Kategorie
Dziecko Więź i relacja z dzieckiem

„On jest grzeczny, a ty nie!” – czyli jak odebrać dziecku prawo do bycia sobą

Ocenianie dzieci na zasadzie grzeczny/niegrzeczny jest znane od pokoleń. Porównujemy dzieci między sobą, nie zdając sobie sprawy z poważnych i długoterminowych konsekwencji takiego sposobu komunikacji.

Świetne książki dla rodziców i dzieci... zobacz naszą KSIĘGARNIĘ NATULI

O co tak naprawdę nam chodzi, gdy mówimy „Zobacz, jaki to grzeczny chłopiec, nie to co ty!”? Jak dziecko może to zrozumieć? A przede wszystkim: co myśli o sobie i innych człowiek, który był w dzieciństwie ciągle do kogoś porównywany?

Bądź grzeczny, bo nikt cię nie będzie lubił

Grzeczny oznacza dobrze wychowany, spokojny, posłuszny. Gdy mówimy „grzeczne dziecko”,  mamy na myśli to, że nie przysparza problemów, milczy niepytane, nie brudzi się, nie ukazuje swoich trudnych emocji (przynajmniej w miejscach publicznych), wykonuje polecenia dorosłych, mówi „dzień dobry”, „do widzenia”, „dziękuję” i „przepraszam”. 

Zależy nam, by dziecko było grzeczne. Komunikujemy mu to (m.in. porównując jego zachowania do postępowania innych), ponieważ:

  • wierzymy, że dobrze ułożone dzieci są lepiej traktowane, np. przez nauczycieli w szkole,
  • zależy nam na tym, by dziecko radziło sobie z codziennymi wyzwaniami, miało wsparcie, było lubiane i czujemy, że bycie grzecznym w tym pomaga,
  • boimy się negatywnych ocen ze strony otoczenia: wiele osób, zwłaszcza ze starszego pokolenia, uważa bowiem, że niegrzeczne dziecko to dowód na nieudolność wychowawczą rodziców,
  • chcemy czuć się dobrze sami ze sobą, co świetnie ujął Jesper Juul, pisząc: „Gdy dziecko jest grzeczne i rozwija się wzorowo, uznajemy to za dowód naszej wartości i chwalimy je, mówiąc, jakie jest «dobre»”,
  • po takie „środki wychowawcze” sięgali nasi rodzice i nie mamy innej perspektywy.

Z powyższego wynika, że bardzo często porównujemy, oceniamy zachowanie dziecka, karcimy je słownie przy świadkach, ponieważ chcemy dla niego i dla siebie jak najlepiej. Przynajmniej tak się nam wydaje. A jak odczytuje to dziecko?

Czytasz artykuł … i bardzo dobrze

Piszemy i wydajemy książki, tworzymy magazyn dla rodziców, prowadzimy super księgarnię. Jeśli nas nie znasz… kliknij i

Grzeczny, czyli jaki?Grzeczny, czyli jaki?

Przede wszystkim dziecko nie potrafi czytać w myślach rodzica. „Dla niego słowo «grzeczny» jest zazwyczaj pozbawione znaczenia”.Przykładowo:raz dowiaduje się, że jest grzeczne, ponieważ się nie odzywa, a innym razem słyszy, że jego milczenie jest niegrzeczne, bo powinien coś powiedzieć. Nie wspominając o tym, że znaczenie słowa „grzeczny” zmienia się w zależności od kontekstu, sytuacji a nawet osoby, która je wypowiada. To sprawia, że dziecko nie rozumie, czego tak naprawdę od niego chcemy i nie wie, jak zareagować.

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

Niegrzeczne Książeczki

Rosół i Smok

55,10 PLN

Rosół babci to zupa najlepsza na świecie, ale nie dziś, kiedy… posypano ją natką pietruszki. Antek nie chce jej zjeść. Nie chce się też podzielić nową zabawką. Czy to znaczy, że jest niegrzeczny?

Zasługiwanie na miłość

Do tego dochodzi jeszcze sam fakt porównywania, który niezależnie od tego, czy prowadzi do skarcenia, czy też pochwały dziecka, ostatecznie jest formą oceny i uczy dziecko, że:

  • Na miłość i akceptację trzeba sobie zasłużyć

„Skoro mama/tata są zadowoleni z mojego zachowania tylko w określonych sytuacjach (gdy jestem grzeczny), to znaczy, że tylko wtedy jestem wart miłości. Żeby być kochanym, muszę być posłuszny”. To rodzi strach przed byciem odrzuconym i kształtuje postawę, która polega na ciągłym dążeniu do

przypodobania się innym. Najpierw rodzicom, a potem – w dorosłym życiu – rówieśnikom, współpracownikom, partnerom, przyjaciołom. 

  • Gdy jestem niegrzeczny, jestem bezwartościowy

Ta myśl łączy się bezpośrednio z omówionym wyżej przekonaniem. Otóż, ponownie cytując Jespera Juula: „Dziecko może rozwinąć w sobie zdrowe poczucie własnej wartości tylko wtedy, gdy czuje się kimś wartościowym dla swoich rodziców, czyli kimś wartym ich miłości i troski”. Wewnętrzne przeświadczenie o byciu ważnym dla rodziców powinno być niezależne od okoliczności (na zasadzie: „jesteś okej – taki, jaki jesteś”, „kochamy cię nawet wtedy, gdy zachowujesz się niefajnie”, „ty jesteś okej, choć twoje zachowania nie zawsze takie są”). Jeśli więc miłość i troska są warunkowe i zależą od tego, jak dziecko wypada na tle pozostałych dzieci i wpisuje się w określone oczekiwania rodziny, nie ma mowy o wspieraniu u niego zdrowego poczucia własnej wartości. Przykładowo: mówiąc (i to jeszcze w obecności osób trzecich): „Jesteś nie do zniesienia!”, „Nie wstyd ci?!”, uniemożliwiamy dziecku zaakceptowanie w pełni samego siebie, wpędzając je w poczucie winy i wyrzutów sumienia. Dziecko zaczyna myśleć, że jest z nim coś nie tak, że jest bezwartościowe i musi poprawić swoje zachowanie, by zasłużyć na miłość. 

Shai Orr, izraelski terapeuta rodzinny, w swojej książce Cud rodzicielstwa opisuje siedem uniwersalnych próśb dzieci, które kierują do swoich rodziców/opiekunów. Jedna z nich dotyczy czucia się kimś wyjątkowym niezależnie od wszystkiego: „Proszę, abym mógł się czuć cudowny i wyjątkowy taki, jaki jestem. […] Świętować piękno i wyjątkowość, którymi jestem. Właśnie taki, jaki jestem”. Nie spełnimy tej prośby, jeśli będziemy bezustannie porównywać dziecko z innymi.

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

rodzicielstwo serca

Cud rodzicielstwa

77,40 PLN

Żeby ujrzeć własne dziecko w całej jego istocie, pięknie i potencjale, zobaczmy również to niewinne, dobre i mądre dziecko w sobie. Teraz w pakiecie z kalendarzem.

Drugi człowiek jest zagrożeniem, życie to współzawodnictwo 

„Popatrz, jak Adaś się ładnie bawi. Nie to co ty!”, „Ala to taka grzeczna dziewczynka. Szkoda, że nie bierzesz z niej przykładu”, „Jesteś grzeczny. Nie to, co ten Jaś z drugiej klasy. Nie zadawaj się z nim!” – co może czuć i myśleć dziecko o owym Adasiu, Ali czy Jasiu, słysząc takie zdania? Raczej nie zobaczy w nich potencjalnych przyjaciół, równych sobie, godnych zaufania kompanów zabaw, prawda? Porównywanie uniemożliwia bowiem budowanie wspólnoty. Porównywanie dzieli, czyni z drugiego człowieka zagrożenie, potencjalnego wroga, kogoś, kogo lepiej unikać, bo a nuż znów będzie lepszy ode mnie. Dziecko zamiast stawiać na współpracę, uczy się współzawodnictwa. W dorosłym życiu takie osoby mogą mieć trudności z budowaniem trwałych, satysfakcjonujących relacji z innymi. Nie będą umiały również odnaleźć się w pracy zespołowej, która jest oparta na podziale obowiązków i wzajemnym wspieraniu się w ich realizacji.

Lepiej nie pokazywać swojego prawdziwego ja

W pewnym momencie dziecko, gdy wielokrotnie słyszało pochwałę za bycie grzecznym i naganę za brak posłuszeństwa, może stwierdzić, że dla świętego spokoju dopasuje się do wymagań najbliższych i otoczenia, zrezygnuje tym samym z własnej wyjątkowości. Będzie udawać przed innymi, że jest ułożone, bezproblemowe, zawsze zadowolone i uczynne, byleby nikt go już więcej nie oceniał, nie poniżał, nie strofował, nie obrażał. 

W ostatecznym rozrachunku lepiej zatem ugryźć się w język, aniżeli oceniać dziecko jako grzeczne lub niegrzeczne. Warto też spróbować spojrzeć na nie tak zwyczajnie, bez oczekiwań, jak na małego, pełnowartościowego człowieka, który cały czas się uczy.

  1. J. Juul, Twoje kompetentne dziecko, Podkowa Leśna 2011, s. 257.
  2. K. Bouhnouni, Dziś grzecznych dzieci już nie ma, online: https://dziecisawazne.pl/dzis-grzecznych-dzieci-juz-nie-ma/ [dostęp 9.12.2020]
  3.  J. Juul, Agresja – nowe tabu?, Podkowa Leśna 2011, s.15.
  4.  S. Orr, Cud rodzicielstwa, Natuli, 2020, s. 41.

Autor/ka: Aneta Zychma

polonistka, pedagog, konsultantka kryzysowa, bajkoterapeutka. Prowadzi zajęcia relaksacyjne, wspiera rodziców w kryzysie, pomaga rodzinom i dzieciom w żałobie. Autorka bajki o chłopcu chorym terminalnie "Tadzik i rak".
Strona autorki:https://www.tulistacja.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *