Jeszcze do niedawna większość rodzin wychowywała się we wspólnym, wielopokoleniowym „gnieździe”. Dziadkowie koegzystowali więc z rodzicami, wnukami, żyło się razem, dzieliło obowiązkami i wszystko to wydawało się naturalną koleją rzeczy. Dziś młodzi coraz częściej „wyfruwają” na swoje – dążąc do autonomii, która czasem oznacza też więcej pracy (bo trzeba jakoś utrzymać własne „M”).