!!!

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

Kim jest Niuniuś?

Książkowy Niuniuś to mała, ciekawska, uroczo naiwna świnka. Ma kochających rodziców, bezpieczny dom i jak każde dziecko po swojemu odkrywa świat, co oczywiście rodzi mnóstwo emocji i zabawnych perypetii. Dla Niuniusia świat jest fascynujący, jak na przykład góra ziemi, na którą można się wspinać, zjeżdżać z niej, turlać się po niej, czy zrobić z niej błoto. Świat bywa też zaskakujący i pełen naturalnych, nie zawsze przyjemnych konsekwencji, jak wtedy, kiedy kuzynka zjada zupę z błota czy gdy Niuniuś przypadkowo niszczy dom ropuchy.

Myślę, że przedszkolakom bardzo łatwo się z Niuniusiem utożsamić. Rodzice z kolei bez problemu rozpoznają u niego zachowania typowe dla maluchów. Niuniuś jak każde dziecko jest dobry i kochany, ale ma małe doświadczenie życiowe. I jak każde dziecko potrzebuje mądrych i wspierających rodziców.

Z perspektywy dorosłego czytelnika Niuniuś jest alegorią szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa, jakie chcielibyśmy dać naszym dzieciom.

Czy jesteśmy w ogóle w stanie dać takie dzieciństwo naszym dzieciom, czy zostały nam już tylko alegorie?

Dobre pytanie, bo współczesny styl życia zdecydowanie nie sprzyja beztrosce. Tymczasem szczęśliwe dzieciństwo wcale nie jest takie trudne do zapewnienia. Mam ten przywilej wychowywania dziecka w wyjątkowo zróżnicowanym kulturowo kraju i widzę, że dzieciom w każdej szerokości geograficznej do szczęścia potrzeba przede wszystkim miłości, cierpliwości i zrozumienia ze strony dorosłych. I dostępu do natury! Od nas, rodziców, dużo zależy. To ważne, byśmy nie odpuszczali i jeśli trzeba, byli gotowi zawalczyć o szczęśliwe dzieciństwo dla naszych dzieci. Byśmy nigdy nie traktowali dzieciństwa jako przygotowania do dorosłości – poluzowali trochę z wymaganiami względem dzieci i dali im czas, żeby mogły spokojnie dorosnąć. 

Czy miałaś jakieś inspiracje, pisząc historię Niuniusia? Może jest jakiś typ literatury albo konkretne książki, które chciałabyś polecić naszym czytelnikom?

Największą inspiracją było dzieciństwo mojego syna i nasz wspólny kontakt z naturą jako nieograniczonym placem zabaw i doświadczeń. A literacko od lat inspiruje mnie skandynawska literatura dla dzieci, od Astrid Lindgren i Tove Jansson do Pii Lindenbaum (autorki Nusi), Gunilli Bergström (autorki serii o Albercie Albertsonie) oraz genialnej Stiny Wirsén. Pierwowzorem Niuniusia jest ukochana przez mojego syna książka Bobo Markusa Osterwaldera – quasi-komiksowa, jednokolorowa seria historyjek z życia małego gryzonia. Wydany 38 lat temu Bobo nie podbił polskiego rynku wydawniczego, ale podbił serca tych dzieci, które miały szczęście go przeczytać. Dla mnie Bobo jest przykładem intuicyjnego odczytania potrzeb małego czytelnika i tworzenia literatury, która nie infantylizuje, nie edukuje, nie poucza, ale uwrażliwia i rozwija. W Bobo zwyczajne wyjście z mamą do sklepu jest opowiedziane w kilku zdaniach jak najwspanialsza przygoda. Przez prostotę języka i obrazu fantastycznie angażuje uwagę i emocje dzieci. Seria książek o Niuniusiu również taka jest, co mnie bardzo cieszy i z czego jestem dumna.

Niuniuś z jednej strony przypomina książki z naszego dzieciństwa (nie wiem, czy to właściwe porównanie, ale mnie kojarzy się z czeskim Krecikiem). Z drugiej strony ma dość nowoczesne podejście do ilustracji – jest historią obrazkową, przypomina trochę komiks.

Bardzo trafne porównanie! Niuniuś tak jak Krecik jest słodki, kochany i dziecięco naiwny, a jednocześnie odważny, ciekawy świata i żywiołowy. Tak jak Krecik, Muminki, Plastuś czy Miś Uszatek, Niuniuś to bohater literatury dla dzieci w klasycznym tego słowa znaczeniu, czyli opowiadanych historii, które bawią i poruszają dziecko, przykuwają jego uwagę, dają mu szansę utożsamić się z bohaterem i przeżyć głębsze emocje.

W przypadku małych czytelników proporcje tekstu do ilustracji grają kluczową rolę. I właśnie dlatego język Niuniusia to proste zdania, a prawie każde z nich jest zilustrowane. To nie jest stricte komiks, bo jednak w komiksie ilustracja przeważa nad tekstem, ale właśnie historyjki obrazkowe, w których ilość ilustracji i tekstu jest wyrównana i dostosowana do możliwości percepcyjnych czytelnika. Odbiór Niuniusia i wiosny przez dzieci potwierdza, że to dobry kierunek.

Czy historia Niuniusia ma swoją kontynuację? Czy będzie Niuniuś i lato

Niuniuś to seria książek. Każda pora roku ma swojego Niuniusia. Po wiośnie będzie Niuniuś i lato, potem Niuniuś i jesień, a na koniec roku ukaże się książka Niuniuś czeka na święta.

Rozmawiamy w trudnym czasie agresji Rosji na Ukrainę. Co mówisz swojemu synowi o wojnie?

Mieszkamy na wyspie na Pacyfiku, co bardzo ułatwia mi podjęcie decyzji o nieinformowaniu syna o wojnie. Mój instynkt podpowiada mi, żeby chronić go przed tymi dramatycznymi wiadomościami tak długo, jak się da. Zdaję sobie sprawę, że gdybyśmy byli teraz w Polsce, raczej nie miałabym takiej możliwości. 

W takim razie co rodzice w Polsce powinni mówić dzieciom o wydarzeniach w Ukrainie oraz o tym, co w związku z tym dzieje się w naszym kraju?

To jest tak niecodzienna i skrajna sytuacja, na którą każdy z nas reaguje po swojemu. Wiem natomiast, w jaki sposób ja sama rozmawiałabym z synem, znając jego wrażliwość i wysoki poziom niepokoju. Odpowiadałabym na jego pytania, uważając, żeby nie powiedzieć za dużo, no i zdecydowanie zadbałabym o codzienne rytuały, żeby zapewnić mu przewidywalność i poczucie bezpieczeństwa. Dobrze jest pamiętać, że rozmowa to tylko jedna z form kontaktu między ludźmi, a w przypadku kontaktu z dziećmi znacznie lepiej sprawdzają się zabawa i bliskość. 

Niuniuś został wydany również w języku ukraińskim. Jak do tego doszło?

Premiera Niuniusia i wiosny zbiegła się z dramatycznymi wydarzeniami w Ukrainie. Jak tu robić premierę wesołej wiosennej książeczki, kiedy świat staje w ogniu? Oczywiście był to swego rodzaju cios dla Niuniusia, ale kiedy minął pierwszy szok, zorientowaliśmy się w wydawnictwie, że w całej tej wojennej sytuacji Niuniuś ma do spełnienia ważne zadanie – musi trafić do rąk ukraińskich dzieci, tak nagle i brutalnie wyrwanych z bezpiecznego domu. Z dnia na dzień zapadła decyzja o tłumaczeniu Niuniusia i rozdaniu go dzieciom przez organizacje pomocowe i indywidualne rodziny, u których uchodźcy znaleźli schronienie. 

Przez chwilę myślałam, że to taki mało znaczący sposób pomocy, ale wtedy przypomniały mi się nasze własne emigracyjne doświadczenia – droga przez dwa obce kraje i trzy kontynenty z małym dzieckiem pod pachą. Nie uciekaliśmy co prawda przed wojną, jednak stres naszego syna związany ze zmianami i adaptacją do nowego języka i miejsca był bardzo realny. My sami byliśmy zestresowani, pełni niepokoju i z głowami zajętymi problemami do rozwiązania, więc bardzo trudno nam było bawić się z synem i być dla niego w stu procentach dostępnymi emocjonalnie. Wtedy najłatwiejszym sposobem na bliskość było dla mnie wziąć go na kolana i czytać mu książkę za książką. Wyobrażam sobie, że ukraińskie mamy stresują się teraz sto razy bardziej – a ich dzieciom może być sto razy trudniej, niż było mojemu – i ten Niuniuś w ich języku może być na ten moment najłatwiej dostępnym sposobem na bliskość i zatroszczenie się o dziecko. Taką mam nadzieję i z tą nadzieją wypuszczam Niuniusia w świat – niech niesie radość, wytchnienie i daje ukojenie dziecięcym serduszkom.

Uwaga! Reklama do czytania

Малюк і весна

Historia naszego beztroskiego dzieciństwa. Także po ukraińsku!!!

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.