Kategorie
Medycyna naturalna Zdrowie

Letni poradnik – na wakacje z dzieckiem

Nie zna życia ten, kto nie jechał na wakacje z małym dzieckiem. To przygoda dla wytrwałych i cierpliwych. By rodzinne podróże były udane, warto przewidzieć, co może nam sprawić kłopot. Oto krótka lista najważniejszych spraw.

Świetne książki dla rodziców i dzieci... zobacz naszą KSIĘGARNIĘ NATULI

Dominika Bagińska, konsultacja – lek. med. Małgorzata Drabek, pediatra, specjalistka rehabilitacji medycznej, członkini i wykładowczyni Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej i CEDH (francuskie centrum nauczania i rozwoju homeopatii).

„Daleko jeszcze? Nudzi mi się. Muszę siku! Niedobrze mi…” To słowa, których możemy się spodziewać podczas rodzinnej podróży na wakacje. Te pozornie niewinnie brzmiące skargi doprowadziły już niejednego rodzica do poważnego kryzysu. Niektórzy tak bardzo się tego obawiają, że wolą już raczej nigdzie nie wyjeżdżać z dzieckiem, byle uniknąć problemów. A jednak warto się nie poddawać. Ceniony amerykański pisarz, Og Mandino, stwierdził „Najlepszym spadkiem, jaki możemy pozostawić naszym dzieciom, są szczęśliwe wspomnienia”. A nic nie utrwala się bardziej w nasze pamięci niż wspólne przygody i wyzwania. Nawet jeśli mają niewiele wspólnego z wizytą w Disneylandzie, a więcej z przymusowego noclegu w aucie na leśnym parkingu. Każdy z nas nosi w sercu takie wspomnienia, jakie nigdy nie blakną i są krzepiącym dowodem na to, że wakacje to stan umysłu. 

Wspólny wyjazd okaże się z pewnością bardziej udany, jeśli z góry założymy, że możemy mieć pewne trudności wynikające z warunków podróży. Warto umówić się (nawet samemu ze sobą), że wakacje to czas pozwalania na więcej, odpuszczania twardych reguł i zasad. Choćby po to, by wszyscy poczuli, że mają wolne i mogą odetchnąć.

By jednak oszczędzić sobie niepotrzebnych emocji, zaplanujmy niezbędny ekwipunek.

Mdłości podróżne

Rodzice dzieci, które cierpią na chorobę lokomocyjną, wchodzą na wyższy poziom trudności w podróżowaniu. Tu nie ma mowy o taryfie ulgowej – musimy bezwzględnie zadbać o to, by dziecko nie poczuło się źle. Może się skutecznie zniechęcić do podróżowania w ogóle. Choroba lokomocyjna to zaburzenie pracy błędnika, co skutkuje znanymi objawami. Jeśli problem występuje sporadycznie i nie jest nasilony, zadbajmy przede wszystkim o małe suche przekąski, jak herbatniki czy sucharki, które nie dopuszczają do silnego głodu – częstej przyczyny mdłości w podróży.

Problem choroby lokomocyjnej miewa też podłoże psychologiczne: dziecko odczuwa lęk przed jazdą i złym samopoczuciem, co wywołuje objawy. Tu może pomóc podanie przed jazdą posłodzonego (gorzki smak działa czasem wymiotnie) naparu z melisy lub rumianku. Można też wypróbować odpowiednie dla dzieci preparaty, np. te z wyciągiem z imbiru, który ma działanie przeciwwymiotne (w formie syropu lub tabletek). Bezpiecznym rozwiązaniem jest też zastosowanie leków homeopatycznych, zwłaszcza jeśli dziecko ma bardzo nasilone objawy i źle reaguje na mocne leki (które mogą powodować senność i apatię). Te homeopatyczne mają formę granulek do ssania, co ułatwia podanie, poza tym można dobrać je do określonych objawów choroby lokomocyjnej. Dlatego najlepiej byłoby ustalić lek i dawkowanie podczas wizyty z dzieckiem u lekarza homeopaty przed podróżą. 

Jeśli podróżujemy autem, róbmy częstsze krótkie przystanki: np. 10 minut biegania wokół samochodu, co 2 godziny. To pomoże dotlenić i rozruszać wszystkich pasażerów, podtrzymuje dobre nastroje i eliminuje problemy natury fizjologicznej. 

Kiedy jest za gorąco

Kiedy już dotrzemy na miejsce, a pogoda będzie nam sprzyjać, musimy z rozsądkiem korzystać ze słońca. Szczególnie dzieci, których skóra jest o wiele bardziej wrażliwa na szkodliwe promieniowanie UV. Bezwzględnie smarujmy więc dziecko kremem z filtrem, najlepiej tym najmocniejszym (SPF 50), z czasem możemy przejść na słabszy (SPF 30), by nie pozbawiać malca korzyści płynących z syntezy witaminy D3, do której dochodzi w skórze pod wpływem promieni słonecznych.

Oczywiście nie puszczamy dziecka na plażę bez czapki, którą w ekstremalnych warunkach można zmoczyć wodą i nie zdejmować jej dziecku także podczas baraszkowania w wodzie. Jednak przestrzegajmy też zasady, że podczas dużego upału nie narażamy dzieci na działanie promieni słonecznych w godzinach między 11–15, wtedy najsilniej działa promieniowanie UV.

Jeśli jednak dziecko się przegrzeje, źle się czuje, ma zaczerwienioną skórę – musimy mu zapewnić chłód i cień, dobre nawodnienie i ewentualnie środki łagodzące ból poparzenia. Sprawdzi się np. żel aloesowy czy preparat z panthenolem. Możemy też poratować malca preparatami homeopatycznymi – doustnie podajmy mu np. Belladonnę, Aconitum lub Apis mellifica – które niwelują objawy udaru słonecznego (gorączka, dreszcze, bladość, złe samopoczucie) i nie dopuszczają do pojawienia się śladów poparzeń słonecznych. Natomiast miejscowo warto zastosować homeopatyczny żel łagodzący stany zapalne skóry. 

Ukąszenia i swędzenia

O lecie z komarami powstały nawet zabawne piosenki, ale powiedzmy sobie szczerze – owady plus dzieci równa się kłopoty. U wielu maluchów reakcja organizmu na ukąszenie jest tak silna, że występuje nie tylko swędzenie, ale też opuchlizna, ból i miejscowa podwyższona temperatura ciała. Dlatego poza dobrymi repelentami (odpowiednimi dla dzieci), musimy zaopatrzyć się w środki zmniejszające odczyn zapalny po ukąszeniu. Na pewno warto mieć ze sobą żel antyhistaminowy o działaniu przeciwświądowym, ale też leki przeciwalergiczne (odpowiednie dla dzieci), które pomogą uporać się z silnymi objawami.

Do torby na wakacyjne wojaże warto też spakować preparaty homeopatyczne: Belladonna czy Apis mellifica, kiedy ukąszeniu towarzyszy rumień i obrzęk, lub Ledum palustre, który sprawi, że owady nie będą tak chętnie atakować dziecko. Jeśli jednak niczego nie mamy, sprawdzą się domowe sposoby, jak przyłożenie plasterka cebuli lub przetarcie octem – zmniejszą swędzenie i przyspieszą gojenie. Korzystne działanie odstraszające owady mają także olejki eteryczne.

Biegunki i wymioty

Sensacje żołądkowe to wakacyjna zmora. Latem o nie bardzo łatwo, bo podróże oznaczają zmianę diety i wody, co nie tylko dla malucha bywa powodem problemów trawiennych. Poza tym jedzenie większej ilości surowych warzyw i owoców, jeśli są niedostatecznie umyte, wiąże się z ryzykiem zatruć. Oczywiście głównym winowajcą są jednak słodkości: desery, bita śmietana, lody – produkty, w których skład wchodzą nieprzetworzone termicznie jajka i nabiał, pożywka dla bakterii (one także kochają słodycze). Kiedy więc dostaną się do naszych jelit, namnażają się tam i sieją spustoszenie (m.in. z powodu zaburzenia równowagi naszej własnej flory bakteryjnej). Organizm reaguje więc słusznie, próbując pozbyć się intruzów. Dlatego wywołuje rewolucję, która u małego dziecka może być jednak niebezpieczna.

Biegunki i wymioty to ryzyko odwodnienia malca, a nasilone – stanowią zagrożenie zdrowia i życia. Dlatego trzeba przede wszystkim zadbać o nawadnianie dziecka. Najlepiej przy pomocy mieszanki elektrolitów, które zapewniają lepsze wchłanianie wody. Mają lekko słony smak, co dla wielu dzieci bywa trudne do zaakceptowania. Wystarczy więc regularne pojenie dziecka choćby słabą herbatą czy wodą, i to nawet po łyżeczce, jeśli nie chce pić lub mocno wymiotuje. A jak leczymy biegunki? Nie podajemy leków zatrzymujących perystaltykę jelit, bo stopują proces samooczyszczania organizmu dziecka. Poza tym mogą spowodować zaparcia. Lepiej mieć zawsze ze sobą dobre probiotyki – szczepy sprzyjające jelitom. Ratunkowo można też spróbować podać dziecku absorbenty, czyli proszek tworzący zawiesinę, która wchłania płyny z przewodu pokarmowego, jednocześnie uwalniając go od wywołujących zatrucie mikroorganizmów.

Jeszcze innym rozwiązaniem jest zastosowanie preparatów homeopatycznych, które są łatwe w podaniu i bez skutków ubocznych. Najpopularniejszy to Nux vomica, który nie tylko pomaga uporać się z zatruciem, ale też jest skutecznym sposobem na wszelkie niestrawności (także u dorosłych) oraz Arsenicum album – pomaga, gdy pojawi się biegunka.

Apteczka pierwszej pomocy

Nie może jej zabraknąć podczas letnich wojaży. Musi zawierać:

  • środek odkażający,
  • plasterki z opatrunkiem,
  • rękawiczki jednorazowe,
  • leki przeciwgorączkowe,
  • probiotyk oraz żel łagodzący stłuczenia, np. z wyciągiem ze świeżej arniki, która zapobiega powstawaniu siniaków i działa przeciwzapalnie. 
NATULI dzieci są ważne

Autor/ka: NATULI dzieci są ważne

Redakcja NATULI Dzieci są ważne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *