| 5 dowodów naukowych potwierdzających, że bliskość rodzica jest podstawą harmonijnego rozwoju dziecka

5 dowodów naukowych potwierdzających, że bliskość rodzica jest podstawą harmonijnego rozwoju dziecka

Kiedy dziecko płacze i intensywnie wyraża swoje emocje, naszym naturalnym i instynktownym odruchem jest pospieszyć mu z pomocą. Niestety zdarza się, że obawa przed oceną naszych rodzicielskich kompetencji, przed opiniami, że “dziecko wchodzi ci na głowę” i “jesteś na każde jego zawołanie”, często sprawia, że powstrzymujemy się od wsparcia dziecka w trudnych dla niego sytuacjach.

To, co najważniejsze

Aby na nowo poczuć siłę intuicji i moc sprawczą, odzyskać zaufanie do siebie i do dziecka, warto nieustannie przypominać sobie o tym, co ważne: nasze podejście do dziecka ma decydujący wpływ na jego rozwój psychiczny i emocjonalny. Fakt ten potwierdzają liczne badania nad mózgiem, prowadzone w największych ośrodkach naukowych świata. Wnioski płynące z tych badań jednoznacznie dowodzą tego, że obecność i bliskość rodzica w przeżywaniu trudnych emocji jest podstawą harmonijnego rozwoju dziecka. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że:

1. Dorośli mają decydujący wpływ na aktywację substancji chemicznych w mózgu dziecka, które przywracają mu równowagę

Kiedy dziecko doświadcza trudnych dla siebie stanów i emocji – zmęczenia, lęku, złości czy frustracji, w jego mózgu zablokowane zostaje wydzielanie substancji chemicznych gwarantujących równowagę i dobre samopoczucie. Następuje natomiast wydzielanie tzw. hormonów stresu (kortyzol, adrenalina i noradrenalina), które przygotowują ciało do walki albo ucieczki. Badania pokazują, że rodzice/opiekunowie dziecka mają kluczowy wpływ na reakcje chemiczne w jego mózgu. Poprzez swoją bliskość i czułe odpowiadanie na potrzeby i emocje dziecka, wspierają oni aktywację substancji przeciwdziałających lękowi, przyczyniających się do rozluźnienia i przywrócenia dziecku spokoju.

Jeśli dorośli nie rozumieją potrzeby bliskości dziecka i pozwalają mu się wypłakać w samotności, wydzielanie tych dobroczynnych substancji zostaje zablokowane. Przy długotrwałym braku wsparcia ciało i mózg dziecka mogą przywyknąć do wysokiego poziomu hormonów stresu, co długofalowo może prowadzić do nieustannego odczuwania lęku, zagrożenia i braku poczucia bezpieczeństwa. Dziecko może zacząć cierpieć z powodu “hormonalnego piekła” i chronicznego stresu, który powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu [1].

Jeśli dziecko płacze, krzyczy czy rzuca się na podłogę, oznacza to, że jedynym czego teraz potrzebuje jest bliskość i wsparcie świadomego dorosłego. Jeśli rodzic intuicyjnie odczuwa on potrzebę natychmiastowej odpowiedzi na cierpienie dziecka, jego zadaniem jest pójść za głosem instynktu niezależnie od głosów płynących z otoczenia.

2. Brak czułości wobec dziecka przyczynia się do rozwoju nadwrażliwego systemu reagowania na stres

Nie da się uchronić dziecka przed stresem i nieuniknionymi trudnymi dlań doświadczeniami. Można jednak wesprzeć je, a precyzyjnie mówiąc – wesprzeć jego mózg we właściwym funkcjonowaniu niższych ośrodków mózgowych odpowiedzialnych za reakcję ucieczki lub walki. Ośrodki te pełnią bardzo ważną funkcję w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Kiedy widzimy dziecko biegnące w kierunku ruchliwej ulicy, nasze niższe ośrodki mózgowe aktywują się, dzięki czemu jesteśmy w stanie szybko zareagować: np. podbiec i mocno je chwycić. Nasze ciało mobilizuje się więc do walki.

Kiedy będąc na spacerze w lesie spotkamy stado dzików i przestraszymy się ich, niższe ośrodki mózgowe w odpowiedzi na nasz lęk umożliwią natychmiastowe opuszczenie zagrażającego miejsca – ciało będzie znowu w stanie gotowości, ale tym razem – do ucieczki.

Niższe ośrodki w mózgu nie zawsze funkcjonują jednak właściwie. Mogą one bowiem stać się istotnie nadaktywne. Oznacza to, że nie zawsze będą działały adekwatnie do sytuacji, a wówczas możemy doświadczać poczucia ciągłego zagrożenia w sytuacjach obiektywnie bezpiecznych. Możemy reagować zbyt silnie na niewielkie nawet stresory, często wybuchać złością, nieustannie się zamartwiać albo odczuwać permanentny lęk.

Istnieją liczne badania naukowe potwierdzające tezę, że brak wsparcia ze strony dorosłych w trudnych dla dziecka doświadczeniach powoduje, że niższe ośrodki jego mózgu są w stanie ciągłej gotowości, co w rezultacie wzmaga podatność dziecka na zaburzenia i choroby związane z chronicznym stresem [2]. Aby wesprzeć harmonijne działanie systemu reagowania na stres, warto czule odpowiadać na płacz dziecka, jego potrzebę bliskości, dotyku, przytulenia i towarzyszenia mu w różnych napięciowych sytuacjach (nawet jeśli nam, dorosłym, wydają się one nieco przerysowane). Pozostawianie dziecka samemu sobie w targających nim silnych emocjach przyczynia się do braku równowagi w ważnych systemach mózgowych.

3. Kojąca obecność dorosłego wspiera i stymuluje właściwą pracę nerwu błędnego w mózgu dziecka

Kiedy dziecko intensywnie płacze i doświadcza silnych emocji, jego autonomiczny układ nerwowy ulega istotnemu pobudzeniu. Staje się nadaktywny i wprowadza ciało dziecka w stan generalnej dysharmonii. Nie potrafi ono samo powrócić do właściwej równowagi, ponieważ jego układ nerwowy wciąż się kształtuje, nie jest na to jeszcze w pełni gotowy. Dlatego tak ważna jest obecność czułego dorosłego – powrót do poczucia wewnętrznego spokoju i harmonii zależny jest właśnie od niego. Ma on bowiem znaczący wpływ na funkcjonowanie dziecięcego nerwu błędnego, pełniącego w organizmie funkcje regulacyjne i uspokajające.

Wrażliwość na cierpienie młodego człowieka i chęć wsparcia go w trudnych chwilach pobudza u niego nerw błędny, który reguluje ważne funkcje głównych narządów wewnętrznych. Dzięki ukojeniu dziecięcego bólu nerw błędny znajdujący się w pniu jego mózgu przywraca ład w zakresie pracy serca, oddychania czy działania układu trawiennego. Badania dowodzą, że właściwa praca nerwu błędnego wspiera równowagę emocjonalną, jasne myślenie i koncentrację dziecka oraz wzmacnia jego układ odpornościowy teraz i w przyszłości [3].

4. Wrażliwość dorosłego na płacz i trudne emocje umożliwia powstanie ważnych połączeń w mózgu dziecka

Kiedy dziecko rozwija się w otoczeniu dorosłych uważnych na jego emocje i otrzymuje od rodzica wystarczające wsparcie w radzeniu sobie z intensywnymi uczuciami, w jego mózgu tworzą się ścieżki umożliwiające efektywną regulację emocji teraz i w przyszłości [4].

Oznacza to zasadniczo tyle, że wspierając dziecko dziś w jego złości, płaczu frustracji, strachu – czyli zauważając te stany i nazywając je, rozmawiając o nich i znajdując wspólnie nowe sposoby ich umiejętnego wyrażania, rodzice pomagają dziecku rozwinąć m.in:

  • zdolność do świadomego przeżywania emocji,
  • akceptacji emocji,
  • rozumienie siebie i swoich postaw,
  • troskliwość wobec innych,
  • umiejętność budowania trwałych i konstruktywnych relacji.

W przypadku, w którym jednak dorośli nie mają w sobie otwartości na przyjęcie dziecka z całym wachlarzem jego cech, postaw, uczuć i emocji, ważne połączenia w jego mózgu nie będą miały okazji się rozwinąć. Proces ich powstawania zostanie zaburzony, co w rezultacie utrudni bądź uniemożliwi młodemu człowiekowi naturalne kontrolowanie impulsów cierpienia, lęku, złości. Stąd niedaleko już do długotrwale obniżonego nastroju, tak bardzo powszechnych fobii i obsesji, depresji, chorób psychosomatycznych czy stanów lękowych.

Jeśli zatem chcielibyśmy, aby mózg dziecka rozwijał się harmonijnie i zdrowo, warto przypominać sobie o tym, że ważna jest każda nasza odpowiedź na trudne dziecięce odczucia. Akceptacja tego, co przeżywa dziecko, bliskość i szczere towarzyszenie mu są fundamentem jego emocjonalnego rozwoju. I mimo że czasem zdarzy nam się o tym zapomnieć, warto otwarcie o tym powiedzieć, przebaczyć sobie i wrócić do autentycznego, wspierającego kontaktu.

5. Dziecko rezonuje z dorosłym za sprawą neuronów lustrzanych

Neurony lustrzane zostały odkryte przez badaczy w mózgu człowieka przed niespełna piętnastoma laty.

Naukowcy dowodzą, że otaczających nas ludzi poznajemy niejako za sprawą neurobiologicznego rezonansu. Kiedy obserwujemy czynność wykonywaną przez drugiego człowieka oraz widzimy, jak reaguje on w określonych sytuacjach, w nas samych aktywują się określone struktury mózgu, nasz własny program neurobiologiczny. Ten sam, który prowadzi nas do wykonania podobnych działań lub do podobnego zachowania co u osoby, którą właśnie obserwujemy. Nawet w chwili, w której ktoś jedynie opowiada o swoim doświadczeniu, w mózgu jego słuchacza następuje wzrost aktywności neuronów odpowiadających za te same przeżycia (których on sam mógłby doświadczyć) [5].

W praktyce rodzicielskiej oznacza to, że:

  • nasze emocje i postawy każdego dnia wpływają na emocje i postawy naszych dzieci,
  • dzieci naturalnie uczą się od nas podejścia do drugiego człowieka – odpowiadania na jego potrzeby i uczucia, i automatycznie powielają różne sposoby postępowania,
  • to, w jaki sposób podchodzimy do dzieci w trudnych dla nich okolicznościach, ma decydujący wpływ na ich rozwój i samopoczucie (możemy oddziaływać na dzieci kojąco albo potęgować brak ich wewnętrznej równowagi) oraz świadomość siebie (własnych emocji, odczuć i przeżyć).

W obliczu zebranych informacji można pokusić się o stwierdzenie, że układ neuronów lustrzanych jest podłożem harmonijnego rozwoju dziecka, empatii, dobrej relacji oraz wzajemnego zrozumienia. Fakt, że oddziałujemy na siebie nawzajem, warto zatem konstruktywnie wykorzystać w kontakcie z dzieckiem i umiejętnie wspierać je w doświadczaniu trudów codzienności, pamiętając przy tym o sobie i swoich potrzebach jako dorosłego.

Zaopiekowany rodzic to też zaopiekowane dziecko. I mimo że w praktyce nie zawsze łatwo o rodzicielską równowagę, warto znajdować środki prowadzące do jej osiągnięcia. A jeśli się to w danym momencie nie uda, zaakceptować ten fakt i samego siebie. Być wobec siebie wyrozumiałym i czułym, a przede wszystkim dać sobie prawo do bycia wystarczająco dobrym rodzicem. Idealni ludzie i idealne rodzicielstwo istnieją tylko na pierwszych stronach gazet i w przerysowanym nierzadko świecie mediów. W prawdziwym życiu rodzica padają ulewne deszcze, rozpętują się burze i wybuchają wulkany… Z takimi żywiołami nie da się walczyć, można je jednak przyjąć takimi, jakie są, i otworzyć się na wartość tego, że są, a później na nowo rozkoszować się słonecznym krajobrazem harmonii, bezwarunkowej miłości i zaufania…

Bibliografia:

[1] Heim C. i in. The role of childhood trauma in the neurobiology of mood and anxiety disorders [w:] “Biological Psychiatry” 15, 2001, s. 1023-1040.

[2] Sunderland M., Mądrzy rodzice, Świat Książki, Warszawa, 2012, s.42.

[3] Haley D.W i in., Infant stress and parent responsiveness [w:] Child Development, 2003, 1534-1540.

[4] Sunderland M., Mądrzy rodzice, Świat Książki, Warszawa, 2012, s.24-25.

[5] Singer T.,  Seymour B., O’Doherty J., Kaube H., Dolan RJ., Frith CD, Empathy for Pain Involves the Affective but not Sensory Components of Pain, “Science”, 20.02.2004.


Magdalena Boćko-Mysiorska

Spełniająca się mama i żona, pedagożka, coach, wykładowczyni. Promotorka naturalnego rodzicielstwa, neurobiologii i Porozumienia bez Przemocy. Na co dzień wspiera rodziców i nauczycieli w budowaniu empatycznych i konstruktywnych relacji z dziećmi. Autorka podręczników, artykułów i bliskościowo-naukowego bloga www.magdalenabockomysiorska.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.magdalenabockomysiorska.pl


Czytaj na dziecisawazne.pl

wychowanie
STOP trenowaniu dzieci!

wychowanie
Geny czy środowisko – co determinuje rozwój dziecka?

Jesper Juul
Juul na poniedziałek, cz. 107 – Szkolny system nagród jest prymitywny i krótkowzroczny

POLECAMY
To relacje z dorosłymi wpływają na rozwój mózgu dziecka!

ekowiadomości
Szkocja ustanawia prawo do “zabawy na dworze jako fundamentalnej części dzieciństwa”

edukacja alternatywna
Skąd się wzięła tradycyjna polska szkoła?

wywiady
Jak porozumieć się w kwestii wychowania dzieci, jeśli każde z rodziców wyznaje inne wartości?

odżywianie naturalne
Jedzmy więcej warzyw! 4 przepisy na zdrowy obiad dla całej rodziny

wychowanie
6 filarów świadomego rodzicielstwa

zdrowie
Jak wspomagać integrację sensoryczną dziecka?