Kategorie
Dziecko

Adaptacja przedszkolna – czego nie robić? Co NIE wspiera dzieci w adaptacji?

Podczas adaptacji do przedszkola wszyscy wstają rano z napięciem. Dziecko, które otwiera oczy i bywa, że od samego rana oświadcza „Nieee chcęęę”, i rodzic, który myśli w panice „Co tu powiedzieć, jak dziecko przekonać?!”.

Wielu rodziców próbuje poradzić sobie argumentami i strategiami, których doświadczyli jako dzieci, z którymi są osłuchani, a które nie wspierają dzieci w radzeniu sobie z rozstaniem w przedszkolnej szatni. Nawet jeśli są to działania inspirowane najlepszymi intencjami.

Zapewniają, że w przedszkolu będzie fajnie i na bank ekstra zabawa.

Na pewno. Przecież bawienie się z obcymi dziećmi i obcym dorosłym w obcym miejscu to wprost wymarzone przedpołudnie! Po pierwsze to słaby argument, szczególnie jeśli wczorajszy dzień był w odczuciu dziecka beznadziejny i nie było fajnej zabawy. A po drugie wizja świetnej zabawy nijak nie leczy przerażenia wynikającego z rozstania z mamą.

KURS ONLINE DLA RODZICÓW, kTÓRZY CHCĄ ZADBAĆ O BEZPIECZNĄ ADAPTACJĘ
ADAPTACJA DO PRZEDSZKOLA

👉 Pomysły na trudne rozstania w przedszkolnej szatni

👉 Zabawy regulujące emocje związane z adaptacją

👉 Pomysły na poranne i wieczorne kryzysy 

Znajdziesz je w kursie online ADAPTACJA DO PRZEDSZKOLA, który stworzyła autorka tego tekstu – psycholożka dziecięca z 20-letnim doświadczeniem w pracy z dziećmi i ich rodzicami

Powtarzają „Nie płacz. Proszę cię, nie płacz”.

Chociaż to nie może pomóc! Bo jednak dziecko nie ma guzika, który wyłącza łzy. Co więcej, dokładamy dziecku poczucie, że robi coś źle i że jesteśmy z niego niezadowoleni. Dziecku dużo bardziej pomagają zabawy regulujące emocje, które możesz uruchomić rano, jeszcze przed śniadaniem. Pomogą rozpakować napięcie.

Podkreślają „Zobacz, a chłopiec wszedł zadowolony, wcale nie płakał”. 

To nie jest zły kierunek! Bo jednak człowiek prosi się o odpowiedź w stylu „A inny tatuś, zobacz, przyjechał Porsche, wcale nie Skodą”. To tylko dobija dziecko i wzmacnia jego przekonanie, że przedszkole jest tylko dla niektórych dzieci – dla tych, które tak świetnie wchodzą.

Przedstawiają logiczne argumenty „Ja muszę chodzić do pracy, ty musisz chodzić do przedszkola”.

Gdyby twoje dziecko miało 18 lat, to może… Może dałoby radę uruchomić logiczne myślenie w trakcie zalewu wielkich emocji. Bo logika mieszka w części mózgu, która w wielkich emocjach jest u dziecka całkowicie odcięta. I nawet gdyby dziecko chciało jakoś skorzystać z siły tego argumentu, to nie ma jak. No i serio. Jednak w głębi duszy nie liczymy na to, że Michałek powie „Rany boskie, ja tu płaczę i zalewam się lękiem, a ty przecież musisz iść do roboty. Już się ogarniam”. Czy masz pomysły na wspieranie dziecka w radzeniu sobie z lękiem i rozstaniem?

Uwaga! Reklama do czytania

Niuniuś to ma fajnie

Historia naszego beztroskiego dzieciństwa. POLECAMY!!!

Odwiedź księgarnię Natuli.pl

Mówią „Ja cię szybciutko odbiorę! To minie bardzo szybko do obiadu. Dasz radę. Wytrzymasz”. 

W sensie, że wytrzymasz to przedpołudnie pełne cudownej zabawy?

Bo między słowami przebija przekaz, że miejsce, w którym ma czekać wspaniała zabawa i cudowne atrakcje, a dzieci bawią się przez wiele godzin, to jednak jest survival, trzeba zacisnąć zęby i jakoś przetrwać.

Mówią „Mama nie może spóźnić się do pracy, bo szef będzie okropnie niezadowolony”.

Liczymy, że trzylatek to uwzględni? Nie! Dzieci nie są w stanie postawić twoich potrzeb ponad swoimi. Nie mogą wyregulować swoich emocji dlatego, że ty tego teraz potrzebujesz. 

Słuchają rad w stylu „Proszę się z nim nie cackać. Wypłacze się i mu przejdzie”. 

Tak… to moja ulubiona rada! Średniowieczna pedagogika w XXI wieku to jest właśnie to, czego potrzebuje twoje dziecko! Właśnie dlatego wstawaliście w nocy, nosiliście, pocieszaliście, nazywaliście emocje i uznawaliście emocje dziecka, żeby pierwszego września stwierdzić, że to było cackanie i dosyć tego!

Dzieciom nie pomaga nadmiar słów i dorosłe, logiczne argumenty. Dzieci uczą się przez zabawę. Potrzebują zabaw regulujących emocje i komunikacji, która uwzględnia ich możliwości rozwojowe. Nikt się z tą wiedzą nie rodzi, nikt nie dostaje jej w pakiecie w szkole rodzenia. Większość z nas musi się tego nauczyć. Tak samo jak w procesie stawania się rodzicem nauczyliśmy się, jak mierzyć temperaturę, podawać leki i realizować ćwiczenia od logopedy.

Autor/ka: Agnieszka Misiak

Jest psychologiem dziecięcym, wspiera dorosłych w budowaniu dobrej relacji z dziećmi, pomaga zajrzeć za podszewkę trudnych, dziecięcych zachowań. Pokazuje praktyczną stronę psychologii i dzieli się sprawdzonymi rozwiązaniami z rodzicami i innymi specjalistami. Zobacz więcej na agnieszkamisiak.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.