Kategorie
Ciąża i narodziny Intuicja i wsparcie

10 cesarskich przykazań. Co mówić, a czego nie, kobietom po cesarskim cięciu

Poród przez cesarskie cięcie – temat rzeka. Odsetek cięć według WHO nie powinien przekraczać 10-15% wszystkich porodów. W Polsce w 2013 roku około 37% dzieci przyszło na świat drogą cesarskiego cięcia, w niektórych szpitalach nawet połowa (za NIL). Co powinniśmy, a czego nie powinniśmy mówić kobietom po cesarskim cięciu?

10 cesarskich przykazań

1. Nie mów: „Przecież ty nie rodziłaś, ty miałaś cesarkę”.

Naprawdę? Cesarskie cięcie to poród. Poród naturalny nie jest lepszy ani gorszy niż cesarskie cięcie. Matką zostaje się nie z racji tego, w jaki sposób dziecko przyszło na świat. Nie ma lepszych czy gorszych sposobów na zostanie matką. Czy matka adopcyjna nie jest prawdziwą matką, bo nie urodziła? Narodziny z serca dziecka adopcyjnego to też poród. Społeczność matek jest jedna, bez względu na to, w jaki sposób stałyśmy się jej częścią.

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

seria rodzicielska

Cesarskie cięcie i poród po cięciu cesarskim

JEDYNA TAKA KSIĄŻKA W POLSCE!

Cesarskie cięcie to poród! Ta książka nie tylko pokazuje, jak przygotować swoje ciało, ale także daje WSPARCIE oraz SIŁĘ kobiecie i matce.

2. Nie mów: „Ciesz się, że dziecko jest zdrowe.”

Uwierz mi, cieszy się i widzi Twoje dobre intencje. Ale to wcale nie umniejsza jej żalu za utraconymi marzeniami o porodzie drogami natury. Można być jednocześnie szczęśliwym z powodu zdrowego dziecka i bardzo smutnym z powodu niespełnionych oczekiwań. Być może ma pretensje do swojego ciała, że ją zawiodło. Takimi słowami możesz zranić, bagatelizując jej odczucia odnośnie porodu. Możesz sprawić, że poczuje się niewdzięczna za zdrowe dziecko i samolubna, skupiając się wyłącznie na sobie.

3. Nie mów: ,,Co Pani chodzi jak babka po chrust? Tu się nie ma co nad sobą litować!”

Czyli ni mniej, ni więcej, tylko: weź się w garść i nie rozczulaj się nad sobą po poważnej operacji, jaką jest cesarskie cięcie. A może ona potrzebuje, żeby się nad nią ulitować? Może trzeba zapytać, czy można jakoś pomóc? Nie porównuj jej z innymi kobietami po cesarce, które szybciej doszły do formy. Każde ciało regeneruje się w swoim czasie. Pamiętaj, że poród, zwłaszcza ten operacyjny, to bardzo poważny wysiłek dla ciała kobiety.

Warto jeszcze przeczytać:


4. Nie mów: „Fajnie, że miałaś cesarkę. Zamieniłabym na nią mój straszny poród siłami natury”.

Taaak… Chętnie zamieni swoją rozciętą macicę na Twoje doświadczenie porodu naturalnego. Być może jej cesarkę poprzedziło wiele godzin bolesnego porodu? Albo została na nią zabrana niemalże bez ostrzeżenia i słowa wyjaśnienia? Może umierała ze strachu?  Może czekała na cięcie z kalendarzem w ręku, wiedząc dokładnie, kiedy jej dziecko przyjdzie na świat? A może miała po niej komplikacje w postaci trudno gojącej się rany? Na pewno rozumie, że Twoje doświadczenie było trudne, ale nie próbuje go umniejszać, porównując ze swoim. Ty też tego nie rób.

5. Nie mów: „Miałam cesarkę i każdemu bym poleciła. Bułka z masłem!”

Świetnie! A czy dopuszczasz do siebie myśl, że ktoś może czuć się inaczej? Czy to oznacza, że wszyscy będą się tak czuć, ponieważ Ty miałaś pozytywne doświadczenie? Każda z nas ma prawo do własnego sposobu przeżywania doświadczenia porodowego i własnej jego oceny. Poród to bardzo indywidualne doświadczenie w kobiecym życiu, o ogromnym ładunku emocjonalnym, psychicznym i fizycznym, bardzo ważne. Nie narzucaj swojej wizji innym. Pozwól każdej kobiecie przeżyć je na jej sposób i w jej tempie.

Czytasz artykuł … i bardzo dobrze

Piszemy i wydajemy książki, tworzymy magazyn dla rodziców, prowadzimy super księgarnię. Jeśli nas nie znasz… kliknij i

6. Nie mów: „W życiu nie zdecydowałabym się na cesarkę”.

Cóż… W wielu przypadkach to kwestia życia lub zdrowia i nie ma alternatywy. Poród przez cesarskie cięcie to spore poświęcenie ze strony kobiety – jest dużą i poważną operacją, po której długo powraca się do zdrowia. Niesie ze sobą duże ryzyko. Wbrew temu, co piszą i propagują media, to nie jest bardziej komfortowy, bezpieczniejszy czy bardziej estetyczny poród. Cesarskie cięcie nie jest modne, nie jest łatwe i nie jest zabawne. Matki cesarkowe to wiedzą, one taką decyzję, często podejmowaną w dramatycznych okolicznościach, mają za sobą.

7. Nie mów: „Już nigdy nie urodzisz naturalnie!”

Naprawdę to wiesz? Poród drogami natury po cesarskim cięciu, czyli z języka angielskiego VBAC (Vaginal Birth After Cesarean), jest możliwy. Warto o nim porozmawiać z lekarzem, poszukać badań dotyczących VBAC, znaleźć grupy wsparcia matek po cesarce.

JAK DOBRZE, ŻE TO REKLAMA KSIĄŻEK

Noszenie dzieci
32 PLN
Jak zrozumieć małe dziecko
35 PLN
Karmienie piersią
34 PLN

8. Zapytaj: „Jak się czujesz?”

To uniwersalne pytanie do każdego porodu. Bardzo często zadaje się je kobietom ciężarnym, ale niezwykle rzadko słychać je po porodzie. Zupełnie jakby troska o samopoczucie należała się już tylko młodemu człowiekowi, który właśnie pojawił się na świecie. A przecież poród i macierzyństwo to doświadczenia, które mogą być wyczerpujące fizycznie i psychicznie. Zapytaj, jak się czuje psychicznie i fizycznie. Doceń wysiłek, jaki podjęła i podejmuje jako matka.

9. Zapytaj: „Jak mogę ci pomóc?”

To naprawdę istotne pytanie. Głównym zadaniem matki po porodzie (każdym!) jest zadbanie o siebie na każdym poziomie, tak by mogła skupić się na dziecku i zadbać o nie. Dobrze jeśli może wypoczywać, być najedzona, w miarę możliwości wyspana. Może trzeba będzie coś posprzątać, coś wyprać, ugotować, zająć się przez chwilę dzieckiem. Pamiętaj – to matka decyduje o zakresie pomocy. Czasem wystarczy towarzystwo i uważne wysłuchanie.

10. Powiedz: „To, co czujesz, jest dla mnie ważne”.

Początki macierzyństwa wiążą się z ogromnymi emocjami. Kobiety odkrywają w sobie nieznane pokłady najróżniejszych emocji – hormony też mają w tym swój udział. Nie wszystkim chcą się dzielić z obawy przed oceną. Po porodzie stan kobiety może wahać się od euforii po głęboki smutek. Czasem bardzo ważna jest rozmowa i otwarta postawa słuchającej osoby. Warto zachęcić mamę do otwarcia się, do wyrażenia swoich uczuć. Pamiętaj – nie osądzaj jej uczuć, ma do nich prawo.

Dziękuję cesarskim mamom za świadomy bądź nieświadomy współudział w powstaniu tego artykułu. Zainspirowała mnie: myrtlebeachbirthservices.comTen tekst uzupełniłam o Wasze wypowiedzi.

Gosia Borecka

Autor/ka: Gosia Borecka

Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania doula, z powołania mama czterech córek i dwóch synów. Od 2003 roku przygotowuje do porodów i towarzyszy przy nich, wspiera w ciąży i macierzyństwie kobiety i ich rodziny. Propaguje ideę podejmowania świadomych wyborów, powrotu do instynktu i intuicji w macierzyństwie. Prezeska Stowarzyszenia DOULA w Polsce. Prywatnie przepada za słowem pisanym i przedwojennymi polskimi filmami

26 odpowiedzi na “10 cesarskich przykazań. Co mówić, a czego nie, kobietom po cesarskim cięciu”

hmmm… nawet nie pomyślałam w ten sposób o pkt. 1…
„Przecież ty nie rodziłaś, ty miałaś cesarkę”.

Rodziłam, moje dziecko rodziło się przecież, a że z pomocą to już było dla mnie mało ważne :)

Synka urodziłam SN, Córcię poprzez CC. Nie miałaby szans przeżyć normalnego porodu a tak jest zdrową silną dziewczynką :) (4 x owinięta pępowiną, w trakcie wywoływania porodu zaczęło spadać jej tętno). Niektórzy pytają, który poród był lepszy, ale ja nie potrafię tego mimo wszystko porównać… każdy ma swoje plusy i minusy… w obu największą nagrodą jest zdrowe dziecko ;)

Witam ja dwójkę pierwszych synów rodziłam SN a trzeciego przez Cc ponieważ przy podłączeniu mnie do kroplowki spadło małemu tętno i natychmiastowa decyzja lekarzy na stół. Koszmar strasznie przeszłam cesarke, i nie polecam nikomu chodziarz do indywidualna sprawa. Synek urodził się zdrowy 10 punktów a p.dr która była wezwana do małego powiedziała mi po porodzie ze mogła bym też urodzić naturalnie. Ale ważne ze wszystko skończyło się dobrze.

Między wierszami wyczytuję, że autorka tekstu sama uważa poród naturalny za lepszy niż CC. Punkt 1 pozostaje w sprzeczności z punktem 2, bo niby “poród naturalny nie jest lepszy ani gorszy niż cesarskie cięcie” ale “to wcale nie umniejsza jej żalu za utraconymi marzeniami o porodzie drogami natury”. To w końcu poród naturalny=CC czy to jednak poród naturalny jest tym, o czym marzymy?

Ja miałam cc,a ostatnią sprawą o jakiej marzę to poród naturalny…nigdy w życiu,doświadczenie jakie miałam wystarczy.

Ja miałam cc choć chciałam naturalnie ( ułożenie piśladkowe) i słyszałam teksty że to jak w markecie wchodzisz i wychodzisz z bobasem a wcale kolorowo nie było. Teraz za 3 miesiące 2 poród i planuje naturalny jak sie uda bo poten kolo 2 bobasków po naturalnym ciut łatwiej bedzie

Rodzilam naturalnie tez ułożenie posladkowe ale ciężko bardzo ciężko to przeszlam.moje siostry rodzily przez cc i z moich obserwacji ja po 2 porodzie Siłami natury lepiej sie trzymałam.osobiscie uwazam ze kobiety po cc dluzej do siebie dochadza i przechodza pozniej straszny bol a gdy w domu czekaja jeszcze inne dzieci to jest bardzo ciezko.

Mam czworo wspaniałych dzieci, wszystkie przez CC. Po pierwszej cesarce, lekarz powiedział, że będzie trudno donosić drugie dziecko, przy drugiej, że lepiej już nie decydować się na trzecie, a po trzeciej, że nie donoszę i pewnikiem zejdę z tego łez padołu ! Wszystkie ciąże przechodziłam bez problemów, a z czwartym dzieckiem do końca 5-tego miesiąca jeździłam konno :)

bardzo mądrze, że jeździła pani konno. Nic, tylko pogratulować rozumu…. Sama jestem mamą trzech córek, a zawodowo wieloletnim instruktorem jeździectwa. Nie wyobrzażm sobie, żeby podejmować takie ryzyko w imię dobrej zabawy czy jakiegoś innego powodu. Każdy ginekolog pani powie, że można jeździć max do 15 tyg! a jeżeli jest taka możliwość to najlepiej zrezygnować z tej formy aktywności jak najszybciej!

jakie ‘utracone marzenia’?? jakie ‘niespelnione oczekiwania’? puknij sie Pani w glowe.
cc uratowalo zycie mojemu dziecku. Pani jest chyba slepa fanatyczka porodow naturalnych.
Na szczescie niektorzy maja jakies wazniejsze w zyciu priorytety

Mocne słowa, a warto pamiętać, że każdy z nas jest inny i może mieć inne wizje swojego porodu. Ja bardzo chciałam urodzić naturalnie – niestety nie udało się, poród zakończył się cięciem cesarskim. Oczywiście, że najważniejsze było dla mnie zdrowie mojego dziecka, ale i tak było mi szkoda, że nie udało mi się urodzić naturalnie i bagatelizowanie moich odczuć przez inne osoby bardzo mnie bolało.

Jak mozna porownac kobiete ktora miala CC z matka adopcyjna (pkt.1)…nie chcialbym zeby moja zona uslyszala taka porade. Prosze sie zastanowic.

A dlaczego nie? W tym akapicie chodziło o sam fakt zostania matką, a matki są różne – biologiczne i adopcyjne. Niepotrzebnie robi się niekiedy “konkursy”, która matka jest bardziej matczyna i szuka się wyznaczników typu “ja doświadczyłam ciąży, to jestem lepsza, niż te, które tego nie zaznały, a ja rodziłam naturalnie, to w ogóle jestem the best”. To nie jest żaden konkurs. W końcu naszym dzieciom nie potrzeba matki najbardziej matkowatej że wszystkich (jak pięciogwiazdkowy hotel, który ma wszystkie atrakcje), ale po prostu czułej, odpowiedzialnej i kochającej osoby – kimś takim można się stać dla dziecka rodząc naturalnie, przez cesarskie cięcie lub nie rodząc wcale.

Ja myślę, że Pani delikatnie podkreśliła cc na życzenie a nie stricte cc kiedy chodziło o zdrowie bądź życie, bo to nie ulega wszelkiej wątpliwości , że było najlepszym rozwiązaniem, dawniej takie kobiety jak Pani Marta Olaczak umarłyby z dzieckiem w sobie, więc cc z akcji jest dobrodziejstwem dzisiejszych czasów, ale niestety gro Pań idzie na łatwiznę :( uważając jak autorka napisała za bazpieczniejszy sposób mniej bolesny i bardziej estetyczny (nie wiem krwi której nie widzą znaczy, że jej nie było?)…mówi się, że karmienie butelką nie jest złe, ale mleko modyf. jest gorsze niż mleko matki i ja bym podciągnęła to pod poród, cc nie jest zła, ale komplikacje i konsekwencje zdrowotne, możliwości komplikacji oraz rekonwalescencja jest dużo gorsza i cięższa niż po sn i kobiety są potem zdziwione. Ale jestem pełna podziwu dla Pań które musiały mieć i to często po wielu godzinach porodu sn, to jakby przejść 2w1 :( Autorka podała mało konsekwencji z cc dla dziecka jak problemy neurologiczne przez nie wymasowanie twarzy i ciała skurczami a nawet zaburzenia mowy stw w logopedii, ale podkreślam te konsekwencje są tylko w CC planowanej, bo ta nie dopuszcza do skurczy i gotowości dziecka. Nie rozumiem dlaczego lekarze np w pośladkowym ułożeniu nie czekają często do rozpoczęscia samoistnie akcji co pogłebia przyszłe możliwe konsekwencje, w cc z akcji tego nie ma bo poród został rozpoczęty sam lub wywołany i dziecko jak i matka byli gotowi i dziecko zostało poddane masażowi, pod działanie hormonów oraz odczulone w częściach twarzowych. A pkt 2 bardzo dobrze rozumie i gdyby mi się nie udało napewno miałabym żal w sobie i do siebie, tak jak miałam długo o to, że tylko po 4 m-ce udało mi się karmić naturalnie moje dzieci…wiadomo jak marzenie się nie spełni jest nam smutno i tyle. Pozdrawiam wszystkie mamy i każda z nas jest dobra! (nie nawidzę tych statusów dobrej złej matki bo ta miała cc a ta karmiła cycem 3 lata a wszystkie jesteśmy dobre złe to są te któe zabijają molestują głodzą lub katują swoje dzieci)

Dokładnie jak dla mnie bez różnicy jaki to porod czy cc czy Sn oba ważne a najważniejsze zeby mamie i dziecku nic nie grozilo. czy karmi czy nie każdego indywidualnym wybór. I jesli to ma świadczyć o tym czy jestem dobra czy zła matką to współczuję toku myślenia kobietą.

Są sytuacje, gdy akcji porodowej po prostu nie ma, mimo wywoływania kroplówkami z oksytocyną. U mnie tak było w pierwszej ciąży, która ostatecznie, po dwóch dniach prób wywołania porodu skończyła się cesarskim cięciem. Z uwagi na to, w drugiej ciąży od razu zakwalifikowano mnie do cesarki. Argumentem było też to, że jestem kurduplem (157 cm, w porywach 50 kg wagi), a rodzą mi się dość duże dzieci. Co do cesarek ma życzenie, zapewne są kobiety, które tak panicznie boją się naturalnego porodu, że są gotowe poddać się operacji, wcale nie takiej lekkiej i przyjemnej, żeby go tylko uniknąć. Strach to jednak nie jest zbrodnią. Jest ludzki. A mózg mocno wpływa na fizjologię i jeśli ktoś bardzo, bardzo mocno obawia się jakichś okołoporodowych powikłań, pod wpływem stresu rzeczywiście może ten poród przechodzić dużo ciężej niż kobiety, które boją się mniej.

Jak dla mnie temat niepotrzebnie nadmuchany. Zgadzam sie tylko z punktem pierwszym i ostatnim (ostatni z resztą wynika z niewiedzy a pierwszy z głupoty). Reszta dotyczy każdego trudnego porodu czy połogu. Większość z tych rzeczy usłyszałam po porodzie naturalnym (może poza tym “jak mogę Ci pomóc” – przeciez rodziłam naturalnie). Bardzo mnie mierzi obecna maniera poprawności politycznej w każdym względzie, jeżeli myślę, że moj poród byl lekki to moge powiedzieć, ze taki kazdemu polecam/takiego każdemu życzę. Moje porody były łatwe, ale połóg trwał dłużej niz u koleżanek po cesarskim cieciu. Poświęciłam nie rozcięta macice ale rozcięte krocze z okropnymi dolegliwościami dodatkowymi.
Temat cięcia cesarskiego robimy sztucznie kontrowersyjny, a tu nie ma co dyskutować. Każdy poród moze byc inny i na serio wazne to myśleć o jego pozytywnych konsekwencjach. Poród pokazuje naszą siłę, naszą wytrwałość a czasem nawet bezgraniczne poświęcenie. Bez względu na to w jaki sposób się odbył.
Dużo cenniejsze jest wspieranie kobiet, żeby:
1. Umiały prosić o pomoc, gdy jej potrzebują.
2. Umiały mierzyć sie z oceną innych (jak zostajesz mamą to całe twoje życie podlega ocenie i każdy ma milion dobrych rad, ktore frustrują zamiast pomagać).
3. Mówić o swoich potrzebach i emocjach. Na przykład: przykro mi gdy to słyszę bo…
4. Uczmy się sztuki odpuszczania. Odpuszczania sobie, odpuszczania innym. Taka umiejętność wiele ułatwia.

Zgadzam się, chociaż takie teksty są właśnie po to by ludzie zastanowili się chwilę zamiast dawać milon dobrych rad, które frustrują zamiast pomagać, więc oby takich tekstów i takiej politycznej poprawności było jak najwięcej, bo na ogół ludzie mówią głupie czy przykre żeczy nie ze złośliwości tylko z niewiedzy. Sądzą według siebie, a to, że ich coś nie dotują, nie rani czy nie złości, nie oznacza, że każdy zareaguje tak samo. Jasne, że najlepszą obroną jest dystans do tego, co ludzie mówią, ale punkt pierwszy, nie każdy go ma, bo jesteśmy różni, punkt drugi, nawet jak go mamy całe życie, to akurat po porodzie pod wpływem hormonów może sobie pójść na spacer i możemy się na kilka dni, tygodni lub miesięcy zmienić w galaretę, która trzęsie się od wszystkiego i fajnie jeśli ktoś wcześniej poczytał, że może tak być i zastanawia się nad tym, jak i co do nas mówić.

Moim zdaniem poród naturalny jak i CC jest wysiłkiem dla rodzącej . Naturalny bywa bardzo bolesny jak i mniej tak samo jak CC. Nie rozumiem sporów dyskusji .każda rodząca wie co przeżyła i może powiedzieć o swoim porodzie … Ja przeżyłam 7 porodów naturalnych i jedno CC które ratowało mi życie i powiem wam że jak dla mnie naturalny poród był łatwiejszy

Cesarka wybawienie.okazalo się że mam ropny wyrostek. Oprócz cesarki wycięto mi wyrostek. Jakże wdzięczna byłam losowi że tak się stało. Nadmienię że płód był źle ułożony. Pośladki na dole. Drugi poród też poprzez cięcie. Ale to nie ważne. Kocham swoje córki nad życie.

Ja usłyszałam od matki “moja córka nie wie co to poród”…
Miałam dwie cesarki: córeczka położenie pośladkowe z bardzo krótką pępowiną zawinięta 2 razy wokół szyi. Na kontrolnym USG w szpitalu, lekarz przedstawił nam sytuację i powiedział, że proponuje cesarkę, jeżeli się zdecyduje na poród naturalny, to nie w tym szpitalu, bo on nie chce brać odpowiedzialności za moje w najlepszym przypadku ciężko niedotlenione dziecko…
Synek; cesarka nr 2 z dwóch powodów. Dość duże ryzyko pęknięcia macicy na bliźnie…
I nie wiadomo było czy mały nie będzie musiał być operowany po porodzie….
Po cesarkach na szczęście dość szybko doszłam do siebie, ale w pierwszym tygodniu weź kichnij albo kaszlnij… Albo wstań i idź do łazienki… CC to nie bajka
No tak, ale ja nie wiem co to poród…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *