Zazwyczaj, gdy na moim rodzicielskim horyzoncie pojawia się jakieś, jak to się ładnie mówi, „wyzwanie”, staram się zatrzymać i poświęcić mu uwagę. Przeanalizować skąd to i czemu tak, opracować plan działania w duchu poszanowania i empatii. Tylko niestety, wcale nie tak rzadko moje sposoby trafiają kulą w płot
„Bo ze mną trzeba rozmawiać”