Kategorie
Komunikacja z dzieckiem Książki dla rodziców książki wydawnictwo Rodzina

Pobaw się w szukanie rozwiązań!

A gdyby tak zachęcić dzieci do samodzielnego szukania rozwiązań? Pozwolić im, by przejęły inicjatywę i znalazły wyjście z sytuacji konfliktowej? Możemy sobie wyobrazić, jak dzięki takiej metodzie nasze dzieci rozwijają kompetencje społeczne, poczucie sprawczości oraz wgląd we własne emocje.

Wieczorem przy kolacji, na lekcjach wychowawczych czy np. w kręgu powitalnym w przedszkolu opowiedzmy o metodzie SNO (S – słyszę i powtarzam, N – nazywam potrzeby, O – otwieram przestrzeń na rozwiązania), przedstawmy ją jako sytuację, w której dwie strony (lub więcej) najpierw słuchają, co jest dla każdej z nich ważne, a potem powtarzają, co usłyszały, i wspólnie szukają rozwiązań, co można zrobić, by zadbać o wszystkich.

W wielu klasach jest stolik mediacyjny z krokami SNO naklejonymi na blat. Na początku uczniowie prosili nauczycielkę, by towarzyszyła im w mediacjach, a w następnych miesiącach prosili siebie nawzajem. A co robią nauczyciele, w czasie gdy dzieci mediują? Mam nadzieję, że pijecie kawę, świętujecie i przybijacie sobie piątkę! W rodzinie lub w szkole możemy spisywać kolejne sytuacje konfliktowe, tak by stworzyć z nich listę afer – będzie ona dobrym materiałem do ćwiczeń w szukanie rozwiązań.

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Podręcznik świadomego rodzicielstwa

Konflikty w rodzinie

Koniec z awanturami, czas na rozwiązania

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Pokazujmy dzieciom ramy, w których mają szukać pomysłów

Na posiedzeniu rodzinnym czy godzinie wychowawczej znajdźcie przynajmniej cztery rozwiązania każdej sprawy.

„Co można zrobić, gdy”…
• oboje chcecie siedzieć na tym samym miejscu przy stole?
• chcecie zagrać w dwie różne gry?
• obie chcecie pierwsze iść się kąpać?
• jedna osoba chce jechać do babci, a druga nie?
• chcecie się dalej bawić, a po koleżankę przyszła już mama?
• jest się głodnym, a na wycieczce jest tylko to, czego się nie lubi?
• jedna osoba chce zostać na placu zabaw, a druga wracać do domu?
• jedna osoba chce puszczać muzykę, a druga chce, żeby było cicho?
• część klasy chce zostać na dużej przerwie w klasie i grać w planszówki, a część chce iść na boisko?
• chłopiec chce grać na przerwie, ale inni chłopcy ze starszych klas nie chcą z nim grać, bo według nich jest za słaby?
• macie pracować w parach, a jest was nieparzyście?
• Hania i Jaś bardzo się lubią i siedzą ze sobą w ławce, a inne dzieci mówią do nich „zakochana para”, lecz ani Hani, ani Jasiowi się to nie podoba?
• jadąc na wycieczkę, ponad połowa klasy chce siedzieć na tylnych siedzeniach w autokarze?

„A co zrobiliby dorośli?” – gdy zadajemy dzieciom to pytanie, przenosi ich ono do „bezpiecznej roli”, nie dzielą się swoimi pomysłami, tylko tym, co według nich wymyśliliby dorośli, wchodzą więc w zabawę. Krytyka przestaje obowiązywać, bo „mówią jak dorośli”. Do wyboru mamy też inne opcje: „Co zrobiliby uczniowie czwartej klasy?”, „A co wymyśliliby astronauci NASA?” itp.

Wszystkie pomysły przepuszczamy przez filtr – to my jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo dzieci oraz nasze relacje z nimi. Najważniejszy jest filtr bezpieczeństwa. Jeśli jakiś pomysł zagraża zdrowiu, artykułujemy go i dodajemy: „Według mnie to nie jest bezpieczne rozwiązanie i chcę dla ciebie czegoś innego. Co jeszcze można wymyślić?”. Odwołajmy się do konkretnego przykładu: „Słyszę, że chcesz jeździć na ulicy, bo tam jest płasko. Nie zgadzam się, bo może cię potrącić samochód. Gdzie jeszcze jest płasko, a do tego bezpiecznie?”.

Nie mediujmy, czy zapinać pasy w samochodzie, bo decyzja o ich zapięciu jest podjęta przez rodzica i nie podlega dyskusji. Możemy za to dyskutować o komforcie jazdy – pytanie nie będzie wtedy brzmiało: „To co możemy zrobić, żeby ci się dobrze jechało?”, tylko: „To jak możemy zadbać o to, żeby w pasach było ci komfortowo?”. Gdy w autokarze dziecko biega między siedzeniami, nie powiemy: „To co możesz zrobić, żeby kolega cię usłyszał?”, lecz: „To co możesz zrobić, żeby usiąść na siedzeniu i żeby kolega cię usłyszał?”. Pod pojęciem bezpieczeństwa kryje się też troska o zdrowie. Oczywiście każdy rodzic ma inną listę tego, na co pozwala: od jedzenia chipsów i wchodzenia do głębokiej zimnej lub brudnej wody do ewolucji na drążkach w parku czy wyskakiwania z huśtawki.

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Podręcznik świadomego rodzicielstwa

Konflikty w rodzinie

Koniec z awanturami, czas na rozwiązania

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Co w sytuacji, gdy dziecko odpowie: „Nie wiem, co można zrobić”

Jest kilka powodów, dla których dziecko nie chce dzielić się pomysłami. Na przykład może się obawiać, że odpowie niewłaściwie, zaproponuje „głupi pomysł”, zostanie skrytykowane. Jeśli wcześniej proponowało: „A może to?”, i słyszało: „No chyba żartujesz!”, „Weź raz pomyśl” lub „Cóż za idiotyczny pomysł”, to mechanizmy obronne tego dziecka w momentach, gdy ma się czymś podzielić, stają się tak aktywne, że nie ma szans, by naraziło się ono na trudne emocje związane z krytyką. Woli być bezpieczne i nie wychodzić przed szereg ze swoimi sugestiami. Aby mu pomóc, możemy zacząć od zapytania: „Chcesz jeszcze pomyśleć? A może wolisz usłyszeć moje pomysły?”.

Takie zdanie daje dziecku autonomię. To ono będzie wybierało pomysły spośród tych, które zostaną mu przedstawione. Moglibyśmy od razu powiedzieć: „Żeby strój był ciepły, połóż go na kaloryferze albo trzymaj w plecaku lub worku w klasie”. Ja zachęcam do autonomii już od samego początku. Dzieci odpowiadają mi: „Jeszcze pomyślę” lub: „Nie mów, ja chcę wymyślić”. Wtedy wiem, że nie potrzebują wsparcia, tylko czasu.

Pamiętam pewną sytuację mediacyjną z moją córką. Bardzo chciałam szybko pojeździć na rowerze, za to ona nie chciała ani jeździć, ani zostać i się nudzić. Powiedziałam więc:
– To co możemy zrobić, żebym ja pojeździła, a żeby tobie było wtedy fajnie i ci się nie nudziło?
– Nie wiem.
– Aha, chcesz usłyszeć moje pomysły?
– No.
– Mogę na przykład włączyć ci Marta mówi, która trwa dwadzieścia dwie minuty, i zanim się skończy, ja już wrócę…
– EJ, MAMA!!! JA CHCIAŁAM TO POWIEDZIEĆ!
Pewnie gdybym chciała przeznaczyć na rozmowę z córką więcej czasu, rzeczywiście sama wypowiedziałaby ten pomysł.

Artykuł jest fragmentem książki Katarzyny Dworaczyk „Konflikty w rodzinie”, którą kupisz w naszej Księgarni Natuli


Mądry rodzic, bo czyta…

Sprawdź, co dobrego wydaliśmy ostatnio w Natuli.

Czytamy 1000 książek rocznie, by wybrać dla ciebie te najlepsze…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.