Kategorie
Rodzicielstwo Rodzina

Rodzinne tabu to teatr niedopowiedzeń. Czy można je przełamać?

Trudne tematy funkcjonują w niektórych rodzinach podobnie do zakazanych słów w grze towarzyskiej „Tabu”. Wszyscy wiedzą o ich istnieniu, ale nie wypowiadają ich ze względu na grożące sankcje. A to powoduje ogromne napięcie.

Czasami jest to coś na pozór drobnego – na przykład to, że ojciec czy dziadek tak naprawdę nie ukończył studiów. Kiedy indziej tematem, którego w gronie bliskich się nie podejmuje, jest przewlekła choroba babci, problemy finansowe kuzyna albo trauma gwałtu lub zabójstwa członka rodziny. Niezależnie od „ciężaru” rodzinnego tabu pewne mechanizmy jego działania są takie same i mogą świadczyć o zaburzonej komunikacji w rodzinie.

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Podręcznik świadomego rodzicielstwa

Konflikty w rodzinie

Koniec z awanturami, czas na rozwiązania

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

„Po co mówić o tym, co trudne?”

Gdybym miała określić, jaki przekaz wokół trudności istnieje w rodzinach, w których pojawiło się rodzinne tabu, powiedziałabym, że jest to przekonanie, iż nie ma sensu mówić o tym, co bolesne. Tymczasem z punktu widzenia psychologii jest zupełnie na odwrót. „Zatrzymanie” trudnych emocji, nieomawianie bolesnych wydarzeń, milczenie na temat porażek i nieszczęść nie tylko tych trudności nie usuwa, ale także sprawia, że w rodzinie lub u danej osoby pojawia się silne napięcie. 

Oczywiście to nie jest tak, że pewnego dnia członkowie rodziny wstają z łóżek z myślą: „Od dzisiaj będę milczeć jak grób na wszystkie niewygodne tematy”. Tworzenie się rodzinnych tabu ma zazwyczaj podłoże transgeneracyjne, czyli międzypokoleniowe. Jeśli nasza babcia, która była świadkiem zdrady swojego własnego taty, tłumaczyła naszej mamie, że o kłopotach z mężem lepiej nie mówić koleżankom, bo one tylko czekają na to, by go „pocieszyć” (czyli uwieść), to mama często uczy również nas, że nie powinno się mówić nikomu o kłopotach w bliskich relacjach. Kiedy więc mama przechodzi kryzys we własnej relacji małżeńskiej (co przecież zdarza się niemal każdej parze), dzieci zostają upomniane – słownie, samym spojrzeniem bądź obrażeniem się – gdy powiedzą ulubionej cioci, że rodzice w ostatnim czasie dużo się kłócą. A w dorosłym wieku same milczą na temat trudności, które przeżywają w życiu osobistym – ponieważ ujawnienie „sekretu” w ich poczuciu oznaczałoby zdradę rodzinnych zasad i narażenie się na niebezpieczeństwo. 

Uwaga! Reklama do czytania

Jak zrozumieć małe dziecko

Podręcznik świadomego rodzicielstwa

Konflikty w rodzinie

Koniec z awanturami, czas na rozwiązania

Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli

Lojalność za cenę napięcia 

Jednak przekaz, że o tym, co trudne, lepiej jest nie mówić, może być bardzo szkodliwy, wręcz niebezpieczny. Jeśli na przykład dziecko doznaje przemocy lub krzywdy, to obecność tabu, jakim otoczona jest agresywność ze strony członka rodziny, uniemożliwia mu szukanie pomocy – dziecko milczy pod sankcją wstydu i odrzucenia. Tabuizacja może także wywoływać trudności interpersonalne (nie sposób nawiązać z kimś bliskiej relacji, gdy nie mówi się mu o swoich troskach), zaburzenia psychosomatyczne (podtrzymywanie rodzinnego tabu powoduje często silny, przewlekły stres, który czasem wyraża się poprzez ciało), a także poczucie zagubienia i osamotnienia. Pielęgnowanie tabu, czyli uparte milczenie na pewien temat, to rodzaj rodzinnej lojalności za cenę nieustannego napięcia. W zdrowych relacjach rodzinnych istnieje przestrzeń do rozmowy o tematach trudnych, takich jak konflikty, choroby, problemy finansowe lub czyjaś śmierć. W rodzinach dysfunkcyjnych tematy „niewygodne” bywają jak cegły, które dorzuca się do plecaka, dźwiganego później przez lata. Osoby, które „wyłamują się” z rodzinnego schematu milczenia – na przykład mówiąc na rodzinnym spotkaniu wprost: „Tata nie zginął w wypadku, tylko zapił się na śmierć” – często jest szantażowana emocjonalnie przez pozostałych członków rodziny, którzy nie chcą lub nie potrafią przestać wypierać trudnych faktów. Tworzeniu tabu sprzyjają lęk i nieumiejętność mówienia o emocjach.

Nazwanie oddaje sprawczość 

Czy jednak to, że nie chcemy tworzyć domowego tabu, oznacza, że na przykład będąc rodzicami, nie mamy prawa do swoich tajemnic i że absolutnie o wszystkim musimy rozmawiać z dziećmi czy dalszą rodziną? Oczywiście, że nie. Jako rodzice możemy na przykład umówić się, że niektóre tematy będziemy poruszać tylko w gronie dorosłych albo że jakieś wydarzenie z historii naszej relacji czy życia dalszej rodziny po prostu zostanie między nami. Kluczowe jest jednak odpowiedzenie sobie na pytanie, co sprawia, że chcemy o danym temacie mówić określonym osobom – jeśli mamy poczucie, że jest to nasza sprawa intymna, która może zostać między np. nami a partnerem i będzie to bardziej komfortowe, to jest to w porządku. Nie powinniśmy natomiast trzymać w sekrecie przed dzieckiem spraw, które dotyczą jego samego – na przykład faktu, że jest ono adoptowane, zdecydowanie nie należy przed dzieckiem ukrywać. 

Z punktu widzenia psychologii systemowej warto także unikać przemilczania spraw w imię idealizacji rodziny. Jeśli kieruje nami chęć ukrycia tego, że nasi rodzice nadużywali alkoholu, to warto zadać sobie pytanie, czy u podstawy takiego dążenia nie leży nieprzepracowany wstyd dorosłego dziecka alkoholików (istnienie sysndromu DDA jest obecnie podważane, ale chodzi o osoby, które doświadczyły alkoholizmu w domu rodzinnym). Aby z jednej strony uniknąć tworzenia rodzinnego tabu, a z drugiej – nie obciążać dzieci pewnymi trudnymi szczegółami, możemy więc np. powiedzieć, że dziadkowie byli chorzy z powodu uzależnienia od alkoholu, co przyniosło nam w dzieciństwie wiele cierpienia, ale nie opisywać ze szczegółami przebiegu domowych awantur, których byliśmy świadkami. 

Nazwanie trudności, z którymi mierzyliśmy się w dzieciństwie i z którymi mamy styczność teraz, może oddaje nam sprawczość i często uwalnia od ciężaru, jakim jest samotne dźwiganie tajemnicy. Czasami jednak podzielenie się swoją historią (lub jej fragmentami) wydaje się nam zbyt trudne – aby zwracać się po pomoc i opowiadać o swoich problemach, potrzebna jest wiara w to, że świat jest raczej bezpiecznym miejscem, a inni ludzie są nam życzliwi. Ktoś, kto jest przekonany, że wszyscy wokół tylko czekają na jego błędy, a przyznanie się do trudności oznacza odrzucenie, często tabuizuje różne treści, gdyż nie wierzy w możliwość otrzymania wsparcia i zrozumienia. Zmiana takich przekonań – często głęboko osadzonych w świadomości i podświadomości – może z kolei wymagać psychoterapii. Sięgnijmy po tę pomoc, aby uwolnić się od tabu.

Wygodniej bowiem spaceruje się bez plecaka pełnego cegieł.

Avatar photo

Autor/ka: Angelika Szelągowska-Mironiuk

Psycholożka, psychoterapeutka, dziennikarka. Pracuje na uczelni jako asystentka oraz w gabinecie jako psychoterapeutka. Razem z mężem prowadzi blog i fanpage „Katolwica&Mąż”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.