Kategorie
Relacje rodzinne Rodzicielstwo rodzina

Mylono mnie z siostrą mojego dziecka. A ja marzyłam, by wcześnie zostać mamą

Czasami pojawienie się dziecka dla kobiety w bardzo młodym wieku jest kompletnym zaskoczeniem, czymś, co wywraca życie do góry nogami. Kiedy indziej wczesne macierzyństwo to spełnienie marzeń albo starannie zaplanowany element realizacji życiowych planów. Młode mamy w Polsce – kraju rzekomo czczącym macierzyństwo – nierzadko doświadczają hejtu i pogardy.

„Wiedziałam, że mam mało czasu, więc decyzja była oczywista” 

Większość młodych kobiet deklaruje, że chciałaby mieć dzieci, jednak dopiero po „odhaczeniu” paru innych życiowych celów. Niekiedy jednak biologia nakłada na nas pewne ograniczenia, a diagnoza lekarska przyspiesza decyzję o urodzeniu dziecka. Tak było w przypadku Agaty, dziś dwudziestopięciolatki, mamy pięcioletnich bliźniąt. Kobieta opowiada, że wyboru dokonała po paru wizytach u zaufanej lekarki:

Jak zrozumieć się w rodzinie
Jak zrozumieć małe dziecko
Kiedy szkoła jest problemem

„Nigdy nie byłam miłośniczką dzieci. Owszem, myślałam sobie, że kiedyś będę chciała je mieć – najlepiej dwójkę. Ale nie było to dla mnie jako nastolatki najważniejsze. To się zmieniło, gdy pod koniec liceum zaczęłam bez powodu bardzo tyć. Okazało się, że mam poważne problemy hormonalne. W dodatku w rozmowie z moją mamą wyszło na jaw, że co druga kobieta w naszej rodzinie miała przedwczesną menopauzę. Lekarka, do której chodziłam i która mnie zdiagnozowała, powiedziała jasno: prawdopodobnie mam mało czasu, żeby zajść w ciążę, a może to nie być proste. Decyzja była dla mnie oczywista – muszę działać. Mój chłopak (dziś już mąż) był zszokowany, gdy powiedziałam mu, że po maturze chcę zacząć się starać o dziecko. Bałam się, że nie zrozumie, a on… wzruszył się, że tak poważnie o nas myślę. 

Udało się dość szybko – i od razu zaszłam w ciążę bliźniaczą! Rodzice mnie wspierali, dalsza rodzina nie do końca rozumiała, dlaczego nie chcę najpierw «skorzystać z życia», ale najgorszy był hejt ze strony znajomych. Nikt nie wierzył nam, że ciąża była planowana. Kobieta, która sprzedawała nam wózek dla bliźniaków, zapytała, która babcia pomaga wychowywać dzieci i czy sama będę umiała ten wózek złożyć (w domyśle – że jestem głupia). Na studiach zaocznych, które zaczęłam rok po porodzie, jeden kolega stwierdził, że studiuję chyba tylko po to, by sobie coś udowodnić albo uciec od dzieci, bo przecież i tak nikt mnie nie zatrudni. A kiedy spóźniłam się na zaliczenie, bo dzieci się pochorowały i podawałam im leki, od prowadzącego usłyszałam, że działania mają swoje konsekwencje. Poczułam się upokorzona, zresztą nie po raz pierwszy. Ale i tak na pewno nie żałuję swojej decyzji. Czuję się dobrą mamą”.

Pakiet moonka

Ciałopozytywne dorastanie

W pakiecie: książka o dojrzewaniu dla dziewczynek i dla chłopców, obie przepełnione czułością i empatią. Dodatkowo rodzinna, ciałopozytywna gra edukacyjna.

„Pragnęłam tylko macierzyństwa. Kariera to dodatek”

Joanna, w przeciwieństwie do Agaty, już od dzieciństwa marzyła o byciu mamą w młodym wieku. Czuła, że urodzenie i wychowanie dzieci to jej powołanie oraz coś, co przyniesie jej najwięcej spełnienia i szczęścia:

„Od przedszkola inne dziewczynki mówiły o tym, kim chcą być, jak dorosną: nauczycielką, projektantką mody, piosenkarką. Ja tego nie czułam. Od dziecka widziałam siebie głównie jako mamę – najlepiej co najmniej trójki dzieci. Chciałam mieć dla nich czas, a nie żyć ciągle w biegu jak moja mama, która jest pielęgniarką i której często nie widziałam całymi dniami. Inspiracją była dla mnie moja babcia ze strony taty, która wychowała pięcioro dzieci w bardzo trudnych czasach – i która, mówiąc dzisiejszym językiem, wychowywała je w duchu rodzicielstwa bliskości (choć nie wiedziała, że tak się to nazywa). Karierę – jakakolwiek by ona była – uważałam za dodatek w życiu.Przykre było to, że, kiedy w szkole powiedziałam, że w przyszłości chcę być szczęśliwą mamą i gospodynią, nauczycielka oznajmiła, że powinnam mieć jakieś ambicje, bo przecież dobrze się uczę, a wtedy klasa (zwłaszcza dziewczyny) zaczęła się śmiać. W liceum miałam wątpliwości, że może coś jest ze mną «nie tak», ale kiedy poznałam Mariusza, mojego obecnego męża, uświadomiłam sobie, że nas takie życie uszczęśliwi i nikt nie ma tu nic do gadania.

Urodziłam pierwsze dziecko dwa miesiące przed dwudziestymi urodzinami. Mariusz jest ode mnie o dziewięć lat starszy. Nikomu nie robimy krzywdy, ale oczywiście usłyszałam wielokrotnie, że znalazłam sobie «tatuśka», że jestem bez ambicji i dziecko będzie żyło w biedzie. Na moją odpowiedź, że Mariusz dobrze zarabia, pojawiały się uwagi, że jestem utrzymanką. Na spacerach mylono mnie z siostrą mojego dziecka lub rzucano komentarze, że «dzieci rodzą dzieci». Ale najgorzej na moje wczesne założenie rodziny zareagowała moja mama. Straszyła mnie, że zostanę sama, że Mariusz mnie nie będzie chciał i że zabawa w dom nam się znudzi. Kiedyś nie wytrzymałam i spytałam, czemu zatem sama się w niego bawiła, choć nie przynosiło jej to radości. Odtąd nasze relacje są chłodne, choć uprzejme. Ja i Mariusz mamy się dobrze, wychowujemy dwoje dzieci i planujemy kolejne. Krytyka i niezrozumienie bolą, zwłaszcza ze strony  bliskich – ale wiem, że mam prawo układać sobie życie po swojemu”.

Niegrzeczne Książeczki

Pakiet Niegrzeczne Książeczki

Emocje i granice

Seria Niegrzeczne Książeczki to opowieści dla małych i dużych, które rozprawiają się z mitami dotyczącymi dzieciństwa. Czy dziecko zawsze powinno być posłuszne, zjadać wszystko z talerza i dzielić się swoimi rzeczami? 

„Zaliczyłam wpadkę. Jak połowa kobiet. Młodo – i co z tego?”

Zdarza się również i tak, że młoda kobieta zostaje matką, mimo że w danym momencie w ogóle nie brała ciąży pod uwagę. Jak pokazuje jednak historia Martyny, nieplanowana ciąża wcale nie oznacza, że młoda matka nie sprosta nowym wyzwaniom:

„Miałam dwadzieścia jeden lat, gdy zaliczyłam wpadkę z moim ówczesnym chłopakiem. Połowa kobiet, które zachodzą w ciążę, wpadają – ale co z tego? Przecież ważne jest to, że na świecie pojawia się nowe życie. Ale ja, ponieważ byłam bardzo młoda i z dość niezamożnego domu, stałam się «atrakcją» na roku i w rodzinie. Samo zajście w ciążę na drugim roku studiów było sensacją – raczej nie byłam imprezowiczką – ale prawdziwą lawinę spekulacji wzbudziło to, że jeszcze zanim brzuch zaczął był dobrze widoczny, rozstałam się z ojcem dziecka. I zbywając «delikatne» pytania znajomych, nie mówiłam o nim właściwie nic – bo prawda była taka, że ojcem był starszy ode mnie facet z mojej rodzinnej miejscowości, który stosował wobec mnie przemoc psychiczną. I kiedy zaszłam z nim w ciążę, to zdałam sobie sprawę z tego, że nie chcę dla mojego dziecka takiego ojca. 

Zostałam sama, z niewielkim wsparciem finansowym rodziców. Przerwałam studia, wróciłam do domu rodzinnego i niedługo po porodzie poszłam do pracy. W opiece nad synem pomagały mi mama i sąsiadka, która była od lat zaprzyjaźniona z moimi rodzicami. Przez pierwsze lata życia syna zasuwałam z pracy do domu, a później dokończyłam studia w trybie eksternistycznym. Poznałam też mężczyznę, dla którego nie byłam głupią samotną matką, lecz po prostu kobietą mającą dziecko. Zabawne i straszne jednocześnie jest to, że niektórzy znajomi i dalsza rodzina zaczęli mnie traktować z większym szacunkiem, odkąd mam partnera. Wcześniej byłam postrzegana jako naiwna małolata, «patologia» lub osoba, która zaprzepaszcza życiową szansę – teraz w końcu żyję tak, «jak się powinno». Posiadanie faceta ma rzekomo dowodzić mojej wartości. A ja wiem, że ona nie zależy od tego, czy jestem sama, czy z kimś. I mimo że nie było mi łatwo, nie wyobrażam sobie życia bez synka”.

Niezależnie od wieku, w jakim dana osoba zostaje rodzicem, tym, czego potrzebuje, jest wsparcie i szacunek. Krytyka pod adresem zarówno kobiet zostających matkami bardzo wcześnie, jak i tych rodzących w późniejszym wieku, ma zwykle niewiele wspólnego z troską – to różne odcienie tego samego mechanizmu, jakim jest kontrola kobiet. Jednak o wiele bardziej korzystne od kontroli jest zrozumienie, że inne osoby mogą wieść swoje życie w sposób odmienny od naszych wyobrażeń i dążeń. Każda matka – niezależnie od wieku – może być najlepszą matką dla swojego dziecka. Wystarczy ją w tym wzmocnić.

Prezenty od NATULI

Najpiękniejsze książki na święta od wydawnictwa Natuli. Dla dzieci i rodziców.

Autor/ka: Angelika Szelągowska-Mironiuk

Psycholożka, psychoterapeutka, dziennikarka. Pracuje na uczelni jako asystentka oraz w gabinecie jako psychoterapeutka. Razem z mężem prowadzi blog i fanpage „Katolwica&Mąż”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *