Kategorie
Dziecko Naturalne rodzicielstwo/ Slow Parenting

„Podobno nawet dzielić się już nie muszą! Takie skutki bezstresowego wychowania!”

Czy faktycznie da się wychować dziecko bez żadnego stresu? Oczywiście, że nie. Termin powstał prawdopodobnie w opozycji do metod, które były sprzeczne z ogólnie przyjętymi regułami „zimnego chowu”. Zatem wszelkie podejścia dające dziecku możliwość wyboru, brak kar i nagród itp. wrzucano do worka „bezstresowe wychowanie”. Nazwa ma się nijak do rzeczywistości.

Stres towarzyszy każdemu z nas praktycznie od dnia narodzin. Nie ma drogi, by go uniknąć całkowicie. Sam poród jest dla dziecka traumatycznym przeżyciem. W kolejnych etapach życia wiele wydarzeń wywołuje stres u dzieci niezależnie od tego, jak bardzo byśmy chcieli je od tego uchronić (np. poznawanie nowych osób, stres związany z edukacją, narodziny rodzeństwa, śmierć bliskiej osoby itd.). Należy zaznaczyć, że nie każdy stres jest zły. Sytuacje wzbudzające nasz dyskomfort często są motywacją do rozwoju lub zmian na lepsze. Nazywamy to konstruktywnym stresem (tym niepożądanym jest stres patologiczny). Dobrym przykładem takiego motywującego dyskomfortu są tak zwane kamienie milowe u niemowląt. Gdybyśmy na tym etapie wyręczali dziecko we wszystkim (z obawy przed narażeniem dziecka na stres), nigdy nie nauczyłoby się raczkować, chodzić czy sięgać po przedmioty. „Bezstresowe” wychowanie to raczej wychowywanie dziecka bez przemocy pod jakąkolwiek postacią, a nie eliminacja stresu z życia dziecka.

Niegrzeczne Książeczki

Pakiet Niegrzeczne Książeczki

126 PLN
Emocje i granice

Seria Niegrzeczne Książeczki to opowieści dla małych i dużych, które rozprawiają się z mitami dotyczącymi dzieciństwa. Czy dziecko zawsze powinno być posłuszne, zjadać wszystko z talerza i dzielić się swoimi rzeczami? 

To jak to jest z tym dzieleniem? Muszą? Nie muszą?

Rodzicielstwo bliskości, pozytywna dyscyplina i inne „bezstresowe” idee wychowawcze na potrzebę tego artykułu nazwijmy metodami humanistycznymi. Będą to wszystkie te metody, które w centrum swojej filozofii stawiają dziecko i jego przeżycia wewnętrzne, ograniczając przy tym wszelką przemoc i agresję ze strony osoby dorosłej. Pamiętajmy, że pod hasłami „przemoc” czy „agresja” nie kryją się jedynie czyny fizyczne. Są to także: poniżanie dziecka, karanie go w różny sposób, groźby, zastraszanie, zmuszanie do czegoś itp. Stanowisko humanistyczne bazuje na szacunku rodzica wobec dziecka i jego uczuć. Dorosły jest wsparciem (towarzyszy dziecku – nie wyręcza), akceptuje zarówno te dobre jak i złe emocje swojego dziecka oraz potrafi wyznaczać mu bezpieczne granice. Wszystkie te metody zakładają pewną dozę wolności dziecka, pozostając w bezpiecznych dla niego ramach. Zarzuty wobec metod takich jak rodzicielstwo bliskości zobaczyć można obecnie na wielu forach internetowych. Jest to spowodowane tym, że w społeczeństwie utrzymują się nie do końca trafne przekonania na temat humanistycznych teorii wychowawczych:

  • Pozwalają dziecku na wszystko – nie chodzi o to aby dać dziecku wolność absolutną („róbta, co chceta!”). Kluczowe jest bezpieczne wyznaczenie granic dziecku, zachowując jednocześnie szacunek do niego jako indywidualnej jednostki (nie narzucam dziecku swojej woli za wszelką cenę).
  • Nie przygotowują dzieci do prawdziwego życia – często wręcz przeciwnie. Metody humanistyczne zakładają kształtowanie w młodym człowieku odpowiedzialności, samodzielności, wewnętrznej motywacji do działania i wiele innych cech, które przygotują go do dorosłego życia.
  • Z takich dzieci wyrastają bezczelni dorośli – teorie humanistyczne zakładają wychowanie we wzajemnym szacunku. Można dyskutować tutaj o kulturze osobistej, która często powielana jest przez dzieci czerpiące przykład od rodziców. Zatem to nie tyle sama metoda wychowania dziecka warunkuje jego „bezczelne” zachowanie, ile zwyczajne naśladowanie domowników i otoczenia.
  • Dzieci są rozpuszczane i w zasadzie to dziecko rządzi dorosłym – kolejne stwierdzenie, które porusza kwestię tego, jak ważne jest stawianie bezpiecznych granic dziecku. Sytuacja, w której dziecko ma władzę nad osobą dorosłą, nie ma miejsca w metodach humanistycznych, gdyż zakładają one niejaką „równość” wszystkich członków systemu rodzinnego.

Argumenty oponentów metod humanistycznych można podsumować w ten sposób: „z takiego dziecka nic dobrego nie będzie”. Teorie głoszone przez przeciwników humanistycznych metod wychowawczych wynikają najczęściej z braku wiedzy na temat tego, czym one są, oraz z głęboko zakorzenionych (często drastycznych) metod wychowywania dzieci, którymi posługiwano się dawniej (choć nie aż tak dawno…).

Czym skutkuje faktyczne wychowanie dziecka bez stresu?

Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Często w ogromie miłości do swoich pociech zapominamy, że nie możemy ich ochronić przed całym światem. Oczywiście każde teorie mają swoich zwolenników. Są rodzice, którzy tak bardzo nie chcą, aby ich dziecko dotknęły jakiekolwiek negatywne emocje, że przejmują te obowiązki dziecka, które je wywołują. Ma to miejsce już od pierwszych miesięcy życia, w których dziecko musi doznać pewnego rodzaju dyskomfortu, aby mogło się dalej rozwijać. np: niemowlę zamiast podejmowania prób sięgania po zabawkę, dostaje ją za każdym razem do rąk; dziecko stresuje się wykonaniem projektu do szkoły, więc rodzic robi go za każdym razem za nie itp. Jakie mogą być konsekwencje takich dosłownie „bezstresowych” metod?

  • Brak znajomości reguł panujących w społeczeństwie – dziecko mające się zmierzyć z rzeczywistością czekającą poza domem rodzinnym napotka ścianę. Nie będzie potrafiło odnaleźć się i funkcjonować w świecie, który przecież pełen jest reguł, zakazów i nakazów (których nigdy wcześniej nie doświadczyło).
  • Egocentryzm – kiedy rodzice skupiają się jedynie na tym, by natychmiast zaspokoić potrzeby dziecka, nie wymagając od niego najmniejszego zaangażowania, dziecko (najprościej ujmując) jest przekonane, że świat kręci się wokół niego.
  • Brak umiejętności radzenia sobie z problemami i stresem – do tej pory dziecko nie musiało tego robić, bo jego problemy rozwiązywane były przez troskliwych rodziców.
  • Brak umiejętności odraczania gratyfikacji –  dziecko nie potrafi dążyć do wyznaczonego celu. Chce natychmiast znaleźć się na końcu drogi zamiast nią przejść. Nie będzie potrafiło zapracować na wyczekiwaną nagrodę –  po prostu chce być nagrodzone już. Koniec kropka.
  • Złe przekonania o ludziach i o świecie – skoro wcześniej dziecko nie musiało zabiegać o to czego pragnie, a nagle inni wymagają od niego pracy i zaangażowania, to chyba coś jest z nimi nie tak. Dziecko jest przekonane, że jemu wszystko się po prostu należy, a skoro inni tego nie wiedzą to są źle postrzegani.

Mogę więcej, kiedy nie „muszę”

Dzieci, które w relacji z rodzicami czują się szanowane i mają poczucie bezpieczeństwa, będą budowały podobne relacje w przyszłości. Przymus i podporządkowanie są na jednym biegunie metod wychowawczych. Na drugim końcu znajdują się rodziny, w których dzieci „mogą wszystko” bez żadnych konsekwencji i porządku. Nie ma jednej dobrej metody wychowania dziecka. Nie ma przepisu, który zawsze zagwarantuje nam sukces. Każde dziecko jest inne, ma inne potrzeby.  Warto czerpać to, co najlepsze z różnych metod wychowawczych. Wspólnym dla nas wszystkich powinien być szacunek, jaki okazujemy każdemu bez wyjątku – czy ma dwa lata i dopiero uczy się życia, czy może ma już wnuki i zmarszczki wokół oczu – oczywiście od uśmiechu!

Autor/ka: Karolina Bouhnouni

Psycholożka i niedoszła filozofka. Z zamiłowaniem wspiera tych planujących, wyczekujących i wychowujących dzieci. Swoje zainteresowania i działania zawodowe skupia wokół szeroko pojętej psychologii dziecka, psychologicznych aspektów ciąży oraz edukacji rodziców. Mama Klary, przyjaciółka i żona Kuby. Całkiem smacznie gotuje i stara się wprowadzać w życie zasady slow life.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *