Kategorie
Rodzicielstwo

Święta po rozstaniu, stracie, zmianie. Mamy prawo do braku radości

Święta Bożego Narodzenia często przypominają nam nie tylko o znaczeniu rodziny w naszym życiu, ale także o trudnych wydarzeniach z całego roku. Mimo promowanego w mediach „przymusu” odczuwania Christmas joy dobrze jest dać sobie przestrzeń na trudne emocje.

Jakoś na etapie szkoły podstawowej, w okresie bożonarodzeniowym uczestniczyłam w mszy, na której koniec organistka przepięknie wykonała Kolędę dla nieobecnych. Piękno i smutną autentyczność tego utworu wzmocnił łamiący się głos kobiety, a w pewnym momencie także cichy płacz. Pamiętam, że pomyślałam wtedy, że pewnie w czasie świąt trudno jest być smutnym, bo przecież wszyscy wokół skoncentrowani są na swojej radości. A przecież nastrój świąteczny nie wyłącza odczuwania przez nas żalu czy poczucia straty.


Ostatni dżem babci 

Przepiękna, wzruszająca do łez książka o odchodzeniu kogoś bliskiego.

Ta historia zdarzyła się naprawdę – to opowieść o śmierci prawdziwej babci Teresy prawdziwego Kazika. Napisana jest z uważnością, czułością i poszanowaniem dziecięcych uczuć. Każdy z nas znajdzie w tej książce cząstkę siebie.

Święta to trudny czas dla żałobników 

Okres Bożego Narodzenia i związane z nim tradycje – zostawienie pustego miejsca przy stole, odwiedzanie bliskich, a także słuchanie kolęd i pastorałek – u wielu osób niejako potęguje smutek i poczucie opuszczenia, które wiążą się ze stratą bliskiej osoby. Agnieszka, trzydziestolatka mieszkająca w dużym mieście, opowiada, że najtrudniejszym doświadczeniem w jej życiu było właśnie spędzenie pierwszej Wigilii po śmierci taty: 

„Ubierając choinkę, myślałam o tym, że tata jej nie zobaczy, a był wielkim miłośnikiem ozdabiania domu na święta. W dodatku przypominały mi się spotkania świąteczne z dzieciństwa, kiedy to choinkę kupowaliśmy i ubieraliśmy razem. Kiedy siedzieliśmy przy stole – z mamą, bratem i dziadkami – wszyscy mieliśmy łzy w oczach, gdy patrzyliśmy na puste nakrycie. Ono wręcz czekało na tatę, żeby wrócił z podróży – bo często jako pracownik ochrony zdrowia zjawiał się na kolacji wigilijnej niemal w ostatniej chwili. 

Wszyscy wokół cieszyli się i wrzucali do sieci memy z Jonem Snowem, który najadł się pierogów, a ja miałam poczucie, że nie pasuję do świątecznego klimatu. Święta to trudny czas dla żałobników i ludzi w kryzysie. A jeszcze trudniejsze było to, że choć wszyscy cierpieliśmy, to nie rozmawialiśmy o tym. Wszystkim zbierało się na płacz – zwłaszcza mnie i mamie – ale staraliśmy się tego nie okazać. To było bez sensu. Sądzę, że potęgowało nasze cierpienie”.

Rozstanie staje się widoczne w Wigilię

Radosne świętowanie Bożego Narodzenia bywa niemożliwe także wtedy, gdy rodzina zostaje z jakiegoś powodu podzielona – zazwyczaj za sprawą rozwodu, konfliktu lub emigracji części członków familii. Maria, mająca dziś dwadzieścia pięć lat, wspomina pierwsze święta po rozstaniu swoich rodziców:

„Moja rodzina zawsze wydawała mi się w porządku. Miałam poczucie, że rodzice się kochają, a ja i moja siostra jesteśmy dla nich bardzo ważne. Święta zawsze spędzaliśmy w licznym gronie – z rodzicami, dziadkami z obu stron oraz wujkami i kuzynostwem. Nasz dom na tych parę dni stawał się «rodzinnym centrum» jak w filmie Moje wielkie greckie wesele. Pewnego roku okazało się jednak, że tata ma na boku inną kobietę – dużo młodszą od mamy. Wszystko się zachwiało, mama wyrzucała tatę z domu, ale on postanowił zakończyć romans. Było to we wrześniu, a następne Boże Narodzenie spędziliśmy po staremu – rodzice chcieli walczyć o swoją relację. Jednak parę miesięcy później wyszło na jaw, że ojciec wciąż ma kontakt z tamtą panią. Mama zdecydowała się na rozwód i rodzice rozstali się na dobre. 

To rozstanie stało się widoczne właśnie w następną Wigilię – dotarło do mnie, że rodzice nigdy nie będą już razem, a nasza rodzina podzieliła się na dwa obozy. Nie było już żartów taty pod adresem teściowej… Było świętowanie najpierw z rodziną ze strony mamy, a na drugi dzień świąt pojechałyśmy z siostrą do babci ze strony ojca. Oczywiście rodzina mamy mówiła przy wigilijnym stole, że ojciec to łajdak, a mama taty rzuciła niby mimochodem, że dobrej żony się nie zdradza. Teraz rodziny pogodziły się już z rozstaniem rodziców, a ja mam kontakt z tatą i jego krewnymi. Wspólne święta sprzed paru lat wciąż jednak pozostają w mojej pamięci. Rodzina to siła, ale można też za jej sprawą cierpieć”.

Niegrzeczne Książeczki

Święta

Czasami dzieci słyszą, że Mikołaj przyniesie im prezenty, tylko jeśli będą grzeczne. Książka o tym, że nie warto dzielić dzieci na grzeczne i niegrzeczne.

To jest ok nie być wesołym – także w święta

Ukrywanie emocji z pewnością nie służy naszemu zdrowiu psychicznemu – złość, smutek czy tęsknota muszą przecież znaleźć ujście. To, że święta kojarzą się nam zwykle z radością i wzruszeniem, nie sprawia, że ta psychologiczna zasada przestaje obowiązywać. Także w Boże Narodzenie mamy prawo do wszelkich uczuć – jeśli rok był trudny, a w naszej rodzinie czy pracy wydarzyły się kryzysy, to nie ma niczego dziwnego w tym, że podczas wigilii możemy chcieć płakać – i to bynajmniej nie z radości. 

Dla własnego spokoju odpuśćmy sobie przymus bycia radosnymi i udawania, że czekamy na święta, jeśli w rzeczywistości wcale tak nie jest – tego rodzaju gra powoduje nierzadko silne napięcie i jest bardzo męcząca. Zamiast tego opowiedzmy bliskim i godnym zaufania osobom, co przeżywamy – i na przykład poprośmy o to, by w tym roku nie życzyć nam „wesołych” świąt. Pamiętajmy, że w prawdziwie ciepłych relacjach wyrażanie smutku – także w święta – nie jest „psuciem nastroju”, lecz po prostu szukaniem wsparcia, które przecież członkowie rodziny czy przyjaciele powinni sobie dawać. Od nas zależy także, czy – jeśli nasze święta zapowiadają się smutno – będziemy chcieli ubierać choinkę bądź piec pierniczki. Jeżeli nie czujemy się na siłach, możemy zwyczajnie zrezygnować z tych tradycyjnych elementów. Tradycja nie może przecież być pielęgnowana kosztem naszego zdrowia psychicznego. 

Przemyślmy także, z kim w tym roku (jeśli był to rok trudny) będziemy chcieli świętować. Czasami korzystne jest spędzenie świąt z całą rodziną, która stanowi oparcie – kiedy indziej najlepszym, co możemy dla siebie zrobić, jest wigilijne spotkanie z przyjaciółmi lub pobycie samemu. Gdy dotyka nas kryzys, ważne jest to, byśmy zadbali o siebie. Nikomu nie jesteśmy winni udawanej radości. 

W tym roku żałoba jest doświadczeniem nie tylko indywidualnym, lecz również społecznym – w czasach pandemii umiera przecież o wiele więcej osób niż w latach wcześniejszych. Z pewnością nie jesteśmy jedynymi osobami, które doświadczają smutku, utraty czy lęku.

Jeśli te święta zapowiadają się jako trudny czas, to życzę wszystkim osobom w takim położeniu, aby następne były spokojniejsze i pełne ciepłych emocji.

Autor/ka: Angelika Szelągowska-Mironiuk

Psycholożka, psychoterapeutka, dziennikarka. Pracuje na uczelni jako asystentka oraz w gabinecie jako psychoterapeutka. Razem z mężem prowadzi blog i fanpage „Katolwica&Mąż”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *